Piotr – LIST: Stracone nadzieje

Nowennę odmawiałem 5 razy. Również za dziewczynę, którą wciąż kocham. (Zakochałem się bo była jedyną osobą, która odzywała się gdy umierałem z bólu na kamicę nerkową w szpitalu) Niestety ona nie wierzy, nie chce ślubu i boi się macierzyństwa po kłopotach w jej rodzinie. Zawsze działo się coś co podtrzymywało moją nadzieję. Odmawiałem też sam różaniec przez wiele miesięcy w sumie za nią modliłem się około 5 lat. Podejmowałem rozmaite krótkie lekkie posty. Ofiarowałem Matce Bożej silny ból związany z kolką nerkową, którą mam od czasu do czasu. Niestety na próżno. Z nią jest znacznie gorzej (ostatnie pół roku nie miałem z nią kontaktu), wczoraj z nią rozmawiałem i teraz po niecałym roku od ostatniej nowenny za nią tracę resztki nadziei na cokolwiek. Modlę się jeszcze do św Antoniego(przedwczoraj byłem w tej intencji w jego święto, w jego sanktuarium niedaleko mnie), któremu tą moją miłość powierzyłem zanim się zaczęła i oraz modlę się do św Rity od spraw beznadziejnych. Pod koniec czerwca będzie msza za nią. Myślę że nie będę miał już siły żeby znowu odmawiać nowennę dlatego to piszę. Albo moje własne grzechy albo Wola Boża sprawiły, że nie otrzymałem żadnej łaski o które prosiłem w tych nowennach. Wiele razy też myślałem, że coś się zmieniło i byłem gotów dziękować ale to były stracone nadzieje.

9 myśli na temat „Piotr – LIST: Stracone nadzieje

  1. Kochany, nie kazdy nasz plan na zycie musi sie zgadzac z wolą Pana Boga. Natomiast jesli szczerze modliles sie o nawrócenie, ktore jest najwiekszą łaską, to ja wierzę, że Twoja modlitwa zostanie wysłuchana w odpowiednim czasie. W koncu NP jest zwana nowenną nie do odparcia, czyz nie? Modlę się w podobnym przypadku. Moja nadzieja na związek jest utracona … Ale gorąco pragnę, by zobaczyć go kiedyś miłującego Boga. O to się modlę i wierzę, że wygram dzięki pomocy Matki Bożej! Wtedy będę się mogła uśmiechać bo będę wiedziała, ze mnie wysluchala 🙂 Nowenna Pompejanska to Nowenna nie do odparcia, więc kończąc 54 dzień, już wygralismy!!!

  2. Piotrze, z tego co piszesz uczucie do tej dziewczyny i intencja modlitwy związana z nią przysłoniły Ci wszystkie inne sprawy. Zostaw to.

    Nie próbuj przekupić Boga (modlitwą, cierpieniem), żeby Ci ją dał, nie targuj się z Nim. To tylko Tobie wyrządza szkodę.

    Bóg ją kocha doskonalej niż Ty i na pewno nią się zaopiekuje, a Ty idź własną drogą.

  3. Zgadzam się z M.
    Jeśli w człowieku nie ma woli, nie zmusisz go do miłości. To właśnie cały urok miłości.
    Jej brak wiary próbujesz zasłonić swoją prawdziwą intencją.
    Módl się o jej nawrócenie, godząc się na to, że sam możesz tego jej nawrócenia już nie być świadkiem. Sam odejdź, zostaw to, w Tobie nie ma miłości do siebie samego, Zatroszcz się o siebie, o swoje poranione serce, dopiero potem nawracaj czyjeś.

  4. Piotrze, nie martw się, że Twoja intencja nie została wysłuchana. Pan Bóg wszystko słyszy i błogosławi Ci, że modlisz się za kogoś Ci bliskiego. A może Matka Najświętsza ma dla Ciebie inny plan? Kiedyś w pięknym świadectwie przeczytałam, że Pan Bóg dzięki modlitwie ratuje nas przed relacjami, w których nie ma miłości. Ty masz jej w sobie ogromną ilość, skoro tak wytrwale się modlisz. To piękne. Może właśnie Pan Bóg nie chce abyś cierpiał tylko był szczęśliwy? Pan Jezus wie co masz w sercu. Niech Ci błogosławi. Pozdrawiam.

  5. Przerabiałam coś kiedyś podobnego w swoim życiu. Bardzo cierpiałam, bo byłam wrażliwa i też miałam pragnienie założenia rodziny. W pewnym momencie powiedziałam „dosyć” .Postanowiłam (a zajęło mi to kilka lat), że odchodzę, po prostu usuwam się z życia tej osoby. Zerwałam kontakt. Jednocześnie, nie przestałam tej osoby szanować, modlić się za nią… Po długim czasie stwierdziłam, że to była dobra decyzja, poczułam ulgę (nic na siłę) i otworzyłam się na nową relację. Dziś jestem żoną innego mężczyzny, bardzo czułego. Też Tobie radzę- odejdź od Tej osoby. Otwórz się na nową relację. Teraz nie widzisz wszystkiego i nie wiesz wszystkiego, ale może tak będzie lepiej.

  6. Piotrze, jestes rozczarowany, ze nie zostałeś wysłuchany .. ale moze jeszcze zostaniesz! Tylko zastanów sie czy nie walczysz tak o te dziewczynę bo uważasz, ze to Twoja jedyna opcja.. skąd wiesz czy nie poznasz kogoś innego – kogo pokochasz jeszcze bardziej.. i bedziesz szczęśliwszy niż mógłbyś byc z ta dziewczyna.. Spytaj Pana Jezusa – czy to jest Jego Wola? Poproś aby sie wypełniła. Walczysz niespotykanie! Ps. Tylko zachowuj to w tajemnicy swojego serca i czekaj az Wola Jezusa sie wypełni w Twoim życiu – na pewno bedziesz zachwycony!

  7. To nie była moja jedyna opcja. Po drodze poznałem, umawiałem się z kilkoma dziewczynami nawet piękniejszymi ale nic się nie kleiło kompletnie i w głębi serca czułem, że powinienem być gdzieś indziej. Poznaję mnóstwo ludzi ale z nikim nie rozmawia mi się tak dobrze jak nią. Ona wie co ja czuję i doskonale mnie rozumie – oczywiście nie wie, że się za nią modlę. Wiele już razy prosiłem Pana Boga o to żeby zabrał mi tą miłość jeżeli mu się nie podoba (na samym początku poprosiłem o to przez św Antoniego). Dwa lata temu dałem jej też Cudowny Medalik przy pewnych szczególnych okolicznościach. Będę ją widywać od czasu do czasu bo pracujemy w tym samym miejscu. Jeżeli coś się zmieni na pewno tu napiszę.

  8. Piotrze nigdy nie mow ze nie zostales wysluchany bo jak ci Bog w wiecznosci pokarze ile lask otrzymales od Maryi to sie zawstydzisz Ufaj i Modl sie a zobaczysz cuda w odpowiednim czasie

  9. Piotrze, być może nic nie wyszło z innymi dziewczynami, bo Ty potrzebujesz przemiany.
    Może skrzywdziłbyś te dziewczyny, które zawsze byłyby porównywane do tej jednej jedynej?

    Posłuchaj, może te wyjątkowe okoliczności i różne sploty wydarzeń były po to, żeby dać Wam (Tobie i tej dziewczynie) szansę, ale Wam nie wyszło.
    To powinien być dla Ciebie znak, że trzeba iść inną drogą.

    Czasem trzeba podjąć radykalne kroki – nawet jeśli wiąże się to ze zmianą pracy – jeśli chce się coś zmienić w życiu.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!