Gosia: To jeszcze nie to a już tak wiele

Witam wszystkich,
intencję w Nowennie Pompejańskiej ofiarowałam za moją rodzinę aby wrócił upragniony spokój, miłość, radość i poczucie bezpieczeństwa. Od jakiegoś czasu borykam się z problemem przemocy domowej zarówno psychicznej jak i tej fizycznej. To spowodowało, że musiałam uciekać z własnego mieszkania wraz z kilkuletnim synem. Mąż skutecznie odwraca problem zaprzecza wszelkim swoim agresywnym zachowaniom na zewnątrz uchodząc za wzorowego ojca i męża. Takie przewrotne i zakłamane zachowanie męża spowodowało, że byłam bliska załamania nerwowego, pogorszyło się moje zdrowie, nie mogłam spać. Dzięki Nowennie odzyskuje spokój – zyskałam wsparcie rodziny u której mogłam zamieszkać z synem. Odkąd odmawiam Nowennę moja rodzina, rodzeństwo, rodzice, wujostwo zacieśniło relacje i odbudowuje więzi a nie rozmawiali ze sobą od lat. Chociaż relacji z moim mężem nie została rozwiązana a on sam zachowuje się coraz gorzej to wierzę że Maryja mi pomoże i nie opuści nas w potrzebie i odnajdę wreszcie wraz z moim synkiem spokój i radość. Odkąd się urodził tak naprawdę nie znalazłam dnia wolnego od strachu a tak bardzo chciałabym się cieszyć że jestem mamą, chciałbym żyć w poczuciu że mojego syna nikt już więcej nie skrzywdzi tak jak zrobił to jego własny ojciec. Jest ciężko ale z Maryją lżej. Jeśli ktoś może to niech się za nas pomodli niech wróci spokój i radość życia. Bóg zapłać Małgorzata

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

25 myśli na temat „Gosia: To jeszcze nie to a już tak wiele

  1. Jesteś wspaniałą matką. Matka Boża wynagrodzi Tobie ten trud i ciepienie. Wszystko ma jakiś cel. A znaleśc go mozna tylko w modlitwie. Jezu ufam Tobie te słowa mnie pomagaja w cierpieniu utraty osoby bliskiej. Moze i Tobie pomogą. Modlę sie za Ciebie Twojego męża i wasze dziecko.

  2. dzięki za to świadectwo. Ja odmawiam pompejańską o to by spotkać odpowiedniego mężczyzna na drodzę, z którym założę rodzinę. Często mam wątpliwości jak każdy, czy się uda itp. szczególnie czytajać tutaj konwersacje na temat nowenek w intencji miłości, jednak takie wyzwania jak Twoje przemawiają do mnie, że jednak warto poczekać na kogoś odpowiedniego niż dać się porwać jedynie emocjom. Napisz proszę, jaka była Wasza historia, jak długo znaliście się przed ślubem? Czy twój mąż jest również wierzący, ale się nie modli? Dlaczego za niego wyszłaś?
    Gratuluje tej odważnej decyzji, lepiej aby Twój syn nie miał ojca, niż żeby miał złego.pozdrawiam.

    • Moni poznaliśmy się przez wspólnego znajomego w sumie przypadkiem. Na codzień pracuję w dużej korporacji wtedy gdy się poznawaliśmy dużo pracowałam prawdę mówiąc od rana do wieczora. On pochodził z innej miejscowości jak wielu przyjechał do mojego miasta za pracą. Przed ślubem zachowywał się jak czuły partner, zaangażowany we wspólne życie. Po ślubie jak urodziło się dziecko czar prysł.Nie starał się, doszła przemoc, co chwila odkrywałam nowe kłamstwa a mnie zaczął traktować przedmiotowo jak maszynkę do zarabiania pieniędzy z których chętnie korzystał. Dużo by opowiadać. Z mojej historii płynie przestroga dla wszystkich którzy angażują się w związki z osobą ” z daleka” warto poznać dobrze rodzinę i znajomych partnera ludzie dobrze się maskują – tak trudno czasem się ustrzec przed kimś nieuczciwy zwłaszcza jeśli dochodzi uczucie. Dlatego pokazujmy naszych partnerów rodzinie, znajomym i słuchamy co mówią oni często nie zakochani widzą tę osobę realnie. Najważniejsze módlmy się o dobrą żonę czy męża jeśli to jest nasze powołanie bo to jest prawdzia łaska. Moni życzę Ci szczęścia i spełnienia jeśli Twoim powołaniem jest życie w małżeństwie to niech Matka Przenajświętrza wyprofilowane dla Ciebie dobrego męża. WSZYSTKIEGO DOBREGO MONI.

      • Moni piszę z komórki i przekręciło mi niektóre słowa. W ostatnim zdaniu jest niech Matka Przenajświętrza wyprosi u Boga dobrego męża dla Ciebie

  3. Pomodlę sie za Ciebie i synka. Niech Bóg ma Was w Swej opiece! Św.kochany Ojciec Pio zawsze mówił:”Módl się,ufaj i nie upadaj na duchu”-niech i Tobie towarzyszą te słowa na drogach życia. Zawierz wszystko Maryji, nasza kochająca Matka nie opuszcza swe dzieci wołające o pomoc.Nowenna P. ma ogromną moc,ufaj!

      • Mam 38 lat. Gdy próbowałam sama uporać się z sytuacją było mi nie tylko ciężko na poziomie organizacji codziennego życia i wychowywania dziecka ale paraliżował mnie strach co z nami będzie i ciągłe poczucie winy że musiałam zasłużyć sobie na taki los – to nie dawało spokoju nie mogłam spać, często bywałam nieobecna, sfrustrowana, to był koszmar dzisiaj wiele problemów pozostało ale jest we mnie siła i jakiś przedziwny spokój że Matka Boża nie da nas więcej skrzywdzić. W swojej Nowennie modlę się o coś co dla wielu nie jest niczym niezwykłym. Modlę się aby życie moje i mojego dziecka wróciło do normalności żebyśmy mogli żyć w spokoju modlę się o radość życia tak bardzo bym chciała aby mój syn był szczęśliwy i wszyscy którzy nam pomagają i żeby mój mąż się nawrócił i więcej nas nie krzywdził Moniu.

  4. Gosiu, będę się modlić za Ciebie i Twojego synka i za Twojego męża, żeby powrócił spokój do waszej rodziny i radość, poczucie bezpieczeństwa i miłości, które przede wszystkim powinno mieć Twoje dziecko. Modlę się do św. Rity, zobaczysz, że wszystko się poukłada. Szczęść Boże. Małgorzata

    • Jesteś bardzo kochana Za każdym razem jak czytam Wasze komentarze to czuję ogromną radość bardzo dziękuję Gosiu. Pomodlę się za Ciebie

  5. Życzę Wam dużo radości i spokoju Małgosiu, niech nasz ukochana Matka ma Was w swojej opiece, będę się za Was modlić
    Pozdrawiam serdecznie

    • Dziękuję Ci Doroto z całego serca. Niech nasza Matka Przenajświętrza ma Ciebie też w swojej opiece. Bóg zapłać za dobre słowo i modlitwę i ja pomodlę się za Ciebie

  6. Jestem w podobnej sytuacji. Wyprowadziłam się od męża nieco ponad rok temu, po 19 latach małżeństwa. Dzięki Nowennie rozpoczął się w moim życiu okres przemian, który trwa do tej pory. Wprawdzie jej intencja nie została wysłuchana – ale może powinnam napisać, że nie została wysłuchana w taki sposób, jak ja sobie wyobrażałam. Modliłam się o opamiętanie i nawrócenie męża (powiedzmy szczerze – każdy sprawca przemocy tego potrzebuje, i to na rozległym obszarze), a tymczasem sama doświadczyłam szeregu łask. Przede wszystkim nauczyłam się ufać Bogu, zupełnie „od zera”. Nie było to łatwe. Nie umiałam się poddawać woli Bożej, protestowałam jak małe dziecko, buntowałam się jak małolata. Modlitwa stopniowo „rozpuszczała” mój opór. Dziś nie snuję już scenariuszy, jak być powinno. Bądź wola Twoja, nie moja. I wreszcie nauczyłam się, że nawet z najtrudniejszych doświadczeń Jezus wyprowadzi dobro – potrzebuje tylko naszego poddania się Jego woli.
    Po roku separacji zauważam pewne niewielkie zmiany w zachowaniu męża. Jest mniej agresywny. Ale wciąż jeszcze dużo w nim złej woli, nieszczerości i chęci manipulacji. Nie wiem, czy się zmieni, ostatecznie jest wolnym człowiekiem. Być może nasze małżeństwo potrzebuje jeszcze czasu i modlitwy. Nie wiem, czy uda się je poskładać. Ale to już nie jest najważniejsze.
    Dotąd mąż był centralną postacią w moim życiu. No, może nie od razu po ślubie. Ale bałam się go, i to bardziej niż Boga – bo przemoc (pojmowana przez lata jako „kara” za to, czego nie zrobiłam, co zrobiłam „nie tak” albo niepotrzebnie – kto żył w takiej matni, wie, o czym mówię) ze strony męża mogła mnie spotkać „tu i teraz”, a kara ze strony Boga – jeszcze nie teraz. To było chore. Kryzys, rozłąka i modlitwa przywróciło w moim życiu prawidłową hierarchię. Najważniejszy stał się Jezus i Matka Najświętsza. I modlę się, aby tak zostało.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!