Lidia: Mam dobrego męża dzięki Nowennie Pompejańskiej

Chciałabym podzielić z Wami kochani jak Matka Najświętsza wysłuchuje naszych modlitw. Mam 28 lat jestem osobą wierzącą należę do Wspólnoty Odnowy w Duchu św. każdego dnia od kiedy pamiętam modliłam się o dobrego męża często brakowało mi cierpliwości. Półtora roku temu koleżanka podsunęła mi nowennę pomejańską ja pomyślałam sobie, że nie dam rady przez tyle dni odmawiać 3 różańców codziennie, ze to nie jest dla mnie.

Bardzo się biłam z myślami czy spróbować no i stało się…. 31 grudnia 2015 roku zaczęłam odmawiać różaniec miałam na poczatku wielkie trudy aby ja odmawiać ciągle brakowało mi czasu ale trwałam. Przychodziły zniechęcenia ale postanowiłam trwać. I teraz bardzo za to dziękuję Bogu i przede wszystkim Matce Najświętszej, gdyż dokladnie 30.01.2016 roku spotkałam na swojej drodze mężczyznę bylam wielce szczęśliwa i zadowolna, że jeszcze jestem w trakcie odmawiania co prawda juz części dziękczynnej a tu takie cos sie wydarzyło. Kończąc mogę pochwalić się, że 22. 07.2017 roku zawieramy związek małżeński. I jak tu nie kochać naszej Matki Najświętszej która nas kocha. Dziękuję Ci za nasz związek:)

69 myśli na temat „Lidia: Mam dobrego męża dzięki Nowennie Pompejańskiej

  1. Chwała Panu i Matce Najświętszej!!! Ja się modlę również każdego dnia o spotkanie dobrego męża, ale nic z tego. Odmówiłam już tyle nowenn pompejańskich i do św. Józefa się modlę i nic. A jestem rok młodsza od ciebie i zaczynam tracić nadzieję. Jeszcze raz chwała Panu !!!

    • A ja mam 32,5 lat 9 lat modlitw intensywnych o dobrego męża, obecnie w trakcie już drugiej mowenny w tej samej intencji i nic. Nadszedł czas żeby się zwyczajnie pogodzić. Pozdrawiam 🙂 .

      • Aha. I jeszcze jedno. Tytuł swiadectwa wprowadza w błąd. Bo jak na razie masz narzeczonego, a nie męża. Męża będziesz miała od 22.07.2017 roku. A do tego czasu wszystko się jeszcze może pdmienić. Nie rozumiem, jak można skłądac „na przód” świadectwa? Świadectwo o tym, ze wymodliłaś dobrego męża będziesz mogła napisać po przynajmniej roku, jak nie po wielu latach razem, a nie na pół roku przed ślubem.

  2. Budujące jest Twoje świadectwo, mam wrażenie, że mnie nigdy to nie spotka, też mam 28 lat i od 2 jestem sama, niedługo kończę nowenne, która odmawiam w tej samej intencji co Ty i nie zapowiada się, żeby coś się zmieniło 🙁

  3. nieznajoma prosze cie nie badz zazdrosna ! Ona uwierzyla i ma tego meza do tego dazy nawet wiec nie sprzeciwiaj nic 🙂

    Prosze miec mocna wiare i calkowicie sie zawierzyc ! wlasnie tak zostajemy wysluchani 🙂

    • Moja droga, ona nie napisała, ze wierzyła, że cąłkowicie zawierzyła. Ona napisała, ze brakowało jej cierpliwości, ze bylo trudno. Akurat jak widac po stażu modlitwy, mi cierpliwości nie brakuje :-). Bóg daje komu chce i kiedy chce. I w tym jest cały szkopuł. To nie zalezy od naszego zaufania. Chociaz niby tak się mówi.

      • a to akurat prawda, nieznajoma, doświadczenie przychodzi ze stażem, nie chcę powiedzieć z wiekiem 🙂
        to jest taki dobry sposób nie-bycia: na nic nie czekać, niczego nie chcieć; wtedy czasami, tak sobie, od-niechcenia, po naszych złościach, wyklinaniach, buntach, wrzaskach, P. Bóg przychodzi… czasem to się zdarza 🙂

  4. Chwała Panu! Ja mam 29 lat i też należę do Odnowy w 2015 w grudniu 23 rozpocząłem moją ” przygodę” z Nowenna pompejanska zakończyłem 14 lutego i była ona w intencji: „Dobrej żony” po tym, po dłuższym okresie czasu rozsypal się mój związek… w grudniu 2016 roku też 23 rozpocząłem kolejna Nowenne tym razem w intencji: łaski bycia kochanym i kochającym mężem. Za dwa dni kończę. Po drodze między tymi Nowennami odprawiłem jeszcze 4 w innych intencjach. Niedługo złożę świadectwo bo jeszcze tego nie zrobiłem. Szczęść Boze

  5. Potem się panie dziwią że modlitwy o dobrego męża nie przynoszą efektu skoro same są wredne i zazdrosne. W życiu nie wymodlą dla siebie tej łaski, Pan Bóg dobrze zna nasze serca i wie dokładnie kiedy i co jest danej osobie potrzebne do życia.

  6. Witam, ja jestem po 3 NP o uratowanie małżeństwa, 8 lutego Sad cywilny nas rozwiódł, a ja zobaczyłem zło ludzi, których kochałem. Teraz się będę modlił o dobra i pobożną żonę oraz o błogosławieństwa zbawienia, szczęścia małżeńskiego i rodzicielskiego i dzieci.

    • Aha. A dziś było takie ładne, pouczające Słowo Boże… O Bożych przykazaniach, prawie Bożym, no take tam. No ok, Krzysiek. Nie mnie Cię oceniać 🙂

      • Moja była zimna mama(górale wiedzą o co chodzi) przeklnęła mnie i powiedziała, że już przestaje chodzić do kościoła. Wstyd jest jej za córkę a całą winę zwala na mnie. Ja jej kazałem romansować i cudzołożyć. Wiara jej przeszkadza, bo wysyła mnie na księdza. Żona przyznała się przed sądem o romansie tylko pomyliła się o pół roku jak byliśmy razem. W sądzie nie wytrzymałem i powiedziałem: ja wierzyłem i ufałem że biorę dobrą i pobożną żonę a okazało się zupełnie inaczej. Żona zamieniła męża na kochanka, a Boga na siłownię. Jak mi to sama oświadczyła małżeństwo już ją nie obowiązuje i ona chce rozwodu tamtego pamiętnego dnia.

        • Krzysztof, Bóg ją z tego rozliczy, a Ty bądź spokojny, jeszcze jej się w uszy naleje za tego życia, życie to zweryfikuje, myślę że ona dostanie swoją sprawiedliwość. Mam nadzieję, że to był rozwód z jej winy.

          • Sądy w Polsce jakie są każdy widzi, po samym jej przyznaniu się powinien orzec jej winę, za rozpad małżeństwa obarczył nas oboje. Sędzia widział, że żona myli daty i kłamie. Żona wyciągała brudy i nie istotne rzeczy, które normalnie nie mają znaczenia. Ja zaś nie z szacunku do niej, nie jestem mściwy. Sprostowałem jej kłamstwo o pół roku jeśli chodzi o romans. Oświadczyłem przed Sądem, że moje odwlekanie rozwodu wynika nie ze złośliwości, ale w trosce o żonę. Tylko, że trzeba wierzyć w Boga żeby rozumieć co mam na myśli mówiąc w trosce. Tylko najgorsze jest to że sumienie mi mówi raz tak raz tak. Mam sakrament małżeństwa, a tu zdrada i cudzołóstwo, jak tu jej zaufać i czekać na jej przemianę widząc jej postepowanie.

  7. Krzysztof, jeżeli mieliście ślub kościelny to rozwód cywilny nic nie znaczy. Nadal jesteście małżeństwem przed Bogiem. Ludzie czasem się schodzą nawet po rozwodzie. Skoro zobaczyłeś w sądzie zło ludzi których kochasz to przede wszystkim módl się o ich nawrócenie. O uratowanie małżeństwa już się modliłeś, Pan na pewno zajął się tą sprawą, ale nie każda łaska przychodzi od razu. Miej wiarę i ufność.

    • Pierwsza o uratowanie małżeństwa, druga w intencji powrotu pierwotniej miłości, trzecia o łaskę nawrócenie serca żony jak wydobrzeje to pomodlę się za dusze czyśćcowe, zaczynam myśleć o swoim zbawieniu

      • A to w takim razie szacunek. To teraz rzeczywiście może lepiej za te dusze czyśćcowe, one przynajmniej się odwdzięczą 🙂 ja w każdym razie i tak myślę, że żadna z twoich nowenn nie poszła na marne, kwestia czasu.

        • ale czy człowiek zaufa kiedykolwiek tej drugiej osobie, tam jest beton, wiem że kropla drąży skałę. Zero wstydu przed mną i sądem, jak sąd moją żonę zapytał czy ja mam kogoś, to ona powiedziała, że nie mam(ciekawe skąd wie), że ja mam takie zasady i że jestem wierny jednej osobie. Co człowiek ma sobie myśleć, z czym ma do czynienia. Myślę o złożeniu wniosku o unieważnienie zawarcia sakramentu małżeństwa. U mojej żony tak to wygląda- po czynach ich poznacie- wiara nie ma dla niej znaczenia. Wola Boża jak mam być z nią to będę jak mam być z kimś innym to tak będzie. Może Pan Bóg oszczędził mnie i więcej bólu w przyszłości np. jakby były dzieci. Chwała Panu Bogu i Najświętszej Matce Bożej Maryi! Może ktoś inny jest mi pisany?

          • Krzysztof, czytam co napisałeś co żona powiedziała o Tobie przed sądem: że nie masz nikogo, że masz zasady, że jesteś wierny jednej osobie. Przecież ona bardzo dobrze o Tobie się wypowiedziała. Same dobre rzeczy, że jesteś wierny i z zasadami. Przecież małżeństwo sakramentalne nadal trwa. Porozmawiaj może z jakimś księdzem, jeśli myślisz o unieważnieniu małżeństwa, muszą być powody ku temu przecież.

            • Poprosiłem teściowa o akt ślubu i akt chrztu. Normalnie się pisze dam albo nie dam. Odpisała mi esejem pelnym nienawiści i pogardy. Ksiadz mi powiedział jak go przeczytał ze to chora biedna z nienawiści kobieta. Że u niej nie ma wiary. Najlepiej dla mnie jak się odizoluję dla własnego dobra i zdrowia. Że u niej jest ewidentnie działanie złego ducha.

  8. Gratuluję i czekam na Twoje świadectwo za dwadzieścia lat kiedy już niejedno przejdziecie razem i będziesz mogła z perspektywy czasu ocenić czy Ty masz dobrego męża a Twój wybranek dobrą żonę – bo o to chyba w małżeństwie chodzi, żeby obie strony były zadowolone.

  9. Ależ szybko się to wszystko zadziało u Ciebie Lidko 🙂 Nawet nie skończyłaś nowenny, a łaska już nadeszła. Pozytywnie zazdroszczę 🙂 Ja pierwszą nowennę w podobnej sprawie odmówiłam 3 lata temu, w międzyczasie było kilka innych (różne intencje, o miłość także) i na razie nic, czekam wciąż. Litanii i modlitw do św, Józefa i św.Rity to nawet nie zliczę. Już mi sił brakuje w tym wszystkim, wątpię coraz częściej, bo wiadomo, że upływający czas wpływa na moją niekorzyść (mam już 25 lat). Trochę tylko człowiekowi lżej gdy widzi, że inni mają podobnie.

    • Lżej Ci jak czytasz ze inni mają podobnie? Naprawdę? Masz 25 lat. Jak sama napisałas, już 25 lat. A będziesz w stanie tak do 32,5 lat dzien w dzień modlić się o dobrego męża? Skoro robi Ci się lżej po tych wszystkich wpisach , bo nie jesteś z tym sama? Nie sądzę ze wytrzymasz. Bo Ty już masz 25 lat…

  10. Asiu masz dopiero a nie już 25 lat. To nie dawne czasy gdzie samotna 25 – latka to stara panna. Lepiej wyjść za mąż później i szczęśliwie niż wcześniej i nieszczęśliwie. Joanna Beretta Molla wyszła za mąż w wieku 33 lat, a zdążyła urodzić 4 dzieci i zostać świętą.

    • Zgadza się Małgosiu, dopiero 25 lat, ale zależy też jak na to spojrzeć. Nie uważam, że brak męża w moim wieku jest niepokojący, ale totalna i w zasadzie odwieczna samotność już tak (mam na myśli konkretnie relacje z mężczyznami, bo znajomych mam sporo, odludkiem nie jestem). Inaczej wygląda sytuacja gdy ktoś np. zakończył kilkuletni związek, a zupełnie co innego gdy od zawsze był sam (mój przypadek), oprócz kilku mało znaczących epizodów, ale to nawet nie warto wspominać. W oczach innych wyglądam jak dziwoląg nienadający się do życia w parze. To po prostu przygnębiające.

      • Dobrze. To wyglądaj sobie jaka dziwoląg. I co? Źle ci z tym?? lepiej być tym dziwolągiem niż jakąś panienką, która kilka lat spędziłą w jakimś związku i teraz jest sama bo się rozleciało. Naprawdę chciałabyś tak? Myśłę,ze jesli na byle czym ci zalezy to wydaje mi się ze bez problemu znajdziesz chłopa. Skoro wolisz iśc w ilosć a nie w jakość…

        • Dokładnie tak, idę na ilość, a nie na jakość i dlatego w wieku 25 lat nie mam żadnych poważnych związków na koncie. Masz absolutną rację i świetnie wyciągasz wnioski.
          Poza tym to, że ktoś był w związku kilka lat to znaczy, że jest „panienką”?? To już nie można być z nikim w żadnej relacji tylko małżeńskiej?? PIerwsze słysze.
          Jak do tej pory nie zrozumiałam z Twoich komentarzy skierowanych w moją stronę nic oprócz tego, że masz do mnie pretensje, ze ja mam dopiero 25 lat, a Ty 32,5. Tylko szkoda,że ja nic nie mogę na to poradzić.

          • Każdy kto zajmuje się ‚zawodowo’ ( tzn jest jakimś duchownym czy coś w tym rodzaju) relacjami damsko męskimi na poważnie, to powie ci, że kobieta,mężczyzna powinna interesować się drugą stroną tylko w kontekście szukania żony/męża. Kązda inna relacja ( chcę być z kimś, bo chcę być z kimś) nie jest dobrą relacją i nie jest tą relacją o której mówi Bóg. Jeżeli powołaniem człowieka jest małżenstwo, to wchodząc w relację z drugą płcią ma miec na myśłi szukanie ęża/żony. Polecam zapoznac się z tematem. A jeżeli nie interesuję cię małżeństwo i to nie jest jedyna forma bbycia z płacią przeciwną dla ciebie, to przecież na liczbę znajomych podobno nie możesz narzeakać. WIęc o co chodzi? Nie rozumiem twojego podejścia. Chcesz miec faceta, a nie chcesz małażeństwa?

            • Oczywiście, ze chcę mieć męża, przecież właśnie o to chodzi. Nie popieram związków niesakramentalnych, nie rozumiem jednak Twojego radykalizmu. Ja nie uważam, że bycie w jakimkolwiek związku niemałżeńskim (nie mam na myśli jawnego konkubinatu, ale zwykły związek) czyni z kobiety panienkę lekkich obyczajów. Niektórzy poznają drugą połowę w Liceum, inni po 30 właśnie. To, że ktoś był w innych związkach przed spotkaniem męża nie świadczy o niczym złym. Co więcej, może dzięki temu będziemy w stanie rozpoznać te prawdziwą miłość wiedząc już jak wygląda ta fałszywa.

            • CZepiasz się szczegółow. Jeśłi cię jakoś wyrażenie ‚panienka’ubodło to najmocniej przepraszam. Dyskusję z braku sensu uważam za zamkniętą.

          • I zdecydowanie zgadzam się z Tobą, żeby kogoś poznać to trzeba się po prostu z nim spotykać, w możliwie różnych okolicznościach, w pracy, w podróży, szczególnie w sytuacjach rodzinnych, żeby rozeznać czy ta osoba jest właśnie tą właściwą. Inaczej się nie da. Przecież nikt się nie poznaje i za 2 tyg bierze ślub, małżeństwo poprzedza przecież okres narzeczeństwa, a wcześniej właśnie chodzenie, spotkanie się, bycie razem, bycie w związku, jak zwał tak zwał. Pisałam, że mój mąż był pierwszym i jedynym, a też przecież zanim wzięliśmy ślub to minęły 3 lata bycia w związku i gdyby się rozmyślił przed samym ślubem, co się też przecież zdarza to byłabym właśnie taką
            ,, panienką, która kilka lat spędziła w jakimś związku i teraz jest sama bo się rozleciało,, jak pisze Nieznajoma. Nie wiem zresztą też o co chodzi Nieznajomej z tym radykalizmem.

      • Asiu wiem, że to trudne, rozumiem Cię naprawdę, bo ja sama mojego męża poznałam dopiero w wieku 30 lat, był moim pierwszym i jedynym mężczyzną. Nie żałuję, że czekałam, choć po drodze wielu chciało się przykleić czy przyczepić, takich którzy by tylko brali, nie dając wzamian nic oprócz swojej obecności.
        Myślenie ,, jak wyglądam w oczach innych,, jest owszem kuszące 🙂 ale nie ma kompletnie żadnego sensu. Porównywanie się i przejmowanie innymi mnie samą doprowadzało do coraz większej frustracji i prawie błędu wybrania takiego
        ,, pierwszego lepszego,, bo już mi lata lecą. Na szczęście czekałam i modliłam się, chociaż też już traciłam cierpliwość. Dziś wiem, że wtedy idealizowałam małżeństwo i myślałam : jak spotkam tego jedynego to on uczyni mnie
        ,, pełnowartościową,, i nigdy już nie będę taka samotna. A to nie jest prawda. Być może twoje poczucie wartości wzrasta, z tą drugą osobą łatwiej iść przez życie, ale na dłuższą metę nikt nie wypełni samotności. Człowiek zawsze jest sam, nawet w małżeństwie. W pewnej części zawsze pozostanie samotny. Bycie samemu rzeczywiście jest bolesne, ale dużo bardziej bolesne jest bycie samemu w małżeństwie, bo niby jest ta druga osoba, niby jest ten mąż z którym się rozumiesz, którego kochasz, ale pojawiają się kłopoty, kłótnie, sytuacje kiedy się nie zgadzamy ze sobą i wtedy w tych właśnie momentach samotność też jest i jest dużo bardziej dotkliwa. Wtedy pomaga wiara, modlitwa. Dziś wiem, że tylko Bóg może wypełnić samotność. Żaden człowiek tego nie zrobi. Mam nadzieję że piszę jasno 🙂
        Dziś myślę o małżeństwie nie jak o cudownym leku na samotność, tylko jak o wspólnej, trudnej drodze do świętości, drodze wyrzekania się siebie, swojego egoizmu. Na tej trudnej drodze potrzebny jest przede wszystkim ktoś kto będzie po prostu przyjacielem, kto cię będzie ciągnął w górę, a ty jego 🙂 i na takiego warto czekać i o takiego trzeba się modlić.

  11. Mam tak samo, identyczna sytuację, tylko, że jestem od Ciebie starsza co dodatkowo pogarsza sprawę… Tracę już nadzieję, a o niczym bardziej nie marzę niż o szczęśliwym związku i dzieciach, dlaczego życie jest tak niesprawiedliwe 🙁

    • Żeby było kolorowe 🙂 . Przeczytałąm jakieś dwa dni temu artykuł, w którym przytoczone były słowa jakiegoś biskupa, że kościół zajmuje się problemami ludzi homo, podczas gdy jest mnóstwo kobiet które chcą mieć małżeństwo i dzieci ,ale niestety dzisiejsi panowie się nie nadają.

      • Wierzysz, że to się Zmieni? Mnie przeraża samotność coraz mniejsza mam nadzieję pomimo, iż odmawiam cały czas nowenne

        • Ja zaczynam się tak jakby godzić się z losem i nie zadręczać się, bo to tylko pogarsza sprawę. Chciałabym teraz skupić się na modlitwie za innych, na swoich zainteresowaniach, żeby wyciągnąć pozytwywne strony z mojej obecnej smutnej sytuacji.

      • Podbiję stawkę. Mam już 36 lat. Liczbę moich partnerów można policzyć na palcach jednej ręki, w dodatku częściowo amputowanej … Za mną 6 NP. Niestety żadna z omadlanych intencji nie została wysłuchana, trudno. Mówi się, że Bóg wie co dla nas najlepsze. Widocznie Pan uważa, iż najlepszą dla mnie opcją życiową jest samotność, nocny płacz, depresja. Nie wiedziałam, że to dla mnie najfajniejsze. Teraz wiem.

  12. Ja też wiecznie sama…samotna. Powoli tracę nadzieję na założenie rodziny mam już 30 lat a w moim życiu ciągła pustka. Niestety spotkanie tej drugiej połówki to cud, którego nie każdy ma szansę doświadczyć.

  13. Asia, ja dopiero w wieku 29 lat poznałam człowieka, z którym postanowiłam zbudować związek. DOPIERO I również wcześniej nie byłam w żadnym związku. Ludzie mogą i mogli mówić co chcą, bo choćbym dla nich była dziwolągiem to Pan Bóg mnie będzie kochał zawsze.

    Magda życie jest bardzo sprawiedliwe. Często sytuacje, które ostrzegamy za te „nie fair” są nie tyle sprawdzianem naszej wiary co po prostu zdarzeniem, które ma w nas coś rozwinąć, zmienić, otworzyć…ja, dopóki modliłam się o miłość i męża, nie „otrzymywałam” nic. Ale gdy pogodziłam się ze swoją sytuacją, i z tym, że nieważne co przyniesie mi życie, bo najważniejsze że jestem kochana przez Najwyższego i zaczęłam odmawiać Nowenne Pompejańską po prostu za poukładanie mi życia we wszystkich sferach (nie myśląc za bardzo o tej osobistej), otrzymałam dar w postaci miłości drugiego człowieka. Teraz z perspektywy lat wiem, że poznając go wcześniej, oboje bylibyśmy na ten związek niegotowi.

    Pan Bóg wie jak zarządzać czasem, miejscem i ludźmi, by to co powinno się stac, stało się w najlepszym momencie. Najtrudniejsze to ZAUFAĆ i PRZYJĄĆ Jego wolę z pokorą. Co wiem po sobie, jest bardzo, bardzo trudne. Ale najlepsze dla nas 🙂

    • Wszystko takie piękne, ważne że Pan Bóg mnie kocha…Tylko, ze dopóki nie umrę to żyje głównie z ludźmi, nie z Panem Bogiem. On jest w sercu, on jest blisko, ale tak samo blisko jest drugi człowiek. Mam zwykłe, ziemskie marzenia, plany na przyszłość. Dopiero co skończyłam 25 lat, czy mam już myśleć tylko o śmierci i o życiu wiecznym?? I proszę mi nie mówić, że to nieważne co ludzie gadają, co o nas sadzą, bo my z tymi ludźmi na co dzień obcujemy, więc nie da się od tego odciąć.

      • Asiu, da się odciąć. Bo ludzie to tylko ludzie. I zawsze będą gadać.Tylko do tego trzeba czasu, żeby to zrozumieć. Po za tym zamiast się martwić tym, co gadają, warto w nich też dostrzegać dobro. Nie wiem jakie Pan Bóg ma dla Ciebie plany, Ty tez nie. Ale jesli wiesz, że rodzina jest tym, co Cię uszczęsliwi, to On to wie tym bardziej! Być może musisz jeszcze coś odkryć, być może Twój przyszły mąż musi jeszcze w życiu coś zrobić, zanim się spotkacie. A może już się mijacie, tylko o tym jeszcze nie wiecie.
        Zamiast się podłamywać polecam książkę „Jesteś cudem” albo „Twoje szczęscie jest w Tobie”. Są ćwiczenia duchowe, jest miejsce na przemyślenia i na korzystanie z życia w radości 🙂

    • Ewo, podpowiedz ze swojego doświadczenia jak pogodzić się, jak zaakceptować samotność, przecież człowiek się modli wierzy, jak pogodzić się że marzenia się nigdy nie spełnią że w jakimś stopniu przegrało się życie ? będę wdzięczna za taką podpowiedź bo ja całe życie żyłam marzeniami które okazały sie tylko iluzją nic nie wartymi nadziejami a to bardzo boli.

      • Nie ma czegoś takiego, jak przegrane życie. Nie dla Pana Boga! Jeśli w Twoim życiu pojawia się strach, zwątoienie, opuszczenie albo porzucenie to zawsze to jest sprawka złego. To on sieje wątpliwości i on Ci mówi kłamstwa, które nie pozwalają Ci się cieszyć życiem. Walcz znim. O siebie! Bo życie jest tylko jedno. A prócz Różańca najlepszym orężem jest UFNOŚĆ. Ufaj. Nie ma czlowieka, który byłby pozbawiony problemów. Oczywiście, nam się może wydawać, że ktoś ma wspaniałe życie i wszytkie trudności go omijają, ale to nieprawda. Bo każdy jest inny, i każdemu co innego sprawia w życiu ból…Samotność jest ciężka, jeśli traktuje się ją jako wyrok. Ale choć to trudne, co wiem po sobie, można ją tez traktować jako szansę. Być z kimś, to również branie na siebie jego problemów, jego bagaż doświadczeń, jego trosk…a żeby móc to zrobić samemu trzeba być silnym.
        Pan Bóg nie zapomina o nikim, każdego zna najlepiej, i każdemu szykuje jak najwspanialsze dary. Tylko trzeba chcieć je przyjąć…
        Módl się i się nie poddawaj! Pan Bóg może wszystko, Mateńka może wszystko wyprosi a cuda są dla ludzi 🙂

  14. Ewa, dziękuję za te słowa otuchy… Cieszę się, że u Ciebie się poukladalo, ale naprawdę samotność jest przerażająca… Wiem, że ta nowenna to nie czarodziejskie zaklęcie i takie nie istnieje, ale czy zna ktoś jeszcze modlitwy na znalezienie miłości?

    • Możesz pisać listy do św. Józefa. Możesz się modlić do św Rity. A najlepiej do Matki Boskiej Rozwiązującej Węzły o ten brak miłości właśnie. Z tym poukładaniem to nie jest tak kolorowo, bo miłość to również walka o drugą osobą, czasem każdego dnia. I wiem po sobie, że gdybym wymodliła tą miłość wcześniej, nie bylabym w stanie temu podołać. Dlatego czasami warto zacisnąć zęby i po prostu zaufać. Zobaczysz, jeszcze sama będziesz tu a może gdzie indziej, kiedyś pisać o wyproszonych łaskach 🙂 Wiary!

  15. Moim zdaniem cały sekret nie spełnionych modlitw tkwi w większości w tym że ludzie nimi żyją pewnie większość z was słyszała o Nicku Vujicicu o tym mówcy motywacyjnym bez rąk i nóg on na jednym ze swych spotkań powiedział wprost że się ożeni że Bóg mu przygotował wspaniałą kobietę i koniec nie żył tym po prostu uwierzył że to się spełni i nie przeżywał tego zamiast tego głosił Ewangelię innym ludziom to tak jak Jezus mówił starajcie się najpierw o Królestwo Niebieskie a wszystko inne będzie wam dodane i wieku 30 lat ożenił się i ma chyba bodajże już 2 dzieci tak jak Ewa mówi kiedy przestała mieć ciśnienie na to by być z kimś w tedy się pojawił .

    • Masz rację Emek. Niedawno udało mi się uwierzyć w to że ktoś się ze mną ożeni z prawdziwej miłości – a niedawno skończyłam 37 lat! Udało się po tym kiedy zaczęłam ofiarowywać cierpienie spowodowane brakiem ukochanego (nigdy nie byłam w związku) za dusze czyśćcowe. Efekty są niesamowite! W tej chwili odmawiam 20 w życiu Nowennę Pompejańską. Co ciekawe, ile razy chciałam odmówić NP „o dobrego męża” zawsze identyfikowała mi się inna intencja… (np. „aby Naród Polski oficjalnie uznał w Jezusie Chrystusie Zbawicielu Świata Swojego Króla” – zaczęłam 8 XII 2014 r. w Godzinie Łaski…, albo „o ocalenie Rzeczpospolitej Polskiej przed muzułmańską nawałą”… mam też za sobą NP np.o nawrócenie Rosji i o nawrócenie Francji) teraz odmawiam za pewnego zacnego kapłana. Następna będzie za dusze czyśćcowe (już jedną taką mam za sobą). Pozdrawiam serdecznie. Monika.

  16. Dziewczyny 🙂 A może tak modlić się i samej podjąć dodatkowe kroki 🙂 Znajoma mi bliska koleżanka miała 27 lat i pecha do chłopaków. Nigdy bliższej relacji. I w końcu wzięła się w garść i znalazła chłopaka przez e-Darling. Są juź 4 lata małżeństwem i chodzą trzymając się za ręce. Tam jest wielu takich, którym się nie powiodło, którzy z nieśmiałości nie nawiązali bliższych relacji. Wy się boicie samotności i tam są mężczyzni, którzy się również tego boją. Moja koleżanka jest przeszczęśliwa.
    Może właśnie trzeba zrobić taki krok, skoro w realu tylko koledzy, a w pewnym wieku już nie ma gdzie poznawać nowych ludzi.

    • Ze swojej strony moga powiedzieć, że zrobiłam właśnie jak napisałaś Mario. Pomyślałam, żeby pomóc trochę losowi i założyłam konto na portalu katolickim. Nikogo tam jednak nie znalazłam dla siebie. Po pierwsze ja szukam chłopaka w swoim wieku, a tam 3/4 facetów jest po 30. Pozostałe powody przemilczę. Tak czy inaczej spróbowałam, jednak nie wyszło nic z tego, chociaż z kilkoma mężczyznami nawet się spotkałam.

      • Nie szukaj tylko na katolickim. Moja koleżanka wyszła za mąż poznawszy chłopaka na e- Darling i jest katolikiem, wzięli ślub kościelny. Jego rzuciła dziewczyna i dlatego znalazł się na portalu.

      • Asiu, ja też szukam już od około 9 lat przez Internet z mizernym skutkiem, bo udało mi się poznać tylko 1 wartościowego mężczyznę, ale on był mną niezainteresowany. Ale nie tracę nadziei, że może kiedyś mi się uda kogoś znaleźć…

        Poza tym, popieram Cię w Twojej wypowiedzi z 18.56. Tak, to prawda, żyjemy z ludźmi i wśród ludzi i nie możemy ze swojego życia wykreślić relacji z nimi. Co więcej, bliska relacja z Bogiem nie wyklucza bliskiej relacji z człowiekiem. Zejdźmy na ziemię. Tacy ludzie, którym wystarczy Tylko Bóg, ktorzy nie potrzebują relacji z innymi są pustelnikami.

  17. Oj Kobiety nie denerwujcie się tylko zaufajcie Maryi choć to czasem bardzo trudne….
    Ja też wiele lat byłam sama, dużo się modliłam o dobrego męża i myślałam,że Pan Bóg już o mnie zapomniał. Wokół same małżeństwa, dzieci a ja nadal sama.

    1 stycznia 2014 roku moja Mama wzięła sprawę w swoje ręce, znaczy się wzięła różaniec i zaczęła Nowennę Pompejańską w mojej intencji i jeszcze w trakcie jej trwania poznałam kogoś….. Napisał do mnie 2 lutego (chyba Matka Boża „maczała w tym palce” , że nasz pierwszy kontakt był w Jej święto ) , a nasze pierwsze spotkanie było 22 lutego .
    Miałam wtedy 38 lat . Nasza znajomość się rozwijała, aż w październiku 2015 stanęliśmy na ślubnym kobiercu i w pierwszą sobotę miesiąca różańcowego złożyliśmy przysięgę małżeńską .
    Moja przygoda z Nowenną Pompejańską trwa nieprzerwanie od maja 2015 , powierzam Maryi wszystkie nasze sprawy, a Ona jest z nami i nam pomaga.
    I choć czasami jest trudno – od ślubu staramy się o dziecko, mamy trochę zdrowotnych problemów utrudniających nam poczęcie, ale ja wierzę , że Matuchna nam i w tym temacie pomoże . Wszystko ma swój czas i Bóg wie najlepiej kiedy nas jaką łaską obdarzyć , co będzie dla nas najlepsze .

    Tak więc widzicie , że na miłość trzeba czekać czasami do czterdziestki, ale na takiego wspaniałego męża warto było czekać . Św. Józef też pewnie się do tego przyczynił, ponad 6 lat codziennie modliłam się o jego pomoc w poszukiwaniu męża. I Pan Jezus Miłosierny też był przy mnie, często bywałam w Łagiewnikach, a teraz jeździmy tam we dwoje .

    Pozdrawiam wszystkich wątpiących i mogę powiedzieć jedno – zaufajcie Matuchnie, ona Wam pomoże. No ale oczywiście nie można siedzieć bezczynnie i czekać , trzeba działać, trzeba dać się odnaleźć . My poznaliśmy się na popularnym portalu randkowym S….

    Gosia

  18. Pamiętajcie dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.
    Nie patrz na swój wiek, tylko na pragnienia. Jeśli masz ogromne pragnienie założenia rodziny, to Pan Bóg je spełni, a Ty Mu Ufaj i pozwól Mu działać. Może cię wewnętrznie uzdrawiać, przygotowywać, przemieniać, uwalniać.
    Ja czekałam i czekałam, po 20 czy 30 nowennie pompejańskiej przestałam liczyć, która to nowenna. Modliłam się o męża, ale też o to, aby Pan Bóg we mnie usuwał przeszkody, które są na drodze powołania. Pan Bóg wypełnił moje pragnienie przyjęliśmy sakrament małżeństwa mając 36 lat, oboje tyle samo.
    Życzę Wam Wiary i Zaufania.

  19. Ale jad w niektórych komentarzach. Ludzie bądźcie dla siebie dobrzy. Gdzie ta miłość do bliźniego?Pozdrawiam serdecznie

A Ty co o tym myślisz? Napisz!