Malwina: W środku nocy mój narzeczony wysłał do mnie smsa , że nie chce ślubu, bo zakochał się w innej kobiecie.

O Nowennie Pompejańskiej dowiedziałam się od mojej mamy, która – widząc ogromne, kilkuletnie trudności w znalezieniu pracy przez mojego brata – uznała tą modlitwę na „ostatnią deskę ratunku”.

Pamiętam ten moment. Był letni, lipcowy wieczór, siedziałam na łóżku, słuchałam przez telefon o tym jak należy się modlić i nie mogłam uwierzyć, że jest nowenna, która trwa 54 dni i wymaga codziennego odmawiania minimum trzech części różańca! Rozmowę telefoniczną zakończyłam mniej więcej słowami, że podziwiam upór i hardość podjętej przez mamę decyzji, a usłyszałam, że taka jest rola mamy.
Tego jednak samego wieczoru moje myśli krążyły już wokół Nowenny i postanowiłam od razu też zacząć się nią modlić. Moja motywacja była przy tym dość osobliwa. Uznałam po prostu, że w tak upalne dni i tak nie mam siły na nic innego. Ha i od razu pojawił się problem z intencją. Myślałam, myślałam i wymyślić nie mogłam, stwierdzając zwyczajnie, że mam wszystko!!! Taka była ze mnie mądrala!
Byłam przecież zdrowa, miałam pracę oraz…ukochanego, przystojnego narzeczonego, któremu ufałam bezgranicznie i którego uważałam za jednego z najfajniejszych i najporządniejszych facetów na świecie.
Ostatecznie stwierdziłam, że potraktuję Nowennę jak „swoiste ubezpieczenie na przyszłość” i jako przyszła panna młoda zaczęłam modlić się o „szczęśliwe małżeństwo”. Te dwa słowa stanowiły więc intencję, a oczywistym dla mnie było to, że chodzi o małżeństwo z moim ówczesnym narzeczonym. Pan Bóg, za sprawą Matki z Pompejów, nie podzielił jednak mojego zdania, ale o tym za chwilę!!!!
Tymczasem przygotowania do wesela, zaplanowanego na wrzesień, „szły jak z płatka”, nabierały intensywności i sprawiały mi wiele radości, a wszystkim czynnościom z nim związanym towarzyszyła Nowenna Pompejańska. Modliłam się kiedy tylko mogłam i gdzie mogłam, a wielkim wsparciem przy tym wyzwaniu były dla mnie wasze świadectwa zamieszczane na portalu internetowym. Na kilka dni przed zakończeniem całej Nowenny ciągle miałam w głowie myśl, że w zasadzie nie będę mogła podzielić się swoim świadectwem zbyt szybko, bo to czy moje małżeństwo będzie szczęśliwe pokaże dopiero przyszłość. Stało się inaczej!!!
W 52 dniu Nowenny (na dwa tygodnie przed ślubem), w środku nocy mój narzeczony wysłał do mnie smsa , że nie chce ślubu, bo zakochał się w innej kobiecie. Oczywiście w trakcie nawiązywania z nią relacji nie powiedział, że „za chwilę” żeni się. Nie uznał także za stosowne powiedzieć mi osobiście, że chce odwołać ślub. Zostałam więc w środku nocy zupełnie z tym wszystkim sama. Nie ma takich słów, które w tym miejscu wyrażą ten ogromny BÓL!!! Po prostu nie ma!!! Nie będę też opisywała tu przez co musiałam przejść stawiając czoła sprawom związanym z ogarnięciem nowej rzeczywistości. Było strasznie- to wystarczy! W tym jednak okropnym czasie dokończyłam swoją Nowennę w intencji szczęśliwego małżeństwa, wypłakując ją dosłownie przez dwa ostatnie dni.
Zaraz później odmówiłam kolejną w intencji otrzymania siły aby „stanąć na nogi”. Jej rezultaty widziałam z dnia na dzien. I tak przez to wszystko co mnie spotkało przeszłam bez ani jednej tabletki na uspokojenie, czy herbatki wyciszającej. Matka Boża daje siły, które uzdrawiają serce, dusze, uspokajają myśli, wreszcie dają nadzieję. Sprawia, że przebywając z Nią codziennie zaczynamy być inni. Ja słyszałam, że bardzo się zmieniłam. W tym trudnym dla mnie czasie, osoby, które nie wiedziały o moich perypetiach osobistych, często pytały co się stało, że jestem taka promienna i radosna.
Odmówiłam jeszcze dwie kolejne Nowenny. Żadnej z swoich Nowenn nie ofiarowałam jednak w intencji powrotu mojego byłego narzeczonego, uznając, że Matka Boża Pompejańska wiedziała co robi zabierając go z mojego życia, chociaż ja tego zupełnie nie rozumiałam. Po prostu z czasem pogodziłam się z tym, chociaż było to dla mnie trudne.
Dziś, ponad dziesięć miesięcy od mojej pierwszej „Zdrowaśki” do Matki Pompejańskiej czuję się zupełnie inną osobą niż przed poznaniem tej modlitwy. Mając ponad 30 lat za jej sprawą zrozumiałam oczywistą oczywistość, że wiara to zaufanie w nieskończoną miłość Boga do człowieka. Stąd codziennie modlę się o to, abym potrafiła odczytać jaka jest jego wola względem mnie i o siły, aby ją wypełnić. Taką ogromną siłą i wsparciem jest Matka Boża, która nie opuszcza czcicieli wzywających jej pomocy. Jednak zaczynając odmawiać Nowennę Pompejańską trzeba być gotowym na wszystko, bo możesz wymodlić trzęsienie ziemi w swoim życiu .
I na koniec jeszcze jedno! Z początkiem roku poznałam Kogoś i w życiu nie myślałam, że będę taka szczęśliwa jak jestem teraz, ciesząc się miłością Boga i Jego Czy to z Nim ma być w przyszłości to szczęśliwe małżeństwo, o które modliłam się pierwszą moją Nowenną Pompejańską? O to trzeba zapytać Panią z Pompejów 

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

17 myśli na temat „Malwina: W środku nocy mój narzeczony wysłał do mnie smsa , że nie chce ślubu, bo zakochał się w innej kobiecie.

    • PIEKNIE I JESZE RAZ PIEKNIE MASZ HARTA MALWINO NIECH CI MATKA BOZA Z POMPEJOW I Z FATIMY BLOGOSLAWI PRZEZ CALE ZYCIE I PRZYSZLEJ TWOJEJ RODZINIE BO NAPEWNO JA W PRZYSZLOSCI ZALOZYSZ

  1. Zupełnie jakbym czytała swoją historię. Też jestem po 30-tce , też zostawił mnie chłopak (po 5 latach związku) w lipcu 2015 r. Zawalił mi się świat. Zerwał ze mną przez telefon – człowiek z którym planowałam wspólną przyszłość. Nie miałam siły żyć. Zamieściłam na tej stronie swoje świadectwo. – Aga – ufam i czekam. I gdyby nie Maryja, modlitwa i właśnie ta strona z Waszymi świadectwami, które podnosiły mnie na duchu nie wiem co by ze mną dzisiaj było. Byłam na dnie rozpaczy, nie widziałam w niczym sensu, A dziś? Dziś mimo, że wciąż jestem sama wierzę, że Bóg mnie prowadzi i kiedyś wkońcu spotkam człowieka, o którego tak gorąco się modlę. Malwino niech Bóg Ci błogosławi !!! I prowadzi. A tamten chłopak niech tylko żałuję, bo stracił świetną dziewczynę.

  2. Dobrze to ujełas jak zaczynasz modlić sie MP przygotuj się na trzęsienie ziemi. I powiem Tobie że lepiej jest rozstawać się z narzeczonym niż z mężem kiedy masz dzieci i sakrament małżeństwa. choć to tak samo boli. Z Bogiem.

  3. Malwino, cóż za hart ducha. Przepiękne świadectwo dające odwagi innym, nam pozostawionym. Jesteś wzorem, na to jak oddawać się Woli Bożej, jak kochać i ufać. Niech Ci Bóg błogosławi, a Maryja zawsze ma w swej opiece. Przepraszam Maryjo za swoją małą wiarę, która wydawała mi się duża, przy Tobie Malwino jestem marnością…..dziękuję Ci Boże za takie świadectwo, za słowo, które dzięki Malwinie do mnie wypowiedziałeś. Bóg zapłać.

  4. Malwino gratuluję wytrwałości i tego że z pomocą Maryi poradziłaś sobie z tak strasznym cierpieniem. Mnie się zdarzyło coś innego: mam 36 lat i nigdy nie byłam w związku. Kiedy chciałam odmówić NP o dobrego męża (po dwóch Nowennach Pompejańskich pierwszej w intencji pokoju na świecie, drugiej – za Polskę) Matka Boża wyraźnie dała mi do zrozumienia że życzy sobie NP w zupełnie innej intencji („Aby naród polski oficjalnie uznał w Jezusie Chrystusie Zbawicielu Świata Swojego Króla”). Odmówiłam tę Nowennę (rozpoczęłam 8 grudnia 2014 r. w Godzinie Łaski na Wawelu). Później przyszły następne: za prześladowanych chrześcijan, o nawrócenie Rosji (zdecydowanie najtrudniejsza!), za dusze czyśćcowe, za Pana Prezydenta Andrzeja Dudę, „o ocalenie Rzeczpospolitej Polskiej przed muzułmańską nawałą”, za nowy Rząd RP, za moich rodziców oraz wynagradzająco-pokutna za grzechy narodu polskiego. Obecnie jestem w trakcie dwunastej NP (dziś 33 dzień!) za pewnego znajomego i jego rodzinę. Cały czas rozpoznaję kolejne intencje… pozdrawiam serdecznie. Monika.

  5. Malwino napisałaś jedno z piękniejszych kobiecych świadectw jakie ostatnio na tym forum przeczytałam… Wiele dziewczyn i kobiet powinno się od Ciebie uczyć jak zachować dumę, godność i chart ducha w trudnej życiowej sytuacji. Bezgranicznie zaufałaś Bogu i .dlatego wygrałaś z własnymi słabościami. Serdeczności 🙂

      • Zgadzam się z Tobą Agnieszko, że czasami nie otrzymujemy tego o co prosimy i modlimy się. Dlaczego tak się dzieje, dowiemy się pewnie dopiero wtedy gdy staniemy z Bogiem twarzą w twarz. Dlatego w przypadku świadectwa Malwiny skupiłam się na jej postawie a nie na tym co otrzymała lub nie…

      • NIE ONA ZAWIERZYLA SIE MARYI SZCZESCIE TO JEST NA LOTERII ZALEZY JAK KTO PODCHODZI DO MODLITWY A MODLITWA TO NIE TOTOLOTEK

      • Co Ty piszesz Agnieszko C, szczęście????
        Czy Ty jesteś w ogóle wierząca, czy tylko liczysz na łut szczęścia jak to robią ateiści….przepraszam, ale na tle tego pięknego świadectwa, Twoje słowa zabrzmiały jak paszkwil.
        Może trzeba modlić się o wiarę, o żywą wiarę, a nie serwować Bogu koncert życzeń.
        Przepraszam jeżeli kogoś uraziłam tym wpisem, ale Agnieszka C, obraża takich jak ja. Świadectwo Malwiny dało mi nadzieję, dodało wiary w swoją godność i pokazało jak ufać. To nie szczęście to wiara, WIARA i oddanie, zawierzenie Bogu. Dziękuję Malwino.

  6. Niesamowite! Cudowne świadectwo. Życzę Ci, aby wszystko się w Twoim życiu ułożyło i abyś była szczęśliwa z tym właściwym mężczyzną.

  7. Malwino,100% Kobiety jest w Tobie(Bóg, honor, …godność).Trwaj przy Maryji,a będziesz szczęśliwa! Twoje świadectwo to dla mnie kolejna lekcja.Dziękuję.z Bogiem

A Ty co o tym myślisz? Napisz!