Beata: Mój partner jest niewierzący

Witajcie, Nowennę odmawiam od ponad dwóch lat z niewielkimi przerwami – intencji nie brakuje. Mimo upływu czasu, wciąż jest mi tak samo trudno ją odmawiać, mam duże problemy z koncentracją. Dzięki Maryi zdobyłam się nad odwagę aby wyjechać z dzieckiem za granicę, do poznanego obcokrajowca.

Wiele z intencji dotyczyło ułożenia naszego życia tam, zdrowia mojego synka, pracy, dusz czyśćcowych. Synek się zaadoptował do nowych warunków, nie ma już nocnych bólów nóżek, które mu dokuczały. Jedną z łask jest też możliwość pracy przez internet w moim zawodzie w Polsce – za co dziękuję Ci Maryjo. Jednak mam duży problem aby odnaleźć się na tej emigracji. Mój partner jest niewierzący i że nie układa nam się najlepiej – również ze względu na mój trudny charakter, nie chce nawet słyszeć o ślubie kościelnym, co mnie z kolei blokuje do przystąpienia do spowiedzi i zamknięciem burzliwej przeszłości. Nie wiem co mam robić, cały czas mam mnóstwo wątpliwości czy powinnam nadal tu być. Obecnie myślę nad powrotem do Polski i rozpoczęciem życia od nowa. I proszę Matkę o mądrość, równowagę i dobra decyzję, a także o łaskę wiary dla mojego partnera, aby rozgrzała jego zatwardziałe serce i otworzył się na Boga. To trudna intencja której towarzyszą kłótnie i płacz. Dlatego proszę Was Kochani o choćby krótką modlitwę. Matko, tylko w Tobie nadzieja.

5 myśli na temat „Beata: Mój partner jest niewierzący

  1. Może moje świadectwo Ci pomoże. Ja wielokrotnie modliłam się o dobrego męża (myśląc aby mój ówczesny narzeczony się zmienił i był kiedyś dobrym mężem). Nie umiałam przerwać tego grzesznego i chorego związku, mimo iż nie byłam szanowana. Po za tym byłam szantażowana, że jeśli odejdę o on popełni samobójstwo. Wiadomo nie chciałam mieć na sumieniu nikogo. Zakończenie jest szczęśliwe. Z dnia na dzień mój „narzeczony mnie rzucił. Wykorzystał sytuację że pojechałam do chorej babci i poszedł sobie na imprezkę gdzie poznał Panią która zawróciła mu w głowie…i on mnie rzucił. Mimo iż wszyscy nade mną ubolewali, ja poczułam wolność. Pewnie miałam też takie odczucia, że jak to On-Mnie! Nawet próbował wrócić, ale to już nie miało sensu. Pan Bóg postawił na mojej drodze wspaniałego człowieka. Jesteśmy szczęśliwym małżeństwem od 7 lat. Nie chcę abyś zrozumiała że sugeruję porzucenie partnera, to musi być Twoja decyzja, przemyślana. Ale chcę Ci powiedzieć że Pan Bóg wysłuchuje próśb. Miej pragnienie życia w zgodzie z Nim, czystości, próbuj coś robić w tym kierunku. On zajmie się resztą.

  2. Pani Beato całkowicie zgadzam się z pani opinią, poza tym jak człowiek modli się o dobrego męża lub żonę to Pan Bóg chroni od złych znajomości. U mnie było tak samo, przez wiele lat szukałam prawdziwej miłości. Moje wcześniejsze związki padły z kretesem, w ten sposób Bóg mnie chronił żebym mogła z moim ukochanym mężem w końcu się odnaleźć 🙂 Chociaż wszyscy z mojej rodziny spisali mnie już na straty, wiedziałam że z tego bólu Pan Bóg wyprowadzi jeszcze dobro. W modlitwie do św Józefa jest takie jedno zdanie ” Święty Józefie,doprowadź do zerwania każdej znajomości, która nie podoba się Panu Bogu”. Modlitwa zadziałała w 100 % z całym przekonaniem polecam wszystkim szukającym swojej połówki.

  3. W ten sposób może Ci zejść z kilkanaście beznadziejnych lat w rozdarciu i obudzisz się w „trudnym” wieku, z przegranym życiem. Są pewne decyzje, jak skok z parapetu płonącego budynku na płachtę albo – jak wspomina gdzieś na YT pewien pastor – w ramiona Ojca, któremu ufasz. On się gdzieś zapodział podczas ucieczki rodziny z małymi dziećmi. Wspomina, że stał na parapecie i widział tylko gęsty dym. Ojciec wołał do niego z dół, żeby skakał, że on go złapie. Malec zawołał: „Ja Cię nie widzę”. Na co jego tata: „Nic nie szkodzi, skacz. Ja Ciebie widzę”. I go złapał. Kiedyś zamieszczałam link do tego, ale teraz nie umiałabym tego znaleźć. Rozgrzeszenie warunkowo dostaniesz, jeśli zagwarantujesz wyprowadzkę od partnera, ale to niekoniecznie zakończy sprawę. Jeśli poszłabyś z takim wentylem pseudobezpieczeństwa, że liczysz na sakramentalny ślub z tym człowiekiem, to i ze związku i z sakramentalnego życia wyjdzie taka sama kicha. Wspomniany skok z zamkniętymi oczami wprost w ramiona Ojca polega na tym, że skreślamy swoje oczekiwania – jesteśmy tylko skaczącą w gęstym dymie ufnością i otwieramy się także na bardzo trudne doświadczenia – które GDZIEŚ prowadzą, a pewne związki donikąd. Piszę to jako „praktyk”, nie teoretyk – kiedyś skoczyłam w niesakramentalnym małżeństwie.To była jedyna dobra decyzja, jaką podjęłam w sprawach z tym związanych. W tym wszystkim jest jeszcze jeden czynnik, o którym mało piszesz: chodzi o jakość związków dziecka z jego tatą. Jeśli to dobra, ważna relacja, nie możesz po prostu zwiać do Polski, tylko raczej układać sobie życie tak, żeby tego kontaktu brutalnie nie zerwać. Nie jesteś już sama, a Ty tylko o sobie tutaj piszesz (to może być, oczywiście przypadek, kwestia konwencji świadectwa, nie zaryzykuję tezy, ze tylko o sobie myślisz).

  4. Witaj
    Chcialabym cie uswiadomic ze mozesz przystapic do sakramentu malzenstwa tylko z twojej strony tylko ty skladasz przysiege.Partner moze byc niewierzacy.Jestem w takiej samej sytuacji nie napieram na mojego meza zeby uwierzyl bo to bedzie nieprawdziwe’. Duzo o tym mowie ale nigdy nie wymagam od niego deklaracji wiary.Modle sie o to i wierze ze nadejdzie czas w ktorym on takze uwierzy w Boga.Na razie wierzy we mnie i nie stawia oporu w zawarciu zwiazku w kosciele poniewaz wie ze ten sakrament jest mi potrzebny ze chce sie spowiadac i przyjmowac komunie sw.Badz cierpliwa i nigdy nie rob awantur o wiare bo to nigdy nie zdaje egzaminu.
    Powodzenia
    Pozostawaj w modlitwie

A Ty co o tym myślisz? Napisz!