Małgosia: Łukaszem byłam zaślepiona, seks przed ślubem tłumaczyłam tym że się kochamy

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze dziewica!To już moja 5 nowenna… Pierwszą zaczęłam odmawiać w desperacji szukając ostatniej deski ratunku-natknęłam się na nią w internecie…prosiłam o powrót chłopaka,który mnie zostawił w przykry sposób się o mnie wypowiadał…znalazł sobie drugą,dowiedziałam się o tym z Facebooka…

już dawno się między nami nie układało…początki znajomości wiadomo wspaniałe miłość zamieszkaliśmy razem bez ślubu w Krakowie(bardzo tego żałuje!)obydwoje pochodzimy z małych miejscowości.Na początku byliśmy szczęśliwi,ale tylko na początku…potem on wpadł w sidła chorej ambicji liczyć zaczęły się dla niego pieniądze i to by coś osiągnąć nie klepać biedy.Ciągłe awantury z byle powodu nie umiał już być szczęśliwy ja mu nie wystarczałam pragnął pieniędzy i władzy widział się jako biznesmena a pracował jako kelner…doszło do tego,że zadłużył się by kupić mi potrzebne materiały bym mogła pracować jako manicurzystka to nie wypaliło a oddać trzeba 7 000 zł…dodatkowo wziął następną pożyczkę bez mojej wiedzy na takzwany złoty interes 30 tyś,również to nie wypaliło,mało tego został oszukany bo był tak zdeterminowany na osiągnięcie sukcesu,że był bardzo naiwny aż.Sytuacja zmusiła nas do powrotu na wieś.Ja zostałam tu gdyż moja mama chorowała już od dawna i dodatkowo zachorowała babcia,nie szukałam pracy,nie miałam studiów..on wyjechał do Warszawy w pogoni za marzeniami i przerostem ambicji a ja na wsi,rzadkie widzenia,jego długi,wszystko to oddaliło nas od siebie ja nie byłam wstanie mu pomóc finansowo…coraz żadsze rozmowy,ale ja go kochałam i wierzyłam że będziemy razem.Ta sytuacja trwała 5 lat znosiłam tą sytuację wierząc że kiedyś będzie inaczej…doszło do tego że nie widzieliśmy się dwa lata!Ja to znosiłam wystarczyło mi że mogłam z nim porozmawiać telefonicznie że wiedziałam że jest kochałam go i czekałam na niego…miał przyjechać na święta bardzo na to czekałam w końcu 2 lata nie widzieć się to serce mało z piersi mi nie wyskoczyło na wieść że go zobaczę!A tu taki szok zadzwonił że owszem przyjedzie ale nie zamieża się ze mną spotkać i dodatkowo nie chce już ze mną być nie kocha mnie!Myślałam że umrę ból niesamowity chciałam zasnąć i się nie obudzić…nawet nie spodkał się ze mną by mi to powiedzieć załatwił to smsem dopiero ja zadzwoniłam do niego by mi to wyjaśnił,prosiłam o spotkanie bezskutecznie…doszedł do wniosku że to nie ma sensu uprawniony przez jego brata po rozmowie przy wódce!Świat mi się zawalił ja mam dwie siostry-starsza po rozwodzie,druga po rozstaniu po wieloletnim związku poza małżeńskim-tak jak i ja po trałmie rozwodu najstarszej siostry(myślałyśmy że zwariuje)bałyśmy się ślubu rodzice to również bardzo przeżyli tata w ciągu jednej nocy osiwiał mama dostała wylewu…wszystkie jesteśmy same bezdzietne…żadnej się nie ułożyło…ból jest okropny bo bardzo chciałyśmy mieć rodzinę i dzieci!Ja czekałam na to że sytuacja finansowa się zmieni i w głębi duszy pragnęłam ślubu,niestety sytuacja się powtóżyła również zostałam pożucona tak jak moje siostry,sytuacja finansowa również jest ciężka i również tak jak u moich sióstr między innymi przyczyną rozstania były długi…ja nadal nie mam stałej pracy mam 32 lata i żadnych perspektyw,najstarsza siostra ma 42 i również jest bez pracy,mieszkamy z rodzicami na ich utrzymaniu co jest nie do zniesienia dla nas gryziemy się tym bardzo siostra ma nerwicę ja też już się załamuje.Średnia siostra pracuje na swoje utrzymanie ma marną pracę w Warszawie ledwo związuje koniec z końcem…Załamałam się ostatecznie jak zobaczyłam na Facebooku że on jest w związku i wtedyzaczęłam nowennę o jego opamiętanie i powrót…Nowennę ukończyłam a on zerwał z tą dziewczyną i niespodziewanie zadzwonił byłam w szoku!Zapytał czy spotkam się z nim zgodziłam się bo go kocham!Zaprosił mnie na sylwestra po czym w dzień sylwestra gdy zadzwoniłam o której będzie powiedział że nie zamieża się ze mną spotkać i ma mnie w dupie-to jego słowa!Moja intencja nie została wysłuchana choć bardzo się o to modliłam…drugą nowennę odmówiłam w intencji tej jego dziewczyny żeby spotkała człowieka z którym założy rodzinę pomyślałam sobie że nic nie zrobiła mi a ja przez mojego ukochanego czułam do niej nienawiść-mówiłam sobie jest piękna może mieć każdego dlaczego uczepiła się właśnie jego-mojego Łukasza!Postanowiłam jej to wynagrodzić…trzecią nowennę rozpoczęłam w intencji osoby uzależnionej od seksu zniewolonego grzechem nieczystości sama byłam nieczysta a matka podczas pierwszej nowenny wyzwoliła mnie z grzechu masturbacji,również mieszkając w Krakowie sypiałam z Łukaszem byłam zaślepiona przez złego seks przed ślubem tłumaczyłam tym że się kochamy i to tylko kwestia czasu a weźmiemy ślub że jeśli się kochamy to nie grzech…a masturbacja to normalny objaw wszyscy tak robią właśnie w taki sposób zły uśpił moją czujność.Nowenn tych nie ukończyłam okazało się że mama bardzo zachorowała miała bardzo niebezpieczną i skomplikowaną operację wycięto jej metr jelita.Bardzo cierpiała była w ciężkim stanie gorączkowała przeżyła sepsę cudem powróciła do zdrowia ale zostało jeszcze jedno musiała mieć stomię.Gdy wróciła do domu ja rozpoczęłam nowennę znów w intencji tej dziewczyny i znanej mi osoby uzależnionej od grzechów cielesnych tym razem połączyłem to w jedną intencję i jedną nowennę i ją ukończyłam nie wiem czy została wysłuchana…wiem że się nawróciłam zaczęłam przypominać sobie wszystkie moje grzechy i to jak obraziłam Pana Jezusa i Boga oraz to że to te grzechy przybiły Jezusa do krzyża-moje grzechy to ja Go przybiłam!4nowennę rozpoczęłam w intencji Łukasza ale nie o to byśmy byli razem ale by się nawrócił doszło do mnie jak mu jest ciężko że jest rozgoryczony że być może nie widzi sensu w życiu że go przytłaczają długi,również moje które sam zpłaca nigdy nie mówił mi bym mu oddała pieniądze…nowennę ukończyłam.Nic o nim nie wiem na Facebooka już nie zaglądam poradziła mi to siostra zakonna do której chodzę się zwierzyć i wypłakać oraz prosić o modlitwę.poradziła mi również pujść do egzorcysty bo jak powiedziała że moje uczucie do niego nawet jeśli jest szczere i piękne to również może mnie zniszczyć…chcę się do niego wybrać…jeszcze nie byłam…kolejną nowennę rozpoczęłam w intencji mojej mamy i jej udanej operacji by nie miała już stomii o prawidłowo przeprowadzoną operację i by mama powróciła do zdrowia.Ta intencja została wysłuchana Matka Boża mnie wysłuchała Bogu niech będą dzięki!Mama już jest po operacji i za 2 dni wraca do domu!Niech będzie chwała i cześć Jezusowi!Ave Maryja!Bóg jest wielki!To cud mama była taka słaba wszyscy się martwiliśmy i modliliśmy o jej powrót do zdrowia!Dziękuję Maryjo!Bardzo kocham moich najbliższych a szczególnie moją mamę!Chwała Panu!Drodzy bracia i siostry którzy to czytacie Bóg zapłać za poświęcony mi czas to moje pierwsze świadectwo…dziękuję również za wasze świadectwa dodają otuchy w trudnych chwilach…jest mi ciężko proszę o jedno o modlitwę o to bym niała dzieci by moi rodzice dożyli chwili gdy mogli by wziąźdź upragnionego wnuka w ramiona… za wysłuchanie mej prośby Bóg zapłać!

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

14 myśli na temat „Małgosia: Łukaszem byłam zaślepiona, seks przed ślubem tłumaczyłam tym że się kochamy

  1. Droga Małgosiu. Tylko miłość powoduje takie zaślepienie. Jakby nie było – zniszczył Ci ładnych parę lat. A Ty się za niego modlisz. To dobrze, ale weź się w garść, zadbaj o siebie, wyjdź do ludzi, zapomnij o nim. Bóg Ci pobłogosławi, ale musisz działać w kierunku własnego szczęścia. Dołączam Twoją intencję do mojej codziennej modlitwy. Trzymaj się 🙂

  2. Módl się do św Józefa o dobrego męża,bo zasługujesz na takiego.Tylko przy kimś takim możesz być szczęśliwa.Nie poddawaj się.Zły zawsze będzie nam wmawiał ,że jesteśmy mało warci,że nic się nam nie uda.Pozdrawiam Cię z całego serca.Obiecuję modlitwę.

  3. Małgosiu, siostra zakonna ma rację udaj się do egzorcysty…nie mam na myśli tego, że jesteś opętana, tylko czasami zdarza się, że przez kontakt z nieodpowiednimi ludźmi otwieramy się na złego, na szatana……ja skorzystałam z rad i udało się…..zapomniałam…..żyję i nawet zdarza mi się śmiać, a to dużo, bardzo dużo ….uwierz mi…..wiem co czujesz….ale dasz rady, Maryja ma Cię w swej opiece.

    • Coś wiem na temat…śmiania się, takiego zwykłego. Do nie dawna przez parę lat praktycznie zapomniałam co znaczy śmiać się szczerze, cicho, w głos, samej, z kimś… To bardzo dużo!

  4. Naucz sie najpierw pisać, zasad interpunkcji bo tego nie da się czytać! Lepsze zdania składają dzieci w podstawówce, nie wspominając o błędach kardynalnych typu spodkac zamiast spotkać. Gratuluje oczytania i określania rownież dla strony, która zrobiła kopiuj wklej i nawet odrobinę nie przeredagowała wrzucany tekst. Żałosne, a ludzie to czytają. Co do samego tekstu – jak sobie nie potrafisz poradzić z uczuciem, idź do psychologa! NIE ŻADNEGO EGZORCYSTY! Każdy jest kowalem własnego losu, Warszawa to kilka godzin drogi wiec jakim cudem ani na chwile przez te 2 lata do niego nie pojechałaś? I dobrze Ci radzę dziewczyno, otrząśnij sie a nie zasłaniaj seksu z chłopakiem którego kochałaś opętaniem! W pewnym momencie działo sie dokładnie to co chciałaś, żenujące jak wiara potrafi pozbawić człowieka zdolności trzeźwego myślenia.
    Nie masz pracy, nie skończyłaś studiów? Brawo! Weź się za swoje życie, a nie uzalaj sie nad sobą czytając pocieszenia jakiś moherów którzy nie znają realiów.

    • Do d.k(bez kropki): To ty jesteś żałosny… . JESTEŚ ARCYŻAŁOSNY! Wszystko w tym temacie. Tak się zająłeś ortografią i interpunkcją, że sensu tego świadectwa zupełnie nie zrozumiałeś, nieszczęśniku i jeszcze pewnie długo go nie zrozumiesz. Odpowiedz sam sobie, czy to zdanie jest poprawne? „Gratuluje oczytania i określania rownież dla strony, która zrobiła kopiuj wklej i nawet odrobinę nie przeredagowała wrzucany tekst” Koń by się z tego uśmiał. A co to za wyraz „Gratuluje” w pierwszej osobie bez „ę” albo „rownież”?? A to zdanie jest oki?? „…otrząśnij sie a nie zasłaniaj seksu z chłopakiem którego kochałaś opętaniem!” Nie ma „ę” i brakuje dwóch przecinków w jednym zdaniu. W pierwszym zdaniu też brakuje jednego przecinka i „ę”: „Naucz sie najpierw pisać, zasad interpunkcji bo tego nie da się czytać! ” Tylko dwa razy napisałeś „się” poprawnie troglodyto! Hahahaha. Jesteś przezabawny. W ostatnim zdaniu też zapomniałeś o przecinku przed „którzy” oraz zjadłeś „ch”, gdy chodziło ci o „jakichś moherów”. Zajebiście poprawnie. Po prostu zajebiście… . Zero litości dla takich szmat jak ty! Zero litości!

  5. Małgorzato,fizyczny stan chorobowy rodziny,oddzwierciedla stan duchowy…jest trudno,ale Pan Bóg nie może zrobić wszystkiego za samego człowieka.Zwróciłaś się o pomoc do Maryji,więc na pewno Cię poprowadzi.Zamknięcie w domu Cię dobije,dlatego zadbaj o siebie.Z Bożą opieką Ci się uda.
    Jestem osobą 40 letnią,DDA,z wyższym wykształceniem(również ukończyłam studia podyplomowe),moja Mama zmarła 3 lata temu,z ojcem nie mam kontaktu,jedynie z Bratem.

    Zostawiłam „bylejakość” w Polsce i wyemigrowałam na daleki kontynent.Pracuję fizycznie,ale układam życie i się rozwijam.Można naprawdę odmienić los,ale trzeba najpierw poddać się działaniu Boga.Ty musisz zadbać o teraźniejszość i jutro.Przeszłości nie zmienimy.Łukasza odpuść i niech sam topi się w problemach,a rozliczysz się z nim wówczas,kiedy zdecydujesz się na małe kroki, w zmianach swojego życia.

    Do „d.k.”,w Pana/Pani odpowiedzi,również panuje chaos…Brakuje np.”ż” w słowie „użalaj” oraz przecinka przed słowem „który”,w końcowym zdaniu.

    Tak kończy się pisanie w emocjach i zapewne autorka świadectwa,również była pod ich wpływem.

    Dobrze jest doradzać,jeśli ma się w sobie empatię,lub szeroko rozwiniętą inteligencję emocjonalną,bo wówczas można zastanowić się,”jak ja zachowałbym/zachowała się,w podobnej sytuacji”. Wielu łask i błogosławieństw życzę i poddania się Woli Bożej.Będzie prościej.z Panem Bogiem

    • „Do „d.k.”,w Pana/Pani odpowiedzi,również panuje chaos…Brakuje np.”ż” w słowie „użalaj” oraz przecinka przed słowem „który”,w końcowym zdaniu.” – że nie wspomnę o „czytając pocieszenia jakiś moherów”. Dopełniacz liczby mnogiej od „jakiś” brzmi „jakichś”. Poucza, a sam robi błędy. Żenada…

A Ty co o tym myślisz? Napisz!