Ewa: Moja walka duchowa za księdza.

Witam mam na imie Ewa (mam 38 lat ,meza i 2 dzieci) i jest to moja 7 nowenna pompejanska.Zmowiłam ją w intencji ” Ożywienia wiary i spotkania Zywego Boga – dowolnemu Ksiedzu na swiecie „

Maryja miała sama wybrac komu te moje modlitwy najbardziej sie przydadzą tzn. jakiemu ksiedzu na swiecie .Nowenna trwała od( 9.04.2016r do 1.06.2016 roku).Juz pierwszego dnia poczułam w sercu wielka radosc z tej modlitwy.Tego dnia zobaczyłam w swoim sercu taki oto obraz: ze, siedze na wersalce i modle sie, a nad moja głowa kula ziemska na której stoi jakis człowiek -(ode mnie) do tego czł. stojacego na kuli ziemskiej wychodziły promienie.Te promienie opromieniały sylwetke -ksiedza.Ten obraz był fantastyczny,cudowny.W kolejnych dniach czułam w sercu:pokoj i moc modlitwy.Moc z nieba.Wiem ze tu wspomagał mnie na mej modlitwie sam Duch Sw..Kazdego dnia czułam jak ja sama po tych modlitwach sie zmieniam.Pamietam jak w domu stałam w oknie balkonowym i z tym”pustym sercem”(tak wtedy czułam) rozmawiałam z Bogiem w ciszy.Było mi jakos cięzko,smutno.Rozmyslałam o ostatnich wydarzeniach w swiecie o”cudzie eucharystycznym jaki wydarzył sie w Legnicy.Pamietam jak dosłownie „rozpłynełam sie w tym błogostanie” o zywym Bogu .Stojac tak nagle usłyszłam w sercu słowa : ” nic,nie musisz mowic nic,odpocznij we mnie..”.ach.. jak mocno podnisło mnie to wtedy w sercu.Sam Bog w mojej duszy do mnie przemawiał.Ale zeby mnie było mi za dobrze Zły duch tego samego dnia za sprawa mojego meza dowalił mi na całego.Gdy tylko maz przekroczył prog naszego domu .Maz wszczał karczemna awanturę.To była zemsta za dobre roznace.W kolejnych dniach podczas modlitw było ciezko czułam: awersje do roznaca,nieludzka sennosc(zmawiałam je zawsze rano kiedy dzieci były w szkole),jakby cos ciezkiego nakładano mi na plecy,a ja zakazdym razem jak mi to nakładano na plecy chciałam to z siebie zrzucic,w ciagłe, ciagle fiz.napiecie,w głowie mysli” wszytko sie nie uda..”.Moje usta mowiły „zdrowas marjo” a moj duch walczył jakby był odrebnym bytem.Ciało tu,a duch zupelnie gdzies indziej.Jakby mnie nie było.W nocy w snach przychodziły uczucia „nie mojego”starchu i leku”.Po takiej nocnej udręce nastepnego dnia gdy brałam do reki rozaniec gdy serce ze starchu podchodziło mi do gardła, słowa wymawianych pierwszych „zdrowas marjio” było jak „balsam”jakby mnie ktos zanurzał w „mięciutkim budyniu”.tak było lekko ,bez napiecia to była laska za udreczona noc..Tu działała sama Matka Boza .To ona zbierała mnie do” kupy” i stawiała znowu na posterunku.Kolejne noce okazały sie 3 dniowym koszmarem.Co noc,co noc! miałam wizje smierci,trupow,wizje morderstw,obrazów krwi.Czułam sie starsznie wyczerpana psychicznie i emocjonalnie.Po takim „demonicznym maratonie” nastepnego dnia gdy rozpoczynałam mowic głosno swe modlitwy właczał sie moj anioł stroz ,który monitorował moja walkę mowił mi do serca i do ucha :”..wolniej,wolniej.”.To uczucie, ze ktos nade mna czuwał było cudowne.Bo mogłam czuc sie bezpiecznie.To on sprawiał ze czułam wielka ulgę i spokoj. 8 dnia nowenny nastapił przełom.We snie dane mi było zobaczyc za kogo sie wstawiam przed Bogiem w swych modlitwach.Zobaczyłam ksiedza z mojej parafii.To był bardzo dobry ksiadz.Ale juz od 2 miesiecy nie był w naszej parafii.Przeniesiono go do innej.To był dla mnie szok!Pamietam ze jak przychodziłam na msze swięto ktore on sprawował to zawsze byłam podniesiona na duchu.Jego słowa trafiały prosto do mojego serca .Mowił tak jasno,bez krecenia.Zło nazywał zlem ,a dobro dobrem.Wierzył i mowił swoim parafianom ze wierzy ze istnieje szatan. i Zywy Bog . Nie chował szatana ,wrecz odwrotnie obnarzał jego i jego pułapki jakie zasadzał na człowieka.. Ks.Wojtek był/jest bardzo dobrym ksiedzem. Musze wam cos waznego jeszcze napisac.Otóz ostanią 10 zawsze zmawiałam przez te 54 dni za zdrowie pewnego chłopca który chorował na raka.W trakcie odmawiania tej nowenny zaczełam zauwazac ,ze „zauwazam”kolor „zdrowas marjo”jakie wypowiadałam w intencji ks.Wojtka. Za ks.były one :ciemno czerwone,ciezkie jak cegła.A gdy tylko przeskakiwałam( na 10) za chorego chłopca moje „zdrowas marjio” były jak:dzwoneczki,lekkie jak szkło czyste i dzwięczne rozowe i błekitne.To było absolutnie nie z tego swiata.Bo dopiero wtedy tak naprawde uswiadomiłam sobie co wziełam na swoje plecy? Co za ciezar?! A dobrowolnie wziełam na siebie ciezar modlitw odkupienczych za ksiedza. Myslałam wtedy sobie:”o moj boze jakie to dobre,,jak to pomaga! jakie to wazne moc tak pomagac i czuc jak pomagam innym.”Innym razem tak mnie głowa bolala ,ze myslałam ze mi ja cos urwie.To ziewałam i ziewałam.To sie drapałam na głowie i po całym ciele.uczucie wszechobecnego swedzenia,zwiazany jezyk”czasem” bełkot” choc moje usta mowiły zdrowas marjio, ból plecow,w głowie słowa” czy nie masz juz dosc!? chodzenie po domu – bo nie mogłam usiedziec w jednym miejscu ..Ciagle mowiłam do siebie „walcz!” .nie poddwaj sie! to bardzo wazna intencja” W kwietniu do mojego miasta przyjechali wielcy charyzmatycy( o.Antonello Cadeddu,i o.Henrique Porcu ).Prowadzili w moim miescie rekolekcjie o Duchu Sw.Moje serce nagle zapłoneło ogniem aby moc tam z nimi byc.Czułam w swym sercu jakis wew głos”musisz tam byc!” „to wazne!” Kolejnyego dnia nowenny zobaczyłam w swym sercu i głowie napis”wojna,wojna”. Ja nie wiedziałam czy ten napis dotyczył bedzie mnie osobiscie czy tez tyczył sie wojny na swiecie? Czekałam az bog mi to sam objasni.W nocy znowu miałam koszmary snili mi sie jacys ksieza w jakims obozie zagłady ,ktorzy byli torturowani i zabijani.Moj umysł coraz trudniej to znosił.Na mszach sw.czesto ofiarowałam komunie sw za ks.Wojtka. Słowa „wojna ,wojna..”ciagle słyszałam w swojej głowie.I rzeczywiscie zły duch uprzykrzał mi zycie.Na nasz dom spadły nagle niepowodzenia,nagły brak pieniedzy,awantury z mezem,moj płacz ba ,rozpacz co bedzie z nami dalej? Szatan uderzał w moja rodzine!!!!!!!!!!! Szatanowi chodziło oto aby mnie wytracic z rownowagii,abym zaniechała(modlitwy) walki za swego podopiecznego. Abym spanikowała. Ale nie pomyslał (rogaty),ze za mna stało całe niebo! ,ze Maryja znowu mnie pozbiera i postawi na polu walki. Bo po raz koleny uswiadomiłam sobie ze to wszytko sie dzieje z tego tylko powodu ze moja modlitwa jest skuteczna ,a on zły duch tu panikuje. A nie ja?! !!!!!!!! Ktoregos dnia wieczorem brałam prysznic.Myjac sie wyczułam na piersi jakies zgrubienie.Bardzo sie tym wystraszyłam.Przez moment pojawiła sie mysl :”czy to rak?”Znowu mysl ze to moze byc kolejna zasadzka na mnie złego ducha?Aby mnie wytracic z modlitw?! Pamietam jak mowiałam:”Maryjo tobie ,w twoje najswietrze rece oddaje ks.Wojtka,tobie powierzam cała siebie,tobie oddaje swoje zycie.W twoich błogosławionych rekach moje zdrowie.” w swej głowie słyszałam: „Ewa,to bardzo wazna intencja,nie bez powodu to wszytko sie dzieje, dasz rade,jestes silna,Bog wie czego ks.Wojtkowi najbardziej potrzeba,on wie, do czego to wszytko co przezywasz sie zmierza.ufaj.ufaj .nie boj sie.”W kolejnych dniach czułam sie „jakbym była opuszczona przez wszystkich”przez meza,własne dzieci,jakby nie było nikogo..jakbym była niewidoczna.Moje serce na rozancach wołało:”mamo,mamo?!”pomoz! Nastał 40 dzien nowenny.Ropoczynały sie moje rekolekcje.To był dla mnie czas obfitych łask. Podczas całej nowenny (dopiero po jej zakonczeniu mogłam dosc do takich wnioskow),ze Bog,Duch Sw.Maryja.mieli w swych cudownych Planach dla mnie w nagrode za trudy tej walki za ks.Wojtka. Błogosłwienstwo jakiego sobie bym nawet nie wysniła.Musze jeszcze nadmienic wam wazna rzecz, ze (nie nalezę do zadnej wspolnoty)jestem sama.Moj maz nie wierzy w sakramenty (choc w Boga) tak.Ze to moj maz jest dla mnie najwazniejszy.Ze jego zbawienie jest moim „priorytetem” na tej ziemi .Bog to wie i do tego mnie powołał.I to on zrobił dla mnie cos cudownego.Na tych rekolekcjach z wielkim charyzmatykami.Duch Sw.za sprawa sakramentu małzenstwa DOTKNAŁ MOJEGO MEZA.Na mszy sw.w dniu zesłania Ducha Sw. …modlac sie z goraco,ze łzmi (potokiem łez) w oczach zobaczyłam i usłyszałam(stojac w tłumie ludzi) :” mojego meza jak jest w naszym pokoju a nad nim wisi mały płomyczek ognia…i słowa,że śpiewem rozawlę te mury.!”(czesto modle sie w domu spiewem). To była najwieksza dla mnie łaska podczas tych rekolekcji i podczas trwania tej nowenny.Duch Sw.pragnął abym tam była.Pokazał mi ze wielka łaska spoczęła na moim mezu.Jak sie skonczyła msza sw.i opowiedziałam znajomemu co przed chwila sie wydarzyło..to ten moj znajomy Maciej powiedział :”Ewo, nie zdziw sie jak wrocisz do domu i zobaczysz meza w innym stanie?..ja „co? Co?! to niemozliwe?!” Znajoimy sie smiał i mowił „dla boga nie ma nic niemozliwego!”.szłam do domu i myslałam co zobacze ? czy moj maz sie zmienił? Weszłam do domu i widze meza.Maz jest taki jak zawsze..gdy sie rozebrałam i rozpakowałam rzeczy usiadłam i zaczełam go obserwowac.Nic spektakularnego sie wtedy nie wydarzyło.Ale dzis z perspektywy czasu mysle,ze tak.Maz stał sie bardziej łagodny.”szybciej topnieje w swej złosci”sadze ze duch sw.zmienia go powoli od samego srodka.Proces uzdrawiania sie rozpoczął. Jestem szczesliwa.4 dni chodziłam jak na skrzydłach.Zły duch nie kazał na siebie długo czekac. Uderzał w moja rodzine.W meza i jego relacje w pracy.Maz przychodził z pracy i był dla nas jak rozwscieczone zwierze.W nocy znowu koszmary.Ze lerzę w trumnie ,a nad nia stoi tylko moja rodzina.Nikogo wiecej.jestem Sama.Jak nikt mnie nie załuje.49 dzien-moja psychika jest bardzo juz obciazona.Rogaty swoja paskudna reką”jak łyzeczka mącił w mojej głowie”czarne mysli dosłownie zalewały mi dusze.Złe mysli o moich bliskich, podsycał wciaz we mnie (stare urazy)wzgledem nich .wzbudzał agresje,ciagle pokazywał mi argumenty dlaczego mam im tego nie przebaczyc.Ale rowniez pojawiały sie inne mysli ..dobre od maryji,ktore gasiły te poprzednie.W głowie bitwa mysli a na ustach jak automat”zdrowas marjio”.Mowie Wam modlitwa to potęga .To moc.Ona gasi pozary duszy.Czasem było tak ciezko ze czułam ze ktos na moja głowe nakłada mi jakąs ognista obręcz.Jak sie modliłam ból ustepował.cos niewiarygodnego.Szatan bił na oślep.50 dnia byłam z rodzina u swych rodzicow w Olsztynie.Spałam u swego taty w pokoju.Kładac sie spac pamietam doskonale miałam uczucie :”..jak tu zimno?! i nie chodziło ze w tym pokoju była niska temperatura,nie.” zasnełam.po krotkiej chwili poczułam i zobczyłam(choc spałam) nie jestem tego wstanie wam wytłumaczyc ,ze w pokoju robi sie ciemniej niz normalnie.jakby”czerń gęstniała” ręka zwiasała mi poza łozko.nagle z tej czerni zobaczyłam jak wyłania sie reka.Ale nie była to ludzka ręka tylko ręka jakiegos upiora.serio.była chuda,biała,z długimi pazurami.Ta ręka dotkneła mojej reki.Jak ja sie wystraszyłam!!!!!To Bog tylko wie! Zaraz zaczełam wzywac Maryje na pomoc.To cos po moim zawołaniu znikło(wessało sie do srodka).Tylko ze ja juz do rana prawie nie spałam.Ręce miałam podkulone do siebie przez cała dalsza czesc nocy.W głowie mysli:” Tylko do rana,tylko do switu.nie boj sie.” Nigdy tego nie zapomnie.Alez zły sie wił.Pokazł mi sie .A to juz koniec.Chciał mnie mega wystraszyc.Ale Maryja znowu mnie pozbierała w całosc.Chwała Maryji!!!!!Myslałam ze juz nie dam rady.Ze to juz koniec . Nastał 53 dzien nowenny.(musze wam powiedziec ze szatan walczył do samego konca.Nie odpuszczał.54 dnia znowu miałam koszmar(pies mnie gonił i starsznie wył..a gdy był juz blisko zminił sie w dzikiego lwa ,który chciał mnie zabic).Miałam wrazenie rano ze juz chyba nie jestem soba.Byłam totalnie zmeczona.co dzien od kilkunastu dni wygladałam gorzej .Ale trwałam.Byłam przeszczesliwa ze dotrwałam do samego konca.Mowiactego dnia swe 3 roznice(w głowie dziekowałam Dobremu Bogu za te nowenne.Za wsparcie,za łaski.za miłosc,za wzbudzenie w moim sercu tej intencji,ze to mnie kocha,ze kocha mojego meza,za łaski i liczne błogosławienstwa dla ks.Wojtka.Za codzienna ochrone od Anioła Stróza,za ochronę od Michała Archanioła.Za to ze moge sie modlic,za Wiare która mam.Za łaski jakimi w tym trudnym czasie obdarzał moje dzieci.(młodsza coreczka 8 lat jak wchodziła do mojego pokoju-gdzie sie modliłam i gdzie w nocy przezywałam swe najciezsze walki duchowe..mowiła mamo jak tu u ciebie jest ciepło tu czuc Pana Boga..Teraz jak to pisze to łzy mi leca.Bo w sercu czuje radosc i smutek .Radosc bo udało mi sie wyrwac ze szpon dobrego Ksiedza.Taki bozy kapłan to zbawienie dla wielu ludzi.Wierze na 100% ze ks.Wojtek przyprowadzi do Jezusa wiele dusz.Smutek bo skonczyła sie wielka „przygoda”.tak zawsze sa one dla mnie czyms wyjatkowym.Serdecznie dziekuje wszytkim za to ze nie zniechecili sie i doczytali to moje świadectwo do konca.Zachecam was modlmy sie za ksiezy.Oni sa bardzo wazni.ONi sa nam bardzo potrzebni.>Amen

Nie przegap ciekawego świadectwa!

Czy wiesz, że zapisując się do biuletynu, co piątek będziesz otrzymywać najświeższe świadectwa nowenny pompejańskiej?

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

12 komentarzy do "Ewa: Moja walka duchowa za księdza."

Powiadom o
avatar
Justyna
Gość
Justyna

Wow… ale mocne. Ewciu, ależ z ciebie SIŁACZKA. Podziwiam i życzę wszystkiego najlepszego.

Katarzyna :)
Gość
Katarzyna :)

To było najważniejsze świadectwo które miałam przeczytać 🙂 Jestem na początku mojej pierwszej nowenny i od początku dzieją się cyrki. Zły zawsze chciał mnie wystraszyć ale nie wie jaką mam opiekę i wiarę!!! Niestety nie uderza we mnie tylko w mojego półtorarocznego synka i za niego ta nowenna. Dziękuję za to świadectwo. Dało mi siłę do walki. Bo im bardziej zły szaleje tym bardziej warto się modlić bo zły tylko upewnia mnie w tym że idę w dobrym kierunku. Chwała Panu i naszej Mateczce.

Magda
Gość
Kasiu, na te cyrki najlepiej pomaga mi Jezus – w Eucharystii, czasami poprzedzonej spowiedzią, jeśli popełniłam grzech, który nie pozwala mi przyjąć Komunii. Polecam modlitwy: – do Świętego Michała Archanioła, – do Anioła Stróża – Twojego, Twojego Synka, bliskich, każdy z nas otrzymał indywidualnie swego Stróża (m.in. o. Pio, św. Jan XXIII byli wielkimi orędownikami Aniołów), – „Pod Twoją obronę”, – „Dostojna Królowo Niebios i Pani Aniołów. Ty otrzymałaś od Boga moc i posłannictwo starcia głowy szatana, pokornie Cie prosimy, ześlij zastępy Aniołów, aby pod Twoimi rozkazami ścigały szatanów, zwalczały ich wszędzie, ukróciły ich zuchwalstwo i strąciły w przepaść piekielną.… Czytaj więcej »
Monika Makowska
Gość

Ewuniu dziękuję, cudowne świadectwo!!!

Marta_B
Gość
Marta_B

Masz Wielki dar modlitwy!! Cudownie! Piękna intencja i nie łatwa. Potrzebujemy dobrych kapłanów!!
Dziękuje!
Proszę wspomnij czasem i mnie w swojej modlitwie, abym nigdy nie wątpiła a dobry Bóg dodawał mi wiary, nadziei i miłości.

Monika Makowska
Gość

Swoją drogą Twoje świadectwo stało się dla mnie znakiem, Też się przygotowuję do NP za pewnego kapłana. (na razie odmawiam dwie: za moją mamę i za moją przyjaciółkę). P{ozdrawiam serdecznie!

Dorota Wisniewska
Gość

Marku, nie czytaj portali internetowych gdzie jest napisane w co wierzy papież, po prostu módl się za niego i ufaj, że Bóg prowadzi i Kościół i papieża, i każdego człowieka, nawet najgorszego bezbożnika swoimi świętymi ścieżkami, których my nie musimy rozumieć, a tym bardziej nie możemy osądzać. Na tym polega wiara, a nie na samym uznaniu istnienia Boga i kłanianiu Mu się wg instrukcji. Instrukcje są ważne, ale nie mogą przesłonić ducha.

karolina
Gość
karolina

Tak tak Kapłani potrzebują naszej modlitwy. Polecam akcję DDAK czyli Duchowe Dzieło Adopcji Kapłanów. Cieszę się ,że coraz więcej ludzi się za kapłanów modli. Oni się modlą za nas a kto za nich?

Dana
Gość

Wspaniale swiadectwo Ewo!!!!!
Dziekuje

Teresa
Gość
Teresa

Ewa masz racje , księża są nam bardzo potrzebni .Wspaniały pomysł miałaś aby NP odmówić za kapłana .Niech Bóg Ci błogosławi

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Ewo bardzo Ci dziękuję że zechciałaś się podzielić swymi przeżyciami, piękne świadectwo, uświadomiłaś mi wiele ważnych spraw, a już miałam się poddać także z całego serca Bóg Zapłać niech Tobie i Twej Rodzinie błogosławi najukochańszy nasz Zbawiciel

wpDiscuz

Wyjatkowe kompendium o
nowennie pompejańskiej:

Tylko teraz otrzymasz… 
drugi egzemplarz za 1 grosz!

A może tak chcesz otrzymywać co piątek
powiadomienia o nowych świadectwach?

TAKalboNIE
…a więc zapisz się już teraz do powiadomień:
A teraz odbierz pocztę i kliknij łącze potwierdzające

Zamknij