Paula: in-vitro – o tym nie chcieliśmy słyszeć !

Bardzo długo zwlekałam z napisaniem świadectwa,cudu jaki się wydarzył, za długo… O dziecko staraliśmy się ponad 3 lata, bezskutecznie. Leczenie, łzy,wyczekiwanie, nasłuchiwanie, lekarze nie dawali nam szans -wg nich jedyną szansą było in-vitro, o czym nie chcieliśmy słyszeć.

Badania były tragiczne, jednak ja nigdy ani na chwilę nie zwątpiłam,nie wiem skąd miałam w sobie tyle siły,tyle wiary, wierzyłam i ufałam Bogu,że kiedyś wysłucha naszych modlitw i obdarzy Nas dzieckiem. Mimo iż jestem bardzo religijna,różaniec był dla mnie obcy, modliłam się tylko w kościele, nigdy w domu-sama nie wiem dlaczego. Podczas naszych starań o dziecko (o córeczkę-którą wiedziałam,że i tak kiedyś będziemy mieli) były chwile załamania,frustracji,lęku, płakałam i płakałam, aż pewnej nocy przyśnił mi się Pan Jezus – ciepły,jasny,biła od Niego czysta miłość, patrzył na mnie z tak wielką miłością i wiarą,że nie sposób tego opisać, ja leżałam u Jego stóp i płakałam,byłam cieniem człowieka. Powiedział mi „módl się różańcem przez pół roku,a otrzymasz o co prosisz”. Następnego dnia rano weszłam w internet i wstyd się przyznać,ale uczyłam się części różańca-tak natrafiłam na Nowennę pompejańską i zaczęłam modlić się o cud rodzicielstwa. Przez pierwszy tydzień byłam bardzo dumna,że mówię różaniec 🙂 ! ale po tygodniu zły zaczął działać z całą swoją siłą i mocą. Było bardzo źle,jednak się nie poddałam! Skończyłam jedną Nowennę,zaczęłam drugą-podczas odmawiania różańca zmieniło się bardzo dużo, już nie płakałam,nie tęskniłam,nie nasłuchiwałam własnego ciała, kolejne miesiączki przyjmowałam „na chłodno” Różaniec był moją siłą. Pewnej nocy znowu przyśnił mi się Pan Jezus, patrzył na mnie i uśmiechał się, już nie płakałam, patrzyłam na Niego i nie wiedziałam co się dzieje. Obudziłam się,była godz.3 nad ranem, uświadomiłam sobie,że to ostatni dzień części dziękczynnej Nowenny Pompejańskiej, że właśnie minęło pół roku odkąd zaczęłam modlić się różańcem, wtedy wiedziałam,że wydarzył się cud,że Bóg Nas wysłuchał… i zobaczyłam 2 kreseczki na teście ciążowym,tak bardzo wyczekiwane,wymodlone,upragnione. Dwa dni wcześniej odebraliśmy wyniki badań, 0% prawidłowych plemników heh. Dzisiaj mamy zdrową, śliczną córeczkę, przez całą ciążę odmawiałam Nowennę 8-9 sama już nie wiem,może więcej. Zachęcam wszystkich do tej jakże trudnej modlitwy, Maryja wstawiła się za nami u Swego Syna, wstawi się i za Wami- wierzcie,ale tak w 100% wierzcie,a zdarzą się cuda,o których się nawet nie śniło….

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

14 myśli na temat „Paula: in-vitro – o tym nie chcieliśmy słyszeć !

  1. Według mnie to CUD!!! Paulo mam nadzieje, że Twoje świadectwo będzie nadzieją dla wielu przyszłych MAM.
    Pozdrawiam i z Bogiem!!!

  2. Bardzo dziękuję Ci za Twoje świadectwo.Niesamowite! Przyszedł do Ciebie sam Pan Jezus. Jest to niewątpliwie CUD.A może Twoja córeczka będzie kimś wyjątkowym, kimś wielkim, bo zesłał ją sam Nasz Pan Jezus. Życzę wszystkiego co dobre i piękne. Oby zawsze był przy Tobie Duch Święty i przy Twojej rodzinie! Z Panem Bogiem!

  3. Paulo, twoje świadectwo jest jednym z piękniejszych jakie tu przeczytałam ! Gratuluję wymodlonej córeczki !

  4. Paulo Twoje świadectwo daje nadzieję. Też modlę się w intencji macierzyństwa, na razie odmówiłam dwie nowenny i przymierzam się do trzeciej. U mnie i u męża sytuacja jest bardzo trudna bowiem mąż wiele lat temu przechodził leczenie onkologiczne i aktualnie jest całkowicie bezpłodny. Lekarze nie dają żadnej nadziei. Byliśmy jakiś czas temu w Sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej w Wąwolnicy. Niesamowite miejsce. Modlimy się o cud bo po ludzku nasza sytuacja nie jest do rozwiązania.

    • Kochana !! U Nas było podobnie, mąż nie może mieć dzieci 😛 leczył się zanim poznał mnie,potem przestał,bo nie było żadnej poprawy. Ja od zawsze marzyłam o dużej rodzinie, powiedział mi prawdę, w którą ciężko mi było uwierzyć. Leczenie nic nie dawało, ja jednak wiedziałam,że prędzej czy później będziemy mieć dziecko,a co lepsze,wiem,że będziemy mieć jeszcze nie jedno dziecko 😀 u nas jest 0% prawidłowych plemników,wszystkie są beee, a jednak zaszłam w ciążę,dla lekarzy – po ludzku niemożliwej,bo skąd się wziął zdrowy plemnik, skoro nie ma ani jednego prawidłowego? heh – dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, nie patrz na badania, nie słuchaj ludzi, ufaj i wierz. Zaufaj Panu i zawierz się Maryi, Ludzie potrafią dobić do żywego, Nam nie jeden lekarz mówił „przykro mi,ale tylko in vitro Was ratuje, nie zajdzie Pani w ciążę” Nie raz wychodziłam ze łzami w oczach,ale raz wyszłam cała w skowronkach i zaczęłam się śmiać, popukałam się w głowę i powiedziałam „a zobaczysz ‚durny’lekarzu,że będę w ciąże” Ufaj i się nie zamartwiaj :*

  5. Z całego serca gratuluje. Też marze o dziecku ale mnie Bóg nie obdarowywuje takimi cudami. Mąż ma problemy i jeździmy od lekarza do lekarza i nic. Nie mam już siły, dlaczego to spotkało właśnie mnie.

    • Ja też kiedyś pytałam „dlaczego akurat ja” a no dlatego,że jesteśmy silne i Bóg wie,że damy radę !! trzeba wierzyć i UFAĆ! ufaj kochana, dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych !!

  6. Piekne swiadectwo az serce sie raduje.kochane mamy ja jestem mezadka i pragne dziecka ale sytuacja jest u nas dosc skaplikowana bo ja sie lecze na depresje i dlatego maz nie chce miec dziecka .ale odkad modle sie za siebie nowenna p. jest znaczna poprawa i wiecie co kobitki pomyslalam sobie ok mezu nie chcesz dzieci ale sa i zdarzaja sie cuda poprostu zaczne sie modlic o cud poczecia bo innej rady nie widze aby miec dziecko

  7. Przepiękne świadectwo! Dziękuję. Ja też modlę się w tej intencji nowenną już którąś z kolei i tak jak u Ciebie Basiu jest problem po stronie męża i tylko cud może pomóc. Miałam piękny sen w nocy między 1 a 2 dniem nowenny- śnił mi się nasz papież Jan Paweł II i uśmiechał się do mnie a jak wiadomo to patron rodzin 🙂 jestem dobrej myśli że będziemy rodzicami, mimo że po ludzku to nie możliwe to dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych 🙂

  8. Super gratuluję wam. U nas oczywiście strona męża bardzo słaba. Leczyliśmy się 4 lata ja zabiegi a mąż leki . Po 4 latach lekarz nam powiedział że to koniec. Ogólnie staramy się od 10 lat i ja nie jestem taka silna jak ty ja mam już wszystkiego dość ,ciężko się żyje bez nadziei. Pozdrawiam

A Ty co o tym myślisz? Napisz!