Monika: Maryja nas prowadziła

Kiedy mój tato ciężko zachorował na nowotwór zaczęliśmy go polecać  Mateńce Pompejskiej wiem że dzięki naszej modlitwie w sposób  cudowny był prowadzony przez Mateńkę wyciszony pomimo ogromnego cierpienia nowotwór postępował i dawał kolejne przerzuty był już płucach tato w sposób niewyjaśniony dla lekarza przymującego na oddziale intensywnej opieki zostaje tam...
Przeczytaj całość

Marek: podziękowanie za łaski uzyskane

Maryjo z Pompei dziękuję za wysłuchanie mojej prośby i dwie kolejne nowenny zakończyły pozytywnie dwie ważne sprawy. Maryjo dziękuję
Przeczytaj całość

Bożena: wyjście z choroby synka

Napiszę bardzo krótko. Mój synek cierpiał na bardzo ciężką postać Atopowego Zapalenia Skóry. Nie pomagało nic. Kilku lekarzy odmówiło nam podjęcia się leczenia , bo stan był tak ciężki. Wysyłano nas do klinik w Poznaniu , Warszawie i nie wiadomo gdzie jeszcze
Przeczytaj całość

Mariusz: Świadectwo

Ja rozpoczynam dzisiaj kolejną Nowennę bo uważam, ze odmawiając każdą z nich otrzymywaliśmy łaski, o które prosiłem mimo ze nie zawsze potrafimy je odrazu rozpoznać, ale z cała pewnością mogę powiedzieć, że jest mi prościej przez to wszystko przechodzić.
Przeczytaj całość

Piotr: Maryja wyrwała mnie z otchłani uzależnienia od alkoholu

Dzień dobry Wszystkim. Odmawiam drugą Nowennę Czy zostałem wysłuchany NA PEWNO TAK Jestem pewien że Matka Słowa Przedwiecznego słucha Nas i musimy Jej zaufać bardzo mocno.
Przeczytaj całość

GLM – LIST: Matko poprowadź nas

Witam. Nowennę Pompejańską odmawiam z niedużymi przerwami od lutego 2016 roku. Dawno już pisałem jedno świadectwo, ale modlitwa ciągle trwa, a Maryja prowadzi dalej – choć czasami zastanawiam się jak ta droga będzie jeszcze wyboista. Nowennę rozpocząłem ze względu na jedną dziewczynę, w której byłem zakochany. To była modlitwa za nas, potem także w intencji rodziców, aż w końcu ogólnie o poprowadzenie mojej drogi życiowej. W tym czasie znalazłem nową pracę, pod tym względem moje życie w miarę się ustabilizowało i dzięki Bogu nie muszę się tym martwić. Kiedy już ta dziewczyna związała się z innym chłopakiem, tracąc nadzieję po prostu prosiłem, aby Maryja dała mi poznać kogoś innego, praktycznie w tym samym czasie – na początku roku poznałem niezwykłą dziewczynę. Na początku traktowałem ją jako koleżankę i nawet zaczęliśmy szczerze rozmawiać np. o sprawach sercowych. Nie wiem, kiedy ale nasza znajomość przerodziła się w coś głębszego, do tego stopnia, że zapomniałem o wcześniejszych zranieniach. Dla niej też to był szok, zbliżyliśmy się bardzo, a poznaliśmy się w trudnych chwilach w naszym życiu. Ja już byłem zmęczony poprzednimi nieudanymi relacjami, ona miała wyjeżdżać za granicę, planować przyszłość z chłopakiem, z którym związek zaczął się jej sypać. Co więcej, powiedziałem jej o nowennie i sama ją rozpoczęła – czasami łączyliśmy się razem w modlitwie. Odmieniła moje życie, pobudziła do działania, aktywności, spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu. Stwierdziła, że jestem najwspanialszym człowiekiem, ale cały czas nie mogła oderwać się od przeszłości. Jakoś Maryja dalej to prowadziła, że w momencie, kiedy miała dać sobie czas na decyzje, przypadkiem dowiedziała się o tym jak jej chłopak ją zdradził parę miesięcy wcześniej z byłą dziewczyną, a teraz gdy znowu się źle działo działał na dwa fronty. Sama wcześniej przyznała mu się o naszej znajomości i że byliśmy nie fair wobec niego. Przez to wszystko z nim się rozstała, nie wyjechała, ale po pewnym czasie chciała ponownie mu dać szansę, mówiąc że my mamy zbyt różne charaktery, żeby zbudować związek na trwałe. Było to dla mnie bardzo trudne, dlatego zgodziła się, że będzie odmawiać ze mną kolejną nowennę – za mnie. Po jej zakończeniu kolejną odmawiałem już sam – o to, aby wypełniła się wola Boża względem naszej znajomości. Na razie ponownie tylko się kolegujemy, ale dla mnie pozostaje tą wspaniałą, piękną, pierwszą, która najpierw ujęła mnie swoją osobowością. Wiem, że taką właśnie chcę mieć żonę, wiem, że dla niej warto się starać i czekać, że dla niej możliwe jest zachowanie czystości. Jest pierwszą, o której myślę w takim kontekście. Nie pragnę luksusów, pieniędzy, chcę kochającej rodziny. W tym czasie wiele się o sobie nauczyłem – przez te wszystkie wydarzenia i błędy, które też popełniłem w naszej relacji. Moja wiara się umocniła, jest pierwszą osobą, z którą szczerze poruszałem te kwestie. Mimo chwil zwątpienia, myślę, że nie poznaliśmy się przypadkiem i Matka Boża nadal prowadzi nas i muszę Jej zaufać, chociaż na początku wszystko szło jak burza i teraz przyszedł czas refleksji. Zły duch na pewno nie raz przeszkadza, podjudza, wzbudza zazdrość, złość. Maryjo, prowadź i przyjdź z wiarą. Jezu – jeżeli ma kiedyś być moją żoną to niech Twoja wola się stanie. Proszę o siłę i mądrość, o zdolność do bycia dobrym mężem, a Was o modlitwę.

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

2 komentarzy do "GLM – LIST: Matko poprowadź nas"

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Wiola
Gość

Pomodlę się z Ciebie i za Was ☺️

waleczna
Gość
waleczna

Ja też się pomodle 🙂

Czy wiesz, że autor

nowenny pompejańskiej

napisał też…

Miesięczne nabożeństwo

do świętego Józefa

w sprawach trudnych

NA MARZEC!