Aga: Powrót

Witam serdecznie.Chciałam podzielić się z Wami moim świadectwem.Na początku powiem,że jest to przecudowna modlitwa,która naprawdę działa cuda.Nowennę skończyłam 4 września,ale już na jej początku wszystko zaczęło się zmieniać.Rok temu poznałam wspaniałego mężczyznę, z którym połączyło mnie uczucie.Niestety wydarzenia,które potem miały miejsce rzuciły nam kamienie pod nogi.Ja trwałam przy nim nadal,ale on miał chwilę zwątpienia i oddalał się ode mnie dzień po dniu.Wtedy jedyną i pierwszą myślą było zwrócenie się o pomoc do mojej Mamy i zaczęłam odmawiać nowennę.Po tygodniu człowiek, którego kochałam zaczął powoli do mnie wracać i jest dobrze, bardzo dobrze.Wszystko zaczyna się układać i jest tak jak być powinno.Wiem,że gdyby nie pomoc Matki Bożej i moje trwanie przy nim w trudnym okresie to nie bylibyśmy razem.Pamiętajcie, miejcie ufność i z każdym problemem i sytuacją beznadziejną zwracajcie się o pomoc do naszej Mamy. Ona nikomu nie odmówi pomocy.Pozdrawiam.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

16 myśli na temat „Aga: Powrót

  1. W życiu są różne przypadki nie wiemy, czy coś się uda zdziałać z pomocą modlitwy, czy nie. Też tego nie rozumiem, dlaczego łaska Boża działa wybiórczo. Pozostaje nam tylko ufać, że Bóg wie co robi..

  2. U mnie tez nie widac tych cudów a odmawiam juz chyba 10 NP i nie wiem co robic do kogo sie zwracac , jak zaczynalam odmawiac to czytalam o nowennie jako -nowenna nie do odparcia- ale poki co nic kompletnie nic sie nie zmienilo moze oprocz tego ze nadziei prawie juz nie ma , a szczescie usmiecha sie do wszystkich wokol a ja tylko lzy przelykam – jesli ktoś wie o czym mowie.

  3. Tak zawiedziona dalej sobie wmawiaj że wszyscy wokół wysłuchani i szczęśliwi i u innych trawa jest bardziej zielona tylko ja jestem taka biedna i porzucona może warto nauczyć się przestać żyć problemem który nas dręczy i zacząć żyć i cieszyć się z tego co jest i co ci to da że będziesz ciągle myśleć o braku czegoś nic nie spowoduje że to się dostanie trzeba sobie powiedzieć wale to i będę brać życie takim jakie jest , może i tez o to w tym wszystkim chodzi o „ściskanie problemu” że ciągle tym żyje i przez to nie daje nic z tym zrobić Panu Bogu puść zostaw co ma być to będzie zatroszcz się o inne aspekty życia ,zamartwianiem się i łzami życia sobie nie przedłużysz i sprawy nie załatwisz.

  4. Napewno masz racje ale ja zwyczajnie nie daje sobie rady doszlam do sciany i nie wiem co dalej , w stosunku do innych jestem w miare pogodna nikogo nie zadreczam swoimi porazkami zyciowymi , tylko wewnatrz jestem rozgoryczona, nie spelniona jest mi zwyczajnie zle .

  5. ale to każdego wewnątrz boli i chodzi o to aby nie zwracać na to uwagi nie nadawać temu sensu po boli i przejdzie potem znowu zaboli i przejdzie takie jest życie raz na wozie raz pod wozem

  6. Nie lubię tego typu świadectw, zawsze jest w tym coś wątpliwego. Pozostaje pytanie co oznacza ten powrót do siebie, grzechy nieczystości, życie w konkubinacie, grzech?

  7. Zawiedziona a co ja mam zrobic .Przez depresje mąż ode mnie odszedł.Mam żal do Pana Boga że zesłał taką chorobę.Nie mam prawa miec pełnej rodziny, bo jestem chora psychicznie. Panie Boże dlaczego?

  8. Lucyno ! Trzy lata temu moje zycie rozsypalo sie doslownie w ciagu kilkunastu dni.
    Najpierw ledwie przezylam powazny wypadek i do tej pory jestem niepelnosprawna
    a niedlugo potem zginal tragicznie moj Syn.
    Nie pytalam Boga – dlaczego ja? Zaczelam sie duzo modlic za innych , za Syna , za dusze czyscowe.Jest ciezko Lucyno……
    Niech Matka Boza ma Cie w swoje opiece.
    Otulam Cie modlitwa i blogoslawie.

  9. kieruje moje slowa i do lucyny i do dany ,lucyno to ze maz od ciebie odszedl to tylko o nim zle swiadczy ,widocznie byl pustym ,egoistycznym i bez uczuc czlowiekiem ,podziekuj panu bogu ze masz go z glowy,on nawet nie zdaje sobie sprawy jak szybko jego moze spotkac choroba albo jeszcze cos gorszego on tylko pozornie cie skrzywdzil ,naprawde to skrzywdzil sam siebie ,bo „dobro” powraca ,celowo napisalam to w cudzyslowie ,bo on zle zrobil i niech nie oczekuje za to czegos dobrego ,kiedys to sie pomsci na nim ,los bywa przewrotny,do dany moge tylko powiedziec ,jestem pelna podziwu ze w takiej seri nieszczesc,masz jeszcze w sobie na tyle sily zeby sie nie zalamywac i jeszcze innych pocieszac,niech matka boska ci ulzy w twojej niepelnosprawnosci o ktorej wspomnialas i postawi na twojej drodze zycia jak najwiecej dobrych ludzi ,ktorzy beda pomagali,a twoj syn napewno z nieba tez bedzie sie za toba modlil o ile juz tego nie robi,ja tez duzo w zyciu przeszlam i tez sie nie zalamuje ,tylko ide do przodu ,staram sie zawsze dostrzegac dobre rzeczy w moim zyciu nie tylko zle i modle sie ,bardzo duzo sie modle i nie zawsze tak bylo ,tez nieszczescie jakie mnie spotkalo ,smierc mojej siostry w wieku 54lat,skierowalo mnie to do kaplicy szpitalnej ,gdzie akurat w szpitalu bylam na mole dolegliwosci krwotoczne i tak zaczelam sie odwracac do boga z powrotem jako marnotrawna corka ,ktora bardzo pobladzila w swoim zyciu ,pani o imieniu ania ,napisala ze nowenna nie dziala cudow ,owszem dzial cuda ,ja juz ich doswiadczylam takze ,pozdrawiam wszystkich ktorzy tu zagladaja i nie przestajcie sie modlic zeby nie wiem co

    • Ireno, to nie jest prawda, że jak ktoś skrzywdzi to,, dobro,, do niego wróci i los się pomści na nim. Mój ojciec zostawił moją mamę z dwójką malutkich dzieci, miała trudno całe życie, była zawsze blisko Boga i kościoła. Ojciec ( całe życie z dala od kościoła) w nowym związku niesakramentalnym żył i żyje do dziś jak pączek w maśle, nigdy nie miał problemów finansowych, a krótka, ale dosyć poważna choroba nie zmieniła go wcale na lepsze. Także jednym się całe życie żyje dobrze, inni całe życie mają pod górkę. Tak po prostu jest. Trzeba to zaakceptować i nikomu nie życzyć źle. A pocieszanie Lucyny, że,, dobro,, wróci do jej męża i los mu odpłaci, to jak liczyć że kogoś spotka w życiu kara, a to nie po chrzescijańsku droga Ireno.

  10. malgorzato ,ale nasze ziemskie zycie to jedno a po smierci to drugie, wiec nie bede ci tlumaczyc i w zadnym wypadku nie zycze zle nikomu ,pan bog nas osadza i nie myslisz chyba ze ci co zle robili innym i wogole byli zli trafia do nieba ,jestem ostatnia osoba ktora komus zyczy zle ,wiem nie jest to po chrzescijansku ,a dobro zeczywiscie powraca i zlo takze ,mnie tez zycie nie oszczedza jak juz pisalam i teraz moze powinnam sie spodziewac ze „o teraz to juz mi sie nalezy pozyc dobrze w spokoju i dobrobycie „,nic podobnego modle sie o lepsze jutro i bardzo pana boga prosze o to wszystko czego potrzebuje ,nie ze zadam albo,ze mi sie nalezy blagam o to wszystko i nie wiem jaka bedzie wola boga ,moze rzeczywiscie mam taki los sadzony ,by miec ciagle pod gorke ,ale nie mysle o tym ciagle ,ide do przodu mimo wszystko i tylko prosze „jezu ty sie tym zajmij” jak w tej modlitwie jest napisane

  11. trzeba się nauczyć przebaczać, tu tkwi klucz. Polecam wam film CHATA (na YT), tylko ostrzegam, naprawdę poruszający. Myślę, że wiele wam się rozjaśni 🙂

A Ty co o tym myślisz? Napisz!