Izabela: Przez Nowennę Pompejańską moje życie ma sens.

Swoją „przygodę” z Nowenną Pompejańską rozpoczęłam przez wejście na tę stronę. Byłam zagubiona,nie mogłam odnależć spokoju serca,czułam się osamotniona.Postanowiłam zagłębić się w Tajemnicach Różańca,zatopić swoje myśli w życie Jesusa i Jego (naszej) Matki Maryji. Odmawiam trzecią Nowennę i powiem,że nie potrafię już przestać.
W pierwszej Nowennie Pompejańskiej prosiłam Maryję o uzdrowienie z choroby.

Mam poważne problemy z nogami. Nie było łatwo. Wstawałam rano,zapalałam dwie duże świece przy obrazie Matki Bożej Pompejańskiej.Szargały mnie różne nastroje podczas odmawiania.Często musiałam przerywać modlitwę,żeby poprosic Ducha św. o siłę,bym wytrwała,bym dała radę odmówić do końca.Podczas modlitwy często płakałam,powierzając swoją rozpacz Jezusowi przez Maryję.Były momenty kiedy w trakcie różańca przychodziły mi różne złe myśli .Padałam wtedy przed obraz Matki Najświętszej na kolana i przyciskając różaniec do serca błagałam o wytrwanie.Czułam,że to chochlik złego nie chce,abym ukończyła Nowennę.Najciekawsze było to ,że najbardziej atakowana byłam przez Szatana w części błagalnej.Potem już było lepiej.
Uzdrowiona zostałam,ale w inny sposób. Maryja mnie wyciszyła,dała mi spokój serca i nauczyła kontenplacji.
Opowiem wam kochani pewne zdarzenie.Co roku organizuję w moim mieście akcję charytatywną,którą organizuję co najmniej pół roku wczesniej.Robie to z pomocą rodziny i przyjaciół.W ubiegłym roku udało mi sie przygotować ponad 600 paczek dzieciom. Ale do rzeczy.Zaprosiłam na akcję naszego włodarza miasta.Miał on przyjść z reklamówką słodyczy i rozdawac je dzieciom na akcji.Ja co roku przebieram się za Mikołaja,bo akcja nosi nazwę”Mikołaj w mieście…”.
Ku zdziwieniu wszystkich – szczególnie organizatorów – owszem pojawił się podczas akcji mikołajkowej, ale w stroju Mikołaja. W dodatku, ubrał się jak prawdziwy święty z Miry, a w ręku dzierżył pastorał.Kiedy weszłam na plac o godz.10.00, włodarz miasta stał, tam gdzie stać miałam ja. Był z małą reklamówką zabawek i rozdawał prezenty. Przez mikrofon rozmawiał z dziećmi. Szłam w ich stronę i zobaczyłam mojego syna… Był przerażony. podbiegł w moją stronę i zapytał: „mamo, co teraz? Co on wyrabia?”. Odpowiedziałam mu, że będzie wszystko dobrze, żeby się nie denerwował. Sama czułam taki spokój,że będzie dobrze,że przecież Maryja mnie nie pozostawi samą. I robiąc zdjęcia z dziećmi prosiłam w głębi serca,aby dała mi siłę,abym dała radę to jakoś załagodzić,przetrwać .Nigdy nie czułam tak wielkiej obecności Matki Najświętszej.Była przy mnie.
To co wtedy powiedział burmistrz niemal powaliło mnie z nóg. „przyszła pani Mikołajowa”. Żona Mikołaja z długą brodą! Wówczas powiedziałam mu, aby rozdal dzieciom zabawki, a sama usunęłam się na tył orła, gdzie rodzice robili sobie zdjęcia ze mną. Byłam jakoś dziwnie spokojna. W końcu zszedł z orła i nadal rozdawał słodycze, a ja mogłam rozpocząć akcję. Padał śnieg,wiał wiatr,było zimno…Jednak kiedy burmistrz opuścił plac,a ja zasiadłam na fotelu,by słuchac wierszyków dzieci i rozdać paczki….wiatr ucichł i zaświeciło słońce! Spojrzałam w niebo i wiedziałam,że Matka Boża jest przy mnie. Zauważyłam malutką dziewczynkę z różą w ręku,którą prowadził do mnie jej tata.Mikołaj się rozpłakał jak małe dziecko! Podeszła i podarowała mi tę różę.A jej tata przytulił mnie i powiedział :”Mikołaj najlepszy na świecie,dziękuję”.” Wtedy wiedziałam,że ta róża,tata tej dziewczynki i ona sama,przyszli od Maryji.Podarowali mi siłę,przez Maryję. Ze to co robie od la miało i ma sens.
W związku mojego kochanego syna zle się działo. Widziałam jak rozsypuje się on po prawie 6 latach. Wiedziałam,że muszę zacząć modlić się kolejną nowenną o przemianę relacji w ich związku i o rozpoznanie miłości. W tej Nowennie szargało mnie podobnie jak w pierwszej,ale dałam radę.Co sie między nimi działo w trakcie mojej modlitwy,trzeba było to zobaczyć na własne oczy.Oni sie rozstali.Ja jednak pełni nadziei prosiłam Pana Jezusa przez Maryję,aby sam się tym zajął.A ja odmówiłam całą Nowennę i…wrócili do siebie. Ich obecne relacje wzmocniły się.Wiem,że to za sprawą mojej modlitwy Nowenną. Teraz co dzień czuję,że Maryja jest przy mnie,że chroni mnie od wszelkiego zła tego świata. Dziś jestem w trakcie odmawiania trzeciej Nowenny. I wiem,że już nie przestanę.Odnalazłam siłę,mądrość umysłu poprzez Maryję,która jest i czuwa,jak kiedyś moja mama,która odeszła z tego świata kiedy miałam 21 lat. Wiem,że bez Boga nie można zaznać spokoju serca i ukojenia cierpienia duszy. Dziękuje kochani za pokazanie mi drogi,której tak długo poszukiwałam.Nowenna Pompejańska to dar dla wszystkich.Wystarczy po nią sięgnąć,dotknąć się płaszcza Maryi i uwierzyc,że Jezus Chrystus,nasz Pan czeka na każdego z nas…na ciebie też.Szczęść Boże wszystkim.Izabela

17 thoughts on “Izabela: Przez Nowennę Pompejańską moje życie ma sens.

  1. Wiem, że odmawiając Nowennę Pompejańską Maryja jest z nami. Przecież to do Niej się modlimy, prosząc o potrzebne łaski. Nieraz trzeba poczekać na pomoc z nieba, ale wierzę, że zawsze ona nadejdzie.Może nie tak jak sobie życzymy,ale na pewno tak jak chce Maryja i Pan Jezus to znaczy lepiej, bo Oni wiedzą czego nam trzeba lepiej od nas samych. Piękne świadectwo.

  2. Piekne swiadectwo! Maryja jest wspaniala, a Nowenna cudowna modlitwa. Gdyby nie ta modlitwa, nie wiem, co by sie stalo ze mna. Sama nie dalabym rady ze swoimi poranieniami, odrzuceniem mnie w roznych postaciach. Ale dzieki Jezusowi i Maryi wybaczylam sobie i tym, ktorzy mnie wykorzystali, odrzucili, takze tym, dla ktorych moge nie istniec. Ale ja zyje przede wszystkim dzieki najwiekszej Milosci, czyli Jezusowi i Maryi, bo gdyby nie Oni…. Odmawiam teraz Nowenne za dusze w czysccu cierpiace i uwierzcie, ze doswiadczam roznych przeciwnosci, a to pretensje do Boga, poklady nieuzasadnionej zlosci, rozdraznienie, niespokojny sen…Ale postaram sie wytrwac do konca. Prosze Was chociaz o krotka modlitwe za mnie, abym te Nowenne ukonczyla, gdyz kilka razy chcialam zaprzestac odmawiania, ale ostatkiem sil, moze czesto niedbale odmawiam. Blogoslawie Was!

  3. Kochani, dziękuję Wam za wszystkie ciepłe słowa.Prosze o modlitwę i z z wielkim wzruszeniem czytam wszystkie komentarze po przeczytaniu mego świadectwa.Obiecuje pomodlić się za każdą osobę która pozostawi ślad przeczytania mego przeżycia pod czas odmawiania nowenny pompejanskiej.Bog zapłać za waszą obecność.Szczesc Boże.Izabela.

  4. Piękny cel sobie obrałaś. Dzięki takim ludziom jak Ty wierze w ludzi. W każdym z nas są pokłady dobra, trzeba tylko je z siebie uwolnić, Warto brać z Ciebie przykład i dawać coś z siebie innym w tym coraz to bardziej konsumpcyjnym świecie. Niech Bóg Ci błogosławi a Matka Boska czuwa nad Tobą i twoimi bliskimi.

  5. Izabelo, piękne świadectwo, popłakałam się czytając je. ile w Tobie wiary I zaufania!
    niech Matka Cię ma w swojej opiece I daje siłę na każdy dzień.
    tak, Nowenna I relacja z Maryją zmieniają całkowicie życie człowieka. nie byłabym chyba w stanie wyliczyć łask, które splynely na mnie, moje małżeństwo I nasze rodziny. cuda się dzieją każdego dnia, te małe I większe 🙂

  6. Izabelo ,dzieki za budujace świadectwo jestem Ci niezmiernie wdzięczna za ten wpis ,to właśnie jest dla mnie wielkim znakiem aby dalej odmawiać różaniec,jestem w części błagalnej i wczoraj pojawił sie kryzys ale …..jeden znak to napis na
    samochodzie ,który jechał za wolno przede mna ,a ja sie bardzo denerwowałam jednoczesnie odmawiajac tajemnice chwalebne a tu nagle przygladam sie na światłach i pisze wielkimi literami ” Pomóż Ameryce odmawiać Różaniec ”( mieszkam w USA) zrobiło mi sie głupio i wstyd że tak oceniłam kierowce ale mnie to uspokoiło…
    Drugi znak to bezsenna noc i myśli bładzace nie wiadomo gdzie ,i nagle otwieram komputer i twoje świadectwo,,
    Dziekuje Opatrzności za te znaki szczególni Matce Najświetszej ,,,to dodało mi wiary że najlepsze jeszcze przed nami ..
    Pozdrawiam Cie i życzę dalszej realizacji zamierzeń dla Ciebie i Twojej rodziny …Szcześć Boże

    • Beatko droga.Bóg pokazuje nam w stosownej chwili rzeczy,ludzi,dzięki którym dotyka naszych serc. Dziękuję Matce Najświętszej,że moje świadectwo poznania Jej mocy pomogło tobie kochana. Niech Pan nasz,Jezus Chrystus,ześle na ciebie i wszystkich czytających świadectwa deszcz łask. Niech Maryja ma nas wszystkich w opiece,a Duch święty niech zstępuje na nas,byśmy poznali to co dobre i miłe Panu. Bóg zapłać za każdy komentarz. Obiecuje otoczyć ciebie i wszystkich czytających moją modlitwą.Szczęść Boże.Izabela

  7. Izabelo bardzo piękne i budujące świadectwo, Dzięki Nowennie Pompejańskiej łatwiej jest iść przez życie.I mamy więcej pogody Ducha a problemy ,które mamy do rozwiązania są łatwiejsze.Pozdrawiam

  8. Piękne świadectwo. Bardzo mnie wzruszył, zwłaszcza że dużo podobieństwa widzę do swojego życia. Takie świadectwa niosą nadzieję i moc . Wiarę w to że warto odmawiać nowenne, bo to jest jedyny sposób aby dać sobie radę w tym współczesnym świecie,. Nie umiem już funkcjonować bez nowenne pompejanskiej. Szczęść Boże

  9. Przepraszam, ale nie rozumiem czegoś w tym świadectwie. Czytam uważnie i naprawdę nie widzę nic złego w zachowaniu burmistrza, może chciał zrobić dzieciom niespodziankę, przebrał się i rozdawał prezenty. To źle? Nie widzę w tym nic złego. U nas w mieście kilku Mikołajów rozdaje prezenty. Trzeba było dołączyć do niego a nie odchodzić na bok. Jak już się ubrał a pani to nie odpowiadało to trudno, ale dla tych dzieci które przyszły trzeba było nie robić rozłamu przez obchodzenie na bok tylko stanąć razem, wspólnie i rozdawać prezenty. Nie doszukujmy się na siłę w ludziach zła. Rozumiem że pani przygotowywała akcje i mogło być pani przykro ale jeśli robi to pani od kilku lat to przecież wszyscy wiedzą kto organizuje i czyja to zasługa.

    • Witaj Gosiu.Pisząc to świadectwo nie miałam na celu obrażania burmistrza,a przekazanie mojego odczucia obecności Maryi w momencie mojej bezsilności. Akurat opisanie tej sytuacji przedstawiłam po to,aby czytający moje świadectwo mieli jasność tematu. Masz racje,że mikołajów może być wielu :). Jednak o nie to mi chodziło w świadectwie,aby doszukiwać się ilości mikołajów.Zyczę wszelkiej pomyślności .Izabela

  10. W takim razie przepraszam, bo źle zrozumiałam. Wiem, że sporo osób które organizują jakieś akcje charytatywne dla dzieci chciałyby przy okazji zabłyszczeć i wypromować swoją osobę. Nie mam na myśli pani, ale spotkałam się z takimi przypadkami sama biorąc udział w takich akcjach. Dorośli się sprzeczali o to kto wyjdzie do dzieci, kto powie miłe słowo, kto uśmiechnie się do zdjęć i udzieli wywiadu do telewizji, a biedne chore dzieci gdzieś tam z boku. W takich akcjach najważniejsze są dzieci i ich radość, a nie kto, komu i jak wręcza prezenty. Dawanie bezinteresowne to jest prawdziwe dawanie. Myślę, że następnym razem pani i burmistrz staną ramię przy ramieniu bo nie ważne kto i jak tylko komu chcemy dać najwięcej radości. A dla dzieci warto i trzeba się jednoczyć.

  11. Widzi Pani,ja po prostu kocham dzieci :). Dlatego stworzyłam Mikołaja w moim mieście.Nie dla zasług,ale ku radości dzieci. Przez całe pół roku wspólnie z mężem i dziećmi oraz ludzmi dobrej woli ,przygotowujemy akcję mikołajową całemu miastu. Często miewam chęć zaprzestania tej inicjatywy,bo stan zdrowia mi nie pozwala na aktywny styl życia. Jednak za każdym razem,kiedy wspomnę wpatrzone we mnie oczy dzieci (jak na św.Mikołaja),nie mogę przestać tego robic;). I póki sił i zdrowia mi starczy,będę to robiła,bo dzieci są takie szczere,kochane.Pozdrawiam serdecznie Pani Gosiu i życzę obfitości łask Bożych.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!