Kochani, jest wśród nas wielu szukających miłości…

…modlących się o „drugą połowę”, zranionych przez bolesne rozstania, czasem wykorzystanych emocjonalnie…Co Wy na to, by dać sobie szansę i spotkać się na aktywnych rekolekcjach dla osób, które szukają miłości? Szansę, bo:

  1. skupilibyśmy się na sobie samych, aby eliminować swoje niedoskonałości i leczyli duchowe zranienia, które utrudniają budowanie relacji z drugą osobą.
  2. mielibyśmy okazję poznać się nawzajem – a nuż coś z tego wyjdzie? 🙂 Ale to nie jest głównym celem (zob. punkt 1.).

Takie rekolekcje mogłyby się odbyć latem przy jednym z sanktuariów maryjnych, zaplanowalibyśmy wspólny, aktywny wypoczynek (np. pół dnia na wycieczki rowerowe, spacery po lasach i łąkach, może jezioro? Drugie pół dnia na spotkania formacyjne (także w temacie nowenny pompejańskiej i różańca), warsztaty i konferencje, np. w temacie budowania związków, naprawy po zranieniach emocjonalnych i w sferze seksualności. Zaprosilibyśmy kilku prelegentów, którzy prowadzili nas przez ten czas.  Byłby duszpasterz, psycholog, doradca rodzinny.

Rekolekcje byłyby dla

  • osób dorosłych, minimalny wiek 18 lat, czyli „studencki”,
  • ale też dla osób w średnim wieku, które nie wstąpiły jeszcze w związek małżeński
  • oraz dla związków myślących o małżeństwie ale przeżywających różne trudności i zastanawiających się nad swoją przyszłością.

Kochana siostro, bracie: napisz w komentarzu, czy to ma sens i czy jesteś gotowa, gotowy w tym uczestniczyć? Jeśli znajdzie się kilka osób, pociągniemy to do przodu! 🙂

73 myśli na temat „Kochani, jest wśród nas wielu szukających miłości…

    • Pomysłów przybywa 🙂
      Miejsce: Licheń (sanktuarium w środku Polski, lasy, jezioro, możliwość wypożyczenia rowerów, biegania, ogniska, sale konferencyjne, całe zaplecze)
      Czas: może lipiec/sierpień, poza głównymi świętami i w zależności od możliwości na miejscu?
      Kapłan: duszpasterz studencki, mający dobry kontakt z ludźmi 🙂

    • Też uważam, że warto podzielić na grupy. Choć zdaję sobie sprawę, że to niełatwe.
      Ja natomiast optuję za przyspieszeniem terminu 🙂

      • Jak to widzicie? Dwa różne terminy, czy nie lepiej tak: jeden termin ale dwie grupy, które spotykają się razem tylko na posiłkach, a poza tym mają zupełnie różny rozkład dnia?

    • A co z tymi, którzy nie mieszczą się w tych dwóch przedziałach? Nie jestem studenciakiem od dobrych kilku lat, właśnie skończyłam 27 lat. Zaliczam się więc do 30+?
      Myślę, że nie trzeba dwóch oddzielnych eventów, ważne by podzielić ludzi na odpowiednie grupy wiekowe.

      Może tego typu podziały mogą się spodobać:

      Panie 24-35
      Panowie 26-37

      Panie 20-27
      Panowie 22-29

      Panie 25-33
      Panowie 27-35

      To tylko luźna propozycja, można to inaczej podzielić.

    • Pax et Bonum 😉 Myślę, że w zasadzie może być jedna grupa osób: 30-45roku życia. Geometrycznym środkiem Polski jest wieś Piątek , bezsprzecznie 😉 Kapłan powinien być z dłuższym stażem… aniżeli krótszym, z fajnym poczuciem humoru. Dobrze by było jednak spotkać się najpierw weekendowo w sensie sb-Ndz. Pozdrawiam w Panu 😉

  1. Fajna inicjatywa. Można by też stworzyć na stronce takie miejsce/zakładkę gdzie osoby samotne będą mogły pogadać, wymienić się danymi?:)

    • Jolu, można zrobić prywatne wiadomości do wspólnego kontaktu, ale… kto weźmie odpowiedzialność za oszustów, erotomanów, ludzi o nieczystych intencjach? Mieliśmy problem z naciągaczami sercowymi i finansowymi na jednej z naszych stron. Jedna z naszych czytelniczek, która korzystała z popularnego serwisu randkowego dla katolików doniosła nam o… gwałcie… I nic tam nie zrobiono, ani Policja, ani właściciele tego portalu (nawet nie zablokowali konta, dając wiarę gwałcicielowi). To są bardzo delikatne sprawy prywatności przez internet. Nawet w kilka dni na rekolekcjach nie da się „prześwietlić” danej osoby, dlatego z założenia rekolekcje miałby charakter warsztatów rozwoju duchowego i zmiany siebie w perspektywie związku, a jeśli znajomości przerodzą się w coś więcej, to, daj Boże jak najlepsze owoce 🙂

    • O to będzie raczej trudno. Ze względów organizacyjnych i ciągłych braków finansowych, nie damy rady zająć się wieloma rekolekcjami na raz. Ale gdyby to był Licheń – sam środek Polski, z dość dobrym dojazdem, z opcją odbioru z Konina, to by Ci pasowało?

  2. Sens jest – wielu ludzi jest samotnych i z różnych powodów nie mogą nikogo znaleźć. Byłoby to bardzo pomocne w tworzeniu katolickich rodzin, których tak bardzo brakuje.

  3. Dobry pomysł, mam nadzieje, ze jako osoba starająca się o unieważnienie sakramentu małżeństwa tez będę mile widziana 🙂

  4. Świetny pomysł!!!! Myślę że znajdzie się sporo chętnych na takie rekolekcje.Ja osobiście mam wielu samotnych znajomych.Dwie grupy wiekowe to również dobre rozwiązanie.

  5. Swietny pomysl. Np:od piatku wieczora do niedzieli. Jestem za: może gdzies bliżej południa Polski? Grupy może do 20 i ponad 20plus Kapłan najlepiej taki który uczestniczył już w rek. Oazowych itp. Lub duszpasterz z jakiegos zgromadzenia. Potrzeba jest ogromna: ja odmówiłam już sama dwie Nowenny, w intencji znalezienia dobrego męża i na razie są tylko sygnały.
    Może podzielić na regiony na: północ osobno itd.Mozna by bylo sprawdzic czy to chwyci i potem zrobić kilka takich zjazdów np: raz w miesiącu, o danej tematyce.

    • Pomyślimy, może tak wg miejsce zgłoszeń?
      Jest opcja pod Częstochową. Z doświadczenia wiemy, że więcej osób zgłasza się z południa Polski. Ale dlaczego weekendowo? Może jakoś zaplanujmy cieplejsze dni i tak z 5 od razu?

  6. Ja również popieram! Chętnie wezmę udział! Właśnie skończyłam nowennę Pompejańską w intencji m.in o miłość 🙂
    Może warto również rozważyć Częstochowę? Jasną Górę? Organizacja Rekolekcji pod opieką Królowej Polski, dla zainteresowanych z całej Polski, brzmi nieźle, zwłaszcza ze względu na 300 lecie koronacji cudownego obrazu Matki Bożej Częstochowskiej.

  7. Słowo daję,że dziś myślałam o tym. Ksiądz na mszy św. noworocznej mówił,że u nas w parafi w roku 2016 urodziło się mało dzieci. Pomyślałam sobie ,przecież jest tyle młodzieży po trzydziestce i nie założyli rodziny. Coś trzeba z tym zrobić.

  8. A co z trzecią grupą, czyli związkami myślacymi o małżeństwie i związkami z trudnościami? Dla nich rekolelcje byłyby w innym terminie? Licheń to piękne miejsce i jak najbardziej jestem za, aby się tam odbyły

    • Tak jak pisałem, zaproszenie także „dla związków myślących o małżeństwie ale przeżywających różne trudności i zastanawiających się nad swoją przyszłością.”

  9. Pomysł może i dobry ale to nie spełni swego zadania. Zrobi się jedno wielkie biuro matrymonialne. Zamiast skupić się na modlitwie ludzie będą zajęci romansami. Byłam na takich rekolekcjach i tak to skończyło. Były kawki spacerki śmiechy chichy i odwiedzanie się po pokojach. Na mszach i konferencjach była garstka osób.

  10. Witam! Właśnie czekałem na takie rekolekcje – to coś dla mnie, normalnie strzał w dziesiątkę. Dla mnie najlepiej byłoby gdzieś niedaleko od lotniska, mieszkam w Anglii i pisze się na te rekolekcje. Okres wakacyjny myślę że to dobry czas. Ile to by trwało? Ja osobiście co najmniej 2 noce bym spędził. No i fajnie by było żeby dla przyjezdnych z daleka było zakwaterowanie na noc (hotel, pokoje). Jeśli chodzi o wiek myślę, że wszyscy razem na rekolekcjach. Dzielenie w grupy jest dużo trudniej zorganizować i będziemy z góry podzieleni, a tak będziemy mieli nieograniczone możliwości pomodlenia się i porozmawiania razem. Pozdrawiam i już nie mogę się doczekać.

  11. Pomysł świetny. Jak tylko to przeczytałem pomyślałem sobie „chętnie bym wziął w tym udział” jednak nie jestem pewien czy bym znalazł tam kogoś z mojego wieku (18l.)

    • Prawdę mówiąc, nie powinnismy stwarzać pozorów przed orzeczeniem kościoła co do ważności. Z jednej strony uważam, ze nacisk powinien być położony na warsztaty, konferencje, rekolekcje. Z drugiej strony skoro są spotkania, to jest też wątek zapoznawczy. Przemyślimy to z o. prowadzącym, jak szeroko sformułować zaproszenie.

  12. Dwa lata temu przeżywałam w moim niesakramentalnym związku kryzys. Zaczęłam się modlić Nowenną Pompejańską o to by mój ukochany wrócił do swojej ślubnej żony. Pan Bóg ku mojej zgrozie wysłuchał moich próśb. I chociaż teraz jest mi ciężko z powodu samotności, wiem że tak miało być.

  13. Marku, świetny pomysł, też o tym myślałam kilka miesiecy temu. A co maja zrobić osoby rozwiedzione, samotne w wieku 50+ ? Czy takie osoby też mogą wejsć do projektu ?

  14. Nie zda to egzaminu, ale jeśli już to koniecznie podział na grupy wiekowe z równym parytetem kobiet i mężczyzn zamiast luźnej i nieprzemyślanej zbieraniny, ale i tak uważam, że takie zloty nie mają sensu większego. Podzielam zdanie Agnieszki, a wiadomo, ze ludzie jada tam po to, żeby raczej kogoś poznać, a nie tylko słuchać konferencji, choć to tez.

    • A co jest w takim razie celem takiego wydarzenia, tym „egzaminem” do zdania?
      „ludzie jada tam po to, żeby raczej kogoś poznać, a nie tylko słuchać konferencji, choć to tez.”
      – chyba taka jest idea – żeby umożliwić osobom wierzącym spotkanie się, poznanie, co okazuje się trudne w dzisiejszym świecie z jakichś powodów. Konferencji mam full w internecie i nie tylko, nie muszę jechać na rekolekcje, by posłuchać czegoś wartościowego. Tak, niezbędne jest odpowiednie prowadzenie takiego spotkania (najlepiej w duchu teologii ciała), ale dlaczego wzdrygać się przed uznaniem, że tak, to wydarzenie mające na celu dać ludziom się poznać? Moim zdaniem to bardzo szlachetny cel.

  15. Witam, jak tak czytam te posty to zauważam, że ile ludzi tyle pomysłów, poza tym nikomu nie dogodzi, a Pan moderator stara się mimo wszystko urealinić pomysł na rekolekcje dla samotnych wg możliwych kryteriów (możliwych czasowo, lokalowo i organizacyjnie , bravo 🙂
    Korzystając z mozliwośc wpisu podziele się i swoim zdaniem na ten temat: pomysł na rekolekcje dla samotnych jest okej. To żadna nowość, ale jednocześnie na pewno nie szkodliwy. Duzo zalezy od nas samych, tzn co chcemy wynieść z tak spędzonego czasu dla siebie. Pozdrawiam serdecznie

    • Witam, dziękuję za opinię. Dwie sprawy powinny wyróżnić nasze rekolekcje, jeśli już się odbędą:
      1. w duchu pompejańsko-różańcowym
      2. z aktywnością – spacery/rowery itd.

  16. Popieram, dobry pomysł. Ale jeśli chodzi o miejsce, to może lepiej w takim, do którego można łatwo dojechać z każdego miejsca Polski (zwł. pociągiem) – np. Częstochowa, Warszawa, Kraków, Łódź – nie zapominajmy, że jednak wybierać się tam będą osoby samotne (pewnie głównie kobiety) i to jest kwestia bezpieczeństwa (by nie tułać się samotnie do jakichś małych miejscowości z trudnym dojazdem).
    Gdyby nie ten argument, o którym piszę, to z takiej okazji jak spotkanie w celach poznania się polecałabym na takie spotkanie Leśniów (Sanktuarium Matki Bożej Patronki Rodzin). W tym roku przypada też 100.rocznica objawień fatimskich, więc także Trzebinia (Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej).
    I może niekoniecznie w same wakacje, a np. w maju – miesiąc Maryjny i łatwiej wszędzie o rezerwacje miejsc niż w wakacje.

  17. Magdaleno, wybacz, jeśli uraziłam Cię moim, ach, jakże niezrozumieniem tejże szlachetnej „idei”. Ale nie wszyscy musimy sobie spijać z dzióbków na tym forum. To, że większość ma podobne zdanie jak Twoje, to nie znaczy, że mniejszość nie może wypowiedzieć swojej opinii.

  18. Poza tym jakbyś przeczytała ze zrozumieniem mój komentarz, to byś się tak nie żachnęła strasznie, bo napisałam przecież, że powody, dla których ludzie chcą brać udział w takich spotkaniach, są dwojakie: poznawanie innych, ale słuchanie słowa tez.
    Jednak może nie wszystkim odpowiadać taka forma poznawania się takiego trochę na siłę jednak.
    Z doświadczenia własnego wiem, że po pewnym czasie tworzy się na takich zjazdach coś w rodzaju biura matrymonialnego i polowania na męża/żonę.

  19. Pomysł bardzo dobry. Reprezentuję „starszą” grupę wiekową – mam 45 lat i unieważnione małżeństwo. Uważam, że najistotniejszą sprawą jest podział na grupy wiekowe ze względu na różne etapy życiowe i różnorodność doświadczanych problemów.

  20. Nie o to chodzi, tylko o to, że niektórzy za dużo sobie obiecują po takich spotkaniach w dziedzinie sercowej.
    Dla 90% proc. zdesperowanych z powodu długotrwałej samotności osób mających za sobą nieudane związki, zawiedzionych nieskutecznymi poszukiwaniami miłości( w wieku już dojrzałym często) takie spotkania stanowią kolejna okazję do takiego wyglądania na siłę tej drugiej połówki, gdzie przeważnie też jest więcej samotnych kobiet niż mężczyzn. Nie mówię, że jest w tym coś nagannego czy złego. Ok. Ale teraz tak na zdrowy rozsądek biorąc, można sobie zadać pytanie o „skuteczność matrymonialną” takiej formy zapoznawania się czy przestrzenni do tworzenia niby tych relacji damsko-męskcih, gdy wyobrazimy sobie, że w jednym momencie w jednym pokoju100 kobiet patrzy na 50 mężczyzn i potencjalnie próbuje wyłowić spośród nich jakiegoś w miarę rozgarniętego i nieźle na oko się prezentującego rodzynka i odwrotnie? A tym bardziej gdy grupa jest przemieszana pod względem wiekowym, stanu cywilnego i różnorodności doświadczeń życiowych i wielu jeszcze innych elementów dotyczących tej dziedziny życia. A na ogół tak to właśnie wygląda na takich duszpasterskich inicjatywach religijno-towarzyskich, co nie ułatwia sprawy.

    Bo chyba nie ma się co oszukiwać, ale już pojadę teraz z grubej rury, większość ludzi po prostu szuka tam męża/ żony. A konferencje czy rekolekcje są tylko lepszym lub gorszym pretekstem do takich spotkań .
    Generalnie chodzi o sparowanie samotnych kawalerów i starych panien( do których sama się zaliczam zresztą, chociaż ładniej brzmiałoby słowo: singielka, piszę również w ten sposób o sobie, żeby nikt nie poczuł się dotknięty tym określeniem), co sprawia, że na takich zjazdach tworzy się taka sztuczna przestrzeń, w której brakuje naturalnej spontaniczności niewymuszonego obcowania ze sobą na luzie.
    To chciałam zaznaczyć też.

    • Ups…, faktycznie „pojechało grubą rurą” :))). Nigdy nie byłam na takich rekolekcjach i za desperatkę matrymonialną pomimo 45 lat jeszcze się nie uważam, ale myślę że oprócz ciekawych konferencji (mam taką nadzieję) byłby to dobry czas na odpoczynek i poznanie ludzi – płci obojga – o podobnym systemie wartości. Jeśli przyjmiemy, że tego typu inicjatywy z założenia są polowaniem na przyszłego Pana Męża/Żonę to jak wiadomo z polowania nie każdy wraca z upolowaną zwierzyną ;))).
      Widzę tu jeszcze jeden, myślę że zasadniczy problem, mianowicie – od poznania człowieka do wejścia z nim w związek jest bardzo daleka droga (znajomość-przyjaźń-miłość-małżeństwo). Niestety w tej dziedzinie ekspresowość często zawodzi. Może zatem zamiast nastawiać się na osiągnięcie sukcesu w polowaniu warto zastanowić się, czy nie lepszy fajny rekolekcyjny kumpel czy koleżanka zamiast męża z łapanki? Zatem życzę nam wszystkim odrobinę LSD (Luz Spokój Dystans) i z góry przepraszam za nieudolne stosowanie terminologii myśliwskiej, ale tak jakoś mi jakoś wyszło… Pozdrawiam, Dorota

  21. :))Hehe, ja tam się nie nastawiam, nie pisałam o sobie, tylko o moich obserwacjach osobistych poczynionych na takich spotkaniach, na które to kiedyś tam wyciągała mnie koleżanka strasznie „zapalona na poznawanie”.
    I było tam średnio. Ale jeśli ktoś się poczuł urażony, to z góry przepraszam. Chciałam wyrazić jedynie swój pogląd, nazywając rzeczy po imieniu po prostu.

  22. Super pomysł Popieram Licheń 🙂 Co do grup wiekowych – może cześć rekolekcyjnych konferencji zrobić nie dla grup wiekowych, a bardziej według tego kto jest kim? Bo skoro mają być też małżeństwa, to myślę że wiekowo może być np 20 i 40 letnie małżeństwa, a na innej konferencji samotne osoby po bolesnym zerwaniu 18 i 35 lat – wiekowo niby inne grupy a problem ten sam

  23. Bardzo ciekawy pomysł, myślę,że wakacje to odpowiedni czas i mam nadzieję,że jeśli dojdzie do realizacji to rekolekcje odbędą się w Częstochowie.Może komuś będzie dane właśnie tam spotkać swoją drugą połowę? A poza tym warto poznać nowych ludzi i spędzić poprostu wspólnie czas 🙂 bez nastawiania się na poznawanie, nie poznawanie,polowanie na osoby płci przeciwnej itp. Podział wiekowy koniecznie (mam 39 l.) Pozdrawiam wszystkich samotnych.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!