Iwona: Jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości to niech je rozwieje

Szczęść Boże wszystkim. Sama nie wiem od czego zacząć wiec spróbuję jakoś po kolei przekazać wszystko co możliwe. Mam 27 lat o Nowennie Pompejańskiej dowiedziałam się przypadkiem już nawet nie pamiętam dokładnie ale było to bodajże podczas przeglądania Internetu. Wyskoczyła mi modlitwa nie do odparcia.

Z ciekawości weszłam i zaczęłam czytać najpierw o nowennie, jej odmawianiu i potem o świadectwach jakie ludzie przekazują, że ta modlitwa faktycznie działa. Moje życie nie było idealne pod względem wiary. Niby jestem katoliczką, chodzę do kościoła w niedzielę i święta ale z modlitwą było ciężej. Pacierz czy różaniec przychodziły mi ciężko do odmawiania. Pomyślałam gdzie tam przecież nikt nie da rady odmawiać 3x różaniec w ciągu dnia. Gdzie znaleźć czas na to w tłoku tak dużej ilości innych zajęć jakie się ma w ciągu dnia. A tym bardziej gdzie ja bym dała radę. Bałam się zacząć. Opuściłam stronę i zajęłam się innymi sprawami. Ale codziennie przed snem nachodziły mnie myśli o nowennie, że muszę spróbować, że najwyżej nie dam rady. Oczywiście szarpałam się tak parę ładnych tygodni, coś mi mówiło nie teraz po co będę odmawiać. Ale pewnego dnia dowiedziałam się, że będziemy mieli z mężem dzieciątko. Bardzo się ucieszyłam ale też bałam, czy aby urodzi się zdrowe, czy wszystko będzie w porządku. Ta wiadomość popchnęła mnie do tego, że się przemogłam i zaczęłam moją pierwszą nowennę w intencji szczęśliwego przyjścia na świat zdrowego dzieciątka. Początki były bardzo trudne, nie raz przypominałam sobie bardzo późno, że mam jeszcze odmówić nowennę. Z czasem jednak wszystko jakoś poukładałam. Stwierdziłam, że będę odmawiać jedna część rano, jedną po południu i jedna wieczorem. Powoli modlitwa na różańcu bardzo mnie wciągnęła, może nie była idealna ale dałam radę. A świadectwem oddania się pod opiekę Matce Bożej z Pompejów jest moja córeczka. Poród zaczął się rano lecz akcja nie postępowała, tak bardzo się bałam ale wiedziałam że Matka Boża jest ze mną – z nami. Zakończyło się cesarskim cięciem. Potem tuliłam w ramionach to co najcenniejsze owoc naszej małżeńskiej miłości – cały i zdrowy. Dziś mała ma miesiąc, jest zdrowa i wiem , ze zawdzięczam to opiece Matki Bożej. Różaniec sprawił, że zaczęłam patrzeć inaczej na rolę wiary w życiu, że modlitwa jest bardzo ważna, To co jeszcze zyskałam to radość, spokój wewnętrzny, na pewno dokonała się we mnie jakaś duchowa przemiana. Międzyczasie moje życie zaczęło się komplikować , mąż uległ wypadkowi w pracy na oko. Lekarze nie chcieli dawać żadnej nadziei. Ja w tym samym dniu w którym to się stało od razu zaczęłam odmawiać nowennę pompejańską powierzyłam Matce to co najcenniejsze uratowanie wzroku mojego kochanego męża. Nowennę skończyłam, oko zostało uratowane ale mąż widzi na nie bardzo bardzo słabo, ale widzi a ja wiem że to kolejny cud że Matka Boża jest z nim i czuwa nad nim. Podczas odmawiania otrzymałam jeszcze dodatkową łaskę przedłużenie umowy o pracę. Leczenie oka męża trwa nadal a ja odmawiam kolejną nowennę (ogólnie już trzecią w moim życiu) za uratowanie jego wzroku. Jest różnie obecnie wzrok się pogarsza przechodzimy bardzo trudne chwile w naszym życiu ale nie przestajemy wierzyć że Matka Boża jest z nami i że nas wysłucha. Ja wciągnęłam również męża w tę piękną modlitwę. Odmawiamy ją razem. A jak się zakończy proces leczenia mam nadzieję że opiszę już w kolejnym świadectwie. Jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości to niech je rozwieje – Nowenna Pompejańska to naprawdę cudowna modlitwa – szczerze zachęcam do jej odmawiania – odmienia życie.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

12 myśli na temat „Iwona: Jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości to niech je rozwieje

  1. Gratuluję maleństwa… Mam w czerwcu 28 lat, nie mam męża, nie mam dziecka, kończy mi się umowa w pracy i brak jej przedłużenia… Czytając Twoje świadectwo czuję się jak przegryw życiowy… Mimo że modlę się, wiem, że Bóg jest ze mną, nic nie rozumiem z tego, co się dzieje w moim życiu… Wypłakałam chyba wszystkie łzy… Teraz odpuszczam…

    • Hej. Czy ktoś mnie jeszcze pamięta? Mam nadzieję, że nie. Co do komentarza czarodziejki ja mam 32 lata, beznadzieją pracę, beznadziejną samotność i chyba depresje, też beznadziejna choroba, chyba bo nie byłam u lekarza, sama się zdiagnozowałam 😛 Także niewinna czarodziejko głowa do góry, może być gorzej 🙂 Czemu ja tu dzisiaj zaglądnęłam? aha jak nie znacie to polecam „Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” ale pewnie doskonale znacie, pa 🙂 Chyba już to pisałam, skleroza, grubi ludzie podobno mają gorszą pamięć

      • Lulu ja cie pamietam. Super ze jestes. Powinnas isc do lelarza bo taka samodiagnoza to prowadzi donikad. Ale prochy to nie sa dobre bo otepiaja. Lepiej idz na terapie do psychologa.

          • Witaj lulu. Nie było Cie długo już myślałam że zapomniałaś o nas .
            Nie krytykuj się dziewczyno. Jesteś wspaniała , jesteś dzieckiem Boga.
            Co u Natalki ?
            Pozdrawiam

            • Nie wiem, dawno się nie odzywała. Ta wspaniała haha 🙂 ciekawe w którym miejscu, dobra nie ważne

  2. Do Iwony: Jest taka książka „Widzę bez okularów” Niny Grella i Siergieja Litwinowa. Opisane są w niej ćwiczenia na poprawę wzroku. Spróbujcie może pomogą mężowi. Ja sama zaczynam ćwiczenia według niej, bo jestem krótkowidzem i mam astygmatyzm. Podobno oko można wyćwiczyć jak każdy inny mięsień.

  3. Piękne świadectwo! Dziekuje!
    Dodaje wiary i sił oczywiscie.
    Wspaniale,ze mozesz je odmawiać razem z mężem.Gratuluje!ja narazie o tym moge tylko pomarzyć niestety.
    Niech Bóg Wam blogosławi a Matka Najświętsza ma zawsze w swej opiece!

A Ty co o tym myślisz? Napisz!