Sylwia: jestem wrakiem człowieka

Witam, NP podejmowałam kilka razy i nigdy nie potrafiłam wytrwać do końca, teraz piszę świadectwo po ukończonej nowennie. Zaczęłam ją odmawiać w intencji miłości i powrotu chłopaka, który zostawił mnie po ponad 7 latach związku, wiem teraz, że intencja powinna być inna, że nie można ingerować w czyjąś wolę, ale 17 dnia nowenny dopiero doczytałam, żeby nie modlić się o takie rzeczy, a nie chciałam jej przerywać więc trwała do końca w tej intencji. Okres odmawiania nowenny nie był dla mnie łatwy przez cały czas modlitwy ingerencja złego była mocno odczuwalna, nasilała się pod koniec odmawiania nowenny, ale im trudniej mi było w życiu tym więcej się modliłam. Chłopak do mnie wrócił, ale czy będę z nim dalej to wszystko w rękach Boga. Zostawił mnie, poznał nową dziewczynę, rozwódkę z dwójką dzieci w tym każde dziecko ma innego ojca, ale przestał się z nią spotykać i wrócił do mnie, jednak ciągle miałam wrażenie, że nie jest ze mną szczery niby powtarzał mi, że jestem najważniejsza i właśnie takiej zony jak ja by chciał, ale ciągle było i jest nie tak, cały czas był z nią w kontakcie, pod koniec odmawiania nowenny oznajmiła mu, że jest z nim w ciąży, powiedziałam, że jeśli tak jest to ja odchodzę, okazało się, że ciąża była urojona, powiedział mi, że zerwie z nią kontakt, bo wie, że nie może z nią być, dziś się dowiedziałam, bo w końcu zdobył się na szczerość, że nie odzywa się do niej, ale za nią tęskni i o niej myśli, że nie chce się ze mną rozstawać, ale jak ja mam żyć z taką świadomością, że jest obok, a myślami gdzie indziej, nie wiem co robić mam chyba klapki na oczach i to wynik ślepej miłości. Proszę o modlitwę w mojej sprawie. Tak ja czytam świadectwa to ludzie piszą, że to najpiękniejszy okres podczas odmawiania nowenny u mnie cały czas było i jest ciężko, ale polecam tę modlitwę, bo to ona pozwoliła mi przetrwać ten ciężki czas, wiem, że bez tej modlitwy byłoby gorzej, jestem z natury osobą, która przejmuje się bardzo, do tego przestaje jeść i normalnie funkcjonować i w tym momencie jestem wrakiem człowieka, a wszystko przez to, że brakuje mi silnej woli. NP podejmę na pewno i polecam każdemu, wierzę, że ta modlitwa pomaga jednym w taki sposób jak tego oczekują innym w zupełnie inny sposób, być u mnie może potrzeba czasu, żeby dostrzec to co ważne. Módlcie się i proście dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

38 myśli na temat „Sylwia: jestem wrakiem człowieka

  1. Sylwia,
    kochana nie tylko Ty odczuwasz podczas Nowenny ból, niewiarę i żal. To normalne, ja stara – bardzo wierząca i ufająca Maryi – gdy zakończyła mój związek przez cały czas odmawiania Nowenny miałam ogromny, ogromny żal do Matki za zabranie tego człowieka. Dzisiaj (minęło 7 miesięcy) coraz więcej rozumiem i widzę, że ten związek był wręcz tragiczny i szatański. sama Nowenna (odmawiana za moją sympatię) dawała mi wiele bólu, strachu…różnych trudnych sytuacji.
    Uwielbiaj Boga w tej sytuacji, którą teraz przeżywasz, uwielbiaj, wołaj Boże uwielbiam Cię w tym chorym związku, w moim zniewoleniu chłopakiem, uwielbiam Cię.
    posłuchaj sobie poniżej.
    Sylwia oddaj to wszystko Maryi, Nowenna naprawdę przynosi błogosławione owoce. Twój chłopak jest zniewolony tą kobietą…..nie daj się wciągnąć w ten trójkąt, chociaż już w nim jesteś. Pamiętaj, jeżeli się na to zgadzasz, tak już będzie. Twój chłopak już wybrał – ma was dwie i jet mu tak wygodnie, to taki typ człowieka – uciekaj przed nim, bo będziesz bardzo cierpieć…..dzisiejszy Twój ból jest niczym z tym, który Cię czeka będąc dalej w tym układzie…..ratuj się dziecko. Z Bogiem Słonko, niech Cię Maryja ma w swej opiece.

    https://www.youtube.com/watch?v=eKP9OEkgSOU&spfreload=1

  2. Witaj , miałem już pujsc spać , puzno przecież i zobaczyłem kolejne świadectwo na mailu i pomyślałem a przeczytam i przeczytałem

    Posłuchaj mnie prosze
    Rozumiem co przezywasz , cierpienie z miłości to jakby ktoś wyrywał ci dusze , pamietam ten stan beznadzieji , niemoznosc jedzenia i wieczny przytlaczalacy stan , stan beznadzieji , jak sobie to przypominam to poprostu łzy , to był koszmar !!’ Na serio , ludzie popełniają samobójstwa przez takie rzeczy , ale tobie powiem coś , mój stan wynikał z tego ze ja rzuciłem zaklęcie z podręcznika czarnej magii na moja ukochana wtedy , zaklęcie zniewolenia miłosnego , przeżywałem tortury za to i ona tez chodź niewiedziała o tym , uratowała mnie Matka Boża w Licheniu , tam pojechałem i błagałem przed samym ołtarzem płacząc o łaski bo już dłużej nie mogłem tak iść , szatan mnie niszczył jak robaka , nie wiem co ostatecznie jest skutkiem takiego stanu w waszym związku ale ja ostatecznie poddałem sie egzorcyzmowi i puściło

    1. POKUTA
    2. POST
    3. RACHUNEK SUMIENIA Z ŻYCIA
    4. MOCNE POSTANOWIENIE POPRAWY
    5.SZCZERA SPOWIEDŹ
    6. ZADOŚĆ UCZYNIENIE BOGU I BLIŹNIEMU
    7.JALMUZNA JEZELI MOŻESZ
    8.NP

    Jezeli te wszystkie czynniki które w groncie rzeczy bardzo łatwo wykonać TY wykonasz to musi puścić !!! Coś cie trzyma , was , w czymś tkwi diabeł ,pomysl , zastanów sie i na nowo WYPŁYŃ NA GLEBIE , ZAUFAJ CHRYSTUSOWI on przez to cierpienie cie ostatecznie tylko uświęci !!!! Modl sie Nowenna ale szczegolnie uważnie ROZWAZAJ TAJEMNICE BOLESNA , ROZWAZAJ JA UWAŻNIE I ROZTROPNIE TO POTĘGA ! A SIEBIE POWIERZAJ UKRYTEJ RANIE RAMIENIA CHRYSTUSA , WYGRASZ TO !!!!!

  3. Mam wrazenie ze twój chlopak chce ” zlapac dwie sroki za jeden ogon” czyli byc z toba ale tez nie zrezygnowac z tamtej. Z jego strony to bardzo egoistyczne podejscie, I wygodne. Zwiazek polega na uczciwosci a jezeli on teraz tak postepuje co bedzie pózniej na przyklad w waszym malzenstwie, kiedy pojawia sie dzieci. Wtedy on bedzie krzywdzil nie tylko ciebie ale tez wasze dzieci. Zastanów sie czy to jest tego warte, cierpisz juz teraz. Moje slowa sa mocne ale musialam kiedys w zyciu pokazac pewnej osobie drzwi i powiedziec ze to jest koniec. Równiez bylam oszukiwana, plakalam ale w koncu podjelam decyzje aby siebie chronic. Naprawde chcesz brac udzial w ich grze? Oni swietnie sie bawia a ty cierpisz.

  4. Ja bym takiemu nie ufał,bo raz,że nie prostał pierwszemu zadaniu czyli pierwszemu małżenstwu,a Ty byś wierzyła dalej.Nie warto wchodzić takie zwiazki.Zastanawiam się czemu większość dziewczyn wchodzi takie związki,a obok siebie np mają różnych fajnych chłopaków często nawet nie wiedzą o nich :).Co prawda może nie są w ich typie ale szukacie często tam gdzie nie jest dobry i efekt jest taki,że nic nie wychodzi. 7 lat to dużo :D.

    @Piotrze co do czarów i tych innych zaklęć to każde słowo jakie wypowiesz musisz być ostrożny.To nie są żarty jak powiedział ksiądz egzorcysta Piotr Straff(czy jakos tak). Generalnie trzeba uważać na każde słowo.

  5. Piotr,ja pamiętam jak kiedyś byłem zły na coś to nawet modlitwą mgłem zgrzeszyć,bo poprosiłem o coś co nie było zgodne wolą Bożą,Pan Bóg oczywiście wyprasza to co jest zgodne wolą Bożą ,ale wiesz niekoniecznie to musiało być od strony Pana Boga eh sam juz nie wiem jak to działa 😀

  6. Witaj Sylwio
    Piszesz,że 7 lat jesteście w związku( ale chyba nie małżeńskim?). Mogę się teraz mylić ale wnioskuję, że żyjecie 7 lat w związku niesakramentalnym czyli w świetle prawa kościelnego w grzechu. Przez 7 lat Twój partner nie potrafił podjąć męskiej decyzji czyli wstąpić z Tobą w związek małżeński. Pomyśl troszeczkę czy naprawdę chcesz marnować życie dla takiego egoisty, który Ciebie oszukuje i wykorzystuje, a tym samym odciąga Cię od przystępowania do sakramentów świętych…(chyba, że żyjecie w czystości??).Ja widze tutaj działanie złego (szatana), jesteś zniewolona uczuciem do tego człowieka. Wybierajac tego człowieka, godząc się na współżycie z nim, poddajesz sie w niewolę szatanowi…Dlatego depresja, smutek i cierpienie.
    Proś raczej Matkę Najświętszą o łaske uwolnienia i światło w tej sprawie. Myślę również, że Twój chłopak potrzebuje bardzo dużo modlitwy ponieważ jest bardzo zniewolony, djabeł sie nim bawi, a Ty jesteś również ofiarą tego…
    Wracając do Twojego chłopaka, to módl się gorąco jeżeli Ci zależy na nim, o przemianę wewnętrzną dla niego. Jeżeli Matka Boża nie przemieni jego serca, to nie warto tracić na niego czasu, bo bedzie Cię tylko ranił. Nie wiem czy on jest człowiekiem wierzącym? Sądząc po jego postępowaniu daleko jest od kościoła..Mimo wszystko spróbuj zachęcić go do odmawiania Nowenny P. Może będzie się modlił razem z Tobą. Bóg może zmienić wszystko w naszym życiu, ale tylko wtedy kiedy o to poprosimy i chcemy tego. Poniewż Bóg nade wszystko szanuje naszą wolność…

  7. Ja tez juz nie mam sily , modlitwy nowenny prosby blagania i nic kilkanascie lat wiary nadziei i z czlowieka pelnego optymuzmu stalam sie czlowiekiem ktoremu nie chce sie zyc bo nawet nadzieja juz odeszla , jestem w trakcie odmawiania czwartej nowenny i chyba juz ostatniej bo to sa tylko ciagle lzy i gorycz porazki zyciowej, czesto czytam swiadectwa jak niektorzy pisza ze juz w trakcie pierwszej nowenny prosba zostala spelniona i wtedy namawiaja ze warto sie modlic pewnie cos w tym jest , ja ze swojego doswiadzenia powiem ze chyba nie warto no chyba ze Pan Bog o mnie zapomnial, bo ilez mozna prosic i blagac w pewnym momencie kazdy sie podda. Pewna mloda kobieta ktora byla dreczona przez meza , przed swietami byla u spowiedzi, a po swietach popelnila samobojstwo zostawiajac dwoje malych dzieci ktore kochala, do jakiego punktu musiala dojsc ze zostawila dzieci , a przeciez przyszla do kosciola szukala ratunku , i co zostala zupelnie sama Pan Bog nie pomogl. Inni o co tylko poprosza po chwili maja . Po historii tej mlodej kobiety zastanawiam sie czy warto wogole modlic sie i prosic bo ja juz nuespecjalnie widze sens

    • Aniu, nie możesz Boga osądzać czynami tej kobiety. Owszem szukała pomocy, ale nie wiesz w co była uwikłana, może liczyła na „czary mary”??? może była tak udręczona (na pewno), że resztkami sił przyszła do Spowiedzi Św., ale potem wróciła do swojego koszmaru, który miała w domu….nie wiesz tego, więc dlaczego osądzasz Boga????
      Bóg Ją kochał i płakał nad Nią, ale Ona miała własną wolę, w którą Bóg nie ingeruje, nigdy…..jeżeli ktoś postanawia odejść od Boga, Bóg nie trzyma Go siłą, płacze nad człowiekiem, bo wie, że jest zbyt słaby aby samemu się obronić….Bóg szuka drogi do człowieka, ale do niczego go nie zmusza…..zacznij słuchać Ojca Pelanowskiego, Glassa, Pawlukiewicza i innych, którzy w sposób zrozumiały interpretują Słowo Boże. Nie wystarczy modlić się Nowenną mając tylko na uwadze spełnienie i już, a jak nie, to ja się nie bawię – nie wierzę.
      Bóg nie będzie trzymał nikogo, to ma być oddanie się, zaufanie i uwierzenie, ale nie na zasadzie czary mary…..żywa wiara – a czy czytasz Pismo Św., zgłębiasz wiarę poprzez jej rozumienie?????
      Ze słów….nie wiem czy to ma sens…., wynika, że ludzie żądają spełnienia intencji w fałszywej pokorze…..modle się i nic, wobec tego to nie ma sensu…..a co robili wcześniej????
      Czy była jakaś modlitwa, wiara – jaka wiara?????
      Bóg nie jest bozią, nie jest magią, ani wisienka na torcie – albo wierzysz i masz wolność, albo wierzysz w siebie i oczekujesz tylko spełnienia własnych pragnień, bo ze wszystkim sobie świetnie radziłaś i w tej jednej rzeczy tylko potrzebujesz pomocy, bo jak nie to się wypisujesz z tej całej wiary….pamiętaj – to Twój wybór, jesteś wolnym człowiekiem, albo wierzysz i oddajesz swoje życie Bogu, albo radzisz sobie sama. Jest tylko takie małe pytanie…..jak sobie radziłaś, skoro teraz padłaś na kolana????? co dalej??????
      Aniu, być może Cię uraziłam, ale czasami trzeba?????
      Ja jestem wierząca głęboko, ale cały czas zgłębiam moja wiarę, bo nowe wyzwania staja przede mną, i nowi ludzie – a ja nie rozumiem….studiuję pisma teologiczne, trudne …nie dla wszystkich przyswajalne, ale tłumaczą mi moją małą wiedzę….a im więcej wiem, tym widzę, że na prawdę mało wiem. Więc Kochana zacznij od słuchania – Pelanowski mówi bardzo przystępnie, jasno – spróbuj …..a potem na nowo zacznij wierzyć, albo zrób krok do wiary, do Boga – On na prawdę Jest……i wie że Ty Jesteś – szuka drogi do Ciebie…ale Ty Go nie słyszysz, nie dajesz Mu szansy…….zamknęłaś się na Niego…..spróbuj uwolnić się od tego wyobrażenia o Bogu i uwierz.

  8. Pani Aniu mam tak samo. Modlę się, modle i nic. Wiem, że NP nie jest jakimś „czart mary” a Matka Boża nie jest wróżką czarodziejką. Ale naprawdę opadam z sił i nadziei. Każdy mi mówi że jestem głupia i naiwna wierząc, że moja intencja zostanie wysłuchana. Ja jednak uparcie sie modlę, tylko coraz bardziej zastanawiam się czy inni nie mają racji a ja rzeczywiście jestem głupia i naiwna….. ;(((

  9. Jestem po ślubie czery laty w tym 1 rok gdzie nie mieszkam z żoną . odmówiłem juz 5 nowenn w intencji uratowania mojego sakramentalnego małżeństwa zamawiam cały czas msze świete za małżeństwo żona twierdzi że sie wypaliła i nie ma sensu ratować małżeństwa teraz dowiedziałem sie że juz został wyznaczony termin na czerwiec w sprawie rozwodu to ja sie pytam to jest wolą Boża by doszło do rozwodu rozwód jest grzechem cieżkim to Bóg dopuszcza do tego może jestem zagłupi ale tego zrozumieć nie mogę jeżeli ktoś przysiega miłość i wiernoś i że nie opuści do śmierci to powinien być z drugim człowiekiem i ratować małżeństwo jak tylko sie da.Ten rok nie obecności żony to istne piekło człowiek sie modli i efektów nie widać jeśli ktoś może proszę o modlitwę za moje małżeństwo

    • Radku, masz rację „…miłość i wierność i że nie opuści do śmierci” to święta przysięga małżeńska, ale niestety przysięga nie Boga, tylko człowieka, a człowiek jest istotą wolną, grzeszną i niedoskonałą, błądzącą i dającą się manipulować. Tylko Bóg był wierny, bez grzechu i wszystkim rozdawał miłość, a i to człowiek Go ukrzyżował…..cóż więcej można powiedzieć??????
      Bóg dopuszcza, bo dał człowiekowi wolną wolę, czyżby Twoja żona jej nie miała?????
      Dlaczego więc masz żal do Boga, który płacze z Tobą???? czy tego nie widzisz????
      Pamiętaj, że Bóg potrafi z najgorszego zła, dramatu wyprowadzić dobro….i ufaj, ufaj a nie wyrzucaj grzechy, które do Boga nie należą. Cierpisz ale Bóg Cię trzyma, bo teraz jesteś najbliżej Jezusa….jesteś zdradzony jak On, więc myślisz, że On Cię nie rozumie????
      Oddaj Mu ten ból, nie dźwigaj go, Bóg go podźwignie, a Ty Uwielbij Boga w tym bólu, a zobaczysz że zdziała cuda – tylko nie po ludzku, a według woli Bożej.

  10. Pani Marto ja nie mowie o spelnieniu doslownie prosby ale o radosci serca pokoju wewnetrznego a u mnie nie ma nic , no chyba oprocz depresji , zawsze wierzylam ze Bozia pomaga w takich sytuacjach bo nie bardzo wierze ze lekarz moze wyleczyc dusze , ale chyba musze pojsc do lekatza bo po ludzku nie daje sobie rady , komus kto prosi i dostaje to moze sie cieszyc i dziekowac a przede wszystkim poglebia sie wiara , ja modle sie chodze czesto do kosciola na adoracje ale jak ktos mnie pyta czy cos sobie wymodlilam to nie mam argumentu na tak , tylko tyle ze mi nikt jeszcze nie powiedzial ze po co ci to. Coeaz bardziej wierze w to ze to czliwiek sam sobie ksztaltuje zycie , a to czy robi to z modlitwa czy nie to sadzac z obserwacji nie ma znaczenia , i coraz czesciej utwierdzam sie w przekonaniu ze modlac sie jako mloda dziewczyna robilam blad zamiast korzystac z zycia i niczym sie nie przejmowac a ja po prostu zylam nadzieja i wiara co w koncu okazuje sie zwykla iluzja

    • Nie wiem czy to ty pisałaś o studiowaniu teologii. Nie ma w tym żadanego wyzłośliwiania ani oceny, ja się chciałam podzielić myślą jedną. Chodzi o to że pare razy w życiu widziałam takie sytuacje że po polonistyce ludzie przestawali czytać i gorzej pisali niż przed studiami jakby im talent wyparował. A po teologii to znane mi są przypadki takie, że ktoś po tych studiach traci takie coś, ja nie umiem tego dobrze nazwać, taką wiarę prostego człowieka i jak ma kryzys wiary albo zaufania do Boga to wszystkim dookoła przejdzie szybciej a on się dalej męczy. Kryzys ma każdy ale czemu tym po teologii trudniej to nie wiem. Ja tam nie chcę takich wsiowych mądrości powtarzać że ludzie na studiach głupieją (ja mieszkam w małej miejscowości i tu często to słyszę). Broń mnie Panie Boże od tego! Ale coś jest nie tak z nie wiem czym jakby w samym wychowywaniu ludzi, bo to przecież szkoła chociaż wyższa. Ja u mojej córki (nie teologia!) podobne rzeczy widzę, a do tego ona się najmniej interesuje tym co studiowała a poszła na studia z pasji szczerej.

      • dobrze pamiętasz, studiowałam teologię. Mówi się jak chcesz stracić rozum idź na filozofię, a jak chcesz stracić wiarę idź na teologię
        Ja wiary nie utraciłam
        Napisałam tylko, że tyle się modlę i modlę a łaski o którą proszę w nowennie nie otrzymałam i to mnie podłamuje. Przez to czuje się gorsza. Pomijana przez Boga. Niekochana przez Niego
        Po prostu po ludzku brakuje mi sił i nadziei
        Niektórzy piszą tutaj, że w połowie nowenny byli i już otrzymali tyle łask
        a ja niedawno zaczęłam kolejną w tej samej intencji i nic.

        • Marto…jeśli studiowałaś teologię, to pewnie obiło Ci się o uszy coś o wolnej woli człowieka, którą Bóg ( w przeciwieństwie do człowieka) zawsze szanuje. Z tego co się zorientowałam to modlisz się o powrót jakiegoś chłopaka czy mężczyzny, który gdyby chciał to by dawno już do Ciebie wrócił. Bóg nic do tego nie ma. Siłą go do Ciebie nie zaciągnie. I nie jest to w żaden sposób związane ani z miłością Boga do Ciebie ani z ilością odmówionych przez Ciebie modlitw. Zastanów się jakie błędy popełniłaś w tym związku, że mężczyzna, że odszedł i nawet nie utrzymuje z Tobą kontaktu . Rusz do przodu wykorzystując ten bagaż doświadczeń w przyszłości a nie patrz ciągle w przeszłość. Powodzenia.

          • Zadowolona skoro tak pojmujesz sprawę to o wolnej woli człowieka powiedz kobietom, które modlą sie o powrót męża, ratowanie rodziny
            Z nimi też już kaplica i na nic ich modlitwy?
            Racja Pan Bóg nie ingeruje w wolną wolę człowieka, ale jak mi jedna z sióstr napisała – może przyprowadzić tą osobę.
            I tak jak napisała – zapewniała o modlitwie swojego zakonu, by Pan Bóg przyprowadził mojego Ukochanego do mnie.

          • właśnie zauważyłam, ze jest Pani poraniona bo któs Pania nie u swiadomił, wiem jaka jest różnica miedzy małżeństwem a mieszkaniem na kocią łapę. Tylko my nie mieszkaliśmy na kocia łapę. Pokochałam go tak po prostu, ale nie mieszkaliśmy ze sobą. Jeżeli Panią tak razi moja intencja i moje wypoiwiedzi to proszę ich nie czytać, bo wypraszam sobie takie uwagi. Skoro Pani sie nie udało to nie znaczy ze juz wszystkim sie nie uda. Masa tutaj nie tylko żon ale i dziewczyn modli się o powrót swojego męża bądź chłopaka

        • Mi nie chodziło nawet o kryzys wiary, tylko o wszelkie możliwe kryzysy, w których wiara pomaga, ale nie wierzyć w siłę wytrwałej modlitwy to tak samo jakby nie wierzyć wcale, no bo w kogo, w jakąś Siłę Kosmiczną czy Świętą Energię?. Ja wiem że jak się jest młodym to dziesięć lat (na przykład) wydaje się stuleciem, ale ja już się nauczyłam że zmiany dokonują się w Bożych cyklach i one są długie bo my ciągle się opieramy. Jak bez Boga chcemy to wszystko (poza zdrowiem i życiem) ekspresowo! Chłopa z odzysku przez portal randkowy też, znam takich. I szczęśliwi że hej bo JUŻ ROK ze sobą są na kocią łapę, czyli na kredycie u diabła.

          • Każdy przechodzi kryzysy wiary. Nawet najgorliwsi, nawet księża zadają sobie, Bogu pytania. Ja tak mówię trochę żartobliwie Panu Bogu, że my wobec niego jesteśmy karaluchami, bo On jest potężny i wszystko może uczynić. To, że jestem teologiem nie ozn. że jestem zawsze pełna nadziei i sił. Jestem zwykłym człowieczkiem, który po ludzku też opada z sił i zadaje pytania

          • Droga Marto, nic wiem, czego Ci bardziej współczuć… Czy tego, że po teologii nie widzisz różnicy pomiędzy sakramentalnym związkiem małżeńskim ( chociaż i w tym wypadku Bóg nie narusza wolnej woli, bo gdyby tak było to wszystkie rozbite małżeństwa by do siebie wracały ) a życiem na kocią łapę czy tego pisanego z dużej litery „Ukochanego”, który odszedł w siną dal…

          • Aha… i nie pisze tego Marto złośliwie. Po prostu zawsze żal mi bardzo dziewczyn, które zafiksowały się na jakimś gościu i w ten sposób marnują sobie życie. Też kiedyś taka byłam i bardzo żałuję, że ktoś wtedy mną nie potrząsnął…

        • Do Marty Ch. Modlitwa nigdy nie jest NA NIC, tylko nie zawsze zostaje „spożytkowana” przez Boga na to, o co nam chodzi. Ewangelia mówi wyraźnie, że są ludzie, którzy albo się takimi urodzili, albo inni ludzie ich takimi uczynili, że się do pewnych rzeczy nie nadają. Ale najczęściej potrzebny jest czas i zawierzenie. A co do wymuszania czyjegoś powrotu modlitwą, to trzeba pamiętać, ze jeśli ktoś jest już jakoś tam związany z inną osobą (nie wiem, jak jest u Ciebie, to tylko przykład szerszego problemu), w której pokłada nadzieje lub z którą się pokłada, to sprawy są bardziej skomplikowane. Wtedy nasza modlitwa jest modlitwą o to, by ta osoba została opuszczona, a Bóg na takie rzeczy jest „głuchy”, bo nikogo z nas nie wyróżnia – ludzie podjęli pewne wybory i koniec . Dlatego też najbezpieczniej jest prosić o to, by Bóg zmienił w nas to, co utrudniało relację, co czyni nas samotnymi, bo z reguły to jest to samo, co utrudnia nam WSZELKIE relacje i powoduje szerzej rozumianą alienację. Wtedy spokojnie można dodać, że prosimy, by po naszym uzdrowieniu wewnętrznym stała się jego wola, a jeśli to jest możliwe – w sensie: dobre dla wszystkich) – żeby raz jeszcze przecięły się ścieżki życiowe nasze i tej osoby. Do tego się dochodzi powoli w modlitwie. My widzimy nasze zachcianki, pragnienia, marzenia, Bóg widzi łańcuch pokoleń do końca czasu i nasze prawdziwe potrzeby oraz potrzeby tych, co będą po nas. Bo przecież celem tego wszystkiego jest nasze stanięcie w prawdzie i w konsekwencji zbawienie. Dlatego Boga nie interesuje nasz „zegar biologiczny”, jeśli przez jakąś rolę społeczną (której uparcie chcemy) oddalimy się od tego celu, bo ona nie jest dla nas.
          Dopóki czyjś powrót jest naszą obsesją, nic się nie dzieje PO MODLITWIE – Bóg nas stworzył do wolności, a nie modlitwa nas zawsze powoli wyzwala- co także dotyczy naszych dążeń. Ja to piszę z doświadczenia, bo widzę że się „zakręciłaś”, jak my wszystkie w pewnych momentach. To minie, ale trzeba wyćwiczyć cierpliwość. Zwróciłam uwagę na Twoje wpisy i czasem Ci odpowiadam, bo dostrzegłam, że Twój „kryzys cierpliwości” (bo to jest raczej to) nosi cechy moich minionych kryzysów. Wątpię, żebym miała więcej do dodania, w kilku wpisach wyczerpałam temat.

  11. Sylwio jeśli się chcesz wpakować w życiowe kłopoty na własne życzenie to brnij w to dalej…
    Jeśli nie to czym prędzej kopnij w d… temu gościowi. Pomodlę się o światło Ducha Św. dla Ciebie. Nie marnuj życia dziewczyno!

  12. Radku, wniosek jest taki,że na siłe był ślub albo po prostu Ty się nie przykładałeś. NIe bój się tego co ci piszę p prostu sam juz nie wiem.To w takim razie o co tej kobiecie chodziło ? skoro chce rozwodu ? Marzyła pewnie o rodzinie,o chlopaku takim jak Ty i dostała to,a tu nagle mówi,że wypaliła.Zupełnie nie rozumiem tego.A może w czym innym tkwi problem.Pamiętajcie drodzy ,że molditwa owszem modlimy się,prosimy,ale my czekamy na jakiś cud,ktory z góry nam Pan Bóg da nam wszystko.A człowiek przecież ma wolną wolę i czasami my musimy zadziałać niekoniecznie Pan Bóg,ale prośmy Pana Boga tylko nie czekajmy na cud,cuda się zdarzają w takich okolicznościach kiedy nie będziemy w stanie krytycznym i wtedy dostrzegamy działanie Pana Boga.

  13. Wlasnie , ktos sie modli i efektow nie widac , a przeciez jest napisane przyjdzcie wszyscy ktorzy utrudzeni jestescie , moze za malo jeszcze tego dola za malo lez za malo depresji za malo zalamania i za duzo checi do zycia , wszyskim ktorzy cos sobie wymodlili gratuluje , przynajmniej maja argument na dalsze modlitwy , przepraszam ze tak napisalam ale przeroslo mnie to co przezywam i nie mam do kogo tego powiedziec 🙁

  14. Aniu,Jeśli prosisz Pana Boga o coś takiego czyli np o dobrego męża to zrozum,że masz na około wielu facetów.Pan Bóg czasami zawiesza małżeństwa i musisz być cierpliwa.Zobacz ile jest rozwodów albo problemów finanosowych.Ja wiem,ze trudno jest podjąc decyzje.Ja mam 26 lat i też mi nie jest łatwo.Mnie też to wszystko przerasta. Bo nigdy nie miałem dziewczyny.Jeszcze nie podjąłem się pracy,bo szukam czegoś dla siebie,choruje od dziecka na specyficzne choroby przewlekłe :(. Oczywiście nie ma szału i nie narzekam,bo choroba każdego dopada,a na szczęscie nie każę mi leżec w łózku.
    Badz cierpliwa ,pros o Ducha sw np o swiatlo,albo mądrosc i pros swojego Anioła.Nic nie jest trudne z wiarą wszystko jest możliwe i mozna góry przenosić.Jak dam swoje swiadectwo to moze komus pomoże,bo jeszcze nie zostało dodane.

    Czekam az mi dadzą swiadectwo i nic.

  15. Nawiazujac do wczesniejszej wypowiedzi to problem polega na tym ze ja juz stracilam nadzieje wiec o zadnym dzialaniu juz raczej mowy nie ma , jesli nie dostane sily odgornie to sama sobie rady nie dam bo mi sie juz zyc nie chce , brak wsparcia odgornego zniecheca do wszystkiego nawet do wstania z lozka , prosze i prosze i nic , najgorzej jak czlowiek straci nadzieje i ta N P byla ostatnia deska ratunku , ktora okazuje sie ze nie dziala , najgorsze chyba w tym wszystkim jest to ze ja sie na modlitwach zwyczajnie zawiodlam a jak nie ma nadziei to … koniec

  16. Ania, bo u Ciebie jest taki problem. Ty za bardzo traktujesz modlitwę jako życzenie jak złotka rybka.Tracisz nadzieje,popadasz smutek.Zaraz przestaniesz chodzić do kościoła i stracisz kontakt z Panem Bogiem,a tego przecież nie chcemy ? Ja dałem swój przykład,bo mnie Pan Bóg nie wysłuchuje co do słowa i dalej się modlę. Też często się martwie,że mnie do konca Pan Bóg nie wysłuchuje,ale dopiero po dwóch latach zobaczyłem jak mnie zmienił.Chociaż chodziłem do kościoła i tak dalej :).
    Wsparcie masz jak najbardziej,ja dopiero teraz sobie uswiadomiłem,że mamy pomonicka swojego Anioła oraz Matkę Boża, Ducha św oni zanoszą nasze modlitwy.Rozumiem Ciebie,że nie masz przyjeciela i tak dalej.Ja też nie mam takich zaufanych nikt do mnie napiszę chociaż czasami ktoś się tam oddywa..Naprawdę nie ma się czym martwić.Koniec dopiero będzie jak jak umrzemy.A tu jeszcze mamy szanse się naprawić.

  17. Zadowolona:)
    To co piszesz jest trafne w 100%. Nigdy nie patrzyłam z tej perspektywy na działanie Boga w moim życiu…Jest w tym głeboki sens. Ja kiedyś nie dostrzegałam działania Boga,Jego miłości, łaski, bliskości i obecności..Żyłam pełnią życia biorąc z niego to co lekkie, łatwe i przyjemne aż sięgnęłam dna…Zepchnęłam Boga na boczny tor ale On mnie nigdy nie przekreślił. Cierpliwie czekał…Dzisiaj wiem, że (tak jak piszesz) tylko w Jego rękach mogę czuć się bezpieczna. Odczuwam Jego miłość w każdym momencie i nie mogę powstrzymać łez….

    • NINA PIEKNIE TE LZY SZCZESCIA Z OBECNOSCI BOGA NA CODZIEN TO JEST COS CO POLUDZKU NIEWYTLUMACZY SIE W ZADEN SPOSOB

A Ty co o tym myślisz? Napisz!