Gabriela: 7 lat zwłoki!

Dziś, po dopiero po 7 latach, dzielę się świadectwem. Powinnam się zarumienić jak jesienny liść i prawdą jest, że Maryja sama przypomniała mi o mojej obietnicy wypowiadanej na modlitwie nowenną pompejańską. Niespełna 7 lat temu odprawiłam dwukrotnie tę cudowną modlitwę. Pierwsza, odprawiona wieczorem na leżąco, wydawała się być niewysłuchana. Nie poddałam się i w swej chorobie duszy, po raz drugi odprawiałam przez 54 dni to nabożeństwo, klęcząc przez ok. 1,5 godz na kolanach, odmawiając jednorazowo 4 części różańca.

Nie było to dla mnie łatwe i początkowo wydawało się, że nie wytrzymam na klęczkach. Z upływem czasu, a zwłaszcza w części dziękczynnej, kolana już nie bolały i przyzwyczaiłam się do wytrwałej modlitwy w tej godnej pozycji. Właściwie potrzeba było tych 7 lat, aby zesłana łaska była dla mnie czytelna. Matka Boża zupełnie inaczej mną pokierowała, aniżeli to sobie wyobrażałam – Ona wiedziała lepiej czego mi naprawdę potrzeba. Czytelna odpowiedź na prośbę przedstawioną w nowennie nie spadła od razu z nieba. Nie byłam więc nawet wówczas zdolna, aby złożyć świadectwo. Dopiero na przełomie października i listopada 2016 roku, z pomocą wydawnictwa „Ridero” udało mi się napisać po raz pierwszy w swym życiu książkę Pt: „W cieniu serca św. M. Kolbe. Opisałam w niej historie swego nawrócenia, wspominając w paru zdaniach o nowennie pompejańskiej. Jednak treścią tej książki z nikim się nie podzieliłam tzn. nie opublikowałam jej. Matka Boża – Królowa Różańca, sama upomniała się o jej opublikowanie w księgarniach internetowych. Oto na stoliku z prasą w mojej parafii leżał darmowy, archiwalny 5 nr z 2015 roku „Królowej Różańca Świętego”, którym się zainteresowałam. Przemówiła do mnie od razu pierwsza strona z artykułem „Matka Boża na szybie”, w którym wspomniano także na samym początku o „cudzie” na oknie familoka w Zabrzu. Urodziłam się i mieszkałam w zabrzańskim familoku! Mało tego – aktualnie do Skoczowa na Kaplicówkę także nie mam zbyt daleko. Czułam, że ten dwumiesięcznik jest przeznaczony dla mnie, a więc zamówiłam prenumeratę i kilka archiwalnych numerów. Przeglądając kolejne strony i czytając liczne świadectwa, uprzytomniłam sobie, że i ja powinnam złożyć świadectwo. Wówczas najlepszą dla mnie okazją było jak najszybsze opublikowanie książki, której treść oplatał niejako różaniec. Przynajmniej tyle! W krótkim czasie opublikowałam pod pseud. „G. Pątnik” kolejną książkę „Boża Miłość jak rzeka”, będącą dalszą kontynuacją, a ściśle – o wstawiennictwie Świętych, których Matka Boża postawiła na mej drodze życia. Dopiero niedawno, po obejrzeniu pięknego filmu „Tajemnica nowenny pompejańskiej”, uświadomiłam sobie, że to za mało. Postanowiłam w najbliższym czasie powrócić do tej wspaniałej nowenny i chociaż znowu dwukrotnie ją odmówić. Tym razem tej modlitwy nie pozostawię bez echa. Myślę, że Matka Boża Pompejańska tak mną pokieruje, że uda mi się napisać książkę ze świadectwem.
Wdzięczna rycerka Niepokalanej

Nie przegap ciekawego świadectwa!

Czy wiesz, że zapisując się do biuletynu, co piątek będziesz otrzymywać najświeższe świadectwa nowenny pompejańskiej?

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

8 komentarzy do "Gabriela: 7 lat zwłoki!"

Powiadom o
avatar
Agnieszka
Gość
Agnieszka

Czy każdy kto odmawia nowennę klęczy ?

Pauli
Gość

Nie wiem, ale każdy powinien. Modlić można się zawsze i wszędzie, nawet kiedy nie można uklęknąć.

Zadowolona
Gość
Zadowolona

Przede wszystkim warto i trzeba dawać świadectwo swoim życiem i w swoim środowisku. Czasami najtrudniej o Nowennie powiedzieć najbliższym, rodzinie, przyjaciołom czy kolegom z pracy.

Marek (adm.)
Admin

Racja.

nieznajoma
Gość
nieznajoma
Nie ,to zalezy od nas wszystko ,drugi rok prosze o ogloszenie nowenny w moim kosciele ,1oo obrazkow dalam proboszczowi i nic a w tym roku prefekt powiedzial ze musi byc swieto maryjne by mogl powiedziec o nowennie sluchali i patrzyli sie jak na wariatke i mam to w nosie rodzina stwierdzila ze mam bzika i fiola na nowenne a ja wiem ile oni zyskali dzieki moim modlitwa nawet zycie ,bo samochody kasowali a im wlos z glowy niespadl ,rozdalam ok 1000 obrazkow cuda sie dzieja u tych ktorzy uwierzyli niebujcie sie mowic o nowennie choc zrobia z was wariatow obiecujecie… Czytaj więcej »
Sylwia
Gość
Sylwia

Ja dojezdzam do pracy 70km w jedna strone i bardzo dużo modlę się w autobusie siedząc. Zapytalam ostatnio na spotkaniu modlitewnym naszego księdza, czy dobrze robię, czy to wypada tak się modlić. Odpowiedział, że bardziej niż postawa ciała jest ważniejsza postawa serca. By wzbudzić szczerą intencje w sercu i by modlitwa była szczera.
Myślę więc że można modlić się kleczac gdy jest możliwość, ale też idąc, stojąc czy na siedzaco w drodze do pracy, szkoły itd. Oby tylko postawa była pełna szacunku a nasze serce pełne miłości 🙂

nieznajoma
Gość
nieznajoma

Ojciec Pijo MOWIL ZEBY MODLIC SIE WSZEDZIE I W KAZDYM POLOZENIU NAWET GDY UMIERL MOWIL ZAWSZE -CZYLI NIETYLKO KIEDY KLECZYMY TJ.ODPOWIEDZ

Gabriela Fojcik
Gość
Gabriela Fojcik

Owszem macie wszyscy rację! Ale Bóg wobec każdego z nas może mieć inne oczekiwania. Mnie akurat najbardziej była potrzebna wówczas modlitwa na klęcząco, aby zdobyć wytrwałość na modlitwie. Miałam zwyczaj modlić się różańcem jedynie na leżąco, tuż przed zaśnięciem i ogólnie niewiele się modliłam. Dzięki tej nowennie nie do odparcia, wielu dzieł modlitewnych nie potrafiłam już odeprzeć, lecz czynnie się w nie zaangażować. Przy tym obecnie także modle się w podróży czy na spacerze, ale jest też pora przy domowym ołtarzu, na klęcząco.

Wyjatkowe kompendium o
nowennie pompejańskiej:

Tylko teraz otrzymasz… 
drugi egzemplarz za 1 grosz!

A może tak chcesz otrzymywać co piątek
powiadomienia o nowych świadectwach?

TAKalboNIE
…a więc zapisz się już teraz do powiadomień:
A teraz odbierz pocztę i kliknij łącze potwierdzające

Zamknij