Ufająca Matce: Mąż jest cały czas z kochanką

Witam 🙂 swoje pierwsze świadectwo złożyłam 24 lutego 2016 roku. Teraz składam kolejne, jak dotąd odmówiłam 3 Nowenny Pompejańskie w intencji nawrócenia się mojego męża, który w styczniu ubiegłego roku z dnia na dzień porzucił mnie i naszą kilkuletnią córkę dla kochanki, wyprowadził się z domu i do dnia dzisiejszego jest w związku z kochanką 🙁 :(……….. ale zawierzam nasze małżeństwo Bogu codziennie i trwam w wierności złożonej przysiędze małżeńskiej….. ból jest nadal dotkliwy, każda osoba zdradzona i porzucona wie o czym mówię…….. Swoją 3 NP zakończyłam w Wielką Sobotę 26 marca 2016 r. Jeżeli chodzi o nasze małżeństwo nic nie drgnęło, powiedziałbym , że jest troszkę gorzej niż było 🙁 🙁 ……….. mąż jest cały czas z kochanką, a mną wręcz gardzi………..ale wiadomo szatan nie śpi i cały czas miesza. Po zakończeniu Nowenny nie ustałam w modlitwach, odmawiam inne Nowenny, modlę się do Św. Rity, do Św. Józefa, należę do Różańca Rodziców (modlę się za naszą córcię). Zaczęłam też modlić się za siebie, bo wiem jak dużo sił i wytrwałości potrzebuje by przejść ten trudny czas……….. jednak modlitwa, różaniec, częsta spowiedź i Eucharystia dają mi te siły – wiem to i czuję opiekę Matki Najświętszej i Pana Boga i jestem Im za to ogromnie wdzięczna……………..
Kochani pragnę potwierdzić, że poprzez odmawianie Nowenny Pompejańskiej dostajemy wiele łask… choć moja prośba nie została jeszcze wysłuchana to ja wierzę, że Pan Bóg wyprowadzi z tego ciężkiego doświadczenia jakieś DOBRO. Po ludzku dawno już bym się załamała, ale dzięki mojemu codziennemu pogłębianiu relacji z Bogiem trwam, pracuję, opiekuję się córką, prowadzę dom, spotykam się z ludźmi we Wspólnocie Trudnych Małżeństwa SYCHAR itd. –
Nigdy nie zwątpmy w opiekę Matki Bożej i w to, że Pan Bóg jest WSZECHMOGĄCY !!!!!!
Z Bogiem

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

37 myśli na temat „Ufająca Matce: Mąż jest cały czas z kochanką

  1. Cieszę się że jesteś pełna nadzieji. Ja jednego dnia jestem pełna nadzieji a kolejny dzień gryze podloge z rozpaczy i bólu.
    Wyrzucilam meza z domu w styczniu. Myślałam że się opamięta a to niestety przyniosło odwrotny skutek. Po miesiącu myślałam że wróci bo wszystko na to wskazywało. Teraz jest twardy jak skała i cała winę na mnie zwalił. A co ja robię- błagam i proszę żeby wrócił. Odmawiam 3 NP w jego intencji , rzuciłam w jego intencji palenie. Modlę się wszystkimi koronkami nowennami litaniami. Odmawiam egzorcyzmy i w jego intencji przyjmuje każda komunie św. I jest co raz gorzej. Jestem załamana. Chcę ratować to ale on nie chce rozmawiać, nie przyznaje się do swojej winy. Ja wiele zrozumiałam. Zmieniłam się. Wszyscy i nawet moja teściowa dziwią się że ja chcę ratować to małżeństwo. A jak słyszą że się tyle modlę to prawie się po głowie stukaja. Jestem załamana. Dzisiaj napisałam mężowi SMS o treści- ” dobrze ze nie jesteś Bogiem „.
    Co mogę zrobić żeby uratować to moje małżeństwo???

    • Bernadeto. Jak się dowiedzialam ze maz chce odejść bo kocha inna to świat się zalamal . On myslal ze go wyrzuce i sprawa będzie prosta . A ja nie zrobilam tego ale zrobilam cos jeszcze gorszego . Ponizylam się do granic możliwości . Widzial mnie tylko zaplakana blagajaca i robiącą wszystko żeby nie odchodził. Jak juz odszedl dalej robilam to samo płakałam awanturowalam się i zameczałam az zablokowal mój numer. Zanim odnalazlam Jezusa to szok co ja potrafilam robić ( czary , taroty…szkoda gadać).
      Teraz jest inaczej i sa zmiany w moim mężu lekkie i nie trwale ale jednak . Pokazuje mu ze jestem silna samowystarczalna kobieta która dba o dzieci dom i siebie . Dalam mu do zrozumienia ze czekam i modle się za niego dając mu na to dowody w postaci blogoslawienstw. Ale się nie narzucam odsunelam się chociaż to jest baaaardzo trudne . Kiedyś na mszy o uzdrowienie ksiądz powiedzial ze blogoslawienie innych jest bardzo ważne i należy to robić codziennie tak samo jak prosić o blogoslawienstwo siebie przy spowiedzi . I przeczytaj „małżeński poradnik pierwszej pomocy ” znajdziesz w necie . Ja żyje teraz wg tego . Powodzenia .z Bogiem

  2. Piękne świadectwo 🙂 Matka Boża bardzo Cię kocha .Dużo wycierpiałaś i cierpisz nadal pewnie łzy płyną z oczów lecz każda Twoja łza z bólu jak wytrwasz w miłości do Boga będzie kiedyś łzą radości łzą szczęścia.Nie poddawaj sie kiedyś Matka Boża wynagrodzi Ci cierpliwość i ufność jaką ją obdarzasz :)Poleć wszystko Bogu a łatwiej sie wtedy żyje on kieruje nasze życie ku wielkiemu szczęściu jakim on sam jest .Chwała Bogu 🙂

  3. Minął miesiąc od kiedy mąż rozwiódł się ze mną. Nawet mi nie powiedział że złożył pozew. Razem mieszkaliśmy, robiliśmy zakupy…Ostatnio nie układało się między nami dobrze ale nie myślałam że tak to sie skończy…Przecież przyrzekał…No ale opinia jego matki i siostry rozwódki ważniejsze od przysięgi w kościele. Jak może uczucie się wypalić?? Czuję ogromny żal i…modlę się lecz moja modlitwa nie przynosi żadnych owoców. Tak bardzo chciałabym sama być też matką ale mój sakramentalny mąż już nie chce mieć że mną nic wspólnego…Nawet nie potrafi normalnie rozmawiać, tylko krzyczy. Zawsze był impulsywny ale teraz stało się to nie do zniesienia. Mam 33 lata i jestem wrakiem człowieka. Nawróciłam się, tak bardzo chciałabym żeby nawrócił się mój sakramentalny małżonek, żeby przemiany doznało jego serce…Im bardziej się modlę tym bardziej Pan Bóg mnie doświadcza…

    • BEDZIE DOBRZE PROSZE TRWAC W MODLITWIE POMODLIC SIE DO KRWI PANA JEZUSA NOWENNA AMORTHA O JEGO ZBAWIENIE LUB DO RAN PANA JEZUSA WYTRWALOSC NAPRZEKOR ZLEGO I NA MSZY SW OFIAROWAC GO KRWI W KIELICHU PANA JEZUSA PRZED UNIESIENIEM DO NIEBA

      • JA W TAMTYM ROKU PRZESZLAM PIEKLO PRZEZ MEZA RODZINE STRACILAM MOWE Z NERW ALE DZIEKI TEMU MAZ ODCIOL PEPOWINE OD SWOJEJ RODZINY PRZEJZAL CO WYRABIALI PRZEZ 26 LAT ZEMNA ALE DOCZEGO MUSIALO DOJSC BOG ZAWSZE Z CIERPIENIA I ZLA WYNOSI DOBRO

      • Pani Mario zaczęłam modlić się tą nowenną ale przerwałam. Mężowi teraz tylko zależy na pieniądzach, na korzystnym dla niego podziale majątku. Nie wiem czy nie ma kochanki. Nie wiem co jeszcze mogę zrobić żeby uzdrowić i scalić to małżeństwo? (po rozwodzie cywilnym). Jak się modlić żeby Bóg w końcu mnie wysłuchał? Po ludzku nasze pojednanie jest po prostu niemożliwe. Im bardziej się modlę tym jest gorzej. Już nie mam siły…

        • MODLE SIE 2 PRAWIE LATA IM WIECEJ TYM GORZEJ BYLO ALE WIEM JEDNO NIEMA MODLITW NIEWYSLUCHANYCH A MODLITWA OPIERA SIE NA CIERPIENIU PRZEBACZENIU WYTRWALOSCI I JESLI PRZYCHODZI WYBACZENIE I OS I SOBIE SA OWOCE

        • Teściowa bardzo mi dokuczała, szwagierka też nie lepsza była (sama rozwiodła się mężem). Mąż pod ich wpływem przez ostatni rok źle mnie traktował ale mimo wszystko go kocham i jest to sakrament. Zabrakło wzajemnej rozmowy i zrozumienia. Tak bardzo chciałabym żeby maż był taki jak wcześniej, żeby odrodzilo się uczucie między nami…Ale to już chyba niemożliwe. Mimi tylu modlitw i blagań…

          • ANIA TEZSCIOWA TESCIU MEZA SIOSTRY MEZOWIE ICH DZIECI I SYNOWE TYLKO DLATEGO ZE MNIE WIDZIELI ZEBYLAM CHUDA ZE SUPER SIE UBIERALAM ZE SIE KLUCILAM Z MEZEM ZE BYLAM BYLAM BIEDNA

          • ANIA MODLITWA MODLITWA MODLITWA I EUCHYRYSTIA I PRZEBACZENIE IM POLECAM MODLITWE SW FRANCISZKA Z ASYZU PRZEBACZENIA UZDRAWIA NASZE RANY KTORE INNI NAM ZADALI

  4. Jak bliska mi jest Twoja historia. Dziekuje za to świadectwo. W dzisiejszych czasach ciężko trwać w takiej postawie jak Twoja. Ty czekasz na męża a dookoła większość myśli ze to nie ma sensu. Wytrwałości Ci życzę i oby dobry Bóg dał Ci ukojenie i spokój

  5. Ja wierzę,że Pan Bóg Cię wysłucha tylko musisz przylgnąć do niego całym sercem i zawierzyć.Ja mam podobną sytuację jak Ty.Wielka miłość, plany, 16 lat cudownego małżeństwa i nagle pojawia się „koleżanka” z pracy.Osoba bezwględna, która zniszczyła swoje kilkunastoletnie małżeństwo, mająca bardzo złą opinię zarówno w pracy jak i w swojej miejscowości.Namówiła swoją koleżankę, która zupełnie nas z mężem jako małżeństwo nie znała aby zeznawała na sprawie rozowodowej na moją niekorzyść( szok i niedowiezenie gdyż to moja klientka z banku, która opowiadała mi w ubiegłym roku jak kochanka męża się o mnie wypytywała).Ja oddałam wszystko w ręce Boga.Mam wspaniałych ludzi, których Pan stawia mi na drodze.Odmawiam moją drugą nowennę i otrzymuję ogrom łask.Czasami mżeowie muszą upaść na samo dno aby się z niego podnieść.Podczas spowiedzi kapłan powiedział mi ważne słowa,że Pan Bóg liczy się z wolną wolą,aż do granicy grzechu.Uważam,że trzeba się modlić i trwać.Najpierw my się zmieniamy, a nasza modlitwa za męzów kiedyś naprowadzi ich na drogę do Boga.Mój mąż powiedział,że on małżeństwa sakramentalnego ze mną nie zawarł( szok, zachowuje się jak opętany o czym mówią nawet osoby, które znają go tylko z widzenia)
    Jeżeli chcesz porozmawiać to podaj swój email.Życzę Ci aby Bóg Miłosierny Cię wysłuchał.

    • Dziękuję wszystkim za wspierające komentarze…Miewam dni lepsze i gorsze, momentami nie daję sobie rady z poczuciem beznadziei i rozpaczą. Moi bliscy bezradnie się temu muszą przyglądać (przeprowadziłam sie do rodziców i siostry) i przez to jeszcze bardziej narasta w nich niechęć do mojego sakramentalnego męża. Nasza pierwsza sprawa rozwodowa odbyła się 13 października 2015 r. W nocy przyśnił mi sie Anioł który powiedział „wszystko będzie dobrze”. Czy było dobrze?? Ta sprawa to był koszmar, mąż prał największe brudy, w życiu nikt mnie tak nie upokorzył, ja tylko płakałam. Sędzia nie orzekła rozwodu, zawiesiła postępowanie na 3 miesiące. I gdy wydawało się że jest lepiej, mąż znow poszedł do sądu (ponownie nic mi o tym nie mówiąc) dopingowany przez swoją matkę i siostrę, ktora właśnie sie rozwiodła ze swoim mężem. Wtedy po ludzku sie poddałam, ale nadal sie modlilam. Aktualnie rzed każdym spotkaniem z sakramentalnym mężem odczuwam strach, bo on się teraz zachowuje okropnie (krzyczy, wyzywa), mam wrażenie że mnie nienawidzi (spotkania dotyczą kwestii finansowych i chce jak najwięcej ugrać jak jego siostra). Ta strona internetowa, Wasze swiadectwa bardzo mi pomagają…W godzinę Łaski modliłam się za 4 (w tym swoje) sakramentalne małżeństwa na granicy rozpadu, tylko moje nie ocalało…

      • Ja Aniu, gdy kilka lat temu rozpadło się moje małżeństwo i byłem zdruzgotany tym nieszczęściem też miałem sen…Usłyszałem w nim piękny, miły, męski głos. Powiedział do mnie „Módl się do Niej, tylko Ona Ci pomoże” I tak się zaczęła moja przygoda z różańcem.
        Modliłem się 1 tydzień, drugi, a łaska nie przychodziła. Chciałem łaski od razu…
        Pewnego dnia w tej mojej bezradności wkurzyłem się i podeptałem różaniec, następnie wskoczyłem do samochodu i pojechałem prosto do Lichenia, aby rzucić nim w twarz Matce Bożej. I tak zrobiłem. Udław się nim, powiedziałem…

        Tej samej nocy, miałem kolejny sen. Usłyszałem w nim ten sam ciepły, męski głos. Powiedział: „Odzyskasz różaniec i swoją żonę”

        Minęło 5 lat…Żony nie odzyskałem, różaniec tak. Wiem tylko, że gdybym otrzymał łaskę pięć lat temu, nic by z tego nie wyszło…

        • Panie Marku, to cudownie że pokochał Pan różaniec. Przykre jest to, że nie odzyskał Pan żony…5 lat to długi czas…Niech Matka Boża Pana nie opuszcza

          • PISALAM TU MAZ WROCIL PO 15 LATACH PO ROZWODZIE DO ZONY I 18 LETNIEJ CORKI to bylo U ZNAJOMYCH W TAMTYM ROKU

  6. Drogie Panie .u mnie jest podobnie jak i u was . 7 nowenne teraz odmawiam za małżeństwo i męża.. Otrzymalam wiele łask.ale nie te o która prosze. Mam chwile totalnego załamania ze żyć się nie chce przecież on odszedl prawie rok temu .. nie poddaje się walcze nowenna ,koronkami, modlitwami i tak jak mówi o.Amorth.
    On ze swoja kochanka pracuje wiec się widuja . Obiecywal ze chce to skończyć prace zmienić nawet probowal … a dalej tkwi w tym samym … czasem mnie taka złość ogarnia ale zaraz sie modle i przechodzi . Wczoraj 3 godziny spedziłam w kosciele. Wczoraj właśnie pierwszy raz od dawna maz że mną korespondowal (tylko SMS nie rozmawiamy) ale to byla dluga rozmowa taka normalna nawet powiedzial do mnie asieńko. Ale wiem ze zly nie spi i muszę być czujna .
    Moja taktyka teraz to za każdym razem go błogoslawie i polecam Bogu . Wiem ze to przeze mnie nawrócona teraz walcze o jego nawrócenie .
    Ufam Jezusowi i codziennie nas Jemu zawierzam.
    Gdyby któraś z was chciała pogadac to chętnie bo nawet moja koleżanka ( myslałam ze najlepsza) się odsunela ode mnie . Sama jest dumna ze swojego rozwodu a mnie uważa za kretynke za moje poglądy wiare i walkę
    Trzymajcie się i trwajcie w Bogu .

  7. Witajcie. Dziękuję Wam za dobre słowa, wiem że nie jestem sama w takiej sytuacji i wiem, że nie podam się tak łatwo. Najtrudniej w tym momencie jest mi odciąć się od męża…… owszem radzę sobie, nie płaczę przy nim, nie błagam, ale czasem upadam i np. raz na jakiś czas wysyłam mu sms, taki z moimi przemyśleniami, nie jakieś wyrzuty…………. a mąż wtedy albo nie reaguje, albo czasem odpisze ale 2-3 słowa……………..
    On wie, że zawsze jestem otwarta na rozmowę.
    Dziewczyny jestem ciekawa jak formułujecie to błogosławieństwo męża…. jaka jest treść ???
    Pozdrawiam wszystkich. Z Bogiem
    Ufająca

  8. Napiszcie proszę co mam robić. Kocham bardzo swojego męża. Chcę ratować to małżeństwo. Już nie mam nadzieji patrząc na jego postawę. Wszyscy mi mówią że on nigdy nie zechce wrócić. Czasami myślę że zwariuje. Jak mam żyć jak się pogodzić z odrzuceniem ?

  9. W piątek byłam jak zwykle u mojego spowiednika i on powiedzial mi ze nie mogę tak ciągle żyć . Ta siódma nowenna za męża powinna być ostatnia . Mam powiedziec : Boze juz dosyc . Teraz Ty działaj w życiu mojego męża. Powinnam żyć tak żeby PODOBAĆ SIĘ BOGU. Nie może dominować cel powrotu męża. Należy skupić się na dzieciach i na sobie . Żyć szczęśliwie z Jezusem u boku. Oczywiście modlić się ale po prostu żyć .
    Powtarzal mi to już wczesniej . Ale ja do tego bardzo długo dojrzewałam . Mowil o zastanowieniu się nad sobą ,tym co bylo źle w małżeństwie ,czego brakło i próbować to zmienić . SZANOWAC SIEBIE bo gdy nie będziesz szanować siebie to mąż tym bardziej nie będzie Cie szanować . To trudne . Ja ciągle do tego dorastam

  10. Dziękuję za wsparcie. Pozostała mi wiara czekanie nadzieja i modlitwa. Pogodzenie się z wolą Bożą.
    Mąż zwalił cała winę na mnie . Przyjmuje to na siebie. I tylko nie mogę pojąć że tak łatwo odpuścił
    Że on zawinił większymi grzechami a ja krzykiem i gledzeniem. Ale ciężkości grzechu nie ma znaczenia. On mówi że jest szczęśliwy. Mieszka z mamą. Nie ma pracy obecnie bo jest chory i czeka na zabieg. A ja mam dom pracę dzieci i gryze podloge z bólu . Serce mi pęka. Rycze całymi dniami .Nie ma sekundy bym o nim nie myślała. Opętały mnie myśli o nim .
    Chciałabym się z tego wyzwolić.

  11. Bernadetko. Ja Cie doskonale rozumiem. mnie serce pęka w dalszym ciagu (mimo że niedługo rok będzie jak odszedł , a kochankę ma juz od półtora). Tu trzeba czasu na dojrzenie do niektórych spraw tzn inne patrzenie na to. Mówię to wszystko, może się mądrze nawet,,ale wiem jak jest , przechodzę to , jestem może o krok dalej , ale czasem mam wrażenie że znowu się cofam , potem znów głowa do góry i tak w kółko. Czasem mam dość i chcę rzucić wszystko, znależć kogoś nowego i takie tam głupie myśli. Ale zaraz się opamiętuje i odrzucam te podszepty złego . Kiedyś niepojęte było dla mnie żyć w czystości tyle czasu, a daje radę . MOJA SIŁA W PANU !
    a najgorsze, że nikt poza mna nie modli się za nas. nie mam z kim pogadać , wyżalić się , nikt mnie nie rozumie , tej mojej upartej walki o męża.

  12. I Gabriela ma rację. trzeba stanąć na nogi i mysleć o sobie. Ja poszłam do fryzjera, kupiłam nowe ciuchy , biegałam (muszę zacząć znowu – polecam). Owszem, moje myśli wciąż wokoło męża i jej ,ale zdałam sobie sprawę,że bez niego daję rade i to całkiem nieźle. Tez mi ktoś kiedyś powiedział że jestem od niego uzależniona. oburzyłam się wtedy… teraz , po pewnym czasie , już moja reakcja na to byłaby inna . Teraz jestem Ja . Ja potrafię , Ja jestem OK wobec siebie, innych , wobec Boga. Przy mojej jednej spowiedzi (takiej ważniejszej) spowiednik kazał mi zamknąć tamten okres w moim życiu. Co”narobiłaś” Bogu wyznałaś, przeprosiłaś i żałujesz. Bóg Ci wybaczył , a teraz to już zamknięty rozdział. no…nie do końca jeszcze tak zamknęłam , ale wszystko na dobrej drodze.

  13. Ze mną to już nikt nie chce rozmawiać na temat męża. Też nikt się nie modli. No może teściowa. Nikt mnie nie rozumie za co ja go kocham. Po tym co robił. Każdy puka się w głowę.
    Najgorzej jak przyjeżdża po dziecko co 2 weekend. Wtedy błagam rycze poniżam się. Potem 2 tygodnie dochodzę do siebie. I tak wkoło. Kiedy pytam się czemu nie chce ratować małżeństwa to mówi że go wyrzucilam że swojego domu i że nigdy nie wróci i że mogłam go wcześniej kochać. Nie chce wogole rozmawiać i nawet się na mnie nie patrzy.
    W lutym wrócił na 3 tygodnie jak moja mama zmarła a potem poszedł sobie. Nie mogę pojąć tego wszystkiego.
    Dzisiaj odwiezie dziecko a ja znów będę go prawie po nogach całować żeby wrócił.
    Kiedy się to skończy.

    • widzisz, ja tez jestem znowu wystawiana na próbe . pisałam że wczoraj rozmawialiśmy jakby było ok, a dzisiaj…. znowu lipa. odwiózł dzieci i nic , nie odpisał na moje pytanie jak minął im dzień .nic zero ..
      napisałam że jeśli chcesz pogadac prywatnie to chetnie . podałam maila ale cały czas jest moderacja . więc chyba nic z tego .
      Nie martw się , nie zadręczaj . Pomodlę się dziś za Ciebie .

  14. Wszystkim Paniom, które przeżywają kryzysy małżeńskie bardzo polecam 2 książki: JAKĄ ŻONĄ JESTEM I POTĘGA KOBIECOŚCI. W moim małżeństwie też było bardzo źle. Odmówiłam Nowennę Pompejańską o uzdrowienie w małżeństwie, prosząc o „instruktaż” jak mam pracować nad sobą i swoim małżeństwem. Polecone mi książki pokryły się z zaleceniami ze spowiedzi św. Cały czas z nimi staram się pracować. Efekty przychodzą powoli, ale są ogromne. Otrzymaliśmy bardzo wiele łask. Myślę, że ważne by oddać wszystko Panu Bogu a nie kierować się tylko tym, co „ja chcę”. Wierzę, że takie nastawienie otwiera drogę łasce. Pozdrawiam. Chwała Panu!

A Ty co o tym myślisz? Napisz!