Andrzej: Miłość rodziców

Szczęść Boże!
Odmówiłem kilka nowenn. Chciałem podzielić się dziś tym, co dostałem w pierwszej. Spokój, bliskość z Maryją i Jezusem oraz spełnienie intencji. Modlitwa była o miłość dla rodziców. Może to dla Was dość normalne. Nie wiem. Ja jeszcze rok temu, a miałem wtedy 28 lat nie mógłbym powiedzieć, że kiedykolwiek widziałem ojca uśmiechającego się do matki. Tak samo w drugą stronę. Rodzice głęboko się poranili, często się kłócili i potrafili też na siebie kląć. W ogóle zero porozumienia przy najprostszych sprawach.Przez 28 lat…
Dla mnie nie ma większego świadectwa zajadłości i braku miłości niż z domu. Więc, oczywiście prosiłem Maryję o to, aby rodzice siebie pokochali. Nie wiem, co wtedy odczuwałem. Z jednej strony zaufanie, a z drugiej kompletnie będąc szczerym wobec siebie nie umiałem sobie tego wyobrazić. Bo niby jak to jest jak rodzice siebie kochają?
Powiem Wam, że teraz potrafią jakieś kroki zrozumienia podjąć. Tata potrafi żartować z tego, że mają różnicę zdań. Nie wyzywa. Mama zaczyna szanować swojego męża. Ostatnio brat nawet mówił, że siedzieli razem we troje i się śmiali. wow. I wszystko to buduje się tak powoli. Wiem, że to jest cud. Dziękuję i chwała Panu!

Limitowana wersja 

modlitewnika napisana

przez bł. Bartola Longo.

     Modlitwa z wiarą 

_____________________________

4
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
4 Wątki komentarzy
0 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
4 Autorzy
GosiaIwona W.AsiaSabina Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Sabina
Gość
Sabina

Super świadectwo jesteś wspaniałym synem .Niech Matka Boża otuli Ciebie płaszczem miłości i zawsze czuwa nad Waszą rodziną.

Asia
Gość
Asia

Jestem pod wrażeniem, że tak młoda osoba modli się o miłość rodziców. Jesteś bardzo dojrzały jeśli chodzi o wiarę.. Cieszę się bardzo, że powoli u Was się zmienia 🙂

Iwona W.
Gość
Iwona W.

Jakiś czas temu mój 16 letni syn oznajmił nam-rodzicom: „Przecież Wy się wcale nie kochacie”. To prawda, mimo iż jesteśmy sakramentalnym małżeństwem, w zasadzie łączą nas wspólne sprawy i mieszkanie/dom. Nie ma szczerych rozmów, są różnice w podejściu do wychowania dzieci, po prostu obojętność. I też czasami się zastanawiam, czy może być lepiej, kiedy w środku człowieka dużo żalu i pretensji. Świadectwo Autora podnosi mnie na duchu.

Gosia
Gość
Gosia

Twoje świadectwo Andrzeju niesamowicie mnie wzruszyło….po raz pierwszy piszę komentarz.

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące