Powierzyłam Matce Boskiej swoje serce – jestem szczęśliwa!

Nowennę Pompejańską rozpoczęłam 13 stycznia, kilka dni po rozstaniu z moim chłopakiem…Mój związek trwał 3 lata, byłam w niego bardzo zaangażowana, starałam się, zaskakiwałam, kochałam bez pamięci. Zawsze byłam tą, która kocha bardziej…sądziłam, że to już TO, na całe życie…że po wszystkich niepowodzeniach, które przeszłam, na pewno będąc z kimś już tak długo, nic nie może się stać. Niestety stało się…zupełnie przez przypadek dowiedziałam się, że mnie zdradzał.

Może nie zupełnie fizycznie, ale przez jakiś czas, w naszym związku była ta trzecia…świat załamał mi się w ciągu kilku sekund. On nie zrobił nic, aby mnie zatrzymać, co bolało podwójnie. Po tylu wspólnie przeżytych chwilach, nie zasłużyłam nawet na głupie przepraszam…Byłam totalnie załamana, czekałam aż do mnie przyjedzie, zrobi cokolwiek…10 stycznia obudziłam się nagle z myślą, że chcę się wyspowiadać. Było to tak silne uczucie, że po momentach zawahania i lęku, 13 stycznia byłam już po spowiedzi…pierwszy raz w życiu płakałam przy konfesjonale, a mój spowiednik chyba nie wiedział, jak ma się zachować. Najważniejszy w tym wszystkim jest jednak fakt, że przez cały okres trwania tego związku, ani raz nie byłam do spowiedzi, a do kościoła chodziłam sporadycznie, mimo że od dziecka zawsze obecna byłam na mszy co niedzielę…W dniu w którym pozbyłam się swoich grzechów, rozpoczęłam odmawianie Nowenny Pompejańskiej, w intencji już nie tego, aby mój były do mnie wrócił, ale tego, abym spotkała na swej drodze mężczyznę, który szczerze pokocha mnie ze wzajemnością i z którym będę na dobre i na złe. Pierwsze dni były bardzo trudne, płakałam, czułam zniechęcenie, traciłam wiarę w to, że doprowadzę tę modlitwę do końca. Z czasem jednak modlitwa ta na tyle zagościła w moim życiu, że nie mogłam doczekać się jej odmawiania. Po około dwóch tygodniach odezwał się do mnie pewien chłopak. Rozmawiałam z nim chwilę, jednak byłam negatywnie nastawiona na wszelkich mężczyzn, bo we wszystkich chcąc nie chcąc widziałam potencjalnego „zdrajcę”. On jednak nie dawał za wygraną i mimo, że kilka razy odmówiłam mu spotkań, w końcu poszliśmy na kawę. Po tym spotkaniu nie mogłam przestać się uśmiechać. Na drugi dzień spotkaliśmy się znowu, aż stało się to codziennością. W połowie trwania Nowenny mój kolega powiedział coś, co mocno chwyciło mnie za serce. Wypowiedział słowa: „Chcę mieć kobietę, z którą będę na dobre i na złe.” Było to dokładnie to, o co prosiłam w swojej intencji…Dużo rozmawialiśmy na temat wiary i Boga, ponieważ okazało się, że jest On dla niego tak samo ważny jak i dla mnie. Dziś, kilka dni po zakończeniu Nowenny, usłyszałam ponownie coś, co wlało ogromną nadzieję w moje serce: „Chcę, żebyś była matką moich dzieci”. Czy jest coś piękniejszego, co może usłyszeć kobieta, której serce tak bardzo pragnie miłości? Matka Boża zesłała mi mężczyznę, który idealnie do mnie pasuje. Nie czekałam na niego rok ani dwa, za sprawą Jej cudu, jestem szczęśliwa mimo, że jeszcze dwa miesiące temu życie straciło dla mnie sens. Nie dajcie sobie wmówić, że nie warto, że Matka Pompejańska nie wysłuchuje próśb o miłość! Bzdura 😉 Proście, a będzie Wam dane! Polecam każdemu przed rozpoczęciem Nowenny przeczytanie jej historii, która wyjątkowo napała optymizmem i daje ogromną nadzieję, gdy czyta się słowa i obietnice samej Matki Bożej. Obiecałam również Matce z Pompejów, że w momencie zaręczyn zacznę malować jej obraz i postaram się, aby zawisnął w Kościele. Trzymajcie kciuki! 😉

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

20 myśli na temat „Powierzyłam Matce Boskiej swoje serce – jestem szczęśliwa!

  1. Piękne! i cieszę się, że już zostałaś wysłuchana 🙂
    Ja modlę się o powrót byłej, dawnej miłości, która mnie zostawiła nie wiadomo z jakich przyczyn. To już 9 nowenna i będą kolejne 🙂

    • Słusznie Krzysztofie. Matka św. Augustyna, św. Monika, modliła się o nawrócenie syna przez niemal 20 lat. Ja o powrót swojej miłości błagam już niemal 15. Innym absztyfikantom szansę daję, nie wiem tylko dlaczegóż jej nie wykorzystują … 😀

    • Słusznie Krzysztofie. Matka św. Augustyna modliła się niemal 20 lat o nawrócenie syna. Ja o powrót swojej miłości modlę się już 15 rok. Innym absztyfikantom daję szansę, nie wiem tylko dlaczegóż jej nie wykorzystują… 😀

  2. Ja już trzymam kciuki 🙂
    Krzysiek, a może Ty nie odmawiej 10 NP z prośbą o powrót swojej byłej lecz tak jak Autorka tego świadectwa – o spotkanie kobiety na dobre i na złe. Skoro odeszła to może przestała kochać.

  3. Cieszę się, że są takie osoby jak Ty i dają takie świadectwa…ja zaczęłam odmawiać 3 nowenne, ale nic się nie dzieje w moim życiu mam wrażenie, że nie ma żadnej poprawy. Wiem, że nowenna to nie cudowne zaklęcie, ale ja nie widzę żadnych zmian, a być może jest jeszcze gorzej, co robię nie tak? Jest mi strasznie źle i smutno, ale może nie wszystkim jest dane być szczęśliwym 🙁

  4. Maria, teraz jest inaczej, mamy ze sobą kontakt, raz lepszy raz gorszy (gdy się staram to mnie „olewa”, gdy ja przestaję się starać to ona zaczyna się trochę starać, a później ma do mnie pretensje, że już jej nie kocham i mam ją gdzieś) i mówi mi czasem, że mnie kocha, a jak będzie między nami to porozmawiamy o tym, gdy się zobaczymy. Można powiedzieć, że trzyma mnie przy sobie, ale sama nie wie czego do końca tak naprawdę chce. Wierzę, że już zostałem wysłuchany i że muszę, tylko cierpliwie poczekać 🙂

  5. Krzysiek, popieram Marię. Z takiego niezdecydowania Twojej kobiety może wyniknąć dużo rozczarowań. Daj szansę innym. Życzę powodzenia 🙂

  6. Krzysiek, postępowałam tak jak Ty prawie całe życie…i zawsze kończyło się niepowodzeniem i stratą czasu oraz okazji na to, żeby kogoś innego poznać…Więc jeśli człowiek uczy się na błędach, ja także postanowiłam w to uwierzyć i zrozumiałam, że bycie z kimś na siłę lub też płakanie po nocach bo ktoś na przemian daje i odbiera nadzieje nie ma nic wspólnego ze szczęściem. Wiesz co to prawdziwe szczęście w związku? To przede wszystkim ufać drugiej osobie, uśmiechać się od rana mając świadomość, że ona nas kocha i jesteśmy dla niej ważni. Ja uświadomiłam sobie to dopiero teraz, dopiero w momencie, gdy sama zdecydowałam, że przestanę walczyć o coś co tak naprawdę dawało mi tylko złudne poczucie szczęścia…Gdy byłam młoda, modliłam się dwa lata dzień w dzień o to, żeby mój pierwszy chłopak – wtedy wydawało mi się, że to miłość życia, pokochał mnie tak mocno jak ja jego…miałam żal do Boga, że mnie nie wysluchuje i nie chce dać mi szczęscia…teraz z perspektywy czasu wiem, że wejscie w głębszą relację z tą osobą mogłoby zniszczyć mi nie tylko młodość ale i całe życie…ale żeby to zrozumieć, potrzeba czasu, trzeba spojrzeć na to z innej perspektywy. Być może w Twoim przypadku jest tak samo…pewnie pomyślisz, że łatwo mi mówić, ale odpuść sobie raz na zawsze tą kobietę, bo Bóg ma dla Ciebie inną, ale abyś mógł ją pokochać, musisz być na to gotowy, a nie ciągle żyć przeszłością. Pamiętaj, że nie zawsze to, o co się modlimy, jest dla nas dobre. Życzę Ci powodzenia i wielkiej szczerej miłości 😉

  7. mnie tez Matka Boza wysluchala sprawila ze moj internetowy jedynie zwiazek zamienil sie w realny i jestem z moim chlopakiem – a nie bylo latwo to zrobic- bo ja z polski a on z usa, ale dla Matki Bozej nie ma nic trudnego- to ona sprawila mi wygrana w Loterii Zielona Karta 🙂

  8. Lifeofgosia rozumiem, że mieszkasz ze swoim chłopakiem. Nie mieszaj Maryi do twojego życia w konkubinacie. Grzech jest grzechem. Już ktoś ci napisał na tej stronie taki komentarz, a ty dalej swoje

  9. Do Krzyśka:

    a pytałeś Pana Boga czy jest Ci przeznaczona? Szkoda Twojego czasu na czekanie, aż wróci. Być może ktoś inny czeka już za rogiem, aby Cię poznać i być z Tobą na dobre i na złe, ale Ona jest ciągle w Twoim sercu i nie dopuszczasz do siebie łaski. Ja też odmówiłam 10 nowenn o powrót ukochanej osoby, po czym trafiłam na indywidualną modlitwę wstawienniczą i dowiedziałam się, że on nie jest dla mnie!!!!! Nawet nie wiesz ile wyrzeczeń podjęłam, gotowa byłam spalić się dla tej miłości i nagle dowiaduję się, że to ja blokuję łaskę, którą Pan Bóg dla mnie przygotował, trzeba usunąć korzeń, aby w to miejsce można było wsadzić nowe drzewo, tak usłyszałam. Wiem, że to boli, ale zmiana myślenia jest konieczna. Proś Matkę Bożą o prawdziwą miłość zgodną z Wolą Pana, a wtedy nie będziesz musiał się tak szarpać. Oddaj Ją Panu i poczekaj spokojnie na prawdziwą miłość.

  10. Do Pauliny:
    Powoli odpuszczam w takim sensie, że zawierzyłem ten cały związek Matce Bożej i można powiedzieć, ze przestaję się starać, tylko modlitwa.

    Do Bernadetty:
    Pewnego razu wybrałem się do kościoła, aby odmówić nowennę pompejańską, Modląc się pytałem czy to właśnie ona jest dla mnie, ponieważ ja już nie mam siły i nie wiem co robić. Po 5 minutach ktoś dzwonił, dopiero po zakończeniu nowenny, gdy wyszedłem z kościoła zobaczyłem, że dzwoniła właśnie ona i do tego wiadomość „Chcę dać nam szansę”.
    Uznałem to za znak i naprawdę dodało mi to więcej siły do modlitwy.

    Wiem jedno, że na pewno będę się starał odmawiać nowennę pompejańską cały czas do końca życia, nie potrafię się rozstać z różańcem. Mam nadzieję, że już niedługo napiszę na głównej piękne świadectwo 🙂

    Pozdrawiam

    • Krzyśku, ja też się tak modliłam. Leżałam krzyżem i prosiłam Pana o znak czy to ten i wiesz diabeł to wykorzystał. Ulepiłam sobie z mojego ukochanego bożka, w moich myślach był tylko on, modliłam się nie tylko nowenną pompejańska, ale i wieloma innymi modlitwami i nic z tego nie wyszło, bo on nie jest mi przeznaczony. Bóg mnie uwolnił od tego człowieka, wlał w moje serce pokój i taką wolność, jakiej jeszcze nigdy nie doświadczyłam. Czasami przez lata walczymy o to co nie jest dla nas i tracimy tylko czas (piszę o sobie), a Pan Bóg ma wobec nas zupełnie inny plan, ale my się upieramy przy swoim i dlatego sami na siebie zakładamy krzyż i zadręczamy samych siebie. Módl się dalej, ale pozwól Panu działać w swoim życiu, zamykasz się na łaskę, którą ON dla Ciebie przygotował. Nie módl się o konkretną osobę, tylko o dobrą żonę, którą Bóg Ci przygotował. Uwierz mi Pan Bóg Ci ją da, bo sam wlał to pragnienie do Twojego serca, ale jeśli ciągle żyjesz przeszłością, to nie dajesz Matce Bożej szansy na spełnienie Twojej prośby. Wierzę, że jeśli i Ty zostaniesz uwolniony od tej dziewczyny, to i prawdziwa miłość pochodząca z nieba Ciebie odnajdzie. Znajdź kogoś kto posługuje modlitwą wstawienniczą (np.Marcin Zieliński), niech się za Ciebie pomodli i niech przez kogoś takiego Pan Bóg da Ci odpowiedź. Życzę Ci spotkania tej prawdziwej, wymarzonej miłości. Z serca Ci błogosławię i zostawiam z Panem Bogiem. Pozdrawiam.

  11. Dlatego zawierzyłem ten związek Matce Bożej i nie robię już sam żadnego kroku w tej sprawie. Przestałem się starać i staram się tylko modlitwą. Odmawiałem nowenny w różnych intencjach m.in. o jej nawrócenie. Zależy mi na niej, ale jeśli dostanę inną miłość to oczywiście, że z niej nie zrezygnuję. Trochę inaczej patrzę na to wszystko. bo to już naprawdę trwa dość długo. Zobaczę co będzie dalej, a modlić się będę cały czas i w następnej nowennie poproszę po prostu o szczerą, wzajemną miłość 🙂 Dziękuję Ci za to co napisałaś 🙂
    Z Panem Bogiem.

  12. Również jestem nieszczęśliwie zakochana i to już od roku. Nie odmawiałam nowenny o jego powrót, bo wiem , że to bez sensu, ale dwie z nich miały bezpośredni związek z tym chłopakiem. Pierwszą z nich ofiarowałam o potrzebne mu łaski (nie wiem jaki był rezultat, bo nie mamy żadnego kontaktu), drugą o wypełnienie Bożej woli w naszym życiu. Efektów żadnych nie widzę, chociaż nowennę zakończyłam kilka dni temu. Jeszcze przed poznaniem tego chłopaka modliłam się tak ogólnie, o ułożenie życia osobistego i też nic z tego nie wynikło. Ja nie wiem o co mam prosić i jak prosić, żeby Bóg mnie wysłuchał. Czy to możliwe aby nikt nie był mi przeznaczony, abym zawsze miała być sama?? Ratunku… 🙁

  13. Do Asi:
    Na pewno ktoś jest dla nas przeznaczony. Ja już sporo się modlę, bo dziennie mi wychodzi ok. 5 godzin, ale to nie jest ważne, po prostu mi zależy. Ale podjąłem teraz inną walkę. Zawierzenie związku Matce Bożej i już nic nie będę się starał dla mojej byłej. Jeśli mamy być razem to Matka Boża pomoże, ale na razie co mam zrobić to oddać to wszystko i nic nie robić., tylko czekać na to co przyjdzie 🙂

  14. Do Asi i Krzyśka:
    Ja też się modliłam 5 godzin dziennie. Myślę, że te osoby, były nam dane na jakiś czas, miały nas po prostu przybliżyć do Pana Boga. Często zamiast Boga na pierwszym miejscu stawiamy naszą drugą połowę i dlatego tak cierpimy. Może mamy im tylko wymodlić nawrócenie, a dostaniemy kogoś o niebo lepszego. Przeszłam okres buntu, pretensji, bluźnierstw, aby teraz na spokojnie uczyć się zgadzania z Wolą Najwyższego. On cały jest miłością i chce dla nas tego co najlepsze, ale dopóki tupiemy nóżką i z uporem obstajemy przy swoim, to nie dopuszczamy głosu Bożego do nas. Asia, a może o Twoją wytrwałość chodzi, może to próba Twojej wiary? Chcę tego i tego, a jak nie dostanę to przestanę wierzyć. Zaufaj, tam na górze wiedzą lepiej, co dla nas jest najlepsze :-). Pozdrawiam Was serdecznie. Niech Was Pan Bóg błogosławi i Was strzeże.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!