Anna: Nowe życie

Obecnie odmawiam moją czternastą Nowennę Pompejańską / kończę jedną Nowennę i rozpoczynam następną /.Moje pozostałe intencje nie zostały jeszcze wysłuchane ale ufam Matce Najświętszej i z radością odmawiam kolejne Nowenny.
Read More

Radek: Uratowane małżeństwo

Krótko: dziękuję Ci Matko za wstawiennictwo w intencji uratowania małżeństwa mojego brata. Mimo wniosku o rozwód, sprawa zakończyła się orzeczeniem separacji. Dostali czas na uratowanie rodziny. Bogu niech będą dzięki!!!
Read More

Monika: uzdrowienie

Mojej mamie w wyniku badania tomografem komputerowym postawiono diagnozę nowotworu złośliwego. To był szok. Od tego dnia gorliwie się modliłam o jej zdrowie. Zbliżająca się Niedziela Miłosierdzia skłoniła mnie do poszperania w internecie i wtedy natknęłam się na Nowennę Pompejską. To na pewno nie był przypadek. Bóg wskazał mi drogę....
Read More

Dorota: uwolnienie od nałogu tytoniowego

Obecnie zawierzam Matce Boskiej sprawy utrzymania naszej rodziny i pracy. Miałam opory, żeby się w tej intencji modlić, ale otrzymałam takie natchnienie, żeby nie bać się o to modlić, Bóg wie czego nam potrzeba i pragnie, żebyśmy wierzyli, że jest z nami w każdej sprawie.
Read More

Aneta: Nowenna uspokaja, podnosi na duchu, „uzależnia”

O Nowennie dowiedziałam się przypadkowo i postanowiłam ją odmówić, albowiem od dekady mieszkamy z mężem osobno. Mąż ze względu na bardzo rzadki zawód dostał pracę z dala od domu, w dużym mieście.
Read More

Agata: By Królem w moim życiu był Bóg

Kiedyś nie dał mi spokoju tekst z obrazka o tym, że nie ma problemu którego nie można by rozwiązać Modlitwą Różańcową. Nowenna Pompejańska to szczególna łaska dla całego Kościoła żyjącego w zmaganiu ze złem. Nowennę odmawiam od 4 lat. Bardzo pomogła mi ona w życiu moim, mojej rodziny i przyjaciół. Bez tej szczególnej modlitwy, która pogłębia relację z Matką Bożą a przez Nią z Bogiem nie dałabym rady przetrwać tego trudnego czasu w moim życiu. Moje poprzednie świadectwo również to potwierdza. Ojciec Pio kazał w duchowym testamencie do wiernych przed śmiercią by dużo modlić się na Różańcu.
Opowiem o łaskach otrzymanych przez ostatni okres odmawiania Nowenny (ponad rok).Uważam że bardzo ważnym krokiem w moim życiu była NP z prośbą o to by Bóg był na pierwszym miejscu w moim życiu. Owszem przecież mogłabym znaleźć inną intencję -bo zawsze nie brakuje problemów w życiu, zwłaszcza gdy idzie o zdrowie w rodzinie. Nie mogłam sama uporać się z własnymi wadami, z nałogowymi błędami. Spowiedź odkładałam często w czasie i krótko byłam w stanie łaski. Wydawało mi się że mam taki nieustający bałagan ze sobą i tym co naokoło- ciągłe trudności, rozmaite problemy, ogółem pochmurno. Chciałam by ten męczący chaos się skończył, trwałam jednak bez spowiedzi. Chcąc to zakończyć modliłam się by piramida spraw w życiu ważnych i mniej ważnych zaczęła się u szczytu od Najważniejszego-Boga. Nie zdawałam sobie sprawy tak naprawdę na ile to ważne-pomyślałam że tak być tylko powinno. Teraz z perspektywy czasu wiem by starać się wg Ewangelii o „Królestwo” a wszystkie inne rzeczy będą „dodane”. Ten proces by móc być zdolnym do takiego działania trwa-uzdalnia do niego Bóg swą łaską ale utrwala bądź nie człowiek z każdym wyborem w rozmaitych sytuacjach życia. Praca którą się człowiek podejmie w swym życiu może być dla budowania „Królestwa” lub nie- będą to inne cele. Polecam tą ważną intencję- by Królem w moim życiu był Bóg. Na pewno On lepiej porządkuje moje życie niż ja bym je własnymi siłami porządkowała. Realna walka z własnymi wadami i powtarzanymi błędami może potrwać, ale cieszę się że dokonała się taka pozytywna przemiana wewnętrzna mojej osoby.
Kolejna moja intencja z prośbą o uzdrowienie mojego Taty i Przyjaciela spełniła się (to były dwie nowenny z podwójną intencją). Tata, który był po trzecim udarze stał się sprawniejszy (sprawniejsza ręka, mógł lepiej chodzić, był dużo lepszy, dolegliwości zawrotów głowy i mdłości widzialnie ustały). Wcześniej ledwie chodził, nie mógł właściwie chodzić, kręciło mu się w głowie, miał brak apetytu i słabości. Często kładł się na łóżku, miał mdłości, nie mógł nic często zrobić. Po Nowennie potrafił sam iść do pobliskiego sklepu na drobne zakupy, był dużo sprawniejszy, cieszył się że mógł wiele sam zdziałać. Zaczął kosić trawę i inne.
Zdrowie Przyjaciela poprawiło się po okresie wcześniejszego długiego czasu przyjmowania (na nieszczęście) mnóstwa leków homeopatycznych (na koniec NP je odstawiono, choć rodzina nie mogła dać się przekonać) . Następstw skutków leków zapobiegła Nowenna. Z niemal trupa (tak wyglądał, był w bardzo złym stanie, ciągle leżał w łóżku, nieswój, bladosiny, mrukliwy lub nieobecny) stał się w miarę normalny jakim był wcześniej. Sytuacja co do rodziny i homeopatii powtórzyła się i znów Nowenna pomogła. Co do uzdrowienia byłam uważna i mogę potwierdzić że zmiany zdrowia obydwu mężczyzn często dokonywały się w ważne święta np. w Narodzenie NMP 8 września. Mogę zaświadczyć, że często podobne dni były końcem wielu wcześniejszych problemów zdrowia -o tym mogłam przekonać się podczas wielu Nowenn o zdrowie Taty i Przyjaciela (poprzednie świadectwo).
Kolejna nowenna była w intencji zdrowia Taty, gdyż dostał niestety stopy cukrzycowe -obydwie niemal jednocześnie gnijące, zagrażające życiu rany. Miesiącami wcześniej krócej chodził. Ostatnio nie mógł zbyt chodzić. Przebył dwie szczęśliwe operacje wprowadzenia stentów do żył -by poprawić krążenie, rany goiły się i mógł ładnie chodzić.
Nie trwało jednak długo po tym, bo nawet nie 3 miesiące – mój Tata dostał zawał z zapaleniem płuc -Kolejna intencja za Tatę. Było bardzo ciężko bo bardzo zachorował, był w śpiączce. Nie był u spowiedzi od lat, chociaż był bardzo prawym człowiekiem, i wiem że miał wiarę, był dla mnie niezłomny w życiu -tak wiele wycierpiał i nie dał się zmienić moralnie. Ksiądz zdążył udzielić Tacie sakramentu Namaszczenia Chorych -odpuszczone miał grzechy. Nie mogłam mimo to uwierzyć, że umrze chociaż zdawałam sobie sprawę że i na to powinnam się zgodzić. Wybudził się jeszcze na 3 dni by się z nami pożegnać, dawał znać że nie wyzdrowieje, pięknie się pożegnał i następnego dnia zmarł, a mała lampka nocna którą na całą noc zapalał nagle w przededniu zgasła na zwarciu prądu (wtedy podobno stracił przytomność na OIOMie). Nie ma przypadków…
Pogrzeb był przepiękny -mnóstwo ludzi, piękne szczegóły, ludzie kochali Tatę…
Przyznam, że gdyby nie NMP ja bym miała ogromne problemy z przeżyciem tych chwil, czułam opiekę Matki Bożej i mojego Taty, którzy to po dziś dzień pięknie się mną opiekują. Wiem że Tata jest już w niebie. Są tak piękne szczegóły które ciężko wyrazić dobrze, a które tylko mnie wypadają pozostać wiadome jak cudowne sny…CHWAŁA PANU I NMP ZA CUDOWNEGO TATĘ I ZA WSZYSTKO !!!

Regularny biuletyn pompejański!

Otrzymuj wiadomości pompejańskie na e-mail

Zapisując się do tego biuletynu, będziesz otrzymywać informacje związane z nowenną pompejańską, Pompejami, sanktuarium w Pompejach, ważnymi wydarzeniami oraz wyjątkowymi promocjami. Zostań z nami w kontakcie!

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

2 komentarzy do "Agata: By Królem w moim życiu był Bóg"

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Pola
Gość

Przepiękne świadectwo ❤️Dziękuję

Aleksandra
Gość
Aleksandra

Chwała Panu!

Obrazki z nowenną pompejańską?