Kamila: Radość, smutek i łzy

Szczęść Boże wam wszystkim. Nowennę Pompejańską odmówiłam 4 razy. Trzy razy w intencji ciężko chorej mamy na nowotwór płuc. Natomiast jedną w intencji osobistej, aby moje życie się ułożyło. Byłam osobą po 30 roku życia. Byłam w związku od 10 lat lecz chciałam zmiany. Chciałam, aby w moim życiu nastąpiła stabilizacja- małżeństwa, do czego mój partner się nie śpieszył – oraz aby pojawiła się mała istotka. Miałam też ciężką prace w której panowała nerwowa atmosfera – ubliżanie, wyśmiewanie wśród współpracowników i trudna zdemoralizowana młodzież z którą ledwie co dawałam sobie radę.

Prosiłam Matkę Bożą oto aby moje życie się ułożyło. Zaczęłam odmawiać nowennę od 15 sierpnia do 7 października. Dwa piękne święta Maryjne. Zostałam wysłuchana 16 listopada dowiedziałam się, ze spodziewam się dziecka. Zawarliśmy związek małżeński przed Bogiem. Ciąża na początku przebiegała trudno. U dziecka było przypuszczenie ciężkiej choroby. Dzisiaj jest stabilnie, modlę się i proszę o zdrowie dla synka i o szczęśliwe rozwiązanie.
Ostatnią zaczęłam odmawiać 16 października do 8 grudnia również w dwa piękne święta. Była to intencja z prośba o zdrowie dla mamy. Dziękowałam Matce Przenajświętszej za dar jej życia, że wciąż była z nami pomimo tak ciężkiej choroby i złych rokowań.Ciężkiej walki o nią.Prosiłam aby nadal tak było, aby była z nami. Niestety mama odeszła do Domu Pana zaraz po moim ślubie. Zawsze mówiła, że chce doczekać mojego ślubu. Tak też się stało.
Odeszła wśród nas w domu wśród rodziny, zegnaliśmy ją trzymając i całując w ręce, dziękując za to wszytko co od niej dostaliśmy (ciepło, miłość). Rozpacz i łzy nas dławiły.Po wizycie księdza, otrzymaniu namarszczenia i odmówieniu przez nas przy niej różańca z gromnicą którą trzymała w ręku z naszą pomocą odeszła. Poczułam żal i pustkę. Choć wszyscy mówili, ze to była wymarzona śmierć. Byliśmy z nią do końca,Przyodzialiśmy ją też na tą ostatnia drogę. Na jej twarzy po śmierci pojawił się uśmiech.
Poczułam wyrzuty sumienia, że nie zrobiło się więcej. Starałam się o przyjęcie jej na oddział szpitalny na którym nie było miejsca, choć mama była pacjentką hospicjum domowego, była dobrze zabezpieczona tak twierdziła lekarka ze szpitala. Mama walczyła 4 lata. Chciała jeszcze bardzo zobaczyć wnuka.Wierzę , ze zobaczy z góry.
Dziękuję Ci Matko Pompejąńska za otrzymane łaski i czas dany nam na bycie z Mamą. Proszę miej nas w swojej opiece. Dodawaj sił i zdrowia, a mamę przyjmij do Królestwa Bożego i się nią zaopiekuj.
Bóg Zapłać

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

26 myśli na temat „Kamila: Radość, smutek i łzy

  1. Bardzo pocieszające jest to Twoje świadectwo. Ja odmówiłam dwie nowenny z prośba o sakrament małżeństwa kilka lat temu, kiedy mieszkałam z ówczesnym narzeczonym. Związek rozpadł się. Teraz jestem w innym związku. Znowu mieszkam z chłopakiem razem. Nie podoba mi się to i czuję się wewnętrznie rozdarta. Modlę się już trzecią nowenną, aby mój obecny chłopak został moim mężem. Walka jest ciężka, ale nie poddam się. Pocieszają mnie słowa s. Łucji o tym, że nie ma takiej sprawy, której nie można by rozwiązać przy pomocy różańca św.
    Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

    • Kasiu po prostu się od niego wyprowadz. Jeśli kocha zrozumie. To Bóg musi być na pierwszym miejscu a nie narzeczony i jego wymagania.

  2. Możecie obrażać się o to co napiszę, ale napiszę. Dziewczyny żyją, mieszkają z chłopakami przed ślubem i dziwią się, że chłopak nie chce się żenić. A po co? Wszak ma wszystko i to bez zobowiązań. To zjawisko coraz powszechniejsze, do tego stopnia, że stało się normalne, że nikt nie czuje się zgorszony tym faktem. Ale trzeba się zastanowić skoro wierzy się w Boga. Bóg jest miłosierny. Szybko wybacza i zapomina co złego było. Wiem to, bo mi wybaczył. Ja fizycznie czułam, że mi wybaczył. Pozdrawiam 🙂

    • Zgadzam się w 100 % z Marią . No bo po co właściwie taki chłopak ma się żenić. Mario ja czuję się zgorszona. To dla mnie nie jest normalne.

    • Zgadza się. Jednak nawet ci faceci, którzy nie mieszkają z dziewczynami, też nie chcą brać ślubu-znam wiele takich przykładów w swojej rodzinie. To chyba choroba naszych czasów-męska niemoc i strach przed odpowiedzialnością. O wyprowadzce myślałam, Jednakże już to przerabiałam z wcześniejszym narzeczonym-trafiałam na współlokatorki chore psychiczne;sama nie zamieszkam, bo ze względu na chorobę nie mogę, rodzice mieszkają za granicą. I szczerze wkurza mnie takie gadanie-„to się wyprowadź”-wiem jak to jest, a poza tym, gdzie mam isc?! pod most?!

      • Kasiu jeśli to co napisałam przed chwilą zrobiło Ci przykrość to przepraszam,- myślę że bardzo dobrze robisz odmawiając różaniec, Matka Boża na pewno wskaże Ci drogę wyjścia z Twojej sytuacji. Pozdrawiam, M.

      • Kasiu no chyba w Polsce nie ma wyłącznie dziewczyn chorych psychicznie. Sa też normalne które nadają się na współlokatorki. Tylko trzeba poszukać. Czasami widziałam że ludzie szukający współlokatorki pisali taki ogłoszenia na portalach katolickich. Może tak spróbuj.

    • Masz rację Mario. Ile to już razy słyszałam teksty w stylu „jak się nie zgodzisz na wspólne zamieszkanie (czytaj: wiadomo na co), to zostaniesz sama”… Nie zgodziłam się i wcale tego nie żałuję, mimo 37 lat i panieństwa… Już lepiej być samą (chociaż nie jest to ani łatwe ani przyjemne) niż zgodzić się na przedmiotowe traktowanie… Układ „wolnego związku” jest bardzo wygodny dla facetów, ale dla kobiet upokarzający… Może to banały to co napisałam, ale tak właśnie myślę… pozdrawiam. M.

  3. Warto posłuchać lub obejrzeć jakiś wywiad z Wandą Półtawską. Mówi prosto i fobitnie, aż chce się słuchać! Niesamowita Babka:-) Polecam.

  4. Czytając pierwszą część tego świadectwa (? ) myślałem o wszystkich dziewczynach z tego forum, które modlą się o męża. Po jego lekturze nasuwa się praktyczny wniosek, że do modlitwy powinny dołożyć zamieszkanie z pierwszym zainteresowanym nimi facetem oraz regularne współżycie celem poczęcia dziecka. Jeśli facet ma choć odrobinę honoru mąż „złapany” i modlitwa wysłuchana. A tak na serio mam wrażenie, że Autorka świadectwa kompletnie nie odróżnia dobra od zła przynajmniej jeśli chodzi o kwestie moralne. Z Bogiem.

    • Jest mi bardzo przykro czytając Twój komentarz- Złośliwość i sarkazm . Nikt nie jest święty i bez winy. „Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień” Niech Cie Bóg błogosławi Paul

  5. Sumienie. Jedni je mają czyste, inni tylko troszkę brudne 😉
    Najważniejsze jednak jest to, że w życiu tych ludzi pojawiła się modlitwa!!
    Chwała Panu.

  6. W naszym wspaniałym kraju mieszkanie samemu graniczy z cudem, koszty utrzymania są tak duże że większość ludzi na to po prostu nie stać. Wiem coś o tym bo sama to przerobiłam i gdyby nie moja rodzina która mnie dokarmiała jadłabym tynk ze ściany. Rozumie też niektóre dziewczyny które mieszkają z facetami i nie mają na kogo liczyć, dokąd sie wyprowadzić. Pamiętam kiedy mój obecny mąż a wcześniejszy narzeczony chciał mi pomóc finansowo i proponował mieszkanie przed ślubem, miałam wcześniejsze złe doświadczenia dlatego odmówiłam. Jednak gdybym była sama umarłabym z głodu bo wszystkie zarobione pieniądze szły na opłacenie rachunków.

    • To może trzeba było się uczyć jak był ku temu czas, aby mieć w miarę sensowną robotę i może trzeba było modlić się do Boga żywego o pracę, która umożliwi w miarę godne życie a nie nadzieję pokładać w jakimś facecie? Który finansowo pomaga nie z dobrego serca, a z innych pobudek…

  7. No to chyba ja jestem z kosmosu…
    Byłam kiedyś w kilkuletnim związku, w którym zachowałam czystość przez prawie 7 lat. Po latach okazało się, że mój partner niekoniecznie :). Efekt? Mieszkam sama w olbrzymim, własnym, przeze mnie wyłącznie zakupionym mieszkaniu. Sama sobie jestem panią i nikt mi nie wmówi, ze się nie da. Bo nie da to się wg mnie traktować kobiety przedmiotowo i liczyć na ślub z jakimś cymbałem i jeszcze w to Matkę Bożą mieszać!
    Kobiety weźcie wy się do roboty albo przynajmniej za porządną książkę. Z Bogiem.

    • To ja z tego samego kosmosu co M. Z moją żoną zachowałem czystość przed ślubem przez 2 lata. Gdy czułem, że mogę z tym mieć ogromne trudności po prostu oświadczyłem się i po 5 miesiącach byliśmy małżeństwem. Dodam, że przed ślubem i ja miałem po dziadkach mieszkanie i moja narzeczona również a jednak nie zamieszkaliśmy razem. I nie było to 100 lat temu tylko 4… Z Bogiem.

      • Paul, szkoda że jest tak niewielu (wolnych) mężczyzn takich jak Ty… Mnie się nie udało trafić na kogoś takiego… Mogę co najwyżej mieć satysfakcję że przynajmniej niektórzy z tych którym dałam kosza z wiadomego powodu nabrali do mnie szacunku (usłyszałam parę razy teksty w stylu „podziwiam cię, ale nie mógłbym z tobą być”).

  8. Niestety to co napisałaś Moniko jest prawdą. Takich mężczyzn jest bardzo malo. Mam wrazenie ze mniej niz kobiet. Trochę jest w tym winy kobiet które pozwalają się tak traktować mężczyznom lub liczą na to że w taki sposób złapią męża. Chociaż oczywiście odpowiedzialność za taka decyzje ponoszą dwie strony.

  9. Nam tez sie udalo wytrwac w czystosci Cale narzeczenstwo, choc pokusy byly, 10 miesiecy spotykania sie i czekanie na noc poslubna, ktora byla piekna jak i kolejne miesiace mozna powiedziec miodowe

  10. Chociaz nie bylo to latwe to jednak mnie i mojej obecnej zonie tez sie udalo. Co prawda w moim przypadku jest to czystosc z odzysku, ale Bog uzdrawia nawet i takie rzeczy. Po spowiedzi nastapila decyzja ze tak dalej byc nie moze. Dalej musiala byc odwaga zeby sie przyznac przed samym soba ze jest problem, i prosba o modlitwe, wspolpraca z rada spowiednika i rozsadek zeby nie wchodzic na grzaskie tereny. Po rocznej abstynencji od kontaktow seksualnych i samopomocy chlopskiej pojawila sie moja przyszla zona, ktora rowniez czekala w czystosci z odzysku kilka dobrych lat, i tak nas Bog zlaczyl dwa lata po spotkaniu na zabawie tanecznej zorganizowanej przez jedna ze wspolnot modlitewnych

A Ty co o tym myślisz? Napisz!