x: Przyjmowanie komunii to znowu wielka radość

Dziś ja chciałam podzielić się swoim świadectwem z odmawiania nowenn. Myślę, że nie będzie krótka, gdyż nowennę odmawiam od niemal dwóch lat. To moje pierwsze świadectwo. Chyba najważniejsze owoce to przemiana serca i odmawianie różańca, które weszło mi już niemal w krew.

Niegdyś cała nowenna zajmowała mi półtorej godziny, dziś odmawiam ją w pół i dokładam do niej inne intencje modlitewne – do naszego Jana Pawła, Św. Rity, czasem Św. Jadwigi, Św. Józefa, Walentego i oczywiście Ojca Pio. Zdarzają mi się ciężkie chwile, ale wiem, że nie jestem już w nich sama – zawsze oprócz przenajświętszej Matki ktoś ze świętych mi towarzyszy. Zdarza się, że wiem, że któryś razem ze mną się modli i podróżuje samochodem.
Zacznę może od początku, mam 35 lat i czuję powołanie do małżeństwa, posiadania rodziny. Głęboko ufam, że jeszcze nie jest na to zbyt późno. Zaczęłam odmawiać nowennę po raz pierwsze w bardzo ciężkim dla siebie momencie, po kolejnej nieudanej znajomości. Ale nie wpadłam od razu na nowennę, modliłam się jak umiałam: ”Boże, jeśli istniejesz – pomóż mi” i Pan Bóg postawił na mojej drodze autostopowicza, który ofiarował mi medalik z Koronką do Miłosierdzia Bożego. Kazał tą modlitwę odmawiać, czytać Pismo Św. i już go więcej nie spotkałam. Koronka doprowadziła mnie do Nowenny, a Nowenna na spotkania Alfy, po której zaprzyjaźniłam się z czterema dziewczynami w moim wieku, które również chcą być bliżej Boga. Wspieramy się i próbujemy tłumaczyć zawirowania naszych losów. Uwierzcie –we wspólnocie jest prościej. Bardzo tęsknimy za sobą kiedy się nie możemy spotkać. Dziewczyny są już w większości mężatkami i matkami, mają swoje – równie poważne – problemy. Najważniejsze, że spotkania zaczynamy Mszą Św., żyjemy w stanie łaski uświęcającej i każda z nas (no prawie) odmawia również ciągle Nowennę.
Najważniejsze nie są jednak spełnione intencje (spełniają się i owszem), ale droga jaką przebywamy z Maryją do jej końca. To ona pozwala nam rozumieć, dlaczego na spełnienie powinniśmy jeszcze poczekać, uwrażliwia nas na zło tego świata (odsuwa od niewłaściwych ludzi), przegania złe filmy i burzliwe sytuacje. Przywraca spokój ducha i wiarę w lepsze jutro. „Ufam Tobie Jezu”, „Jezu – martw się Ty”, „Maryjo –Tobie to zostawiam” to słowa, które powtarzam, gdy tracę nadzieję.
Owoce nowenny są z pewnością olbrzymie, większość z nas tu piszących o tym mówi – spokój ducha, powrót nadziei, rosnąca wiara i rozbudzająca się wszechobecna miłość. Chciałabym przytoczyć swoje konkretne doświadczenia. O męża odważyłam się pomodlić dopiero w trzeciej nowennie, ponieważ wątpiłam, czy się spełni (ok. roku temu). Wiem, że się spełni, ale nie tak szybko jak bym chciała. Przestrzegam tez wszystkich przed traktowaniem tej modlitwy życzeniowo – Matka Boska to nie złota rybka. Ma swoje plany, najlepsze dla nas, jeśli nie krzyżujemy ich i nie wpadamy w sidła złego, w grzech ciężki…
Na przełomie roku odmawiałam nowennę dwukrotnie w intencji najbliższej Maryi, myślałam wówczas, że niebawem zostanę świętą . Ostatni dzień tych nowenn – moje urodziny 10.12. – rozpoczął się dziwnym zrządzeniem losu – spotkałam chłopaka, kuzyna mojego kuzyna. Oczywiście uwierzyłam, że to nie przypadek, a sprawka Matki Boskiej. Zaczęliśmy się spotykać i wszystko było ok, gdyby nie wkradł się grzech nieczystości. Obiecałam dawniej św. Józefowi oraz Maryi, że dochowam czystości do ślubu (mimo mojego wieku), ale upadłam. Nie udało mi się. Po tym niechlubnym wydarzeniu od razu poszłam do spowiedzi, ale czułam że pochłania nie zło. Że wpadam aż na samo jego dno. Od tamtych dni nigdy więcej nie odważyłam się nie być w łasce uświęcającej. Wierzcie mi lub nie, ale wiem, że zmarnowałam daną mi od Maryi szansę. Że – Bóg nam wybacza nie takie grzechy – ale czas, po którym wszystko może się unormować się wydłuża. Jeśli możecie – wytrwajcie w obietnicach. Wielka jest dla nas nagroda w niebie.
Dziś wiem, że relacja z tym chłopakiem nie była tego warta. Wiem też, że muszę się modlić nadal za jego nawrócenie. Już jedną nowennę w tej intencji odmówiłam – wówczas zły namówił mnie do grzechu, wówczas ten chłopak zaczął zachowywać się jak nigdy wcześniej. Teraz odmawiam za niego dziesiątkę różańca. Żałuję, że nie mam kiedy odmówić dwóch nowenn jednocześnie, bo jemu – jak z pewnością innym – modlitwa jest bardzo potrzebna. Wówczas dotarło do mnie, że małżonek – cichy i pokornego serca – jak Św. Józef jest najlepszym towarzyszem dalszej drogi życia. Kłótnie i wyzwiska nie są w jego stylu. I nie takiego męża przygotowała dla nas Maryja.
Dodam Wam ponadto, że w trakcie kolejnej intencji – aby być dobrą dziewczyną, żoną i matką na wzór i podobieństwo Maryi zrozumiałam, że wszystkie nasze zawirowania życiowe przychodzą do nas przez grzechy nasze, ale i naszych rodziców. Módlmy się o oczyszczenie z grzechów w naszych rodzinach modlitwami z przebaczeniem. Niestety wiele kłopotów ściągnęli nasi rodzice albo i dziadkowie. Popatrzcie ilu z nich w zawirowaniach wojennych musiało kraść, a nawet zabijać. Co taki człowiek wniósł do swojej rodziny? O ile był wrażliwy – to na pewno strach, smutek, żal, trwogę, choroby. Nie od Pana te stany, a od złego. Wybaczajcie i proście o wybaczenie. Nie żądajcie, błagajcie i ufajcie, a będzie Wam dane – o ile taka wola Boga.
Mi się po całej tej znajomości z chłopakiem udało go przeprosić, mimo, iż to nie ja go obraziłam. Nie zmieniło to naszych skomplikowanych relacji, ale wiecie co? Moja dusza jest wolna od niewybaczenia i żalu. Cieszy się, że mogła zrzucić z siebie ten ciężar. Przyjmowanie komunii to znowu wielka radość. To uczucie jest bezcenne. Tylko Matka Boska może takich rzeczy uczyć. Trwajcie przy niej dniami i nocami, nie ustawajcie w modlitwie, a wielkie rzeczy Pan nam ofiaruje. Niekoniecznie takie, o których myślimy, niekoniecznie męża czy pozbycie się choroby. Ale zmianę sposobu myślenia, przemianę na kształt Boga, radość i nadzieję. Chwała niech będzie Panu!

Chciałabym napisać jeszcze wiele, wiele więcej – ochrona przed czołowym zderzeniem, lepsza praca, powolne nawracanie innych, czytanie Pisma Św, uczestnictwo w Mszach o uzdrowienie, dary Ducha Św., ale może innym razem 🙂

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

10 myśli na temat „x: Przyjmowanie komunii to znowu wielka radość

  1. fajnie ale jeśli możesz bardziej to sprecyzować, jak to jest możliwe rozważyć piętnaście tajemnic różańca w pół godziny (;

  2. poszłam do egzorcysty powiedzial mi ze to moze byc obciazenie pokoleniowe i moze sie tylko troche polepszac, w zyciu spotykaja mnie ciagle przeciwnosci, ogromna samotnosc, nigdy nie bylam w zwiazku, do tego Bog oszpecil mnie czyms, taka mnie stworzyl, bo to on stwarza czlowieka w lonie matki, dal mi matke ktora mnie nie chciała, nigdy nie kochała, przez ponad 30 lat zycia nigdy nie doznalam od nikogo milosci, nikt mi nigdy nie powiedzial ze mnie kocha, u nas w rodzinie jest wiele nienawisci, ja tez nie potrafie kochac, potrafie nienawidziec, mimo ze staram sie trwac w łasce, to ciagle nienawidze Boga, za to ze mnie tak doswiadcza, za ta samotnosc, przyjmuje Komunie Sw, modle sie ale prawie sie nie poprawia, rodzina daleko od Boga, trwaja w grzechach ciezkich, a lepiej im sie układa, a ja nie mam nic

  3. mnie Bog tez doswiadcza zniewoleniem, od urodzenia lub nawet jeszcze w lonie matki, a wiec niezawinione, chodzilam do egzorcystow, modle sie , trwam w łasce, czuje ogromna samotnosc, nigdy nie bylam w powaznym zwiazku, nie odczulam nigdy od nikogo milosci, nie znam tego Boga dobrego milosiernego, znam takiego o jakim napisałam post wyzej, odmawialam Nowenne Pompejanska i dostalam wiele podpowiedzi i Swiatlo Ducha Swietego, Bog pokazał mi mnie taka jaka jestem i moja nędze,błedy, uwazałam sie za nawrocona i bardzo wierzaca, a trwam od wielu lat z zalem i nienawiscia w sercu do Boga przez to ze mnie doswiadcza a nie kogos innego. Pomalutku idzie do przodu, moze kiedys to zrozumiem po co to i jaki to ma sens, nie umiem zaakceptowac woli Bozej, ale tez zauwazalam powolne zmiany w moim sercu, cos sie zmienia, odmawianie Nowenny Pompejanskiej daje owoce

  4. trafiłam na strone pewna są tam oredzia, i o tym ze Bog wybiera sobie dusze ktore za zycia cierpia a po smierci sa zbawione one i te osoby za ktore taki człowiek cierpiał, i dlatego rodza sie dzieci chore, z defektami, jest tez o tym ze cierpienia sa pokuta za grzechy innych, ze te dusze ofiarne i dusze wynagradzające pomagaja w zbawianiu innych, a skoro Bog jest wszechmogacy to po co mu inny do zbawiania? a i wiec grzesznicy zagorzali moga byc cale zycie daleko od Boga ale moga byc zbawienii bo ktos za nich pokutuje, jest to pełne okrucienstwa i gdzie ten dobry Bog?!

  5. Bog mnie takze bardzo doswiadcza i stad te moje pytanie? chciałabym uwierzyc ze jest dobry i ze mnie kocha, ale jak skoro ciagle przeciwnosci, samotnosc, itp Nie mam zamiaru nikogo urazic i tylko pytam, jestem poszukująca

  6. dusze ofiarne, dusze wynagradzające, o tym czytalam , a jak ktos sie na to nie zgadza? przeciez człowiek nie ma mozliwosci zadecydowac o tym, czy chce za kogos cierpiec bo Bog pyta dusze zanim człowiek sie narodzi, to wyczytalam na pewnej str ale nie podam jakiej po wtedy posty nie bede pokazane

  7. Kochani. Bóg jest lepszy niż nam się wydaje. A to skąd pochodzą problemy? Problemy przyniósł na świat towarzysz szatan. Zło nas atakuje, często z naszej winy. Jeśli się przeklina, grzeszy to szatan czuje się zaproszony do działania. Bóg szanuje nasz wolny wybór. Życie w Łasce odsuwa złego. Skuteczny jest też egzorcyzm do Św Michała. Polecam wywiad z Ojcem Witko – link
    https://www.youtube.com/watch?v=chrNkeeoBJQ
    Ważne jest też częste błogosławienie. Błogosławię Wszystkich czytających.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!