Hanna: Sakrament Małżeństwa

Tym świadectwem chciałabym zachęcić do ufności w pomoc Matki Bożej, która kocha nas takimi, jakimi jesteśmy.
Nowennę pompejańską odmówiłam w intencji uzdrowienia mojego małżeństwa.

W czasie jej trwania, dzięki łasce, mój mąż odbył modlitwę uwolnienia, a także wybraliśmy się wspólnie na rekolekcje dla małżeństw w szpitalu duchowym Culmen et fons w Pińczowie, który gorąco polecam. Ponieważ przybyliśmy jako ostatni na pierwszą konferencję, zostaliśmy zaproszeni na miejsca z przodu, bezpośrednio przy pięknej figurce Maryi z przewieszonym na ręce różańcem, tuż przed Tabernakulum i przy obrazie Jezusa Miłosiernego (mąż codziennie odmawia Koronkę do Miłosierdzia Bożego). Przystąpiłam do wspaniałej spowiedzi u bardzo dobrego Ojca prowadzącego. Zaowocowała ona wiarą w Miłość Jezusa do mnie i poczuciem bycia dla Niego wyjątkową. Nowennę zakończyłam w przedostatni dzień rekolekcji. Wieczorem doszło między nami do ciężkiej wymiany zdań, co spowodowało, że mąż podupadł na duchu, jednak zawierzyłam Maryi i Jezusowi, że nie wyjadę stamtąd bez owoców. Nazajutrz, podczas ostatniej ostatniej Mszy Świętej, ja i mąż jako najmłodsza para niespodziewanie zostaliśmy poproszeni na środek ołtarza, gdzie przewiązano nasze dłonie stułą i razem ze wszystkimi uczestnikami odnowiliśmy śluby małżeńskie. Wcześniej zagubiłam poczucie godności małżonki, wątpiłam nawet czy w oczach Boga jestem godna swojego męża. Ten ostatni cud to był dla mnie znak od Boga, że zawsze od zawarcia sakramentu będzie on ważny i godność małżonków niezależnie od okoliczności się nie zmienia. Pozostałam przy modlitwie różańcowej, codziennie wraz z mężem zmawiamy jedną część. Dziękuję Maryjo za troskę. Chwała Panu Jezusowi.
Pierwszą próbę odmówienia nowenny poległam po 20 dniach…tego 20 dnia przystępowałam do spowiedzi, uczestniczyłam w Mszy Św. z modlitwą o uzdrowienie oraz przeszliśmy z mężem przez Bramę Miłosierdzia. Tamten dzień tak mnie wykończył, że niespodziewanie zasnęłam przy usypianiu dziecka i obudziłam się parę minut po północy. Najpierw się zezłościłam, ale zaraz po tym powiedziałam, że nie dam się pokonać i od razu odmówiłam 4 części zaczynając na nowo. Nie ma co się zniechęcać.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!