Ufna – LIST: Nigdy nie traćcie wiary!

Witam wszystkich serdecznie.Chciałabym podzielić się z Wami swoim świadectwem.
Pan Bóg i Maryja są obecni w moim życiu od małego.Moja historia nie zapowiadała się zbyt wesoło, ale na chwilę obecną jest naprawdę dużo lepiej.Jestem nieślubnym dzieckiem, po wiadomości o ciąży ojciec zostawił mamę, wykryto u mnie wrodzoną wadę serca – 5% szansy na przeżycie, pokazywali w szpitalu jako przypadek krytyczny, zarazili groźna bakterią,przeszłam kilka operacji i zabiegów…moja rodzina nie ustawała w modlitwach- podczas operacji w wieku 3 miesięcy moje serduszko się zatrzymało, lekarze rozłożyli bezradnie ręce i po chwili ku wielkiemu zaskoczeniu zaczęło na nowo bić.Operacja się udała, kilka lat później choroba powróciła.Po ostatniej operacji miałam niedowład lewostronny,prawie całkiem straciłam wzrok na kilka dni, nie mogłam się podnieść z łóżka,ale Matka Boża czuwała, Jej obrazek mama wkładała mi w dzieciństwie pod poduszkę.W wieku 10 lat po latach spędzonych na jeżdżeniu do szpitali zaczęłam zdrowieć.Potem przyszły inne problemy zdrowotne- pierwsza miesiączka w wieku 10 lat,rok później krwotok,transfuzja krwi itd.Wiele łez, ale też wiele łask,od 10 roku życia skończyły się problemy z sercem.Sytuacja rodzinna również nieciekawa -praktycznie bez rodziców,osoby bliskie które się mną zajęły okazywały mi miłość ale w bardzo trudny sposób – doznałam przemocy psychicznej,ciągła krytyka,obrażanie itd. Dopiero po kilku latach ludzie otworzyli mi na to oczy.W związku z brakiem poczucia własnej wartości przeżyłam wiele zawodów „miłosnych” upokorzeń w szkole, w rodzinie też nigdy nie czułam się w pełni dobrze,nie czułam się akceptowana, tylko gorsza od reszty.Wylałam wiele łez, moi opiekunowie nauczyli mnie modlitwy-pojmowanie Boga może nie w pełni zdrowy i adekwatny sposób,ale to właśnie dzięki nim- dziadkom, nauczyłam się modlić.Modlitwa była zawsze obecna w moim życiu I TO ONA MNIE URATOWAŁA. Dziś mam 24 lata, dobrą pracę,którą lubię, fajna atmosferę i dobrych ludzi w okół mnie, dziś mam już w znacznej mierze odbudowane poczucie własnej wartości, wiarę w siebie, w to, że nie muszę na nic zasługiwać, dziś zdecydowałam się na wyprowadzkę, co skutecznie ułatwiła mi rodzina, a relacje z dziadkami są można powiedzieć dobre, tak jak z większością rodziny, wakacje należały do udanych , ponowny kurs prawa jazdy, bliskie osoby obok mnie itd..Dziś moje życie wygląda inaczej, wielką pomoc otrzymałam od swojej terapeutki, nie było łatwo i nie jest jeszcze wszystko w pełni dobrze, ale przez codzienną pracę do tego zmierzam. Modliłam się wiele razy Nowenną Pompejańską,Nowenną do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły, itd. Modliłam się prosząc wielu świętych o pomoc, dusze czyśćcowe- one wypraszają naprawdę wiele łask, prosiłam aniołów, archaniołów. Moje przesłanie jest takie – NIGDY NIE TRAĆCIE WIARY,NADZIEI I MIŁOŚCI, Pan Bóg może Was wyprowadzić tak jak mnie z wielu problemów, o których tu nawet nie wspomniałam, może uzdrowić wewnętrznie i z fizycznych dolegliwości, może napełnić prawdziwym pokojem wśród wielu przeciwności, bo tych w moim życiu nigdy nie brakowało, przez swoją modlitwę można pomóc wielu osobom- jestem tego przykładem, dlatego od zawsze myślałam o psychologii co której każdy mnie zachęca, dzięki modlitwie można się nie załamać i przejść przez najtrudniejsze doświadczenia,Maryja w każdej minucie wstawia się za nami u Pana,dlatego jeśli jeszcze nie widzicie „efektów” swojej modlitwy to naprawdę się nie zrażajcie, na to tylko czeka szatan.Pisałam tu już kilka świadectw, ale ostatnio natchnęło mnie na takie ogólne podsumowanie.Pan Bóg zsyła dobrych ludzi do nas, przez których nam pomaga, tylko nie można się poddać.
Pan Bóg i Mayja kochają każdego z nas i nieustannie się nami opiekują- jeśli ktoś właśnie teraz w tym momencie jest w pułapce złych myśli, odczuwa zniechęcenie i smutek to to przesłanie jest dla Was moi kochani- Nie załamujcie się, na to czeka tylko nasz wróg- diabeł, a Pan Bóg zawsze wesprze.O innych aspektach życia może napisze innym razem, ale w innych obszarach również doświadczyłam wielu cudów, ale nigdy nie przestałam się modlić, prosiłam, że jeśli nawet przyjdzie czas zwątpień, to żeby Pan Bóg nie patrzył na moje marudzenie tylko działał i mnie nie opuszczał i nie opuścił. Bądźmy wdzięczni i pamiętajcie – dla Boga nie ma nic niemożliwego, a przez Maryję można uprosić wszystko dla nas i innych 🙂

11 myśli na temat „Ufna – LIST: Nigdy nie traćcie wiary!

  1. Z prawdziwa przyjemnoscia przeczytalem to swiadectwo, ktòre jest hymnem na czesc Matki Bozej. Swiadczy Pani o tym jak ciezko jest byc dzieckiem nieslubnym. Ojca Pani nie bylo wcale, a rola matki chyba dwuznaczna czego Pani zbyt jasno nie okreslila. Lzy , choroba zalamania, prowadza do depresji, a jednak udalo sie Pani wyjsc z tego wszystkiego , to bardzo duzo, znaczy ze jest Pani silna osoba. I wreszcie w tym smutnym zyciu sa plomyczki radosci wieksze i mniejsze, sa dziadkowie, ktòrzy Pania kochaja, ma Pani prace, a co za tym idzie niezaleznosc i godnosc no i otoczona jest Pani wartosciowymi ludzmi. Nie Pani to wina, ze ojciec zostawil Pani matke, wartosc osoby nie liczy sie czy jest dzieckiem slubnym czy nie, ale o ile sie zyje w malych miastach tam jezyki ciagle pracuja i zli ludzie dokuczaja. Wartosc osoby to idee, idealy to co osiagnela oraz szacunek jakim sie cieszy w srodowisku. Niestety wiekszosc ludzi jeszcze nie dorosla do tego by w ten sposòb oceniac drugich, bo nikt nie zadaje sobie pytania a gdybym ja znalazl sie w analogicznej sytuacji? Byloby mi przyjemnie zeby ktos mnie ponizal? No i atakuje sie osoby bezbronne, slabe, ktòre i tak sa juz pokrzywdzone przez los. W obliczu Boga wszyscy jestesmy ròwni a rachunek za swe postepowanie predzej czy pòzniej trzeba bedzie zaplacic. Zycze Pani z calego serca by zycie Pani potoczylo sie nadal wsròd serdecznych ludzi, by zostaly wynagrodzone krzywdy, ktòrych Pani doznala. Pod plaszczem Marii wszyscy czujemy sie bezpieczni. A poniewaz tyle Jej Pani zawdziecza moze moglaby Pani jej podziekowac osobiscie w ktòryms z Jej Sanktuaròw.?

  2. Dziękuje Ci za te słowa. Własnie jestem w takiej pułapce. Wszedzie szukam odpowiedzi na moje pytanie DLACZEGO? Modlitwa szarpanie sie z myslami znowu modlitwa. Troche wyciszenia i znowu nicość. Powtarzam te słowa Jezu ufam Tobie jest mi lepiej ale za chwilę coś mi podpowiada że przegrałeś Bóg nic nie może ci pomóc. On odwrócił się od ciebie. Trwa to już ponad dwa miesiące. Już brak mi siły. Najlepiej bym zasnął i już wiecej nic nie czuł.
    Nigdy nie zdawałem sobie że można tak czuć ból duszy i serca. Jak chcę wypocząć i się kładę to za chwilę ogarnia mnie taka tesknota że lepiej zadać sobie ból fizyczny niż to wytrzymywać.Najgorsza jest świadomość że już tak nigdy nie bedzie że może inaczej może zupełnie coś innego. Chcę się przekonać że to „Bądź wola Twoja” ja nic tu po ludzku nie mogę. I boję się tego że ta wola Boża odbiera mi to co było w życiu najpiekniejsze. Wiem że muszę się z tym pogodzić że ta walka ma cel że prowadzi do czegoś co Jezus mi wyznaczył. Jakie to wszystko trudne. Czasami mysle że gdybym nie wierzył to łatwiej bym przechodził to wszystko. Nie chce tracić Boga odejść bo tak jest łatwiej. Muszę to znieść. Bo kocham Jezusa to odkryłem teraz a że tak jest ? Dobrze że napisałaś o sobie. Takie wyznanie pokazuje mi moje zamkniecie się na sobie. Ty żyjesz przeszłaś tak wiele i wierzysz. Jesteś wspaniałym człowiekiem, jestem pewny ża Matka Boża jest z Tobą i już nigdy nic złego Cie nie spotka. Nie znam Ciebie ale pierwszy raz od dwu miesiecy poczułem jak ktoś może mi być bliski. Jak bardzo chciałbym abyś była szczesliwa. Dziękuję Ci bardzo

    • Wojtku czytając Twoja odpowiedz na piękne świadectwo kolezanki, która w tak piękny i zwięzły sposób potrafiła opisać swoją dotychczasowa drogę tu na ziemi. przepleciona dużym cierpieniem ale także Łaska Boża która potrafiła pielęgnować i walczyła o siebie razem z Matka Boska która była i jest z nią. Opisując swoje odczucia, Twój ból i zwątpienie mimo milosci Do Jezusa. Twoje szarpanie sie z myślami i cierpieniem. Cieszę sie ze trafiłeś na te świadectwo i mam wielka nadzieje ze ono pomoże Ci na dluzej nie tylko na chwile. Pamiętaj ból i cierpię nie pochaca od Boga. Jestes tak blisko Jezusa ze temu złemu zależy na Tobie. Nie daj mu sie zwieść, dasz radę i wszystko sie ułoży. Bądź cierpliwy. Niech Duch Świety napełni Twoje serce spokoje i nadzieja. Zycze Wam obojgu abyscie dobrze rozpoznawali znaki od Matki Bożej i mimo ciężkich chwil wiedzieli ze nie jesteście sami . Powierzajcie Jezusowi swoje troski on jest z nami nie zostawi nas musimy tylko my zaufać. ,,Jezu ufam Tobie ”

  3. Dziękuje Ci za te słowa! Właśnie otrzymałam smutną wiadomość ale dzięki Twoim słowom przypomniałam sobie, że nie jestem w tym wszystkim sama i z Bożą pomocą dam radę ze wszystkim!

  4. Dziękuję Ci
    jestem od kilku lat w ciężkiej sytuacji, modlę się ale czasem przychodzą chwile zwątpienia, nawet myśli, że muszę cierpieć, że nie będzie lepiej bo na to wszystko sobie zaslużyłam i nie ma już dla mnie nadzieji. Dzięki Temu świadectwu podnoszę się aby iść dalej ufając że Maryja mi pomoże. Bóg zapłać – niech Matka obdarzy Cię swoim łaskami. Małgorzata

A Ty co o tym myślisz? Napisz!