Barbara: Mieliśmy z mężem wielkie problemy finansowe

Witam, miesiąc temu skończyłam odmawiać nowennę pompejańską nie była ona pierwszą. Pierwszy raz modliłam się nowenną ponad dwa lata temu i otrzymałam wiele łask od Matki Bożej oraz Maryja wysłuchała moich próśb.

Mieliśmy z mężem wielkie problemy finansowe, męża firma zbankrutowała ponieważ kontrahent nie wypłacił prawie 180 tys zł. Mąż był wtedy daleko od Boga i nie chciał wtedy ani się modlić ani mnie słuchać. Najważniejsze dla niego były pieniądze. Chciał szybko odbić się od dna zaczął mnie oszukiwać i z podejrzanymi ludzmi prowadzić interesy. Aby tego było mało namówił swojego kuzyna a mojego szwagra na kredyt ponad 100 tys. obiecując mu w zamian super pracę. Oczywiście interes nie wypalił bo osoba, z którą miał prowadzić firmę okazała się oszustem. Mój mąż jak się póżniej okazało był jeszcze większym oszustem. Prawie cały kredyt przegrał na maszynach był hazardzistą. Szwagra wpędził w kłopoty z sądem. Nie tylko my już byliśmy bankrutami i nie mieliśmy na podstawowe potrzeby ale dzięki mężowi rodzina mojej siostry też. Potem jeszcze namówił moją siostrę na jeszcze jeden kredyt 20 tys przy okazji wszystkich nas oszukując. Oczywiście te pieniądze też przegrał na maszynach. Wielu komorników pukało do naszych drzwi. Byłam w rozpaczy, nie widziałam szans na spłacenie tak wielkich długów. Mąż otrzymał zakaz prowadzenia działalności, a gdzie można zarobić około 20 tys. miesięcznie żeby spłacić tak duże kredyty i utrzymać rodzinę(byłam wtedy w czwartej ciąży) Zaczęłam odmawiać wtedy moją pierwszą nowennę i już na początku tej nowenny otrzymałam wiele łask a nawet cudu mianowicie mój mąż nawrócił się i mało tego on też zaczął odmawiać tę nowennę. Powiedzieliśmy o tej nowennie siostrze i szwagrowi i oni też zaczęli odmawiać w intencji wyjścia z długów. Za kilka miesięcy mąż znalazł pracę a dokładniej to Matka Boża ją „załatwiła” tak wtedy czuliśmy. Cała nasza czwórka tzn ja,mąż siostra i szwagier bardzo zbliżyliśmy się do Boga dzięki Matce Bożej. Długi spłacamy do dziś regularnie dzięki tej pracy ale niestety mąż poczuł się bezpieczniej znów zaczął oddalać się od Boga nie chodził do kościoła i znów wpadliśmy w kłopoty finansowe. Coraz większe zaległości mieliśmy w urzędzie skarbowym. Zaczęłam odmawiać znów nowennę pompejańską i zaufałam Matce Bożej i Jezusowi bezgranicznie. Sprawy toczyły się coraz gorzej. W przedostatni dzień nowenny leżałam w szpitalu po urodzeniu naszego piątego dziecka a mój mąż znów mnie strasznie oszukał. Dostał list od komornika o licytacji naszej działki nic mi o tym nie powiedział gdyż nie chciał mnie martwić, wyciągnął pieniądze z konta, które były na zapłacenie urzędu skarbowego i chcąc szybko zarobić przegrał znów wszystko na maszynach. Mimo wielu jeszcze przeciwności i coraz większych kłopotów ufałam Matce Bożej, że nam pomoże. Mówiłam Boże skoro jest taka wola Twoja to niech tak będzie. W sercu miałam spokój było bardzo zle ale nadal ufałam. Matka Boża obdarowała mnie wielkimi łaskami między innymi uratowała nasze małżeństwo, które było blisko rozpadu teraz obecnie „naprawiamy” nasz związek uczymy się kochać siebie bezwarunkowo. Ale wracając do nowenny muszę dać świadectwo bo po raz kolejny zostałam wysłuchana i długi w urzędzie skarbowym spłaciliśmy. Matka Boża kolejny raz dokonała cudu i znalazły się pieniążki w tym tygodniu oddaliśmy do urzędu skarbowego całą należność a było to uwaga ponad 100 tys. Może ktoś kto ma podobne kłopoty lub inne i traci nadzieję bo wciąż jest coraz gorzej i mimo modlitw wszystko idzie w odwrotnym kierunku zaufa Bogu jak ja i codziennie będzie mówił jak ja mówiłam „bądż wola Twoja Boże Ty wiesz lepiej czego mi potrzeba” zostanie wysłuchany. Dziękuję Maryjo dziękuję za nowennę, przez którą zostałam wysłuchana i otrzymałam wiele łask.

16 myśli na temat „Barbara: Mieliśmy z mężem wielkie problemy finansowe

  1. Podziwiam pania za wytrwalosc, mnie by chyba nerwy zjadly.Wiem co to jest hazard bo mój brat gra na maszynach i równiez przegral wszystkie swoje oszczednosci zycia.

    • Jedną z największych łask jakie otrzymałam od Matki Bożej jest nawrócenie, bardzo zbliżyłam się do Boga i to On dał mi siłę żeby to wszystko przetrwać.

  2. Czytam to świadectwo i nie mogę wyjść z podziwu jak wielką masz POKORĘ i UFNOŚĆ!! Są to niewątpliwie łaski jakimi Cię Bóg obdarzył!
    Z własnego doświadczenia wiem co to wizyta komornika jak potrafią poniżyć człowieka! Razem z mężem prowadzimy małą firme i budujemy dom, niestety problemy finansowe są naszą udręką od kilku dobrych lat. Modliłam się NP w intencji wyjścia z długów i nigdy się nie zawiodłam! Powiem tak: nie ma spektakularnej poprawy ale w najtrudniejszym momencie wpada nam duże zlecenie lub bardzo fajny klient i to ratuje nas z opresji. Wiem ze to interwencja Boża bo inaczej tego nie da się wyjaśnić!
    Jest to trudna i bardzo stresująca sytuacja ale wiem że Mateńka nad naszą rodziną czuwa a Bóg daje nam tyle ile w danym momencie potrzebujemy! Codziennie oddaje moje życie Bogu i Maryji aktem oddania: Jezu Bądz Wola Twoja! Troszcz się TY!!!
    Dziękuje Basiu za tak piękne świadectwo!! Niech Cię Bóg Błogosławi i Twoją rodzine!!!

  3. Basiu dziękuję za świadectwo! Ja jestem również w bardzo ciężkiej sytuacji finansowej gdyż mój mąż zmarł w 2014 r a do tego czasu prowadził firmę na moje nazwisko również narobił mi bardzo dużo długów ( mam na myśli miliony złotych ) również wciąż oklamywal aż wkoncu wyprowadził się i zostawił mnie z trzema synami. Popadł w alkoholizm i zginął w wypadku smochodowym z jego winy bo był pijany. Byłam przerażona . Nie wiedziałam co będzie dalej wszystko mi się zawalilo. Lecz masz rację pisząc o spokoju w sercu ja odmawialam 4 nowenna o uratowanie domu gdyż komornicy byli u mnie kilka razy w tygodniu aż wkoncu pojawił się pewien człowiek bardzo niebezpieczny który ma układy i pieniądze i chce pomimo że wplacilam większość zadłużenia w porozumieniu z komornikiem zabrać mój dom . Nie wiem co będzie jak mu się uda …. boje się choć już nie tak jak przed kilkoma miesiącami gdy zaczynałam odmawiać pierwsza NP. Ja również bardzo zbliżyłam się do Boga co dzień proszę go o opiekę nad moją rodziną i moimi dziećmi. Choć czasami mam wrażenie ze Maryja nie spełni mojej prośby. Wszystko jakoś idzie inaczej cały czas zyskuje ten zły człowiek który chce na nas poprostu zarobić . Ufam Maryji i powierzam jej ten mój problem choć czasami strasznie wątpię. ….a później jest mi z tego powodu strasznie wstyd. Niech Bóg będzie z Tobą Basiu!

    • Pani Agnieszko łzy mi popłynęły czytając pani wpis. Jednocześnie doskonale rozumiem panią. Ja też wiele razy wątpiłam bo tak jak u pani mimo modlitwy wszystko szło w przeciwnym kierunku, mówiłam wtedy Boże jeśli jest taka wola Twoja to ja ją przyjmuję Ty wiesz lepiej co dla mnie dobre choć ja tego teraz nie widzę. Ufam, że u pani też się wszystko szczęśliwie ułoży. Niech Bóg będzie z Tobą Agnieszko

      • Basiu tylko ja bardzo chce zaufać i powierzyć wzystko powtarzam co dzień przed Jezusem Miłosierny Jezu prowadź nas Jezu troszcz się Ty … lecz obawiam się sama mnie wiem czego może tego ze Bóg ma dla mnie inny plan i stracę ten dom i nie będę miała gdzie mieszkać pozatym ze mną mieszka moja babcia ktora jest po udarze i nie chodzi od 3 lat …. sprawa po ludzku beznadziejna ;( czasami myślę że moje życie to zadośćuczynienie za krzywdy ludzkie jakie doznali ludzie oszukani przez mojego męża tez stracili dorobki życia . To wszystko tak mnie przygnębia ze nie mam siły czasami nawet na modlitwę. Pozdrawiam Cię Basiu. BÓG Z WAMI 🙂

  4. Pani Basiu Pni wiara dała mi dziś nadzieje. Dzięki Pani zaczynam wierzyć w cuda jakie czyni Najukochańsza Mateczka.

  5. Pani Basiu, również borykam się z problemami finansowymi i moja „przygoda” z NP zaczęła się z tego powodu. Bardzo Panią rozumię i PODZIWIAM! Jest Pani niesamowita!! Jak Pani daje radę!! Bardzo chętnie bym porozmawiała i wiele bym się chciała „podpytać”.
    Chylę czoła i powodzenia!
    Z Panem Bogiem!!

    • Pani Basiu, próbuję przez facebooka (wysyłam wiadomości) i nic z tego.
      Ale może po prostu Pani tam „nie zaglądała”. Spróbuję jeszcze raz.
      Pozdrawiam.

  6. MOze pisze w próżnię, bo, zapewne „przysłonięte” już przez inne napływające szeroką strugą do redakcji. Ale spróbuję dodac coś od siebie. A mam właśnie ten gorszy czas gdy wszystko woła „nie, tobie nie”. Kilka dni temu byłam u spowiedzi.Przygotowując się do niej przeczytalam:”czy traktuje swoje życie jako dar czy jako ciężar którego chcę sie pozbyć?”. Aż zdębiałam, bo właśnie ten stan, którego nie potrafiłam nazwać to ciężar życia tak ogromny, że kroczku małego nie potrafię zrobic. I odpowiedzialność. ja nie moge powiedzieć, że sprawy męża/ córki/ kogoś bliskiego doprowadziły do tej sytuacji. To ja prowadziłam firmę, dobrze dzialała (handel- piękny lokal, bogaty asortyment, taka „perła” w swojej branży). Byłam z niej i powstających filii bardzo dumna, tą zdrową dumą. Dbalam o pracowników w okresie najlepszego rozkwitu było ich 17. Sama też ciężko cały czas pracowalam. Tak bylo przez 15 lat stabilnie, wyglądało, ze pewnie na lata nastepne.Dopadł jednak kryzys moją branżę, ponieważ zawsze starałam się pomóc i zrozumieć ludzi nie zareagowałam ostatecznymi decyzjami wobec mojego dłużnika, przyjmując zapewnienia, ze wkrótce zaplaci (100.000zł). Gdy juz zareAGOWALam sądownie, okazało się, że czas mojego czekania potrzebny był mu na wyprowadzenie w firmy wszystkego.Nie odzyskałam nic. Prawnik, który przeprowadzał dla mnie trudną transakcję sprzedaży, której nie doprowadził do finału przez co stracilam kolejne 150000zł, przepadł bez śladu (dzisiaj jest wolnym ptakiem , choć zapewnie pracuje u kolegów na czarno).Wspólnik szybko wyegzekwował przez komornika wysoką należność za niedokończoną transakcję. Przez kilka lat walczylam w sądzie ( 2 lata trwało wyłączanie się sędziów) wygralam odszkodowanie (35000zł) ale nie od kancelarii (wspólni nadal ją prowadzi) lecz od tego konkretnego zajmującego się fizycznie tą sprawą prawnika, A on nic nie ma! Kolejny dokument do powieszenia na ścianę ironii. Dzieła zniszczenia dokańcza bank i walka z nim w sądzie.Przegralam w 1 instancji mając dokumenty mówiące o tym, że bank podmienił fakty. Konkretne dokumenty, nie słowa. Za chwilę będzie się toczyć sprawa w 2 instancji. I co będzie? Białe dzis nie jest białym Rodzina widzi moje racje, ale ponieważ i na męża spadły problemy ( nie miałam rozdzielnośći bo przecież uczciwie pracowałam !) Komornik zostawia mu tylko to co musi, ale był taki moment że zabral mu wszystko . Mnie też zabiera z emerytury do której nabyłam niedawno prawo te 30% a całość to 1400zł.Nie mam więc w rodzinie oparcia, ciągle słyszę przez twoje…. Uwierzcie mi jeśli ktoś w rodzinie nie jest tak samotny jak ja w tych zmaganiach to ma już jeden wielki skarb!.Wszystko to co opisałam trwa mniej więcej 0d 2008r. ja na pewno wzroslam w wierze. Może początek tego procesu był na zasadzie ” jak trwoga to do Boga” ale dalej to zawierzenie, modlitwa, ufność czasami wbrew realiom. Przez te lata odmówilam wiele Nowen Pompejańskich, a też wyzwoliłam w sobie energię by nie być tylko proszącą, ąle też coś dawać z siebie. Prowadzę teraz w parafii cykiczne trudne przedsiewzięcia. Bo modlitwa uczynkami powinna byc poparta. W moich sprawach nic się nie zmienia widmo najgorszego wciąż jest realne. Do modlitwy też się rodzina nie pali (Pan Bóg za ciebie nie załtwi ty musisz sama – „filozofia” męża). jak do tej pory służy mi zdrowie i sen, krótki ale mocny.Te łaski otrzymalam. Ale co dalej? Nie wierzę by Pan chciał mnie mieć na bruku. Ile mam jeszcze wytrzymać? Ktoś pisze „zjawił się dobry klient..” ja też czekam na niego. Na pólkach mojej już maleńkiej dzialalności jest towar, brak klientów. szukam innych dróg by móc zarabiać…

    • Droga Krystyno, jak ja Cię rozumiem. Ja co prawda borykam się z takimi problemami od 2011 roku ale widzę już na horyzoncie KONIEC. Przetrwałam to tylko dzięki modlitwie różańcowej i Bogu. Dzięki różańcowi nie zwariowałam. Dziś rozumie o wiele więcej ale i jestem bliżej Boga i o to w tym wszystkim chodziło.

  7. Krystyna, nie załamuj się. Idziesz jedyną drogą, którą gdzieś dojdziesz. U mnie też Pan Bóg codziennie załatwia sprawy niemożliwe (wbrew temu, co mówi Twój mąż, za mnie je załatwia:). Takie złe passy kiedyś się kończą i BARDZO nas zmieniają na lepsze. Jak chcesz, módl się z nami z wpisem lub bez w Róży św. Jadwigi Śląskiej. To patronka ludzi w tego typu beznadziejnych sytuacjach i nie jestem jedyna, która zauważyła, że bardzo spektakularnie pomagająca. Może nie nagłe rozwiązanie „ostateczne”, ale zawsze dzieją się rzeczy pomagające doraźnie przetrwać jakiś trudny czas.

    Jakby Cię ta Róża interesowała (jeśli masz czas), pisz mgabriel1962 małpa wp.pl. Tak czy inaczej Błogosławieństwa życzę i na czerwiec do intencji Róży dopisuję.

    • Tu jest Róża z dopiską intencji:

      Śląskiej (patronka m.in. dłużników i osób bez środków do życia; również par oczekujących potomstwa i trudnego pojednania)
      Intencje:
      1. Za Katarzynę , Augustynę, Zbyszka, Magdę, Annę, Małgosię W. i jej córki, rodzinę J.D., Krystynę …….. i osoby ciężko zadłużone, uzależnione, z syndromem bezradności, pozbawione perspektyw życiowych, nękane przeciwnościami losu i kłopotami materialnymi..
      2. O uzdrowienie wewnętrzne i radykalną zmianę życia dla nich oraz dla Ewy, Ewy G. Janusza, Patryka i Kamila, Karoliny, Anety, Mariusza, Cecylii, ……… .
      3. Za ustanie konfliktów i dysfunkcji w rodzinach ………..
      4. Intencje własne
      Tajemnice radosne
      1. Zwiastowanie – Marek S. + Jadwiga H.
      2. Nawiedzenie św. Elżbiety – Brygida K + Jolanta
      3. Narodzenie Pana Jezusa – Halina J.
      4. Ofiarowanie – Ewelina + Danuta DL
      5. Odnalezienie – mgm + Ela P.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!