Ewelina: Matka Boża przemienia moje serce

Kochani, chciałabym wam opowiedzieć jak Matka Boża zmienia moje życie. Obecnie odmawiam 4 nowennę pompejańską. Pisałam już swoje świadectwo, lecz się nie ukazało. Dlatego postanowiłam raz jeszcze napisać. Moja wiara do tej pory była letnia. Ilekroć się próbowałam zmienił, coś spowrotem ściągało mnie w dół. Na poprzednie nowenny nie będę się rozpisywać.

Napiszę krótko, że w pierwszej nowennie modliłam się o szczęśliwy poród, w kolejnej o uzdrowienie z bolesnej dla mnie dolegliwości. Oczywiście Panna Najświętsza wysłuchała mnie. Poród miałam krótki, urodziłam pięknego, zdrowego syna. Z mojej dolegliwości również zostałam uleczona, dzięki Matce mogę normalnie funkcjonować. W Środę Popielcową postanowiłam, że rozpocznę nowennę o uzdrowienie mojej duszy. Tak jak wspomniałam, ilekroć chciałam się zmienić, coś mi na to nie pozwalało. Postanowiłam poprosić Matkę Przenajświętszą o pomoc. Do samego ukończenia nowenny nie czułam nic szczególnego. Przed świętami Wielkanocnymi się wyspowiadałam, ale nie czułam jeszcze tego czegoś, co by uderzyło w moje serce. Natomiast zaczęło się psuć w moim życiu jeszcze bardziej. W moim małżeństwie się średnio układało, ale jak zaczęłam odmawiać nowennę to zaczęło się jeszcze gorzej. Mój mąż stał się bardziej wulgarny, izoluje się od mojej rodziny. Pokłócił się z moją mamą do tego stopnia, że wstyd mi było ją odwiedzać. W święta Wielkanocne pokłócił się z moimi braćmi, doszło do rękoczynów. W międzyczasie ktoś nam wybił szybę w samochodzie. Wiedziałam, że to zły szaleje, nie zaprzestałam modlitwy. Po zakończeniu nowenny dopiero zaczęłam zauważać jakie łaski na mnie zaczęły spadać. Wcześniej bardzo dużo używałam wulgaryzmów. Zorientowałam się, że z dnia na dzień przestałam ich używać. A wcześniej nie umiałam nad tym zapanować. Czuję, że coś mnie blokuje gdy ciśnie mi się wulgarne słowo. Oprócz tego odkryłam z ilu grzechów się nie spowiadałam. Maryja otworzyła moje serce. W mojej rodzinie wiara nie była praktykowana, choć moi rodzice są katolikami. Nie było w mojej rodzinie miłości, przez co popadałam w grzechy nieczystości. Postanowiłam odbyć spowiedź generalną. Do ostatniej chwili się wahałam. Zły mi podpowiadał, że po co mi ta spowiedź skoro i tak znów zacznę grzeszyć. Ostatecznie postanowiłam że nie dam się jego podszeptom. To zaczął mi dokuczać w inny sposób. Tego dnia jechałam po dziewczynę mojego brata, aby zajęła się dzieckiem podczas mojej spowiedzi. Cały czas coś spowalniało moją jazdę. To znowu zadzwoniła mama by coś kupić jej po drodze. Potem namawiała mnie bym została z małym, a na spowiedź pójdę kiedy indziej. Pomyślałam sobie: O nie szatanie, nie skusisz mnie. Po spowiedzi poczułam niesamowity spokój. Spokój, którego nie da się opisać. Oprócz tego Matka Boża postawiła na mojej drodze wspaniałe osoby, które ciągną mnie ku górze, nie pozwalają upaść. Chwała Ci Matko Boża za to. Teraz odmawiam nowennę o nawrócenie mojego męża. Bo tak jak napisałam, jest między nami coraz gorzej. Zły nie odda mi go tak łatwo, ale nie poddam się. Wierzę ze Matka Boża nam pomoże. Niech się stanie Twoja Wola Panie, cokolwiek się wydarzy przyjmę to z pokorą. Nie ustawajcie w modlitwie. Nowenna Pompejańska zmienia życie.

nowenna-pompejanska-cd-mp3-pompejanska+streeam

1 myśl na temat “Ewelina: Matka Boża przemienia moje serce

  1. Życzę wytrwania. Miałam podobne przeżycia związane ze spowiedzią świętą. Jakby wszystko się sprzysięgło przeciw mnie i nie dawało mi dojść do konfesjonału. Nie wszystkie sytuacje pamiętam, ale gdy wreszcie doszłam pod kościół Mariacki w Krakowie i już miałam wejść podeszła konieta z prośbą o zakupienie jej leków w aptece obok. Trudno było odmówić idąc do spowiedzi. Nie przyjmowała do wiadomości ze pomogę po spowiedzi, więc poszłyśmy do apteki. Leku nie było. Uznałam, że mam czyste sumienie próbowałam i nie moja wina że leku brakło. Kobieta nie ustępowała i poprosiła żebym z nią poszła do apteki na Szpitalnej. Tym sposobem odciągnęła mnie od kościoła, czasu miałam coraz mniej. Lek był i coś mnie kusiło zeby lecieć do domu gotować obiad bo zrobiło się późno. Ale przyszła świadomość, że to szatan mnie odciąga kolejny raz od spowiedzi. Wróciłam. To była spowiedź po długim czasie. Potem zaczęłam odczuwać myślę, że podobnie jak to opisywał ojciec Badeni, że coś mnie wciąga do kościołów. Często się zdarzało, że coś mnie zmuszało do wejścia, wchodziłam nie zdając sobie sprawy która jest godzina i okazywało się ze zaczyna się msza święta. A ksiądz, mówi kazanie wprost do mnie, odnosi się do moich przemyśleń i problemów. Modlę się po raz 3 nowenną pompejańską. Czuję opiekę Maryji, Jezusa BOGA.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!