Martyna: Czy ja się tak egoistycznie modlę o moje szczęście?

Postanowiliśmy z mężem, że nasze dzieci powinny mieć jeszcze rodzeństwo. Miesiące mijały i za każdym razem to samo-czyli nic. W międzyczasie rozpoczął się post. W mojej wierze zaszła wielka zmiana.Na każdej drodze krzyżowej roniłam łzy żalu, przebaczyłam wszystkim i przeprosiłam.

Prosiłam o łaskę poczęcia, ale widocznie nie byłam gotowa. Po kolejnej nieudanej próbie NIEWIERZĄCA koleżanka wspomniała, że słyszała o jakiejś modlitwie…przypomniałam sobie o nowennie o której i ja słyszałam.Ale jak to tak, przy dzieciach, po pracy zmęczenie, nie dam rady pomyślałam.Był to pierwszy dzień nowego cyklu i pomyślałam, że trzeba spróbować. Okazało się ze nie jest to takie trudne. Modliłam się o dziecko, jednak z każdym dnie uświadamiałam sobie, że wokoło jest tyle nieszczęść, mama zachorowała, znajomi stracili dziecko, inni poronili, a ja się tak egoistycznie modlę o moje szczęście, ale intencji nie można zmieniać. Modliłam się wytrwale, nawet gdy po 28 dniach zrobiłam test i nic…Ale pomyślałam, że trzeba odmówić część dziękczynną, a Matka Boża wybierze odpowiedni moment, albo wie że to nie droga dla mnie. Przyjęłam życie takim jakie jest. jakie było moje zdziwienie, gdy po 5 dniach kontrolnie powtórzyłam test i okazał się POZYTYWNY!tak jestem w ciąży, nie mogę w to uwierzyć, cieszę się i jest taka spokojna że Pani nasza się mną opiekuje. Jeśli ktoś się waha, boi że nie podoła- uda się trzeba uwierzyć i nie poddawać się złu!

1 myśl na temat “Martyna: Czy ja się tak egoistycznie modlę o moje szczęście?

  1. Piękne Martyno Ufność i Miłość do Najświętszej Panienki oraz ze sie nie poddałaś sprawiły że test jest pozytywny dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych,,,

A Ty co o tym myślisz? Napisz!