Mikołaj – LIST: Szmer łagodnego powiewu

Witajcie, chciałem podzielić się wrażeniami związanymi z odmawianiem Nowenny, zresztą taka była prośba autorów aplikacji pomagającej w codziennej modlitwie. Od razu zaznaczę – na razie nie zostałem wysłuchany co oczywiście nie oznacza, że to się nie stanie w najbliższym czasie lub dalszej perspektywie. Chcę się podzielić swoimi przemyśleniami, przeżyciami, efektami poszukiwań, może dzięki temu ktoś w podobnej sytuacji już na początku swojej drogi będzie się umiał lepiej ode mnie w tym wszystkim odnaleźć. Modliłem się o powrót ukochanej narzeczonej, z którą rozstałem się po szcześciu latach wspaniałej miłości, doskonałych relacji, wielkich planów i bezgranicznego zaufania. Na wiosnę planowaliśmy wziąć ślub, specjalnie na tą okazję, w sierpniu udało mi się wreszcie przyjąć sakrament bierzmowania, którego nie miałem ze względu na różne przemyślenia w latach młodzieńczych. Długo zastanawiałem się jak sformułować intencję tak aby była względnie uczciwa, nie chciałem w końcu w magiczny sposób dokonać zamachu na wolną wolę drugiej osoby bo zależy mi tylko na szczerych uczuciach, pozbawionych wszelkiej litości. Ostatecznie prosiłem aby Bóg w jakiś cudowny sposób natchnął ją do podjęcia próby naprawy tego co było między nami przez ostatnich sześć lat, zwłaszcza, że nie wydarzyło się między nami nic złego, nic co w jakiś sposób sprawiłoby, że mosty łączące nasze serca zostały spalone. Tak zwyczajnie, po ludzku, wydaje mi się to jak najbardziej możliwe, zresztą to wspaniała i empatyczna osoba, nie sądzę, żeby na ten temat nie rozważała. Jeśli chodzi o samą Nowennę i stany towarzyszące jej odmawianiu moim zdaniem można podejść do niej na dwa sposoby. Potraktować ją jak zbożne zaklęcie opierające się na obiektywnie rzecz biorąc dość jasełkowej obietnicy z prywatnych objawień, tym samym dając sobie doraźną pomoc dla najbardziej pierwotnych pokładów naszej świadomości lub wykorzystać czas spędzony z Nowenną jako formę odnowy kontemplacyjnej, gdzieś po cichu licząc, że nasza prośba zostanie wysłuchana. Ja wybrałem drugą drogę podchodzenia do Nowenny i o wnioskach dotyczących właśnie tej drugiej opcji będę się dalej rozpisywał. Pierwszym pytaniem jakie zada sobie wiele osób rozpoczynających Nowennę jest to, czy modlitwa w intencji w ogóle ma sens, jakąkolwiek szansę powodzenia zakładając, że istnieje doskonały plan Boży, a jeśli istnieje to czy Bóg zmienia zdanie. Otóż tak, zmienia i jest na to wiele fragmentów, które zbadałem, z których najbardziej wymowne tutaj przytoczę, żeby oszczędzić czasu tym, których będą nękały podobne rozterki. Pierwszym, na który trafiłem jest słynna przypowieść z Łukasza o natrętnej wdowie: «Powiedział im też przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać: W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem.” Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie.” I Pan dodał: „Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”» (Łk 18,1-8). Poza tym zaglądałem często do absolutnie budującego fragmentu z Mateusza: «Potem Jezus odszedł stamtąd i podążył w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała: „Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha”. Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: „Odpraw ją, bo krzyczy za nami”. Lecz On odpowiedział: „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela”. A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: „Panie, dopomóż mi”. On jednak odparł: „Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom”. A ona odrzekła: „Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów”. Wtedy Jezus jej odpowiedział: „O niewiasto, jeśli tak wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!”. Od tej chwili jej córka była zdrowa.» (Mt 15,21-28). Ze Starego Testamentu piękny fragment o Bogu wzruszonym błaganiami Ezechiasza: «W owych dniach Ezechiasz zachorował śmiertelnie. Prorok Izajasz, syn Amosa, przyszedł do niego i rzekł mu: „Tak mówi Pan: Rozporządź domem twoim, bo umrzesz i nie będziesz żył”. Wtedy Ezechiasz odwrócił się do ściany i modlił się do Pana. A mówił tak: „Ach, Panie, wspomnij na to, proszę, że postępowałem wobec Ciebie wiernie i z doskonałym sercem, że czyniłem to, co miłe oczom Twoim”. I płakał Ezechiasz bardzo rzewnie. Wówczas Pan skierował do Izajasza słowo tej treści: „Idź, by oznajmić Ezechiaszowi: Tak mówi Pan, Bóg Dawida, twego praojca: Słyszałem twoją modlitwę, widziałem twoje łzy. Uzdrowię cię. Za trzy dni pójdziesz do świątyni Pańskiej. Oto dodam do twego życia piętnaście lat”.»(Iz 38, 1-5). Jeśli komuś wciąż mało to cały Nowy Testament przetykany jest zachętami Jezusa do składania próśb w konkretnej sprawie, można więc śmiało powiedzieć – modlitwa a więc i Nowenna w intencji są uzasadnione w Piśmie. Do zadania sobie drugiego pytania przed rozpoczęciem Nowenny skłoniły mnie rozważania nad pięknym i poetyckim cytatem ze św. Teresy z Ávili, słynnej mistyczki, która powiedziała, że „Wysłuchane modlitwy przynoszą więcej łez niż niewysłuchane.”. Czy w takim razie odmawiając Nowennę w intencji jesteśmy w stanie znaleźć w sobie taką motywację, która pozwoli nam wytrwać w modlitwie nawet mając świadomość, że przecież Bóg chce dla nas jak najlepiej a prosząc Go o zmianę swojego doskonałego planu zdajemy się na zaufanie swojej wolnej woli, tak bardzo ułomnej przez co to, o co prosimy może mieć dla nas różny skutek w przyszłości? W swoim przypadku odpowiedziałem twierdząco – moja miłość, zdolność do jej dawania i odbierania jest moją najlepszą cechą, to ona zaprowadziła mnie w tym momencie mojego życia do Boga i nawet biorąc w nawias pewne ryzyko chciałbym dostać szansę przynajmniej podjęcia próby odbudowania naszego związku, tego co nas łączy, tego co wspólnie planowaliśmy. Mając za sobą powyższe przemyślenia zabrałem się za Nowennę i… nie było łatwo. Wielokrotnie zmagałem się ze straszliwym przygnębieniem, zwierzęcym strachem, sprzecznymi informacjami, które do mnie docierały, zwątpieniem w moją inicjatywę co za każdym razem doprowadzało mnie do stanu, w którym byłem przekonany, żeby tym wszystkim rzucić. Pomimo tego, wytrwałem, udało się! W przetrwaniu najgorszych chwil pomagała mi lektura dzieł św. Jana od Krzyża, który większą część swojej twórczości poświęcił tzw. zjawisku „nocy”, której doświadcza każda osoba zwracająca się w pewnym trudnym momencie swojego życia do Boga. To dość znamienne, że zabrałem się za jego dzieła zupełnie przypadkiem, chcąc przy okazji Nowenny nadrobić swoje braki z dziedziny arcydzieł filozoficznych rozważań o istocie samego chrześcijaństwa i jego duchowych wymiarach. Serdecznie polecam każdemu, niezależnie od tego jakie ma zdanie na temat samego świętych obcowania bo żyjący kilkaset lat temu Jan okazał się moim najlepszym psychologiem a jego porada aby nigdy nie podejmować decyzji „będąc w środku nocy” będzie mi towarzyszyć do końca życia. Sam na własnej skórze tego doświadczyłem, kiedy będąc w szoku po usłyszeniu kolejnej porcji nieprawdziwych plotek na temat motywów mojej ukochanej dosłownie w ostatniej chwili powstrzymałem się przed wysłaniem jej wiadomości, która najprawdopodobniej pogrzebałaby moją nadzieję na jej powrót. Na szczęście z mistyczną „nocą” jest tak samo jak z tą fizyczną, prawdziwą. Przychodzi i odchodzi a po niej wstaje słońce. Sztuka polega na tym, aby w miarę możliwości na chłodno rozeznać w jakim stanie psychicznym się akurat znajdujemy i na podstawie tych obserwacji kierować swoimi poczynaniami. Jak wiadomo im większa nadzieja tym bardziej bolesne wątpliwości. Podczas odmawiania Nowenny doświadczyłem kilku znaczących zbiegów okoliczności, które dość mocno i jednoznacznie budowały we mnie wiarę w szansę rozwiązania spraw po mojej myśli oraz ogromnej pomocy Przyjaciół, którzy pojawiali się zawsze w momencie, kiedy ich najbardziej potrzebowałem. Spotkanie z każdym z nich było dla mnie jak lekcja z postrzegania świata, czułem się dosłownie jak bohater Opowieści Wigilijnej, który doświadcza zdarzeń mających na celu całkowicie wywrócić jego światopogląd. Siła wyższa, że ich spotkałem na swojej drodze? A może zwykły przypadek? Nie ma to żadnego znaczenia bo najważniejsze jest to, że przez te dwa miesiące pod wpływem tych wszystkich zdarzeń zacząłem po sobie zauważać jak bardzo się zmieniam. Nie chodzi mi tutaj nawet o moje podejście do samej wiary czy doktryny, to wciąż pozostawia wiele do życzenia – w końcu moim prywatnym przekleństwem jest to, że jestem takim niewiernym Tomaszem, który nie uwierzy dopóki nie zobaczy a przecież prawdziwa wiara zaczyna się właśnie tam gdzie wszystko inne się kończy… Zmieniło się za to moje podejście do świata, zacząłem w inny sposób zastanawiać się nad innymi, zacząłem w inny sposób zastanawiać się nad sobą. Czas z Nowenną na pewno nie był czasem straconym, pozwolił mi zaangażować moje myśli w konstruktywny sposób. Tak jak wspomniałem na początku, wciąż nie zostałem wysłuchany ale wierzę, właściwie to nie wiedząc czemu nawet jestem przekonany, że będę a moja ukochana wróci. Prędzej czy później.

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

37 komentarzy do "Mikołaj – LIST: Szmer łagodnego powiewu"

Powiadom o
avatar
Kaa
Gość

Niesamowite świadectwo. Pełne nadziei podpartej Słowem Pana. Jestem w szoku, ze tacy ludzie istnieją naprawdę. Nie wiem jak moja intencja zostanie Wysłuchana, bo wydaje mi się to niemozliwe, ale wierze ze Pan Bóg ma jakiś plan i w moim życiu w końcu ‚po nocy wzejdzie słońce’.

Mikołaj
Gość
Mikołaj

Trzymam za Ciebie kciuki!

Ewa
Gość

Mikołaju, dziękuję Ci za tak ciekawe i obszerne rozważania. Życzę Ci spełnienia Twoich marzeń. Niech Jezus i Maryja czuwają nad Tobą. Szczęść Boże 🙂

Mikołaj
Gość
Mikołaj

Dzięki! Wciąż trwam na straży i wyglądam Jej każdego dnia 🙂

Ewelina
Gość
Ewelina

Łzy płyną mi jak grochy, bo dzisiaj bardzo wątpiłam… Walczę o małżeństwo. Twoje świadectwo jest dla mnie bardzo budujące. Dziękuję. Niech Bóg doceni Twoją wiarę!!!

Mikołaj
Gość
Mikołaj
Ewelina łzy płyną mi po policzkach codziennie i to prawdziwymi strumieniami. Moja Narzeczona była wszystkim tym co we mnie najlepsze, wypełniała każdą chwilę mojego życia, wszystkie myśli i pragnienia. Każdego dnia powątpiewam w jakikolwiek sens tego wszystkiego, każdego dnia niewyobrażalnie cierpię a moja okaleczona dusza wyje o jakąkolwiek odpowiedź na ból, który dręczy mnie za dnia i nie daje spać w nocy. Wreszcie – każdego dnia potrafię podważyć wszystko o czym w swoim świadectwie napisałem, każde zdarzenie podciągnąć pod przypadek, nadzieję pod naiwność głupca, modlitwę pod ludowy zabobon… A mimo to wciąż wracam. Każdego dnia wracam. Nie wiem czemu, nie… Czytaj więcej »
Mikołaj
Gość
Mikołaj

Jeśli ktoś chciałby na ten temat pogadać niech śmiało pisze na mail szmerlagodnegopowiewu@yahoo.com

Andrzej
Gość
Andrzej

Witaj Mikołaju,
Jestem w podobnej sytuacji i mam hm… jeszcze jedną refleksję. Może to wcale nie jest zmiana Bożego planu, tylko tak on wygląda? Może to rozstanie ma czemuś posłużyć? Swoją drogą… choć to niezrozumiałe, sam mam podobne przekonanie, że i w moim życiu wszystko się ułoży z tą konkretną osobą. Z całą pewnością super, że opisałeś swoją historię. Wiele osób czyta świadectwa i takie jedynie dodają wiary i siły w dalszą walkę poprzez modlitwę 🙂
Z całego serca życzę siły i wiary, że stanie się Tobie, czy może bardziej Wam CUD.
Niech Bóg Wam błogosławi .

waleczna
Gość
waleczna
Ja też modlę się w podobnej intencji już od 10 miesięcy i mimo, że nic się nie zmienia to też mam nadzieję, że to ta konkretna osoba. 🙂 Tak jak mówisz Andrzeju, obie wersje są możliwe…Może taki jest plan od samego początku, może nasza modlitwa może go zmienić, no i jest jeszcze trzecia opcja, że nasze uczucia do tych konkretnych osób są wykorzystywane w celu zbliżenia się do Boga, a wszystko zakończy się dobrze, choć inaczej niż prosimy. Nadzieja i wytrwałość w modlitwie to też łaski, więc wierzę, że jesteśmy na dobrej drodze i Bóg uwzględnia nasze prośby. Swoją drogą… Czytaj więcej »
Mikołaj
Gość
Mikołaj
Dzięki Andrzeju, wiesz rozmawiam z wieloma osobami na ten temat, jakoś tak się składa, że wśród z nich natrafiam także na osoby duchowne. Jakiś miesiąc temu podczas wymiany poglądów z pewnym Jezuitą wysnuł on podobny wniosek mówiąc (cytuję z pamięci): „Czy nie jest tak, że gdyby nie przykre doświadczenia, nie dałbyś się poznać innym od strony swojego serca i prostolinijnej natury?” na co odpowiedziałem: „Być może tak, ale chciałbym dzielić się tym z moją Narzeczoną, do której miłość i pragnienie jej powrotu są główną motywacją zmian w moim życiu. Obawiam się, że bez niej to wszystko przepadnie.”. Spodziewałem się, że… Czytaj więcej »
Ona
Gość

Chwała Panu za to świadectwo i Duchowi Świętemu, że Ciebie tak natknąl by je napisać i to jeszcze w taki sposób.
Modle się w podobnej intencji już 4 nowenna, mam nadzije ze wkoncu zaowocuje choć czasem ciężko.
Mam nadzieję,że wszystsko poukładać się po Twojej myśli.

Eva
Gość
Wiara Syrofenicjanki. „Wybrał się stamtąd i udał się w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do pewnego domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, lecz nie mógł pozostać w ukryciu. Wnet bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, upadła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka rodem, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki. Odrzekł jej: Pozwól wpierw nasycić się dzieciom; bo niedobrze jest zabrać chleb dzieciom, a rzucić psom. Ona Mu odparła: Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jadają z okruszyn dzieci. On jej rzekł: Przez wzgląd… Czytaj więcej »
Mikołaj
Gość
Mikołaj

To jest ten sam fragment tylko z innego przekładu 🙂

Ewa
Gość

Dziękuję za to cudowne świadectwo!!! Dało mi dużo nadziei, którą powoli traciłam. Twoja wiara jest tak wielka, że otrzymasz z pewnością to, o co prosisz Boga. Wszak wiara czyni cuda!!! Niech czuwa nad Tobą Trójca Święta!!!

Mikołaj
Gość
Mikołaj

Dzięki! Chociaż zdarzają się naprawdę ciężkie dni, kiedy po mojej głowie plączą się najgorsze myśli to jednak wciąż mam nadzieję, że tak będzie 🙂

Maja
Gość

Dziękuję za to świadectwo 🙂 szukasz Boga i za to Ci chwała. Podpierasz się bardzo ciekawymi argumentami i sklaniasz do myślenia. Wierzę, że skoro szukasz to znajdziesz. Błogosławię Ci, abyś uzyskał to czego potrzebujesz

Jana
Gość

Mogę Was coś zapytać w temacie nieodwzajemnionej miłości. Mam wrażenie, że mężczyzna, na którym mi zależy zorientował się, wyczuł… i całkowicie się ode mnie odsunął. jest mi koszmarnie wstyd. prawdopodobnie straciłam wszystko w Jego oczach i swoich chyba też. Co mogę zrobić? czy da się wymazać tak złe wrażenie? Zależy mi na opinii ludzi wierzących, albo chcących wierzyć. czy da się odzyskać szacunek? Byłabym wdzięczna za Wasze zdanie w temacie,

Justyna
Gość
Justyna
Straciłaś w swoich oczach? a czym? Tym, że miałaś (masz) w sobie chęć i pragnienie miłości? Straciłaś szacunek? To kimże jest ten „książę”, który tak pozbawia szacunku kobiety w nim zauroczone? zaufaj mi, ze jesteś więcej warta niż swój wstyd, przed pokazaniem swoich uczuć. To że ten facet (duże prawdopodobieństwo, że jeszcze umysłowy dzieciak) nie docenił Twoich uczuć i się przestraszył, to tylko i wyłącznie jego strata, że nie wyznał się na Tobie. Innym powodem może być jego strach, czy zwykły brak odwagi, czy po prostu niechęć do związku (być może rany z dzieciństwa, poprzednich zwiazków etc.). Wiesz, każdy z… Czytaj więcej »
Jana
Gość

Dzięki za dobre słowo

Magdalena
Gość
Magdalena

Jana, jesteś ukochanym dzieckiem Boga, jeśli jakiemuś facetowi się nie podobasz, to odwracasz się bez żalu i szukasz innego! Rozglądaj się i otwórz na wiele znajomości. Na świecie są miliony mężczyzn, nie warto upierać się przy jednym, bo zmarnujesz sobie wiele lat życia. Rozmawiaj o tym na głos z Bogiem, módl się, bądź cierpliwa, a otrzymasz odpowiedz.

Jana
Gość

Dzięki za dobre słowo

irena
Gość

jana ,jakie zle wrazeni ,jaki szacunek ?o czym ty wogole piszesz ,co tak zlego zrobilas ze stracilas szacunek ,skoro gosc nie chce byc kochany a moze tego sie boi to czym ty sie zadreczasz ,mysle ze dla ciebie pan bog napewno kogos ma ,modl sie takze do sw rity ,jest taka specjalna modlitwa w tej intencji o znalezienie kogos do kochania ,nie przejmuj sie ze sie odsunal ,moze jeszcze mu za to podziekujesz ,moze trafisz na dobrego, kochajacego czlowieka ,glowa do gory bedzie dobrze

irena
Gość

chce jeszcze dodac ze ta modlitwa do sw.rity modle sie w intencji mojego szwagra ,poniewaz moja siostra zmarla w tamtym roku w maju ,miala 54 lata i on tez nie jest stary ,my wszyscy mamy kogos a on taka sierotka miedzy nami , jestem tez tego pewna ze siostra nie mialaby nic przeciwko temu ,wiele razy wspominala ze jak jej zabraknie ,jej maz powinien kogos sobie znalezc ,powinien sobie jeszcze zycie ulozyc ,powiem ci ze wlasnie sie dowiedzilam ze zaczal sie spotykac z jakas pania

Jana
Gość

Dzięki za dobre słowo

Ewa
Gość

Jana, nie rozumiem dlaczego Ci koszmarnie wstyd, dlaczego uważasz,że zrobiłaś złe wrażenie – to ,że dałaś mu odczuć, że go kochasz ???? To chyba nic, czego mogłabyś się wstydzić? Jeśli się odsunął, może nie jest gotowy na miłość, nie chce Cię ranić, może jest zaskoczony? Jest wiele „może”. … Na Twoim miejscu bym czekała … módl się za niego

Jana
Gość

Dzięki za dobre słowo

Monika
Gość
Monika

Czytałam to z zapartym tchem. Piękne świadectwo!! Az chciałoby się czytać jeszcze i jeszcze. Szczęść Boże

Basia
Gość
Niesamowite świadectwo! Codziennie czytam zamieszczane na tej stronie świadectwa, podtrzymują mnie na duchu gdy moja nadzieja umiera. Moim największym pragnieniem jest, aby i nam Bóg pobłogosławił i obdarzył nas zdrowymi synkami bliźniakami, w intencji których modlę się 5 raz Nowenną Pompejańską. Niestety dziś kolejny raz moje serce krwawi, znowu się nie udało;-( Moja nadzieja powoli gaśnie (mam skończone 41lat), nie potrafię odczytać Bożego planu- buntuję się, czemu innych otrzymują CUDa, a nam nie jest dane, aby żyć w radości? Modlę się dużo, a nawet bardzo; może moja modlitwa nie podoba się lub czegoś jej brakuje (dziś skończyłam 25 NP). Błagając… Czytaj więcej »
enia
Gość

Basia za kilka dni Godzina Łaski ,tym razem Matka Boża Cie wysłucha ,życzę Ci tego

irena
Gość

enia jak jest z godzina laski ,czy moge prosic o wiecej lask czy tylko o jedna tego dnia?

Basius
Gość
Basius

Niczego bardziej nie pragnę, bardzo dziękuję za słowa otuchy, przytulam sie do mojego krzyża i chcę go nieść z miłością za Jezusem. Jezu zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij.

irena
Gość

basiu,jeszcze nie trac nadzieji ,modl sie wytrwale matka boza nikogo nie opuszcza ,czasem trzeba poczekac na cud ,ja na trzezwosc mojego taty czekalam bardzo dlugo ,co sobota nosilam karteczki na nowenne do matki bozej hyznenskiej ,doczekalam sie ,nawet sam tato pewnego razu powiedzial ze to zasluga matki bozej ,ze on nie pije i nam podziekowal wtedy ,pomodle sie tez za toba ,modlilam sie za jedna dziewczyna po trzydziestce ,teraz oczekuje dzidziusia na poczatek lutego ma termin

enia
Gość

O duuuuuużo się prosi . Jest taka Modlitwa Uniżenia , dobrze jest przeprosić Boga za grzechy w takiej godzinie na początku
Basia ja za Ciebie w tej godzinie 1 dziesiatke -Narodzenie P.Jezusa odmówię

irena
Gość

dzieki enia ,wlasnie poczytalam juz na ten temat ,teraz juz wiem co trzeba zrobic i jak sie modlic

Basius
Gość
Basius
Jestem b.wzruszona i z całego serca dziękuję za słowa otuchy i modlitwę, wiem, że Bóg nie wzbudza w nas pragnień, których nie jest nam w stanie dać, a ja jestem jak natrętna wdowa; błagam i żebrzę o CUD, w cichości serca wołam Panie ulituj się nade mną, Panie gdybyś tylko zechciał… Panie zechciej, proszę. Myślałam że obdarzeni zostaniemy CUDEM w Roku Miłosierdzia Bożego, niestety tak się nie stało, Papież Franciszek na ŚDM pobłogosławił mi, ale znowu nic… W pielgrzymce do Częstochowy na 17 rocznicę naszego ślubu w Święto MBCzestochowskiej znów łzy, kończy się rok Św. Brata Alberta (takie imię będzie… Czytaj więcej »
irena
Gość

jesli moge ci jeszcze doradzic ,pros aniola gabryjela o wstawiennictwo ,poczytaj na jego temat ,jest oredownikiem wlasnie dla kobiet ,ktore nie moga sie doczekac potomstwa

Basius
Gość
Basius

Będę Pani dlużniczką do końca życia, łącząc się w modlitwie, z błogosławieństwem Basia

wpDiscuz

Wyjatkowe kompendium o
nowennie pompejańskiej:

Tylko teraz otrzymasz… 
drugi egzemplarz za 1 grosz!

A może tak chcesz otrzymywać co piątek
powiadomienia o nowych świadectwach?

TAKalboNIE
…a więc zapisz się już teraz do powiadomień:
A teraz odbierz pocztę i kliknij łącze potwierdzające

Zamknij