Lidia: Materializm a nawrócenie

Szczęść Boże. Po raz kolejny już zamieszczam świadectwo na tej stronie. Za wszystkie cuda, które każdego dnia Maryja czyni w moim życiu jestem jej winna chociaż tyle.

Poprzednią Nowennę odmówiłam w intencji znalezienia nowej pracy na warunkach, które będą mnie satysfakcjonowały, I nie mam tu na myśli pensji w wysokości 10 000 zł. Modląc się o to miałam raczej na myśli pracę w miłej atmosferze za godne pieniądze i godne ubezpieczenie o co ciężko w naszym kraju.
Już w trakcie Nowenny dostałam podwyżkę. Niedawno dostałam też propozycję pracy w innej branży niż dotychczas jednak coś mi mówiło żeby ją odrzucić. Tak też zrobiłam. Nie wiem co będzie dalej. Chociaż coś zaczyna mi w głowie świtać i z wielu stron zaczynają do mnie docierać sygnały co powinnam dalej robić, Pracuję w kwiaciarni. Jest to praca, którą również dostałam po odmówieniu nowenny choć kiedyś nigdy bym nie pomyślała, że to praca dla mnie. W tej chwili ze strony niektórych ludzi słyszę że powinnam zacząć odkładać na swoją kwiaciarnię i może to właśnie jest moja właściwa droga zawodowa. Wierzę całym sercem, że Maryja mnie dalej poprowadzi.
Jest jeszcze jedna rzecz, za którą bardzo chciałam Maryi podziękować. Chciałam sobie kupić samochód. Jakiś fajny, z którego byłabym zadowolona. Odmówiłam w tej intencji Nowennę do Maryi rozwiązującej węzły. I stało się! Od zeszłego tygodnia jestem posiadaczką samochodu, którego kiedyś nawet nie wzięłabym pod uwagę, a w którym się „zakochałam „.
Zdaję sobie sprawę, że tym razem piszę o bardzo przyziemnych, materialnych sprawach. Jednak one też stanowią sporą część ludzkiego życia. Nie są najważniejsze, jednak istnieją w naszym życiu, I uważam, że póki umiemy rozgraniczyć co jest najważniejsze nie są niczym złym. Czyż serce Maryi nie raduje się kiedy widzi naszą radość, nawet z tak drobnych spraw? Czyż serce Maryi nie raduje się kiedy widzi jak bardzo jesteśmy jej wdzięczni?
Absolutnie nie namawiam do tego, żeby modlić się tylko i wyłącznie o sprawy materialne. Nie tędy droga. Jednak istnieje możliwość, że zagubiona dusza, która odmówi taką nowennę w przyziemnej sprawie za sprawą Maryi nawróci się. I właśnie stąd moje bardzo ludzkie materialistyczne świadectwo. Skoro ludzkość pogrążona jest w otchłani pieniądza to może właśnie taką drogą trzeba docierać do ich serc.
Jeśli chociaż jedna dusza powróci do Boga zaczynając od modlitwy o sprawy materialne to czyż nie będzie to sukces?
Jeśli czytacie to z powodu tytułu, który zobaczyliście w moim świadectwie to chcę Wam tylko powiedzieć, że ta modlitwa ma cudowną moc. Nie sądźcie, że jestem kimś, kto uważa się za świętego. Jestem taka sama jak wszyscy. Grzeszna i niedoskonała. Miałam tylko to szczęście, że Bóg już zechciał otworzyć mi serce i oczy. I zapewniam, że czeka aby to samo uczynić z każdym człowiekiem, wystarczy chcieć.

9 myśli na temat „Lidia: Materializm a nawrócenie

  1. Bardzo szczere , ja kiedy nie znalam NP modlilam sie o poprawienie mojej sytucji materialnej i zmienilo sie na tyle ze moge pomoc dzieciom i innym, nie widze w tym nic zlego ,czlowiek musi zyc i na to potrzeba pieniedzy .Pozdrawiam

  2. Piekne swiadectwo,dziekuje. Obys znalazla swoja droge w zyciu,wszystkiego dobrego. Bog mowi,ze chce,abysmy zyli w obfitosci:)

  3. Bernadeta no to zależy,Pan Bóg chcę dać nam wszystko,ale ludzie odrzucają Pana Boga.Samochód nie jest najważniejszy,ale patrząc na dzisiejsze czasy nawet ksiądz ma samochód 😀

    • Piotrze żadna rzecz sama w sobie nie jest zła. To my – ludzie możemy ją wykorzystać z dobą intencją lub też złą. Jeżeli samochód mam jako narzędzie pracy, żeby jeździć do pracy, aby ogólnie mi służył w codziennym życiu, to cóż w tym złego. Pan Jezus też pływał łodzią. Jeżeli natomiast samochód jako samochód jest naszym celem, muszę go mieć bo mają wszyscy, do tego najlepiej, żeby był taki, aby wszystkim kopara opadła, to już bym się zastanowiła, czym tak na prawdę jest to auto dla mnie, bo może się okazać, że moim bożkiem.

  4. Tak,ale księżom chyba nie jest aż tak potrzebny ? Ja rozumiem,ze muszą się przemieszczać.Ale generalnie mówię,że nie jest najważniejszy w życiu.Nawet jesli miałbyć w celach podróży do pracy.Samochód nie może stać bożkiem,to jest niemożliwe 🙂

    • Ja się wychowałam na wsi i gdy jest daleko, a trzeba jechać do umierającego i liczy się każda minuta, to samochód baaardzo się przydaje. Tak samo dla mnie, gdzie pracuję poza miastem, autobusów jest mało i bez auta praktycznie nie mogłabym podjąć tej pracy.

  5. A dlaczego dla księży samochód nie potrzebny? Kto tak mówi to nie ma najmniejszego pojęcia co ksiądz robi. Ot, mi i wielka sprawa samochód. Dziś ludzie mają nie tylko jedno auto w domu,tylko do kościoła nie ma czasu jechać.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!