Bożena: Zagmatwane życie córki – ciąg dalszy… po 2,5 roku…

Świadectwo opublikowane w dn. 2.04.2015…ciąg dalszy po 2,5 roku
Córka wplątała się w toksyczny związek z chłopakiem z przeszłością kryminalną. Zawarła związek cywilny ,urodził się chłopczyk( teraz ma 6 lat). Trwała w tym związku właśnie przez 6 lat.Na samym początku mówiła ze ten jego wyrok to nic nie znaczące sprawy to „błędy młodości”, bo tak zięć przedstwiał swoje sprawy. Tak to wszyscy przyjęliśmy, ona zresztą też była o tym
przekonana.W jakimś sensie pogodziliśmy się z tą sytuacja jeździliśmy do nich(mieszkają w Anglii) prawie co roku i mówiliśmy o ślubie kościelnym,zięć twierdził z roku na rok ze sprawy napewno się wyjaśnią i już niedługo wszystko będzie jak należy .Wszystko się przeciągało , już nie o sam ślub chodziło, ale o to że jakoś miedzy nimi psuło się. Jak pytaliśmy córkę to potwierdzała , ale nie potrafiła zerwać tego związku ze względu na dziecko. Mijał kolejny rok i kolejny, my odwiedzaliśmy córkę, zięć względem nas zawsze grzeczny i kulturalny, ale w stosunku do córki zachowywał się jakoś dziwnie. Ona wydawała się jakaś zalękniona , ale jak pytaliśmy zawsze mówiła, żeby się nie martwić że da sobie radę.
Rok temu pojechaliśmy z mężem na rekolekcje tam doświadczyliśmy obecności Ducha Świętego i zaczęliśmy z pokora i miłością modlić się w intencji naszej córki. To były wspólne codzienne modlitwy różańcowe ,intencje wysyłane do Księgi Apelowej na Jasną Górę. Zamówione msze święte wieczyste w Zgromadzeniu Sióstr Klawerianek z których środki przeznaczone były Misje w świecie. Posty o chlebie i wodzie ofiarowane Panu Jezusowi w intencji Kamili.
Wszystkie te modlitwy ofiarowane w intencji córki na ludzkie oko pogorszyły sytuacje w związku naszej córki, ale utwierdziły ją w przekonaniu, że nie chce być już z tym człowiekiem.
To że nie chce z nim być stanowiło dla nas dużo, ale za mało by być spokojnymi o nią.
Usłyszałam o Nowennie Pompejańskiej, że trzeba modlić się na różańcu przez 54 dni , ale w konkretnej intencji i że można wymodlić cuda. Zbierałam się z tą modlitwa, ponieważ wcześniej nieregularnie modliłam się na różańcu , a tu trzeba odmówić 3 części w ciągu dnia , obawiałam się , że nie dam rady. Przez 2 dni podchodziłam, aż w trzecim dniu się udało.
Byłam na początku i już widziałam pomoc Matki Bożej ,w połowie nowenny córka zaczęła rozmowy z prawnikiem .W tej chwili napisała do kancelarii pismo opisując sytuacje pobicia i psychicznego znęcania się na podstawie których będzie kierowany wniosek o rozwód .
To wszystko jest ważne , ale najważniejsze dla nas jest to że córka wróciła na drogę wiary. Tu jest wyraźne działanie Matki Przenajświętszej. Ostatnio żyła bez sakramentów świętych .To bardzo oddaliło ja od Boga .Moją intencją było aby Maryja otoczyła ją opieką ,prowadząc do Swojego Syna .Prosiłam Matkę Bożą, aby stawiała na jej drodze dobrych , mądrych ludzi. Córka poznała osobę , która zabrała ją na mszę uzdrawiającą i tam zasnęła w Duchu Świętym. Po przebudzeniu obudziła się pełna energii i wiary ze Bóg jej nie opuścił. Teraz jest na etapie zgłębiania wiary i przygotowywania się do sakramentu pojednania.
Wierzę ,że Matka Boża dalej będzie opiekowała się moja córka .
Ja przekonana ze Nowenna Pompejańska jest tak skuteczna zaczęłam odprawiać kolejną w intencji mojego wnuczka.
Dziękuje Matce Przenajświętszej że dała nam wspaniałe narzędzie ,aby móc wypraszać za jej przyczyną łaski u Syna.
Myślę że Nowenna Pompejańska będzie mi towarzyszyła już zawsze.

cd.
Wracam do sprawy po 2,5 roku, dziś dopisuję ciąg dalszy…
Rzeczywiście nie przestawałam modlić się Nowenną Pompejańska bardzo długo, odmówiłam ich 11. Polecałam Matce Bożej różne sprawy
i widziałam, że wysłuchuje i oręduję z niesamowitą skutecznością.
Opiszę dalsze losy mojej córki…
Rozwód cywilny został udzielony, choć trwało to dość długi czas.
Wszyscy modliliśmy się nieustannie w jej sprawie. Ona sama bardzo zbliżyła się do Boga, odmawiała Nowenny Pompejańskie, jeździła na rekolekcje, przystępowała do Sakramentów Świętych.
Po pewnym czasie poznała innego mężczyznę jak się potem okazało to chłopak z czasów jej młodości , który był kiedyś razem z nią na pielgrzymce u Naszej Pani… na Jasnej Górze. Oni zapomnieli o sobie, ale ONA nie zapomniała…Tak często powierzałam moją córkę i jej dziecko Matce Przenajświętszej prosząc Ją o prowadzenie i odmianę życia Kamili.
Matka Boża dotrzymała obietnicy. Dziś córka jest po ślubie
kościelnym i spodziewa się dziecka z obecnym mężem. Jest jeszcze parę spraw , które trzeba uporządkować, ale jestem spokojna, zięć okazał się dobrym człowiekiem ma bardzo dobry kontakt z moim wnukiem.Wiem ,że wszystko idzie w dobrym kierunku…Matka Boża czuwa.
Bogu Chwała!!

24 myśli na temat „Bożena: Zagmatwane życie córki – ciąg dalszy… po 2,5 roku…

    • Niemożliwe! Nowenna Pompejańska jest nie do odparcia. Nie ma siły która by zatrzymała działanie Boga proszonego przez Maryję. Proponuję posłuchać wywiadów z Ojcem Witko na Youtube. Błogosławię

  1. To nie jest wina Nowenny. Sam Pan Jesus modlil sie po ostatniej wieczerzy zeby kosciol byl jeden. Zeby nie bylo podzialu.
    Wszyscy dobrze wiemy ile jest dzis podzialow, odlamow shizm I herezji.
    Czyzby modlitwa samego Pana Jezusa byla nieskuteczna? Czy Bog Ojciec nie uslyszal jej, albo czy byly jakies przeszkody oddzielajace Pana Jezusa od Boga Ojca? Np czy mial za mala wiare, nie wypelnial Jego woli albo przykazan?
    Nic tego. Pan Jezus byl doskonaly I Jego modlitwa tez byla doskonala.
    Tam gdzie sie modli za kogos trzeba pamietac ze wchodzi czynnik ,,wolnej woli” tego za ktorego sie modli. Kazda laske mozna odrzucic. Bog czasem zsyla wielkie Laski nawrocenia wrecz przeogromne. W nadzwyczajnych okolicznosciach ze tylko pycha i zatwardzialoscia serca mozna je odrzucic oraz umilowaniem grzechu.
    Niech kazdy najpierw poszuka przyczyny w sobie lub drugim czlowieku a nie obwinia Pana Boga za swoje lub swioich bliskich niepowodzenia.

    • Ja nie chce ingerowac w czyjas wole , moje intencje nie na tym polegaly , prosze Bozie zeby cos zmienila w moim zyciu nie podawalam konkretnego planu jak tutaj czasami czytam , jestem osoba samotna modlilam sie o druga polowke ale nic sie nie zmienilo a w tej chwili to mam juz depresje , wylewam morze lez zwyczajnie potrzebuje pomocy o ktora zwracam sie do Boga , bo wizyty u lekarzy juz zaliczalam i nic nie pomoglo w tej chwili nie mam juz sil jest mi zle smutno i wrecz obojetne czy dozyje do jutra czy nie , nie smiem nikogo prosic o modlitwe bo każdy ma swoje intencje ale gdyby ktos mogl to bede wdzieczna bo tak naprawde ja juz nie mam ani sily ani nadziei

      • Aniu załóż konto na jakimś portalu randkowym jest ich tyle i się nie poddawaj napisz list do św józefa i połóż pod figurka lub wsać za obrazek

      • Aniu , ja też jestem sama a mam już 38 lat. Wierzę Ci że jest ciężko, nawet bardzo ciężko. Też modliłam się nowenną o męża i moja modlitwa nie została wysłuchana. Zaczynam szukać winy po swojej stronie i siebie obwiniać o wszelkie niepowodzenia. Też mam stany depresyjne. Biorę tabletki na uspokojenie, na sen ale samotność jest silniejsza. Też nie wiem co dalej począć.

  2. To Pan Bóg jest największą miłością, szczęściem i radością, kolejny wpis oczami kobiety że jak się znajdzie tego jedynego mężczyznę który nam i rodzinie odpowiada to to jest największe szczęście.

  3. Coraz częściej w moim otoczeniu słyszę o takich ‚św Józefach’,a jednocześnie widzę jak wiele fajnych dziewczyn ‚bez przeszłości’ ma kłopot w spotkaniu wartościowego mężczyzny. Z jednej strony kryzysy ojcostwa i mężczyźni, którzy nie potrafią wychować własnych dzieci a z drugiej strony coraz więcej mężczyzn, którzy nie mają problemu z wychowaniem dziecka z wcześniejszego małżeństwa kobiety – takie to wszystko sprzeczne, ale sama widzę, że tak coraz częściej jest. Moja koleżanka teraz też kogoś poznała a ma właśnie dziecko z pierwszego małżeństwa i martwi się czy może takiemu człowiekowi zaufać – w głowie jej kołacze ‚dlaczego on chce być nią a mógłby być z dziewczyną bez takich doświadczeń’. Ale i przypadek Pani córki pokazuje, że tak może już dziś jest i że nie ma co się obawiać 🙂 Polecajmy te sprawy Matce Bożej!

    • A ja czytając takie świadectwa utwierdzam się w przekonaniu ze jestem jakaś ułomna. Całe życie sama i żadnych zmian.
      A tu raptem 2,5 roku i kolosalna różnica.
      Nieprawdopodobne ale to mnie bardziej utwierdza w przekonaniu, że są równi i równiejsi.

  4. Piękne świadectwo dziękuję i niech Bóg błogosławi waszej rodzinie. Modlę się o uratowanie swojego małżeństwa i wierzę że Maryja usłyszy mnie wkoncu i pomoże

  5. Aniu, moja córka założyła profil na portalu randkowym i teraz jest szczęśliwą żoną. Tam znalazła swoją miłość. Może właśnie Twoja intencja została wysłuchana, bo Bóg działa przez ludzi i tutaj zadziałał przez Radka, który doradził Ci co zrobić. Odwagi i poeodzenia!

  6. Naiwnością jest myśleć, że Bóg czy Matka Boża interweniują w sprawach gdzie kwestią jest wolność drugiej osoby, sprawy miłosne, uczuciowe są przestrzenią gdzie naruszana byłaby wolność człowieka (kobiety czy mężczyzny) i jestem pewien, że Bóg nigdy do tego nie przyłożyłby ręki, w końcu mimo tego że masa ludzi idzie na zatracenie, ku wiecznemu potępieniu to mimo tego, że Bóg kocha wszystkich bezgranicznie to jednak szanuje każdego wolność i to co z nią czynią.

  7. Nieznajoma, weź sprawy w swoje ręce
    Sama inicjuj, napisz do kogoś. Mężczyźni, którzy tam się znaleźli prawdopodobnie są nieśmiali. Nic nie tracisz.

  8. Kochani dziekuje za rade ale juz probowalam i sie troche zniechecilam a poza tym niespecjalnie jestem do takiego poznawania przekonana

  9. Ja uważam że jak ktoś ma mieć żonę/męża to ją/go spotka. Nie musi koniecznie zakładać kont na portalach randkowych. Np. znajoma nie wychodziła zbytnio z domu, a napisał do niej chłopak który poprosił kolegę o numery do nie zajętych koleżanek;) Są dziś małżeństwem. Drugi przykład przez portal społecznościowy, choć z widzenia się już wcześniej „znali”. Ile ludzi młodych w wspólnotach jest samych, chociaż wyjeżdżają mają pełno znajomych, a są nadal sami. Kto ma mieć męża/żonę to i bez wychodzenia z domu np. na zabawy będzie ją miał. Komu jest nie dane to chociaż będzie wychodził, spotykał ludzi to będzie sam/a (chociaż pozornie będzie zwiększał szansę spotkania).Ja jestem sama i pewne już tak zostanie. Sądząc po przypadkach moich znajomych, którzy nie zakładali kont, nie należeli do wspólnot, nie chodzili na zabawy. Widocznie taki jest mój Krzyż, ale wiem że ludzie mają większe problemy.

  10. Aniu!nigdy sie nie poddawaj ja wiele lat sie modlilam Nowenna o dzidziusia i wkoncu moja modlitwa zostala wysluchana.Nie raz plakalam nawet bluznilam ale dalej sie modlilam i nie poddalam sie,Powodzenia Aniu:)

  11. Ja uważam że jak ktoś ma mieć żonę/męża to ją/go spotka. Nie musi koniecznie zakładać kont na portalach randkowych. Np. znajoma nie wychodziła zbytnio z domu, a napisał do niej chłopak który poprosił kolegę o numery do nie zajętych koleżanek;) Są dziś małżeństwem. Drugi przykład przez portal społecznościowy, choć z widzenia się już wcześniej „znali”. Ile ludzi młodych w wspólnotach jest samych, chociaż wyjeżdżają mają pełno znajomych, a są nadal sami. Kto ma mieć męża/żonę to i bez wychodzenia z domu np. na zabawy będzie ją miał. Komu jest nie dane to chociaż będzie wychodził, spotykał ludzi to będzie sam/a (chociaż pozornie będzie zwiększał szansę spotkania).Ja jestem sama i pewne już tak zostanie. Sądząc po przypadkach moich znajomych, którzy nie zakładali kont, nie należeli do wspólnot, nie chodzili na zabawy. Widocznie taki jest mój Krzyż, ale wiem że ludzie mają większe problemy.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!