Joanna: Nowenna przemieniła mnie i moje życie

Chcę podzielić się moim świadectwem, by dotarło ono do osób, które wciąż mają wątpliwości i zadają sobie pytanie o skuteczność nowenny pompejańskiej. Moja historia z nowenną rozpoczęła się we wrześniu tego roku. Jestem młodą osobą, mam 19 lat i w tym czasie wróciłam z wakacyjnego wyjazdu, na którym czułam się doskonale i poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi. Dzień po przyjeździe ogarnął mnie duży smutek. Nie potrafię tego wyjaśnić, nie ma to raczej związku z rozstaniem się z gronem przyjaciół, ponieważ i tak miałam utrzymywać z nimi kontakt.
Żeby w jakiś sposób wyrwać się z tego poczucia samotności i pustki, zaczęłam przeglądać internet i natknęłam się na świadectwo o nowennie pompejańskiej. Zainteresowana weszłam w stronę, przeczytałam i od razu w moim sercu pojawiła się myśl, że to jest właśnie odpowiedź na mój dziwny stan. W tym momencie zrozumiałam, że muszę zaraz, natychmiast, zacząć odmawiać tę nowennę, równocześnie wiedziałam już, jaka ma być moja intencja.
Podczas odmawiania modlitwy różańcowej w moim życiu zaczęły dziać się malutkie cuda. Najświętsza Maryja wybłagała dla mnie łaskę całkowitego uwolnienia mnie od grzechu ciężkiego, z którym zmagałam się od kilkunastu lat, choć wcale Jej o to nie prosiłam. Moje życie i relacje z innymi ludźmi również uległy zmianie. Stałam się bardziej otwartą osobą, zaczęłam wierzyć w siebie i doceniać wszystkie codzienne, ale niezwykłe w swojej prostocie rzeczy, które działy się wokół mnie.
Moim życiem zaczęła rządzić wielka radość, czułam się szczęśliwą osobą, odnalazłam sens życia i wewnętrzny spokój. Już byłam szczęśliwa, mimo że intencja, w której się modliłam, jeszcze się nie spełniła. Wiedziałam wtedy, że jeżeli tylko jest to możliwe, Bóg spełni moją prośbę za wstawiennictwem Maryi. A jeśli nie, to znaczy to, że ma dla mnie inny plan, który okaże się lepszy niż wszystko, czego oczekiwałam. Dokładnie 1 października, w przedostatni dzień części błagalnej, moja intencja została wysłuchana.
Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że stało się to w sposób, którego się zupełnie nie spodziewałam. Dostałam więcej niż mogłam sobie wyobrazić. Tego dnia z wielką wdzięcznością odmawiałam nowennę i pokładałam ufność w Maryi i Jej wielkiej mocy działania. Wiedziałam, że nie bez znaczenia jest też data spełnienia mojej prośby – 1 października, czyli pierwszy dzień miesiąca różańca świętego. Oczywiste stało się wtedy dla mnie jasne, że Maryja w ten cudowny sposób pokazuje mi, że to za Jej sprawą zostałam wysłuchana. Następny dzień mogę zaliczyć do najpiękniejszych w moim życiu. Przystąpiłam wtedy do spowiedzi i szczerze wyspowiadałam się z grzechów.
Miałam silne wewnętrzne pragnienie, by stać się osobą czystą, bez grzechu, a w mojej modlitwie przed spowiedzią wszystko powierzyłam Maryi. Trafiłam na spowiednika, dzięki któremu mogłam dobrze przeżyć tę spowiedź. Po tym sakramencie odczułam radość i wzruszyłam się ze szczęścia, że jestem wolna od grzechu. Od dziecka byłam osobą wierzącą, wychowaną w katolickiej rodzinie, ale dopiero w tych dniach naprawdę doznałam łaski wiary i szczerze uwierzyłam w istnienie Boga.
Wiem, że wszystko to, co przeżyłam, zawdzięczam Maryi i Jej wstawiennictwu. Świadectwo to jest zarazem moim podziękowaniem, bo obiecałam Maryi, że gdy mnie wysłucha, będę rozgłaszać wieść o Jej wielkim miłosierdziu i dobroci wobec nas, ludzi.
Chcę jeszcze zaznaczyć, że moje modlitwy nie zawsze były pełne wiary, bo nieraz zamyślałam się w czasie odmawiania różańca, a mimo to Maryja w swojej dobroci wysłuchała mojej prośby. Dziękuję.

Przeczytaj ten tekst w Królowej Różańca!

Królowa Różańca Świętego - numer 17

6 myśli na temat „Joanna: Nowenna przemieniła mnie i moje życie

  1. Wazne: dzis wieczorem na antenie TVP1 o godz. 22.15 zostanie premierowo wyemitowany wstrzasajacy dokument o bohaterstwie chrzescijan w Iraku i Syrii oraz ich oprawcach z ISIS.

  2. Niech Maryja będzie uwielbiona za swe miłosierne serce!!! Maryjo Królowo nasza módl się za nami. Dziękuję za świadectwo 🙂

  3. Gdy czytałam twoje świadectwo, wzruszyłam się do łez. Czułam, jakby to było trochę o mnie samej. Ja odmawiam swoją pierwszą nowennę. Po tygodniu odmawiania poczułam, że muszę iść do spowiedzi. Nie była to zwykła spowiedź. Była to spowiedź z całego życia i wypowiedzeniem wszystkich grzechów (które pamiętałam), które nigdy nie zostały wypowiedziane w konfesjonale. Było to bardzo trudne. Ręce mi się trzęsły a gardło ścisnęło i serce waliło. Ale wiedziałam, że muszę to zrobić dla Maryi. Chciałam podarować jej całą siebie z czystą duszą i czystym sercem. Poczułam się wspaniale. Mam nadzieję, że mnie również Maryja wysłucha 🙂

A Ty co o tym myślisz? Napisz!