Jeszcze mężatka – LIST: Kryzys

Skończyłam pierwszą nowennę w intencji powrotu mojego męża do mnie, abyśmy mogli stworzyć szczęśliwą rodzinę.
Przez wszystkie te dni modlitwy ukazywały mi się obrazy z naszego wspólnego życia (20 lat). Było to ciężkie tyle wspólnie zrobiliśmy dobrego, ale mnóstwo również popsuliśmy. Mój mąż jest strasznie trudnym człowiekiem – jest strasznie uparty, złośliwy, nie słucha innych, ma mnóstwo kompleksów, które zatruwało nam wspólne życie, jest bardzo wybuchowy, jego słowa ranią okrutnie – wyrzuca z siebie słowa, jakby zupełnie nie wiedział jaka jest ich siła rażenia. Nasze dzieci wychowywały się w napiętej atmosferze – krzyk, drwina i ciągłe czepianie się o wszystko. Mam wrażenie, że ta rodzina istniała tylko dzięki temu, że mi tak bardzo zależało – starania były głównie jednostronne. Zobaczyłam siebie samą przez większość tego czasu – zapracowaną, płaczącą, smutną, nerwową i spiętą. Sama podczas USG ciążowego, sama w chorobie, sama przy stole z dziećmi prosząca aby usiadł z nami („jak wystygnie zupa to przyjdę”), odrabiająca zadanie z dziećmi i słowa „tak mamusia ma przerost ambicji”, złośliwe chowanie mi kluczyków do samochodu, plucie mi w twarz, ciągnięcie za włosy (nie ma siniaków), sama podczas wręczania mi przeróżnych nagród za osiągnięcia zawodowe (w sumie dziwne, że ich tyle mam)……
Dzięki tej modlitwie zobaczyłam to jeszcze raz z innej perspektywy. Boję się co będzie dalej. Wiem, że jego powrót bez zmiany swojego postępowania to ciąg dalszy tego co było. Wiem, że tylko Bóg może spowodować taką zmianą, więc się za niego modlę. Powód? Nie mogę go znienawidzić, bo mamy wspólne dzieci, które kocham ponad życie. Dzięki tej modlitwie wyciszyłam się i dostrzegłam w tym dramacie przede wszystkim siebie i swoje dzieci. Wcześniej czułam, że skoro mój mąż jest taki to ja się zmienię na lepsze i on będzie lepszy i przez to szczęśliwszy. To niestety tak nie działa!
Za każdym razem gdy zaczynałam nowennę i wypowiadałam intencję „proszę, aby mój mąż wrócił, abyśmy mogli stworzyć szczęśliwą rodzinę” widziałam tysiące obrazów z naszego dotychczasowego życia i mój ból. Najgorzej było mi przejść część bolesną, największe ukojenie dawała mi część chwalebna. Kocham mojego męża i kocham swoje dzieci, ale chyba powinnam kochać siebie – a tak przez ostatnie lata nie było. Zapracowywałam ten ból, kosztem siebie samej. Moi synowie podczas rozmowy z moją mamą powiedzieli – „to, że taty nie ma to żadna różnica… on tylko nie śpi w domu …. jest mama i wszystko robi, płaci za wszystko, jesteśmy z mamą”. Moja mama przekonywała ich o tym, jak ważna jest rodzina i ważne aby tata był. A oni: ” taty nie ma jest spokój, tej rodziny nie było…”
Chcę rozpocząć kolejną nowennę, ale od nie umiem sformułować intencji. Może mi pomożecie?
Proszę też o Waszą modlitwę ze mnie, abym umiała to wszystko przejść. Bóg zapłać!
Ps. Podczas tych 54 dni kilka razy zgubił mi się różaniec, ciągle dzwonił telefon, ostatecznie odpadły mi paciorki, ale udało się.

31 myśli na temat „Jeszcze mężatka – LIST: Kryzys

  1. Prosze Pani przeczytalem Pani swiadectwo i nie moglem powstrzymac sie od napisania tego komentarza. To prawda, ze o kazdy sakramentalny zwiazek nalezy walczyc, ale nie o taki w ktòrym godnosc ludzka jest podeptana i to systematycznie i codziennie a Pani i dzieci jestescie niszczeni psychicznie i fizycznie. Jak Pani wytrzymala przez 20 lat? Chyba, stworzyla sobie ròwnolegly swiat do ktòrego uciekala. Przeciez Pani w tym zwiazku jest z jednej strony caly czas sama, pracuje i daje sobie rade. Nie nalezy Pani do kategori kobiet, ktòre zyja na garnuszku meza i bez jego pomocy materialnej nie moga zyc.Co Pani po takiej osobie, ktòra Was systematycznie niszczy? Nalezy sie modlic by Matka Boza jego serce i postepowanie zmienila, ale i odseparowac sie od tej osoby jak najszybciej, bo przebywanie z ta osoba prowadzi do autodystrukcji. Moge podac przyklad kobiety ktòra tkwila w zwiazku ze schizofrenikiem paranoidalnym przez przeszlo 20 lat i nie chciala odejsc bo mòwila, ze nie da rady. Odeszla, gdy zaczela obawiac sie o wlasne zycie, dzis wie, ze zyje, a jego zamknieto w zakladzie gdy zdemolowal dwa razy doszczetnie mieszkanie. Niech Pani wywazy co Pani na tym zyska i co traci. Bo moim zdaniem nie zyskuje Pani nic opròcz obelg, wyzwisk i znecania sie , a traci Pani wszystko, a co gorsze nie jest Pani sama a ma dzieci, ktòre dosc sie juz nacierpialy i o ich dobro nalezy sie bic, powodzenia…..

  2. Pierwszą intencja powinna być modlitwa o nawrócenie męża, tylko jego powrót do Pana Boga otworzy Was na dzialanie Ducha Świętego i wypraszanie kolejnych łask, jak wzajemna miłość małżeńska. Proszę tez dołączyć do modlitwy post o chlebie i wodzie, tyle ile będzie Pani mogła ofiarować, niektóre złe duchy tylko tak można wypedzic. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, a NP jest nie do odparcia. Ja się tak modlilam i Matka Boża wyjednala mi te łaski. Proszę mocno uwierzyć. Pozdrawiam i dużo siły życzę.

  3. Uważam, że powinna pani wnieść o separacje już 15 lat temu. Pani synowie maja bardzo zły przykład ojca. Proszę się pomodlić by jakimś cudem nie powielali błędów ojca w przyszłym życiu. Mogą być wspaniali ale młodzi mężczyźni, bez dobrych wzorców zawsze mają rany w sercu, głębsze niż Pani. Czy nauczyła ich Pani pomagać? Robić pani herbatę, po ciężkim dniu? Nie widzieli ojca, który to robił dla matki, pani ich nie prosiła, więc w swoich związkach nie będą tego robić. Lepiej nie mieć ojca i tęsknić do jakiegoś idealnego wyobrażenia, niż mieć i pragnąć by go nie było. A daje Pani słowo, że życzyli mu śmierci nie raz w gniewie.

  4. Popierm Alberta w całej rozciągłości. Mnie mój mąż szanuje, a jak zdarzy mu się coś ostrzej powiedzieć, to mnie strasznie boli. Więc nawet nie potrafię sobie wyobrazić tego co Ty przeżywałaś.

  5. Komentarz Alberto jest b. surowy w ogólnej ocenie. Ale z wieloma rzeczami trudno się nie zgodzić. Niemniej jednak autor wpisu zapomniał, że była też przysięga, że na dobre i złe i, że dopóki śmierć ich nie rozłączy.
    Jest Pani silną kobietą i dobrze, że Pani się modli w tej intencji, bo Bóg może sprawić wszytko. Wszyscy wiemy, że jako katoliczka, aby nie żyć w grzechu już nigdy nie będzie Pani mogła związać się innym mężczyzną i trwanie w czystości jest najwspanialszą rzeczą, jaką może dać Pani swojemu mężowi w walce o jego nawrócenie. Gdyby miał wrócić tylko po to żeby przechodziła Pani całą tą gehennę od nowa to lepiej być dalej samemu i modlić się dalej z nadzieją, że Bóg wszystko zmieni. Zrobiła już Pani najważniejszy krok, bo nawet jeśli mąż nie zmieni się już nigdy to dzięki modlitwie zmiana zaszła w Pani. I to jest najważniejsze. Mam nadzieje że wszystko się jeszcze w Pani życiu poukłada. ☺

  6. Ja również przeczytałam Pani list i jestem pełna podziwu dla Pani, ponieważ przez całe te 20 lat walczy Pani o to swoje małżeństwo, a oprócz tego zawodowo osiąga takie sukcesy 🙂 Widać, że jest Pani silną ponad przeciętnie kobietą 🙂 Prawie się popłakałam czytając, jak drugi człowiek może być trudnym dla nas KRZYŻEM, czasem ponad nasze siły, a jeszcze oprócz tego są dzieci, które to wszystko widzą i dotyka to je nie w mniejszym stopniu niż nas żony.
    Jedyna rada jaką mogę Pani dać, to nie ustawać w modlitwie- bo ona zdziałać może cuda 🙂 i tego z całego serca Pani życzę, aby wszystko się poukładało, a mąż żeby zaczął pracować nad swoim charakterem 🙂 Ale na obecną chwilę separacje z nim chyba jest najlepszą opcją- ON MUSI ZROZUMIEĆ, ŻE TAKIE ŻYCIE Z NIM TO NIE ŻYCIE….
    Niech PAni zaufa Bogu i Maryi i odda im ten ból i problem z którym się Pani boryka… ONI SIĘ TYM ZAJMĄ 🙂 POWODZENIA :)!

  7. Może Pani jeszcze obejrzeć film o Św. Ricie i zacząć modlić się do niej… ona też nie miała lekko w życiu w małżeństwie.

  8. Dzien dobry 🙂
    Jest Pani dzielna kobieta ale moze za dzielna i dlatego maz jest zazdrosny. Mam podobny problem mnostwo nowenn i lez :(.Dzieki nowennie zalozylam kolko rozancowe i tam poznalam niesamowie kobiety. Wszystkie mowia,ze byly za idealne i teraz zaluja i dopiero po latach na emigracji i modlitw dochodza do tego wniosku.Duzo pomogl mi kurs Kobieta wolna od niemocy i o wizji Boga w kosciele w rodzinie. Warto zamowic msze sw nawet potrojna (tego samego dnia,o tej samej godzinie w roznych miejscach)

  9. Kochasz dzieci i zrób to dla dzieci odejdź od tego człowieka . Na takim ojcu nie moga sie wzorować .
    Następną NP mozesz odmówić intencje ofiaruj Matce Bozej, za dusze czysccowe

  10. To, co robi Pani mąż to przemoc psychiczna, która w Polsce jest karalna, podobnie jak przemoc fizyczna. Fakt, że mąż od Pani odszedł to paradoksalnie dobrze, co też potwierdzają słowa dzieci, przynajmniej dalej nie krzywdzi Pani i dzieci (nawet jeśli ich bezpośrednio nie obraża, cierpią przez to, że ojciec nie szanuje ich mamy), i przez swoją teraz nieobecność w domu nie daje złych wzorców dzieciom. Zamiast modlić się o jego powrót, może lepiej modlić się o jego uzdrowienie wewnętrzne i nawrócenie. Bo co z tego, że wróci, skoro miałby postępować dalej tak samo. Jeśli będzie chciał wrócić to tylko pod warunkiem, że się zmieni, inaczej nie powinna go Pani przyjmować do domu. Ks. Marek Dziewiecki sporo mówi o małżeństwach w kryzysie, proszę sobie znaleźć jego wypowiedzi na youtube, słusznie radzi bronić się przed krzywdzicielem, a nie mu pobłazać. Ja podsyłam jedną z nich:

    https://www.youtube.com/watch?v=5nBspjOwdj8

  11. Witaj! Miałam takiego samego męża jak Ty i bardzo cierpiałam kiedy zostawił mnie i nasze dzieci. Dziś wiem że to Bóg ulitowal się nade mną bo nie mógł już patrzeć jak jestem poniewierana. Z Boża pomocą wychowałam dzieci, wykształciłam, ale najbardziej raduje me serce fakt że są wierzący i praktykujące. Odzyskałam godność i poczucie wartości, które mój mąż deptał. Niech Bóg Ci błogosławi. Wszystko się ułoży

  12. Tak, intencja nie jest wazna, najlepiej w intencjach Matki Bozej, a w zlozeniu pani rak, cichosci serca Ona spelni pani potrzeby, u mnie tak jest

  13. Dziękuje za komentarze. W zeszły poniedziałek odkryłam ze maź ma kochankę, która ma troje dzieci. W sumie porzucił mnie i synów dla kobiety, z która cos tworzył 2 miesiące i przekreślił 20 lat. Nie mam już złudzeń i odpuszczam, bo on zupełnie nie jest tego wart. Zostawiał nas w wynajmowanym mieszkaniu w kartonach, gdzie wszystko jest dla nas obce, a sam wrócił do naszego starego domu i jest szczęśliwy. Mam bardzo duży zal i ból, ale spokój wewnętrzny, bo wiem, ze to ma byc koniec. Nie sadze ze można budować szczęście na takim bólu i nieszczęściu najbliższych.

  14. Ja właśnie odmawiam nowennę w intencji pewnej osoby i mówię : Maryjo proszę Cię o wielką łaskę dla tej osoby ,tą której tak bardzo potrzebuje. Bo Maryja wie czego potrzeba.

  15. To jest właśnie najpiękniejsze w tej Nowennie – że dostajemy to czego naprawdę potrzebujemy, a nie to, o co prosimy bo NAM wydaje się, że jest nam potrzebne. Bóg jest WIELKI! Maryja nas rozumie bardziej niż my sami siebie.

  16. „Wiem, że tylko Bóg może spowodować taką zmianą, więc się za niego modlę” – tak pani pisze. ALe czy tak jest? Czy Pan Bóg ma przyjść z magiczną różdżką i machnąć nad mężem? Z moich doświadczeń życiowych wynika, że tak to nie działa. Czasem są takie machnięcia w temacie uzdrowień czy poruszeń serca, ale wszystko inne to ciężka mozolna praca człwoieka w której każdego dnia Pan Bóg jest z nami i staje ‚na rzęsach’ aby pomóc nam przez to przejść. I sądzę, że teraz ON macha nad Panią i staje na rzęsach aby to Pani – nie mąż – coś zrozumiała: zrozumiała, że nie tak wg Bożego planu ma wyglądać małżeństwo i nie w takiej rodzinie mają dorastać dzieci. I NIE CHODZI o to, aby teraz szukać sobie ‚nowej’ rodziny tylko o to aby tę którą mamy prowadzić na dobre tory. A katolickie ‚trwanie przy mężu’ NIE POLEGA na biernym znoszeniu wszystkiego tylko na wytrwałym poszukiwaniu rozwiązań, pomocy, podejmowaniu działań aby to wszystko szło w dobrą stronę, w skrajnych przypadkach potrzebna jest np separacja aby uzmysłowić małżonkowi co on robi. Tak jak bardzo prosi Pani Pana Boga o przemianę męża tak mocno ja proszę Panią, błagam wręcz, aby chciała Pani zrozumieć, że to Pani musi się zmienić, to Pani musi postawić granicę i to Pani musi szukać u specjalistów pomocy,a by to małżeństwo i rodzina mogły pójść w dobra stronę. Polecam wspólnotę SYCHAR oraz książkę ‚granice w relacjach małżeńskich’ i ‚miłość potrzebuje stanowczości’. Nie będzie łatwo, ale to dopiero będzie prawdziwy wymiar tego co znaczy miłość. Proszę dbać o SIEBIE, proszę dbać o swoje dzieci, a tato jest potrzebny ale prawdziwy tato (prawdziwy tez ma wady ale chce inaczej żyć, chce żyć dla bliskich, pracuje nad sobą, nikogo nie poniża, to taki tato za którym się tęskni…) . Serdecznie Panią pozdrawiam!

  17. Agucho, lepiej nie mogłaś tego ująć!!! Właśnie tak powinna Pani uczynić. Dzieci chcą mieć ojca, który będzie ich wspierał, a Pani męża, na którego można liczyć. Pani musi się zmienić. Nie można dłużej tkwić w tak toksycznym związku, który wszystkich wyniszcza. Niech Bóg Was wzmacnia i prowadzi!!! Pozdrawiam!!! Ewa

  18. Byłam na rekolekcjach na których ksiądz mówił, że mamy OBOWIĄZEK odejść od osoby która nieustannie nas rani i niszczy. Pozostając w tym związku będzie pani odpowiadała przed Bogiem za to że pozwoliła pani niszczyć siebie i swoje dzieci. Pozostając w tym związku sprawia pani iż mąż zaciąga przed Bogiem ogromny dług, grzesząc nieustannie. On będzie musiał za to wszystko odpokutować, zostając z nim powiększa pani jego karę. Proszę się nad tym dobrze zastanowić.

  19. Kochani. Jest jakiś problem, że Bóg nie może zadziałać. Ja też miałem problemy nic się nie układało, problemy finansowe, śmierć żony. Przypadkowo trafiłem na wywiady z Ojcem Witko m. inn. „Błogosławieństwo i przekleństwo” na Youtube. Były sprawy zaległe – przekleństwa przodków. Kapłan ma władzę związać je i wtedy już na nas nie oddziaływają. Należy też odwołać wszystkie własne przekleństwa i dalej nie wypowiadać ich. Często sami wypowiadamy przekleństwo np. nie dam rady, nic nie zmieni się no to nic nie zmienia się. Proponuję Pani pójść do sakramentu pokuty, poprosić księdza o związanie przekleństw międzypokoleniowych, dać na Mszę Święta za przodków, przebaczyć im. Jest wiele wywiadów z Ojcem Witko np Jerycho i moc uwielbienia. Mnie to bardzo dużo pomogło. Moje życie zmieniło się o 180 stopni. Mamy dobrego kochającego Boga w Niebie. Proście a otrzymacie. I rzeczywiście to działa. Działanie Boga może być nie możliwe ze względu na oddanie przez człowieka władzy demonom. Skuteczny jest egzorcyzm Święty Michale … Różaniec też jest egzorcyzmen (nałożył go na różaniec Jan Paweł II). Demony boją się go. Wyrzekając się zła np przy spowiedzi pozbawiamy demony władzy nad nami. Jest wielka moc Błogosławieństwa Bożego. Wystarczy powiedzieć Pobłogosław Panie Boże to i to oraz spraw by …. . Można błogosławić wszystko: prace, męża, podróż, zajęcie, obowiązki itp. Błogosławię wszystkim

  20. Dziękuję za Wasze rady, wszystkie są bardzo cenne. Od tygodnia żyję również z wiedzą, jaki był prawdziwy powód odejścia męża. Mój mąż ma kobietę. Nie wiem czy to zdrada emocjonalna, czy fizyczna. Zresztą nie ma to znaczenia. Dla dwumiesięcznej znajomości zostawił rodzinę. Pani ma troje dzieci.

  21. To, co robi Pani mąż to przemoc psychiczna, która w Polsce jest karalna, podobnie jak przemoc fizyczna. Fakt, że mąż od Pani odszedł to paradoksalnie dobrze, co też potwierdzają słowa dzieci, przynajmniej dalej nie krzywdzi Pani i dzieci (nawet jeśli ich bezpośrednio nie obraża, cierpią przez to, że ojciec nie szanuje ich mamy), i przez swoją teraz nieobecność w domu nie daje złych wzorców dzieciom. Zamiast modlić się o jego powrót, może lepiej najpierw modlić się o jego uzdrowienie wewnętrzne i nawrócenie. Bo co z tego, że wróci, skoro miałby postępować dalej tak samo. Jeśli będzie chciał wrócić to tylko pod warunkiem, że się zmieni, inaczej nie powinna go Pani przyjmować do domu. Ks. Marek Dziewiecki sporo mówi o małżeństwach w kryzysie, proszę sobie znaleźć jego wypowiedzi na youtube (np. „Cierp kobieto, będziesz święta?” Jak nie dać się krzywdzić – Ks. Marek Dziewiecki), słusznie radzi bronić się przed krzywdzicielem, a nie mu pobłażać.

    Niech Panią i dzieci Pan Bóg błogosławi i strzeże.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!