Rita: Pokonałam małżeński kryzys

Szczęść Boże, chciałabym przedstawić moje świadectwo. Mniej więcej niecały rok po ślubie zaczęło mi się bardzo nie układać w małżeństwie. Nie potrafiliśmy się z mężem porozumieć, bardzo dużo się kłóciliśmy, nie było między nami czułości.

Oczywiście, był to proces stopniowy. Na dodatek Szatan sprawił, że zaczęłam inaczej patrzeć na pewnego mężczyznę, który był w moim życiu i ostatecznie bardzo się nim zauroczyłam. A z mężem układało się coraz gorzej. Z pozoru wszystko było okej, ale nasze współżycie było sporadyczne, nie pomógł nawet wyjazd na wakacje, gdzie wciąż się kłóciliśmy. Miałam wrażenie, że jesteśmy sobie obcy. Zaczynały jakby wygasać wszystkie moje uczucia. W tym okresie mojego życia mój mąż też nie był idealnym małżonkiem. Nie miał do mnie cierpliwości ani czułości. Nie zabiegał o naszą miłość. Nie starał się o nas. Było wręcz odwrotnie, wciąż się kłóciliśmy. W domu wybuchały wielkie awantury o głupstwa, przez które ja wciąż myślałam o tamtym mężczyźnie, szukając jakiegoś ukojenia. Tamten zauważał we mnie kobietę, dla męża byłam jakby zbędna. W relacji z mężem zaczęły padać okropne wyzwiska. Oboje bardzo się wyzywaliśmy i raniliśmy się słownie. Jestem przekonana, że wpadliśmy oboje w głęboką przemoc psychiczną i agresję słowną. Nigdy wcześniej nie mówiliśmy do siebie w ten sposób. Doszło do tego, że sama już nie wiedziałam, czy nadal kocham męża. Ściągałam z Internetu wzory pozwów rozwodowych i szukałam kawalerek do wynajęcia. Rozważałam rozstanie. Wiedziałam jednak, że nie odważę się na to, byłam więc pewna, że będę żyć dalej w tym marazmie. Istotne jest także to, że nie umiałam modlić się o nasz związek… Umiałam modlić się o pracę, o swoich bliskich, o zdrowie, ale nigdy o nas, za nas, nigdy o to, by było dobrze między nami. Zły działał przeraźliwie… W tym okresie było wokół mnie wiele złego, ale były też osoby, które starały się pomóc, czy to realnie, czy wirtualnie. W końcu byłam już tak zatruta na duszy, że wiedziałam, że muszę coś zmienić w swoim życiu i przestać myśleć o tamtym mężczyźnie, bo dłużej tego po prostu nie zniosę. Byłam na skraju. Ale wydawało mi się, że nawet jeśli skończę rozmyślać o tamtym i przestanę „zdradzać duchowo” mojego męża to i tak się między nami nie poprawi. Wydawało mi się, że wygasło już wszystko. Postanowiłam sięgnąć po ostatnią deskę ratunku… Zacząć w końcu modlić się za nas nowenną pompejańską. O zgodę i miłość między mną a mężem! I wtedy zaczęły się naprawdę dziać małe cuda, które razem w całości złożyły się na duży cud  Stopniowo udało mi się ograniczyć obecność tamtego mężczyzny w moim życiu, a w ślad za tym znów potrafiłam inaczej spojrzeć na mojego męża. Kilka dni przed zakończeniem nowenny bliska mi osoba powiedziała mi, że właśnie zakończyła odmawiać nowennę w intencji mojego małżeństwa, więc ta modlitwa była podwójna!!! W naszym życiu zaczęły się dziać dobre rzeczy, o których tak długo marzyliśmy. Wiem, że to dopiero początek, ale jestem przekonana, że Matka Boża usłyszała moje (i nie tylko moje) modlitwy (które nie zawsze były takie ułożone, bo często modliłam się idąc do pracy lub też na leżąco w łóżku) i nie zostawiła nas samym sobie. Będę zawsze głosić Jej chwałę. Tym świadectwem chcę przede wszystkim podziękować, bo naprawdę, ale to naprawdę mam za co… Jestem Maryi stuprocentowo powierzona i tak będzie już do końca mojego życia. CHWAŁA MATCE RÓŻAŃCOWEJ !!!

Nie przegap ciekawego świadectwa!

Czy wiesz, że zapisując się do biuletynu, co piątek będziesz otrzymywać najświeższe świadectwa nowenny pompejańskiej?

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

11 komentarzy do "Rita: Pokonałam małżeński kryzys"

Powiadom o
avatar
Ewelina
Gość
Ewelina

Twoje świadectwo daje mi nadzieję. Ja również jestem niewiele ponad rok po ślubie. Też między mną a mężem nie ma czułości. Tylko kłótnie i tyle. A kiedyś potrafił być romantyczny. Teraz jakby ta miłość wygasła. Modlę się o nawrócenie męża i na pewno kolejna nowenna będzie o uzdrowienie naszego małżeństwa.

Kasia
Gość

Dziś jest 27 dzień nowenny części blagalnej w intencji uzdrowienia małżeństwa i powrotu do domu do mnke i 3 letniej córeczki. Nasz jest z kochanką..zły szaleje. Maz wczoraj powiedział ze to koniec,że mnie nie kocha i ze chce rozwodu. Dwa dni temu śnił mi się Szatan cala nic i groził ze jak nie przestanę to zabije moją mamę. Czuje się okropnie ale nie ustaje w modlitwie. Proszę o modlitwę za moje małżeństwo i za mnie aby Zły mnie zostawił. Dziękuję Wam.

autorka świadectwa
Gość
autorka świadectwa

Dziewczyny, będzie dobrze – zobaczycie! Tylko nie ustawajcie w modlitwie. Ja też miałam sporo przeszkód w odmawianiu, znużenie, zmęczenie. Byłam już naprawdę całkowicie opętana przez Złego.

A teraz w końcu mogę powiedzieć, że między mną a mężem jest dobrze.

Ściskam i błogosławię,
Autorka świadectwa

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Nie koniecznie musi być dobrze…Nie chcę nikogo zniechęcać do modlitwy. Sama od ponad 2,5 roku modlę się w intencji mojego męża i mojego małżeństwa. Nie jest ani odrobinę lepiej i światełka w tunelu tez nie ma. Za to jest sprawa rozwodowa w toku…. I dziś już jestem na takim etapie, że dopuszczam myśl że moje małżeństwo się za moment formalnie zakończy…. Bo takie rzeczy się zdarzają. Być może taki jest plan Boży???? Nie zawsze jest tak że wymodlimy sobie cud w postaci uratowania małżeństwa czy nawrócenia męża….

Marek
Gość

Ja Kasiu się 4 lata modliłem o uratowanie mojego małżeństwa…Też o nawrócenie żony, o niedopuszczenie do zdrady…Małżeństwa już nie ma, żona się nie nawróciła, a teraz jest ze swoim kochankiem…Chyba nie ma sensu się o nic modlić…

Elżbieta
Gość
Elżbieta

Proszę się nie bać Maryja ,nie pozwoli na nic szatanowi,proszę zaufać JEJ z całego serca,z Bogiem,wszystko się uda,

Ania
Gość

Wlasnie i co wtedy wierna zona skazana jest na samotnosc???a maz ma nowa rodzine

Agucha
Gość
Agucha
To na co jest ‚skazana’ wierna żona będzie jej wyborem – ma wolną wolę, zrobić może co chce, jeśli zechce dochować wierności mimo wszystko to jest to jej wybór – choć zapewne trudny jednak jej własny – jeśli ktoś świadomie sam wybiera taką drogę to nie będzie to dla tej osoby brzemieniem – nie mówię, że wszystko będzie proste i przyjemne ale taka osoba odnajdzie w tym szczęście i wytrwa z Bożą pomocą. Choć innym z boku może się wydaje, że to ‚przegrane życie’ – nie dla kogoś kto SAM dokonał takiego wyboru, sam doszedł do tego, że tak chce… Czytaj więcej »
Gabriela
Gość
Gabriela

Genialne w prostocie i mądrości!

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Agucha…. To jest teoria… A życie jest inne… niestety…

Agucha
Gość
Agucha

Zapraszam do wspólnoty Sychar – tam są osoby, które tak własnie wybrały :I to nie ‚życie’ jest inne tylko inni-różni są ludzie i ich wybory.

wpDiscuz

Wyjatkowe kompendium o
nowennie pompejańskiej:

Tylko teraz otrzymasz… 
drugi egzemplarz za 1 grosz!

A może tak chcesz otrzymywać co piątek
powiadomienia o nowych świadectwach?

TAKalboNIE
…a więc zapisz się już teraz do powiadomień:
A teraz odbierz pocztę i kliknij łącze potwierdzające

Zamknij