Iss: Uratowane małżeństwo

Musze opowiedziec Wam moja historie. Doświadczyłam cudu. Takiego prawdziwego i namacalnego.
Pisałam tu na forum juz kilkakrotnie prosząc, wręcz Blagając Was o modlitwe w intencji mojego małżeństwa. Wszystko zaczelo sie w marcu tego roku. Przez czysty przypadek przeczytalam jego wiadomosc na fb z kolezanka z pracy. Dość dwuznaczna. Tlumaczyl, ze to zarty byly, ze ona byla na imprezie a on siedzial w domu i byl po ‚piwku’ i tak jakos zaczeli glupio pisac. Ale zasial ziarno niepewnosci. Zaczely sie kłótnie i po jakims czasie oznajmil ze on ma dosc i ze w nim wszystko wygaslo, ze mnie nie kocha. Swiat mi sie zawalil. Ja bez pracy, bez jakiegos pomysłu na siebie. Moim jedynym przyjacielem byl on-moj maz i teraz nagle zostaje sama. Mieszkalismy razem ale on siedzial non stop z nosem w telefonie. Wprowadzil haslo do niego. Zabieral telefon wszedzie, nawet do lazienki. Zaczal sie stroić, inaczej ubierac. Nowe perfumy, fryzura. Rozmowy przez telefon. Oczywiscie wychodzil z domu zeby porozmawiac. Moja mysl- ma kochanke! Placz, ból, cierpienie. Codziennie rano gdy on wychodzil do pracy a ja zostawalam sama, wylam w głos. Chodzilam po scianach, nie mialam sily wstac z lozka. Nie moglam jeść, spać,  myśleć…. Zaczelam szukac pomocy w modlitwie. Modlitwy za małżeństwo. Ale czulam, ze to nic nie daje. Znalazlam Sw. Rite. Odmówiłam tridum, koronke, nowenne, wszystko co bylo mozna….blagalam ja, plakalam jej i bardzo ja pokochalam. Przynosila ukojenie takie delikatne. Wysylalam intencje do zakonnic. Wszedzie gdzie sie dalo. Modlilam sie do wielu Swietych. Czulam, ze chce walczyc o moje malzenstwo. Poczulam, ze bardzo kocham mojego meza. Takie uczucia mialam chyba na samym poczatku naszego związku. I kiedy ja go tak kochalam on mnie przestał. Wymyslilam sobie(bo zblizala sie Wielkanoc), ze w Dzien Wielkanocy Bog mi pewnie pomoze. Ze moje malzenstwo Zmartwychwstanie i ze to taka proba dla nas, a w takie Święto zdarzy sie cud. Oczywiscie zaden cud sie nie wydarzyl a ja sie bardzo rozczarowalam. Nie przestalam sie modlic i prosic. Codzienne msze przynosily ukojenie. Ale w moim małżeństwie nic sie nie zmienilo. O Nowennie Pompejanskiej slyszalam ale mowilam sobie, ze to nie dla mnie. Ze jeszcze nie jest tak źle abym podjęła AŻ taki krok. Jednak przyszedl dzien, ze padlam na kolana i Zaczelam. Dokladnie 9 maja. I ta modlitwa dala mi taki spokoj duszy jakiego dawno nie zaznalam. Jednak juz pierwszego dnia odmawiania zaczely sie moje ‚schody’. Moj maz nagle dostal bardzo duzy zastrzyk gotowki (zupelnie niespodziewanie) co za tym idzie stac go bylo na rozwód (o ktorym zaczal mowic). Kolejne dni przynosily kolejne trudnosci. Moj maz stawal sie coraz bardziej agresywny, zly, okropny. Wyzywal mnie, wysmiewal. Dawal nadzieje a za chwile smial sie z tego. Gdy ja mu mowilam ze z dnia na dzien kocham go coraz bardziej on odpowiedzial ze z dnia na dzien coraz bardziej mnie nienawidzi. Kochani….w sercu poczulam ukłucie ale nie plakalam. (Ja zwykle mega beksa…wystarczyl drobiazg i potrafily plynac mi lzy po policzkach) nie uronilam lzy. Czulam w sobie….spokoj….kolejny dzien…moj maz zaczal rozmowe o…Bogu. Smial sie, ze on wierzy w Boga ale nie takiego jak ja…ze nie wierzy w pieklo. Mowil takie rzeczy…wrecz glupoty ale caly czas z nienawiscia. Powiem wam ze NIGDY a malzenstwem jestesmy od 7lat nie widzialam w jego oczach, glosie tyle nienawisci i zlosci. Kolejne dni…zaczeli sie odzywac dawni znajomi. Mnostwo znajomych. Starzy nasi, wspolni z ktorymi kontak sie w sumie urwal. Nagle moj maz ktory mial jednego dobrego kumpla, mial w kolo siebie cale mnostwo dobrych ludzi. Wyciagali go na rozmowy, ploty, piwka, urodziny, grille…. Wspolczuli mu sytuacji ze mna ale pocieszali ze po rozwodzie zacznie zycie od nowa. I to lepsze. NIKT, zaden z nich a byli oni NASZYMI znajomymi przeciez, nie zapytal jak ja sie mam. Jak ja sie czuje. Prosze wierzyc, ze moj maz byl otoczony wianuszkiem przyjaciol. Mial wizje fajnego, nowego zycia i wszyscy go w tym upewniali. Wychodził czesto. Wracal w nocy. Ciagle siedzial z nosem w telefonie. Ciagle ktos dzwonil, pisal smsy lub wiadomosci na fb. Dni kolejne… Uderzyl mnie pierwszy raz w zyciu. Nie doslownie. Ale rzucil we mnie swoim skorzanym portfelem z taka zloscia w oczach ,ze mialam wielki krwawy slad na ramieniu. W miedzy czasie znalazlam prace. Chodzilam na 6:30 on wracajac w nocy klocil sie, robil potworne awantury. Wyzywal mnie od najgorszych. Spalam po 2h w nocy. W pracy bylam taka zmeczona. A czekala mnie jeszcze dluga modlitwa….czasem oczy same sie zamylaky podczas odmawiania. Ale nie przerwalam. ( dziś sama nie wiem jakim cudem) dni kolejne….znalazlam wniosek rozwodowy. To byl cios. Ogarnialam w domu i znalazlam wniosek z pieczatka sadu o rozwiazanie malzenstwa. Moj maz pisal tam ze mnie nie kocha itp. Plakalam. Wiedzialam, ze to koniec. Ale obiecal mi na poczatek separacje. Niestety slowa nie dotrzymal. Opadalam z sil. Stracilam na wadze. Bylam zmeczona fizycznie i psychicznie. Poprosilam Maryje o jakis znak. Ze to wszystko ma jakis sens. I w nocy mialam sen. Ze leze obok mojego meza tule sie ale czuje ze cos jest nie tak. I nagle zaczynam sie dusic i chce krzyczec…i krzycze ale glosem diabla. Jezeli ktos ogladal filmy o egzorcyzmach to wie o jaki glos mi chodzi. I taki wlasnie wydobywal sie z mojego wnetrza. Byl przerazajacy. Nie potrafie nawet go opisac. Dusil mnie. Krzyczalam tym glosem….Maaaamo! Ale w myslach caly czas odmawiałam ‚Zdrowas Mario…’ wiem ze ten ‚zły’ na mnie, czy we mnie zwymiotowal.(wiem to okropne ale czulam w ustach, we śnie ten ‚posmak’ jakby) i sie obudzilam. Cala zlana potem. Mokrusienka. Ale….nie balam sie! Noc ciemna, ja wyrwana z koszmaru i czuje spokój. To byl znak. Zwlaszcza ze prosilam o niego w Dzien. Modlilam sie jeszcze gorliwiej. Czulam, ze zlo jest w naszym malzenstwoe i kurczowo nas trzyma. Dzien kolejny…. Moj maz Oczywiscie juz nie spal ze mna w lozku tylko na podlodze…pierwszy raz zaczelam odczuwac na niego zlosc. Wscieklosc. Ze czemu ja mam sie za niego modlic. A on sobie hula i ma mnie gdzies. Ze moze zasluguje na kogos lepszego a nie na niego. Wieczorem modlilam sie abym takich mysli nie miala. I po odmowieniu rozanca faktycznie wszystkie mysli odeszly. Pojechalam do Sw. Rity na odpust. Zapisalam sie. Nikogo nie znalam. Jechalam z samymi starszymi Paniami ale odwazylam sie. Mam do dzis piekna ususzona róże. Bylam coraz bardziej zmeczona. Zaczelam az chciec aby on sie wyprowadzil. Nie moglam tak dluzej. Zaczal mi dokuczac. Zabieral mi posciel gdy zasypialam.Wyzywal gdy probowalam spac.Bylam juz tak zestresowana, ze uwazalam ze separacja jest nam wrecz potrzebna. Pragnelam spokoju. Niestety ale nie bylo zadnego ratunku. Zadnej nadziei na poprawe. On nie widział w naszym malzenstwie NIc dobrego. Nienawidzil mnie tak bardzo. Ja wiedzialam ze Bog nie uczyni nagle cudu i moj maz nagle sie odmieni. Oddalam sie Bogu calkowicie. Mowilam Jezu ufam Tobie. Ale teraz w koncu mowilam to z przekonaniem.. W miedzyczasie Poswiecilam sobie mieszkanie. A gdy moj maz sie kapal zrobilam mu zwykly krzyzyk na poduszce. I wiecie, ze nie mogl Zasnac az w koncu rzucil ja i spal bez poduszki. Niby drobnostki ale dawaly motywacje do dalszej modlitwy. Zblizal sie koniec cz. Blagalnej. Pierwszy dzien czesci dziekczynnej przypadl na Święto Zeslania Ducha Sw. W moim kosciele byl odpust. Bardzo modlilam sie podczas tej mszy. Wracajac do domu odmowilam Nowenne. W domu. Wieczorem gdy kladlam się spać, mój mąż powiedział, że….ŁADNIE WYGLĄDAM! Usmiechnelam się w duszy, podziekowalam mu i polozylam sie do lozka. A on zapytal czy moglby….sie do mnie przytulic? Zgodzilam sie. Tej nocy spal ze mna w lozku. Zeby nie przedluzac….od tego dnia wszystko sie zmienilo. Niemozliwe stalo sie mozliwe. Moj maz nie spal wiecej na podlodze. Zaczal sie inaczej zachowywac i odzywac do mnie. Mowil milo, spokojniej. Gdy wrocilam na drugi dzien z pracy zrobil mi obiad….zacza po mnie przyjezdzac do pracy…moja cz. Dziekczynna odmawialam i sama nie wierzylam w to co sie dzieje. Nowenne skonczylam 1lipca. W pierwsza sobote miesiaca. Przypadek? Wiem, taka ‚numerologia’ nie szczegolnie idzie w parze z czyms dobrym ale jak juz wspominalam NP  Skonczylam 1 lipca. I gdy doda sie wszstkie cyfry 01.07.2017 z tej daty wynik daje 9 a 9 maja zaczelam NP. Gdy doda sie cyfry z daty mojego slubu wynik daje 9 i data urodzin mojego meza tez daje 9. Nie wierze w takie przypadki. Powiem tak. Od tamtego dnia. Moje zycie sie zmienilo. Nie bylo juz klotni. Nienawisci. Zlosci. Zalu. To wszystlo zniknęło. Tak nagle. Nie wydarzylo sie nic. Zaden kataklizm ani inne nieszczescie. Zaczelam cz. Dziekczynna i moj maz jest innym człowiekiem. Gdy dzis go zapytalam…kochasz mnie? Powiedzial….z dnia na dzien coraz bardziej. I postanowilam, ze napisze i podziele sie tym moim świadectwem. Wniosek o rozwod wycofal. I jest hm…cudnie. Kochani. To sie stalo. O tym cudzie mowilam na poczatku. Nie pomyslalam bym nigdy, ze nastapi to w taki sposob. Jak gdyby nigdy nic. Duzo rozmawoamy z mezem. Duzo wyjasnilismy. Powiem tak….przeszlam przez ‚pieklo’, na samo tego wspomnienie mam ciarki ale bylo warto. Otrzymalam tyle lask. O wszystkim nie pisalam bo moja historia i tak przybrala bardzo dlugie rozmiary. Ale wierzcie. Maryja otoczyla mnie wielka opieka i pomogla tak bardzo i w malzenstwie (bo o to sie modlilam) ale tez w kilku innych sprawach, z ktorymi nie umialam sie wczesniej uporac. Teraz bede sie modlic i za was.
Taka jestem wdzieczna. Dziekuje Wam rowniez za modlitwy. To byl szturm do nieba!

Nie przegap ciekawego świadectwa!

Czy wiesz, że zapisując się do biuletynu, co piątek będziesz otrzymywać najświeższe świadectwa nowenny pompejańskiej?

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

22 komentarzy do "Iss: Uratowane małżeństwo"

Powiadom o
avatar
Kasia
Gość

Chwała Panu. U mnie od 6 mcy walka. Maz robi dokładnie to co Twój. Śpi na podlodze, wyzywa, straszy rozwodem…modle sie i ufam.

Iss
Gość

Polecam was w swojej midlitwie! Wiem jak to pomaga jak wiele osob się modli! Bądź dzielna!

Gabi
Gość

Idą cudownie że wam się udało…
U mnie sytuacja beznadziejna…

Agnieszka Sobocińska
Gość
Agnieszka Sobocińska

u mnie ponad półtora roku, bez kłótni, bez awantur, prawie bez kontaktu, modlę się, ale nadziei coraz mniej.

Ewa- żona
Gość
Ewa- żona

Ode mnie odszedł 23 lutego- w Tłusty Czwartek, i do tej pory nie chce podjąć żadnego dialogu. Nie wyzywał, nie kłócił się, tylko spakował i odszedł. Czekam, ufam i wciąż się modlę za nasze małżeństwo.

JUST YNA
Gość
JUST YNA
i u mnie jest podobnie tyle ze maz sie wyprowadzil, mowi o rozwodzie i stac go na to… odmawiam NP i widze spokoj w sobie… bo poczatek gdy nagle przychodzi ten bol i samotnosc (tez nie mam nikogo wszyscy wspolni znajomi teraz sa jego znajomymi) byl straszny takie wrazenie ze nasz swiat sie konczy… ale sie nie konczy… jakos odnajduje pomalu wiare i Boga i spokój… mam wielką nadzieje ze i u nas to sie ulozy i oboje dojrzejemy do prawdziwego mocnego malzenstwa bo to co bylo do tej pory to tylko chyba z zewnatrz malzenstwo a w srodku…??? wierze… Czytaj więcej »
Agata Kocjan
Gość
Agata Kocjan

Dziewczyny módlcie się i wierzcie Maryja nie zostawia nikogo, ale trzeba zaufać i oddać wszystko Jezusowi „Ty się tym zajmij „

Leszek
Gość
Leszek
Wspaniałe świadectwo. Taką osobą jak twój mąż byłem ja 3 lata temu. Zły tak mnie wokół siebie okręcił i wszystko podsuwał i wmawiał że to co robię to wszystko jest dobre bo inni tak samo robią. Że nie ma piekła a jak już się nagrzeszy to się pujdzie do spowiedzi i będzie dobrze. Zły cały czas walczy o mnie podsuwając mi myśli te złe wmawiając że to dobro. Z tego co wiem babcia mojej żony , teście i inne osoby modlili się za mnie. Z dnia na dzień zacząłem się modlić chodzić do spowiedzi. Moja żona też się modliła ale… Czytaj więcej »
Anna
Gość

Mam nadzieję Leszku, że i mój mąż też dostanie łaskę mądrości i światłego patrzenia, a trzecia już NP w intencji naszego małżeństwa odprawiana przeze mnie przyniesie oczekiwany owoc

Radek
Gość

Komu ma być uratowane małżeństwo to będzie jak nie to się rozpadnie

Ania
Gość

Niestety ja sie podalam to juz ponad 3 lata a im wiecej sie modlilam tym bylo gorzej mialam wrażenie ze robie sobie tylko nadzieje a to.bolalo za kazdym razem dostawalam kolejny cios typu ze mieszka z kochanka ze jezdza na wakacje itp.zero poprawy ktora wskazywala by na to ze mozna uratowac małżeństwo wiec sie podalam prosze Boga i Maryje o opieke nademna i moim dzieckiem pogodzilam sie moze nie dokonca ze juz meza nie ma ale boje sie kolejnego rozczarowania im wiecej prosilam tym bylo gorzej i tak ok 2 lat…

Joanna
Gość
Joanna

Wspaniałe świadectwo. Życze wam wielu Bożych łask.
Ja wczoraj pisałam ze mój mąż wrócił po 2.5 roku i staramy sie od nowa odbudować nasze małżeństwo. A dziś mam urodziny i nawet smsa nie napisał. Głupia blahostka a boli

Iss
Gość

Kochani do dzis dnia jest cudownie. Pojawiaja sie myśli o drugim dziecku nawet! Mąż od czasu do czasu nawet daje się wyciągnąć do kosciola w niedzielę. To niesamowita laska, która mnie, nas spotkala. Moja sytuacja byla beznadziejna. Ja nigdy bym sie niespodziewala, ze tak bardzo sie ulozy. Chcialabym opowiedziec otym wszystkim. Chcialabym powiedzieć, ze mimo wszystko trzeba sie calkowicie polecic Bogu. Polecam was w mijej midlitwie!

enia
Gość

Iss bądźcie szczęśliwi

Iss
Gość

Dziękuję

Dorota
Gość
Dorota

Wlasnie tyle zla krzywd gorzkich slow a my kochamy jeszcxe bardziej.Ja walcze o moje malzenstwo 2 lata.Powierzylam swoje malxestwo rodzine Bogu on najlepiej wie co dla nas bedzie najlepsze.Dziekue Bogu za ten krzyz bo on zblizyl mnie do niego nie wiem jakie bedzie moje dalsze zycie ale jedno napewno ze podazac bede droga ktora wskaz mi Jezus.Jezu Ufam Tobie! Niech Wam wszystkim Bog błogosławi a Maryia otoczy plaszczem milosci.

kinga
Gość

PROSZĘ POMODL SIĘ ZA MNIE.SYTUACJA TJ TWOJA.TYLKO MĄŻ ROK NIE MIESZKA ZE MNĄ I DZIECMI .OSJARZAVMBIE I ROZBE RARAGRAFU CHODZĘ NON STOP POLICJA GOPSY SADY PSYCHOLODZY I DZIECI TEZ KOSZMAR !!!!! JA JESTEM STRZEKIEMM SAMEJ SIEBIE A TEN CZLOWIEKBJEST TJ SZATAN DOSŁOWNIE KAŻDY JEGO RYCH ZDSNIE WYMIERZONE JEST PRZEC MNIE DZIECIOM RODZINIE. I JESZCZE JEST ZAGRIZENIE KTO OTRZYMA WŁADZĘ RODZICIELSKĄ. SIL MI BRAK. MAM SEORESJE LEKO ITP
BŁAGAM O MODLITWĘ BO JUŻ NA NIC NIE LICZĘ …

Ewa- żona
Gość
Ewa- żona

Kinga, mój też odszedł, ale nie przechodzę takich herezji jak Ty…Pomodlę się za Ciebie!!!

Gabi
Gość

Niedługo będzie rok… Jak się wyprowadzil… Kocham go coraz bardziej… A on… Nienawidzi… Zerwał wszelkie kontakty… To jej działka.. powiedziała że zrobi wszystko aby mieć go na wyłączność… I zrobiła… SzCzyci się tym że rozbiła rodzinę.. a dziecko nie ma ojca… Jezu. Ufam Tobie, Maryjo… Póki…
Cudnie czytać że Wam się udało… Chwała Panu!

Elżbieta T
Gość
Elżbieta T

Dziękuję za twoje świadectwo. Walczę o swoje małżeństwo mąż jest z kochanką zostawił mnie dwa lata temu jest tragicznie a ja go coraz bardziej kocham mimo wszystko. Modlę się nieustannie i mam nadzieje że moje małżeństwo Maryja też uratuje. Proszę pomodl się za mnie za moje małżeństwo Elżbiety I Michała . Niech wam Pan Bóg błogosławi. Jezu Ufam Tobie

W
Gość

Tak, to prawda nowenna działa cuda.

Magdalena Parzych
Gość
Magdalena Parzych

Wspaniałe świadectwo. Życzę Wam wszystkiego najlepszego. Wierzę że Bogiem cuda sie zdarzają i to Bóg czyni te cuda.
Też jestem w bardzo trudnym momencie swojego małżeństwa i wierzę że z Bogiem i NP także uda nam sie wyprostować naszą drogę małżeńską.
Jesteś wspaniałam osobą która pomimo tylu złych i przykrych chwil wytrwała w
modlitwie.

wpDiscuz

Wyjatkowe kompendium o
nowennie pompejańskiej:

Tylko teraz otrzymasz… 
drugi egzemplarz za 1 grosz!

A może tak chcesz otrzymywać co piątek
powiadomienia o nowych świadectwach?

TAKalboNIE
…a więc zapisz się już teraz do powiadomień:
A teraz odbierz pocztę i kliknij łącze potwierdzające

Zamknij