Justyna: List: zachorowałam na ‚nie wiadomo co’

Witam, mam za sobą już parę Nowenn Pompejańskich, obecną zaczęłam odmawiać w intencji zdrowia, gdyż w zeszłym roku zachorowałam na „nie wiadomo co” – dosłownie. Od zeszłego roku próbuję zdiagnozować moje dolegliwości bez skutku, mam za sobą 3 pobyty w szpitalu i masę różnych specjalistów. Mam problemy m. in. z poruszaniem się, będąc osoba zupełnie zdrową zachorowałam z dnia na dzień, nikt nie wie o co chodzi, a jestem osobą młodą, studiującą.

Rozpoczęcie Nowenny przyszło mi z trudem, kilka razy zaczynałam i przerywałam, jednak po pewnym czasie podjęłam kolejną próbę i zaczęłam się modlić. Pojawiło się wyciszenie i poczucie spokoju. Aktualnie jestem w części dziękczynnej, ale już chciałabym napisać co Nowenna zdziałała: przede wszystkim spokój w sercu i wiarę, podczas poprzednich Nowenn nie odczuwałam tego aż tak wyraźnie, choć i tak często zdarza mi się pomylić podczas modlitwy lub rozkojarzyć. Zaczęłam się też chętniej modlić innymi modlitwami, m. in Koronką do Bożego Miłosierdzia i Łez Matki Bożej i okazuje się, że da się na to wszystko znaleźć czas 🙂 Jednak największym owocem tej Nowenny jest to, że dzisiaj na Jasnej Górze oddałam siebie i wszystko co mam Matce Bożej w Akcie zawierzenia. Nie wyglądało to tak uroczyście jakbym chciała, bo natłok pielgrzymów, nie sprzyja atmosferze wyciszenia, ogromna kolejka do Sakramentu Spowiedzi, prócz tego nie jestem z Częstochowy więc cały czas gdzieś z tyłu głowy było poczucie, że muszę zdążyć na pociąg i ze względu na to zaraz po Mszy Świętej z Zawierzeniem musiałam uciekać, choć cały program spotkania trwał dłużej. Mimo to bardzo się cieszę, że wyjazd i Zawierzenie doszły do skutku. Wcześniej miałam wiele sceptyzmu co do takiego całkowitego oddania Niepokalanemu Sercu Maryi, ale gdy zobaczyłam dziś ilu ludzi tam przyjeżdża się Zawierzyć to zrobiło mi się za siebie wstyd… Pragnę tutaj podzielić się tym z Wami i zachęcić, abyście trwali w modlitwie i oddawali się Matce Bożej, Ona jest najlepszą Matką 🙂 Z Panem Bogiem!

8 myśli na temat „Justyna: List: zachorowałam na ‚nie wiadomo co’

  1. Witaj,
    ja z uwagi na to, że mam malutkie dziecko nie mogę pojechać na Jasną Górę by dokonać zawierzenia. :(((((. Strasznie nad tym ubolewam. Pytałam spowiednika czy mogę dokonać aktu np. w domu, powiedział, że tak, bo chodzi przecież o sam akt woli. Tak zrobiłam oprócz siebie, zawierzyłam też dwie inne osoby, mi najbliższe.

  2. Witam do Aktu Zawierzenia Maryi polecam 33dniowe ćwiczenia duchowe według traktatu o Doskonałym Nabożeństwie do Maryi według św Ludwika de Monfort naprawdę warto:) obok NP polecam Triduum modlitewne- telegram do św Józefa odmawiane rano, w południe i na wieczór:)

    • Witaj, niedawno zakupiłam „Traktat.. ” i jestem już w trakcie lektury. Dziękuję za polecenie mi pozostałych modlitw.

    • Jakiś miesiąc temu zakupiłam „Traktat…”. Jestem w trakcie jego lektury. Dziękuję za polecenie innych modlitw.

  3. Justyno może masz boleriozę? Po przeczytaniu Twojego świadectwa to nasuneło mi się na myśl bo wiele słyszałam o takich przypadkach że lekarze nie wiedzieli co to za choroba a okazuje sie, że to bolerioza. Choroba powoduje m.in problemy z poruszaniem się bo atakuje stawy. Poczytaj o tym, pozdrawiam i z Bogiem!

  4. Przepraszam za moje pytanie. Ale czy nie miałaś robionego zęba kanałowo? Bo u mnie problemy ze zdrowiem zaczęły sie od momentu leczenia zęba kanałowo.

  5. Witaj, również mam dla Ciebie podpowiedź medyczną, sprawdź reumatologa (badanie na przeciwciała ANA, a potem całą masę innych, choć pewnie robiłaś) i proponuję zrobić też badania na nietolerancję glutenu pod kątem celiakii. U mnie ten gluten to było brakujące ogniwo, 3 lata cierpiałam, problemy dotyczyły również układu ruchu i kilku innych układów, robiłam mnóstwo badań i cały czas się modliłam o cud. Modliłam się również nowenną pompejańską i wszystkimi innymi modlitwami jakie byłam w stanie odmawiać, łącznie ze szturmem do nieba przez Msze Święte, wyjazdy rekolekcyjne, przemianę życia. Udało się znaleźć nietolerancję na gluten, dzięki Bogu jest już ze mną lepiej, a dziś powywalałam leki przeciwbólowe, które się przeterminowały :). No to przy okazji dałam mini świadectwo, że Bóg jest dobry!!! 🙂 Nie trać nadziei.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!