Weronika – LIST: Pomoc Ukochanej Mateczki w ciężkim momencie życia

Szczęść Boże,
Ostatnimi czasy wydarzyło się sporo przykrości w moim życiu. Z dnia na dzień rozpadł się mój szczęśliwy dotychczas związek. Ja i mój Miły poznaliśmy się w marcu tego roku i bardzo się pokochaliśmy , w planach mieliśmy ślub. Byliśmy tak bardzo szczęśliwi. Wtedy zdarzyło się coś okropnego, Mama mojego Ukochanego przeczytała nasze wspólne rozmowy i stwierdziła, że Go osaczyłam i że Go wykańczam , że przeze mnie On się zmienił… On powiedział , że Mama otworzyła mu oczy i że ma dość i potrzebuje przerwy…powiedział że prawdopodobnie mam problemy bo mam jakieś dziwne huśtawki nastrojów i faktycznie On nie czuje się wolny… Te słowa bardzo mnie zabolały i wtedy sięgnęłam po różaniec i zaczęłam odmawiać nowennę pompejańską w intencji powrotu mojego Ukochanego , który zażyczył sobie przerwę nie określając jak długą. Po tycvh wszystkich słowach i czynach ( nie pozwolił mi siebie dotknął, był bardzo oschły) nie mogłam sobie poradzić , bardzo cierpiałam, płakałam całymi dniami…byłam w sercu przekonana , że On już nigdy nie odezwie się do mnie. Wtem dostałam od Mateńki wsparcie, zasiała w moim sercu spokój , cierpliwość i pokorę , której dotychczas nie miałam… postawiła również na mojej drodze osobę , która pięknie mi powiedziała o miłości i tylko dała mi do zrozumienia , że Pan Bóg na pewno mi pomoże a my z Moim Ukochanym będziemy szczęśliwi, ta osoba powiedziała również , żebym przestała się obwiniać a żebym zostawiła wszystko Panu, żebym mu zaufała. Dziękuję Ci Najukochańsza Mateńko , że wzięłaś mnie pod swoją opiekę!

1 myśl na temat “Weronika – LIST: Pomoc Ukochanej Mateczki w ciężkim momencie życia

  1. Zycze Tobie z calego serca, aby Matka Boza miala Ciebie w opiece i wspomagala. Rozwaz, czy Twoj ukochany nie jest pod zbyt wielkim wplywem matki jak na doroslego mezczyzne. Ja kiedys zbagatelizowalam problem i zwiazek rozpadl sie szybko po slubie, mam problem ze stwierdzeniem niewaznosci malzenstwa bo wszystkiego sie wyparli w Sadzie. Ogromny moj dramat zyciowy. Wiem, ze teraz ogromnie cierpisz, ale moze Bog Ciebie ochronil przed czyms znacznie gorszym.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!