Sylwia: O łaskę uzdrowienia z lęków, depresji i nerwicy

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, właśnie ukończyłam odmawianie po raz pierwszy Nowennę Pompejańską i chciałam się podzielić z Wami moim świadectwem , moimi przemyśleniami.

Na Nowennę trafiłam przypadkowo szukając czegoś w internecie i po przeczytaniu świadectw postanowiłam i ja spróbować zacząć odmawiać ją i poprosić Matkę Bożą o łaskę uzdrowienia z lęków, depresji i nerwicy. Bardzo ciężko było mi się zmobilizować i przełamać do odmawiania czterech różańców bo odmawiałam i Część Światła, Często moje myśli ulatywały gdzieś indziej, przytłaczały mnie różne problemy, różne sprawy. Zaczynałam wątpić w sens odprawiania w taki sposób tej Nowenny, ale moja Pani psycholog powiedziała że to wszystko wynika z mojego stanu psychicznego ta nie możność skupienia się, więc często odmawiałam różaniec z książeczką do nabożeństwa, a prawie całą drugą cześć dziękczynną przy pomocy płyty z Nowenną. I tak wytrwałam do końca i udało mi się ukończyć tą Nowennę, Nie wiem czy Matka Boża przyjęła tą moją chaotyczną modlitwę i czy mogę oczekiwać od Niej upragnionej łaski uzdrowienia za takie czasami bezmyślne klepanie różańca. Przed rozpoczęciem Nowenny miałam nadzieję, że to będzie tak jak za dotknięciem czarodziejską różczką, że skończę odmawiać i znowu stanę się pełną życia i radości osobą, a to tak nie działa… przynajmniej w moim przypadku. Ale Maryja postanowiła w inny sposób okazać mi swoje łaski i w inny sposób odpowiedzieć na moje prośby, a mianowicie dostałam propozycje pracy co jest dla mnie możliwością wyjścia z domu i może w ten sposób jakąś drogą do mojego wyleczenia, w tym momencie jeszcze jest wszystko w trakcie załatwiania wszelkich formalności, ale wiem że to dzięki Matce Bożej i tej Nowennie ta propozycja bo ja sama nawet nie szukałam pracy bo nie czułam się na siłach aby podjąć pracę. Również w trakcie odmawiania Nowenny jeśli miałam jakaś drobną sprawę do rozwiązania to po skończeniu różańca udawało mi się ją pozytywnie załatwić, np. musiałam zadzwonić do osoby która bardzo rzadko odbiera telefon i czasami dzwonię do niej przez kilka dni, a tu udawało mi się za pierwszym razem i czuje to i wiem że te drobne sprawy udawały mi się dzięki wstawiennictwie Maryi. Dlatego dalej mam nadzieję, że poprzez takie małe kroczki, ciche łaski Maryja poprowadzi mnie ku mojemu uzdrowieniu. A może to są ogromne łaski jakie otrzymałam tylko nie potrafię tego dostrzec, za dużo bym chciała od razu….. Ale Nowenna ta nauczyła mnie ufności Matce Bożej i śmiałości w kierowaniu próśb ku Matce i zawierzaniu Jej swoich problemów… I myślę, że nie będzie to moja ostatnia Nowenna i że z każdą kolejną bardziej będę się mogła skupić na modlitwie i na rozważaniu różańca.
Szczęść Boże.

5 myśli na temat „Sylwia: O łaskę uzdrowienia z lęków, depresji i nerwicy

  1. Ktos niedawno powiedzial ze „siedzenie w domu” i mimochodem izolowanie sie od ludzi prowadzi do wielu problemów takich jak depresja. Czesto tak bywa jesli opiekujemu sie np osoba chora, ta osoba opiekujaca sie rowniez wymaga pamocy. Mam nadzieje ze praca, bycie miedzy ludzmi poprawi twoje samopoczucie i samoocene. Zycze powodzenia i oby ten maly promyk rozswietlil twoja dusze i zaczal pojawiac sie usmiech na twarzy.

  2. Czasem tego typu stany chorobowe może wywoływać zupełnie inna przyczyna niż psychologiczna np. niedobory jakichś składników w diecie, choroby tarczycy lub inne zaburzenia endokrynologiczne, przewlekłe choroby zakaźne jak borelioza lub jakieś pasożyty, wierzę że modląc się dalej dojdzie Pani do rozwiązania problemu zdrowotnego

  3. Sylwia, dziękuję Ci za to świadectwo. Również mam nerwicę i Twój wpis dał mi nadzieję, że może i ja odczuję poprawę.Dziękuję Ci!

A Ty co o tym myślisz? Napisz!