Anonim – LIST: Nie wiem co mam robić…

Szczęść Boże! Pragnę złożyć swiadectwo z ostatniej NP. Ogolnie odmówiłam 8 NP w intencji mojej przyjaciółki. Ona jest z domu patologicznego w którym ojciec znecal się nad matka i Nią fizycznie i psychicznie. Często wyrzucal moja przyjaciolke z domu. W tym domu nie bylo miłości ani poczucia bezpieczeństwa. Nie przekazano Jej niestety również żadnych wartości chrześcijańskich. Toteż gdy moja przyjaciółka wdala się w romans z zonatym i dzieciatym facetem uznala ze nic złego nie robi, chce być tylko szczesliwa po takim dzieciństwie. Ja widzialam ze z jednych problemów ładuje się w drugie. Tak więc odmowilam 8 NP w różnych intenciach za Nią, za tamto malzenstwo za małżonków z osobna. Przyszedł tez czas w którym podczas odmawiania NP ona się na mnie obraziła i zerwala kontakt. Nie rozmawialysmy 4 miesiące. Od mówiłam NP o nasze pogodzenie się i równo miesiąc po odmowieniu pogodziłysmy się i dziś rozmawiamy. Ale w mojej przyjaciółce nie zaszły żadne zmiany. Nie powrocila do kosciola,nie zostawila tamtego faceta nie zmienila się też w stosunku do mnie. Póki go nie znała byłyśmy jak siostry a skoro go poznała ja stałam się dla Niej obcym człowiekiem z „paranojami” bo tak określiła to ze Jej próbowałam wytłumaczyc żeby nie mieszala się w czyjes malzenstwo i rodzinę oraz żeby nie budowała swojego szczęścia na czyimś rozpadzie.
Radzilam się wielu księży co mam robić i czy modlic sie za Nią czy raczej przestać?
Wszyscy zgodnie mówili że trzeba się za Nią modlic,ze mam nie przerywać za Nią rozpoczętych nowenn P. Ja jestem jedyną osobą która się za Nią modli bo rodzina się Nią nie interesuje.
Mijał czas a nic się nie zmienialo na lepsze. Moje życie za to było ciężkie bo wydarzyło się tyle zła które nigdy nie miało miejsca przed odmawianiem NP.
Widząc to postanowiłam odmówić ostatnią NP w intencji mojej przyjaciolki. Intencja brzmiała: „o rozwiązanie trudnej sytuacji w życiu mojej przyjaciolki”. Dlaczego trudej? Bo facet z którym się zadała jest 15 lat od niej starszy i nie ma za grosz rozumu ani odpowiedzialności i zwodzi moja przyjaciolke od 13 miesięcy ze zaraz razem zamieszkaja ze narazie musi żyć kolo żony i córki żeby córki nie stracić tak więc przyjeżdża do niej na weekendy i potem wraca on do siebie a ona zostaje sama i płacze bo chce normalnej rodziny.
Powiedziałam do Matki Bożej tak, Matko,Ty najlepiej rozwiążesz ta sytuacje zrób wiec jak chcesz byle by moja przyjaciółka szła dobra droga prowadząca do zbawienia a nie do upadku.
NP trwała od 21.04 do 13.06.2017. W maju dowiedziałam się ze moja przyjaciółka wynajela 2 pokoje urzadzila je z Nim ale on nadal wpada na weekendy. Dowiedziałam się też ze przedstawił moja przyjaciolke rodzicom i córce.
I teraz najgorsze dla mnie bo nie wiem czy to jest rozwiązanie Maryji czy może kolejne zwycięstwo szatana?
Usłyszałam ostatnio ze Maryja nie zna słowa rozwod,czy cudzolostwo. Także jak mogła by rozwiązać ta sytuacje tak,ze pcha moja przyjaciolke do cudzolostwa z Nim?

Nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Wydaje mi się że w takich sytuacjach jak nawrócenie czy wyjście z chorego związku dla kogoś może wcale nie powinniśmy się modlić. Bóg szanuje ich wolna wole dlatego moja modlitwa nie może być wysluchana. Ale dlaczego Bog nie uszanowal woli kobiety cudzoloznej z ewangelii? Czy też wolnej woli Szawla który chciał przesladowac a Bóg sam go zmienił i dziś jest sw. Pawłem?
ja nie chciałam stracić przyjaciolki, chcialam jej pomóc żeby założyła normalna rodzinę której nigdy nie miala. W tej sytuacji niestety zwyciężył szatan a dla mnie chyba będzie lepiej jak to w końcu zrozumie i przestanę się modlić za Nią bo moje życie jest rujnowane a w Jej życiu i tak się nic lepszego nie pojawia. Albo ja jestem zaslepiona i nie widzę ze Dobrem dla mojej przyjaciolki jest właśnie związek z tym zonatym.
Szczęść Boże wszystkim!!

9 myśli na temat „Anonim – LIST: Nie wiem co mam robić…

  1. Swiadectwo pewnego egzorcysty: nie mógł on i wielu innych egzorcystów uwolnić jednego człowieka z pod władzy szatana wszyscy się poddali bo nic nie skutkowało, jemu jednak zrobiło się żal tego człowieka i postanowił, że się nie podda.
    I tak po kolejnej próbie zaczął odmawiać egzorcyzmy przez dwa tygodnie i nic
    To zaczął przez kolejne dwa tygodnie ale rano i wieczorem odmawiać egzorcyzm i znowu nic to po kolejnych dwóch tygodniach zaczął odmawiać trzy rano w południe i na wieczór i po dwóch tygodniach takiej modlitwy szatan wyszedł z tego człowieka i wyznał mu szatan . , że kiedy odmawiał jeden egzorcyzm było mi źle u tego człowieka w ciele ale lepiej niż w piekle przy drugim było gorzej ale i tak lepiej niż w piekle ale przy trzech egzorcyzmach wolał męki w piekle i dlatego opuścił tego człowieka.
    Także nie można się poddawać choć nie widać rezultatów.

  2. Nie,szatan na pewno nie wygrał i nie wygra. W pewnym momencie szatan tak zakręci ogonem, że sprawa w której się modlimy zamiast się poprawiać jest jeszcze gorzej. Dam przykład. Modliłam się za mojego męża NP o pogłębienie wiary bo coraz częściej stawia inne sprawy ba pierwszym miejscu a nie Boga. Trochę się pogubił… Miał też od ponad 2 lat bóle kręgosłupa które były chorąży większe. W określenia w którym odmawiałam NP tylko o jego powrót prawdziwy do Boga, zawalił mi się grunt pod nogami… Miał już takie bóle że nie mógł wytrzymać i znalazł jakiegoś kregarza który potrafi postawić na nogi nawet takich ludzi jak on. Jak zobaczyłam pierwszy raz tego faceta od razu coś mnie tknęło,że coś jest z nim nie tak. Po kilku dniach mąż wziął od niego wizytówki i było na miej napisane,że jest wielki mistrz reiki, kręgarz. Jak to zobaczyłam prawie zawału dostałam. Tłumaczyłam mężowi że nie powinien chodzić więcej do niego bo to może się źle skończy,a on mi swoje że tyłku kręgi mu nastawia, żadnych modłów nie odprawia. Byłam załamana i myślałam rąk samo. Po co ja się modlę? Czemu Bóg dopuścił że on znalazł tego faceta? Ale potem przez przypadek trafiłam do ciotki którą jest bardzo wierząca i blisko Boga. Jak jej to odpowiedziałam o NP i o tym,że jeździ do ” kregarza”, powiedziała: ” Nie przejmuj się, wydaje ci się że wszystko stracone, nie przerywając nowenny. Maryja wie najlepiej, nie wypuści go ze swoich rąk „. Skończyłam nowenne w intencji pogłębienia jego wiary 18 czerwca a kilka dni później miała być msza o uzdrowienie i uwolnienie. Stoczyłam niesamowitą walkę bo na moją prośbę nie chciał jechać. Musiałam zaangażować jego siostrę. Jej nie odmówił… I została ostatnia kwestia spowiedzi. Wiedziałam że jeśli nie przystąpi do spowiedzi to nie ma sensu. Zły duch nieźle mącił do ostatniego momentu. Na pół godziny przed wyjazdem mąż stał w przedpokoju tak jakby nie wiedział co ma ze sobą zrobić. Nie odzywałam się do niego bo wtedy na pewno szatan by to wykorzystał przeciwko mnie i w ogóle by nie pojechał,bo mąż uznałby to jako atak. W końcu gdy dojechaliśmy do kościoła następny szok. Nie ma żadnego księdza który słucha spowiedzi. Normalnie załamka,bo nic nie wskutek bez spowiedzi.Poszłam do zakrystii a tam wikariusz któremu było głupio bo powiedziałam mu prawdę. Po mszy usiadł do konfesjonalu i ile ludzi prócz nas jeszcze było w kolejce. Tyłu ludziom odebrał ten ksiądz szansę na przyjęcie komunii św. Wyspowiadalismy się i zaczęła się adoracja. Ksiądz wypowiedział że :” jest tu mężczyzna który ma takie bóle kręgosłupa że uniemożliwia mu pracę ” .Wiedziałam że to o nim. Potem Kiedy ksiądz wziął monstrancje i zaczął chodzić po kościele to oczywiście mnie Bóg oczyszczał serce i przez kilka minut płakałam. Jak już mi przeszło jakby ktoś odwrócił mi głowę w prawo i patrze a tylko do męża podchodzi książki, kładzie mu ręce ze stółą na głowie. Byłam taka szczęśliwa jak to zobaczyłam :)Bóg uzdrawiał mu kręgosłup. Może nie całkowicie bo musiałby być blisko Boga i często przyjmować komunię a tak nie jest.. Ale już nie marudzi że nie daje rady przez te bóle. Także czekam na jego prawdziwe nawrócenie, bo to była moja intencja. Pan Bóg uznał inaczej, że wyleczy najpierw jego kręgosłup a potem przybliży go do siebie. Zawierzylam go Maryi. Ona wie kiedy będzie najlepszy moment na to aby prawdziwe i całym sobą zwrócił się do Boga 🙂 Nigdy nie można wątpić. Jeśli wydaje się że gorzej już być nie może to właśnie szatan robi. Ale on nigdy z Maryją nie wygra. Tak że sytuacja przyjaciółki na pewno się poprawi ale w odpowiednim czasie. Maryja więc najlepiej kiedy. Szczęść Boże 🙂

  3. Z moje punktu widzenia wlasnie w tej sytuacji nie powinnas SZCZEGÓLNIE opuszczać nowenny. Narazie jest burza a po burzy zawsze ładna pogoda 🙂 Koleżanka musi doznać tego, przejśc przez to całe „piekło” i zobaczysz że wszystko sie ułoży, potrzeba czasu

  4. Nie martw się.Bóg nigdy nie zostawia człowieka, walczy o niego do końca , walczy właśnie przez ludzi , takich jak Ty , którzy widzą więcej i dalej . Przyjdzie odpowiedni moment,wybrany przez Dobrego Ojca,w którym dotknie swoją Dłonią Twoją przyjaciółkę i wtedy ona zobaczy,jak wygląda prawdziwa miłość,ciepło i troska.Sama podejmie decyzję powrotu.

  5. Nie zostawiaj tego, ja też tak miałam i mam tyle zwatpien ale gdy tylko taka myśl mi przychodzi żeby nie modlić się dalej bo nie ma sensu to za chwilę:”to po co to wszystko było? Nie poddam się”To walka z szatanem.Jest ciężko ale zrozumialam że Pan nas do tego wybrał abyśmy modlili się za kogoś ale tez to może być dla nas taki test wytrwałości i nie możemy wątpić, dziękuję Bogu za takich ludzi jak Ty i nie poddawaj się i jak już ktoś napisał po burzy przychodzi pokój, radość. Niech jest to chwila ale warto chociaz dla tej chwili. Nowenna do MB Rozwiązującej Węzły też jest mocna, oddaj ją prosząc o przemianę jej serca. pozdrawiam w Panu i trzymaj się:)Nasz Ojciec dziala poprzez Ciebie.

  6. Mało kto poświęcił by ponad rok swojego życia na modlitwę za przyjaciółkę. Sądzę, że jesteś bardzo wyjątkową osobą.
    Uważam też, że zrobiłaś co mogłaś i nie wymagaj więcej od siebie.
    Tylko Jezus ma moc zbawić człowieka, my jesteśmy tylko ludźmi.
    Niestety ta cała sytuacja prowadzi Cię do zwątpienia i frustracji. Może czas zrobić pauze. Odpocznij, pomodl się może inną, krótszą modlitwą jak nowenna rozwiązującą węzły.
    Naprawdę Cię podziwiam, mi udało się nawet namówić przeżywającą problemy małżeńskie koleżankę na jedną nowenne pompejanska…, odmówiła, wiem, że podczas modlitwy wylała wiele łez, jednak ona nic nie zmieniła w jej życiu, bo ona nie umie wierzyc w Boga, nie wyniosła tego z domu. Jej małżeństwo się sypie, a do Boga się nie ucieka.
    W tych chwilach naprawdę dziękuję Bogu, że jako dziecko otrzymałam w rodzinie tak ważne wartości.
    Z Panem Bogiem:-)

A Ty co o tym myślisz? Napisz!