Ania: nie wiem co dalej ….

Obiecałam sobie, że napiszę świadectwo tylko wtedy, gdy moje życie znowu wróci na właściwy tor, kiedy moje prośby zostaną wysłuchane, po odmówieniu kilku,chyba 4 nowenn mam wrażenie, że nadal jestem w tym samym miejscu, może nawet dalej niż na początku bo coraz więcej jest takich dni jak dzisiejszy, kiedy ogarnia mnie totalne poczucie beznadziei, braku sił do dalszej walki o swoje życie i modlitwy …
7 miesięcy właściwie bez przerwy modliłam się na różańcu, były trudniejsze dni, było zmęczenie i zniechęcenie, było wiele przedziwnych sytuacji ( napiszę tylko o jednej…na początku mojej drogi z NP miałam usilną potrzebę odbycia spowiedzi, ale coś ciągle stawało mi na przeszkodzie, głównie silne bóle głowy, które dopadały mnie zawsze kiedy postanowiłam pójść wieczorem do Kościoła po odbyciu rachunku sumienia….tego dnia było tak samo, ale postanowiłam sobie, że tym razem nie zrezygnuje, wzięłam proszki przeciwbólowe i pojechałam zdeterminowana…zaparkowałam pod Kościołem, przed sobą miałam front, wejście do Kościoła i kiedy chciałam wysiąść z samochodu okazało się, że kluczyk w stacyjce zaciął się, nie mogłam go wyjąć mimo, że siłowałam się z nim dobre 10 min…musiałam wrócić do domu, a tam bez problemu kluczyk wyjęłam, nie mogłam w to uwierzyć co się stało …). Kilka razy wiem, że doświadczyłam prawdziwej opieki Matki Boskiej – raz unikając poważnego wypadku samochodowego o włos,a drugi raz jestem pewna, że ocaliła moją siostrę.
jednak żadna z moich próśb nie została wysłuchana…coraz trudniej mi wierzyć, ufać, czekać.
We wrześniu ubiegłego roku chłopak z którym spędziłam 5 lat, z którym planowaliśmy ślub w czerwcu ( a więc za 2 miesiące) zostawił mnie z dnia na dzień i jedyny powód jaki usłyszałam to, że coś w nim pękło. Zniknął z mojego życia, prosiłam o wyjaśnienie, o to żeby przemyślał i nic, płakał tylko i powtarzał, że tak będzie dobrze…odszedł jakbym nic nigdy dla niego nie znaczyła. Kolejne modlitwy odmawiałam o Jego powrót, o Jego nawrócenie i naprawienie naszych relacji, wreszcie o właściwego mężczyznę na mojej drodze …i nic ….
nie wiem co u niego, nie wiem co się wydarzyło, wiem, że nadal go bardzo kocham ale nic nie mogę zrobić. Wiem za to, że poznanie teraz innego mężczyzny z którym założę rodzinę graniczy z cudem ( mam prawie 33 lata, wielki bagaż emocjonalny, a szczerych uczciwych facetów, którzy kierują się podobnymi do moich wartościami jest tak niewielu :/) Boję się, że życie ucieka mi przez palce.
ostatnią NP odmawiałam za chorą znajomą ( skończyłam ją 22.04). Modliłam się o jej uzdrowienie. Jednak nie tylko nie zostałam wysłuchana, ale w Wielki Piątek ta znajoma zmarła ( nikt się tego nie spodziewał, jej stan nawet lekarzom nie wydawał się aż tak poważny) to było jak cios…ale postanowiłam dokończyć tą nowennę modląc się o spokój jej duszy i siłę dla jej najbliższych w tym trudnym czasie. Mimo wszystko wierzę, że moja modlitwa jej pomoże.
Tak bardzo chcę wierzyć, w głębi duszy nadal wierzę, że i ja zostanę wysłuchana, że to próba. Chciałabym za jakiś czas napisać drugie świadectwo tym razem zatytułowane „mój cud z nieba” bo wiem że takie się dzieją,

37 myśli na temat „Ania: nie wiem co dalej ….

  1. Nigdy nie poddawaj się. Zostajemy poddawani próbom każdego dnia. Twoje modlitwy są wysłuchane ja jestem tego pewien. Nie załamuj się i módl do Matki Bożej. Ona widzi twoje zmagania i nie zostawi ciebie nigdy samej, pamiętaj o tym. Bądź cierpliwa, módl się i czekaj, a dostaniesz na pewno dużo więcej niż oczekujesz i o co prosisz.

  2. Byłam w podobnej sytuacji. W styczniu zeszłego roku zostawił mnie narzeczony po 7 latach. Ja rozpoczęłam NP i trwam w tej do dzis.
    Narzeczony nie wrócił, nikogo innego tez nie spotkałam i choc boję się samotności (mam 35 lat) to wierzę, ze Bóg postawi kogoś na mojej drodze.
    Dla mnie to 1,5 roku to czas zmian wewnętrznych. Każdy kto mnie zna mówi, ze stałam się dobrym człowiekiem.
    I choć jeszcze czasami płaczę z powodu rozstania i są dni, ze błagam o śmierć to widzę, ze tak naprawdę moje życie jest dobre
    Spełniają się moje malutkie marzenia i czuję stalą pomoc i obecność Boga
    Życzę by i Twoje życie rozjaśniło się

  3. Ludzie się modlą latami w pewnych intencjach i nie rezygnują…Ty modlisz się zaledwie 7 miesięcy a ogarnia Cię „totalne poczucie beznadziei, braku sił do dalszej walki o swoje życie i modlitwy” … Odpowiedz sobie na pytanie ile lat Bóg czekał na Twoje nawrócenie i jak się to ma do tych 7 miesięcy Twoich modlitw…Rozmawiaj z Bogiem jak najczęściej przed Najświętszym Sakramentem . Stawiaj pytania i słuchaj Jego odpowiedzi. W jakich sprawach Bóg Ci nie pomaga? Dlaczego Bóg miałby Ci pomóc? Co robisz, aby Bóg wysłuchał Twojego wołania? Bóg odpowiada na nasze prośby wtedy, kiedy wierzymy w to, że może nam pomóc. Czy naprawdę wierzysz, że Bóg może Ci pomóc? Czy dotychczasowe życie wskazuje na to, że wierzysz Bogu we wszystkim?

  4. Twoje swiadectwo jest mi bardzo bliskie, czuje to samo co ty. Odmawiam Nowenne Pompejanska od roku czasu, okres ostatnich miesiecy jest mi bardzo trudny I zastanawiam sie czy kiedys w koncu usmiechne sie I powiem ze jest mi dobrze. Moja gówna intencja nie zostala wysluchana i wszystko dzieje sie odwrotnie, wrecz przeciwnie. Jestem podlamana, nic mi sie nie chce, nie widze zadnych oznak aby cos mialo zmienic sie na lepsze, ale nadal modle sie, szczególnie rano lubie zaczac dzien od Nowenny. Staram sie nie obrzazac na Maryje , Boga I próbuje modlic sie chociaz czasami ta modlitwa jest bezsilna, bez emocji i nadziei.
    Mówi sie ze z kazdej sytuacji jest wyjscie a ja czuje sie jak w kleszczach.

    Wspomnialas ze twój chlopak odszedl tak z dnia na dzien i powiedzial ze cos w nim peklo. Dla mnie to brzmi tak jakby nie byl szczery i mial cos do ukrycia. Byc moze nie byl szczery z toba od dawna i tego nawet nie wiesz, po prostu nie zasluguje na ciebie.

    Jestes osoba mloda, masz tylko 33 lat. Mego meza siostra, 35 lat równiez byla w podobnej sytuacji, spedzila z chlopakiem kilka lat, nie chcial slubu z nia I twierdzil ze taki luzny zwiazek mu pasuje. Po rozstaniu ozenil sie rok pózniej z inna.

    I wiesz co, ta siostra przypadkiem przez internet poznala bardzo fajnego chlopaka, jest od niej starszy, zaradny. w odróznieniu do tego poprzedniego ma poczucie humoru. , sa z soba kilka miesiecy i ta siostra stwierdzila ze daje mu rok czasu, albo konkretny zwiazek i rodzina albo rozstanie. Mysle ze ten chlopak juz teraz jest gotowy na zwiazek, bardzo ja kocha i my jako rodzina bardzo go lubimy.

    Najwazniejsze-, ta siostra w poprzednim zwiazku nie byla soba, poprzedni chlopak byl zamkniety w sobie,izolowal ja od przyjaciol, rodziny, widac bylo ze starala sie dostosowac do niego ale tak naprawde chyba dusila sie w tym zwiazku. Rozstali sie, nie mieli slubu a co najwazniejsze nie mieli dzieci. I dobrze bo to rozeszlo sie po kosciach. Na pewno bylo trudo pogodzic sie z tym. Ta siostra nawet myslala zeby zajsc z nim ciaze i w taki sposób zatrzymac go przy sobie. Ten pomysl mnie przerazil bo wiem ze dzieci bardzo by cierpialy, byly by karta przetargowa w ich zwiazku, nic by to nie zmienilo miedzy nimi. Na szczecie rozeszli sie nie mieli dzieci i dobrze.

    Teraz przynajmnie z tym chlopakiem jest usmiechnita, wesola, zartuje I przede wszystkim jest soba. wydaje mi sie ze daje jej poczucie bezpieczenstwa.Tego wlasnie tobie zycze, abys znów odnalazla chec zycia, jestes osoba mloda, zycie stoi przed toba otworem. Masz tylko 33 lat a uwierz jest mnóstwo wartosciowych facetów, w twoim wieku lub starszych którym równiez nie udalo sie jeszcze zalozyc rodziny. Mam nadzieje ze ten czlowiek ciebie znajdzie i dasz mu ogromne szczescie. Glowa do góry i zycze wszystkiego najlepszego. Czas jest najlepszym lekarzem, czasami musi toche go uplynac aby rany sie zabliznily.

  5. Też mam 33 lata i jestem sama. Miesiac temu skonczylam NP odmawiana w intencji znalezienia dobrego meza. Jak do tej pory nikt taki sie nie pojawil. jednak przestalam sie martwic. Wczesniej samotnosc byla dla mnie bardz ciezka. Teraz az tak sie tym nie przejmuje. Wizja samotnosci juz mnie nie przeraza. Oswajam sie z tym, ze moge byc juz zawsze sama. Moze to jest wlasnie ta laska, ktora otrzymalam poprzez odmawianie NP. Moze to jest Bozy plan odnoszacy sie do mojego zycia. Jezeli tak, to nie rozumiem tego, ale ufam, ze jakos to zniose. Bedzie co bedzie 🙂

    • Droga Aniu, czytając Twój komentarz, jestem pewna, że tuż za zakrętem czeka Twoja miłość.33 lata to piękny wiek i w tym wieku cudowna kobieta. Młoda i piękna. Ciesz się życiem, tu i teraz a miłość przyjdzie cichutko i pokornie. Czy musi przyjść z hukiem? Mojego syna, dziewczyna też ma 33 lata, syn 36. Mimo, że jest w mundurze, to jednak czekał. Widocznie, los podesłał właśnie tę dziewczynę.Czekaj i ufaj, i wybieraj mądrze, nic na siłę. Życzę wszystkiego dobrego, dużo uśmiechu! Pomodlę się w Twojej intencji. Z Panem Bogiem! Pa

      • pisząc powyższy tekst nie liczyłam na tak ciepłe słowa 🙂 dziękuję za nie i za modlitwę – zrewanżuję się także modlitwą 🙂 pozdrawiam

  6. Zastanów się nad egzorcyzmem, poważnie. Nie zaszkodzi a może pomóc, bo te akcje z bólem głowy, zacinającym się kluczykiem w stacyjce to bardzo prawdopodobne działanie złego ducha. A można się na jego działanie otworzyć w bardzo głupie sposoby. W moim przypadku chciałem zastąpić Pana Boga, w sensie wziąć grzechy kogoś na siebie – Pan Bóg nigdy tego nie wymaga i nie będzie wymagać!
    Dodatkowo widzę, że bardzo dużo „chcesz”. Pokój ducha nie osiąga się tym, że ja chce. Osiąga się tym, że Panie Boże, w niczym i w nikim nie znajduję tego czego potrzebuje – zostajesz tylko Ty. Panie Boże ja chce do Ciebie.

    To jest mega eskstra trudne, ale do zrobienia. Całkowite oddanie Panu Bogu trzeba powracać i powtarzać codziennie. Trwaj w modlitwie, nie słuchaj złego. I rozważ udanie się do egzorcysty

    • Marku, pocieszyłeś mnie swoim wpisem. Myślałam, że byłam bezprecedensowo lekkomyślna, bo zrobiłam to samo kilkanaście lat temu. Chciałam w ten sposób odpokutować grzechy za kogoś, kto nie miał takiej potrzeby, ba!, swoje życie oddawałam (tyle lat, ile potrzebne), żeby bliska osoba się nawróciła. Miałam wrażenie, że odbywa się jakieś „polowanie” na mnie (wypadki moje i dzieci, zbiegi fatalnych okoliczności, czasem tak absurdalnych i pozornie niemożliwych jak ten, że ekspres wyrzucił pod ciśnieniem gorącą kawę – tzw. fusy – , prosto w moje oczy) . Wiele wody upłynęło, zanim zrozumiałam, że to nie był akt „zwykłej” głupoty i ignorancji teologicznej, ale wielkiej pychy, że tylko Jezus mógł brać cudze grzechy na siebie i tylko Bóg może nakładać na człowieka jakiekolwiek ekspiacyjne ciężary. Nawiasem mówiąc, ta osoba się nawróciła (w sensie powrotu do sakramentów), ale ja wiem, że TYLKO moja modlitwa miała w tym udział, a nie ta umysłowa aberracja. Czasem ludzie nie rozumieją, że nawet wtedy, kiedy się histerycznie nakręcają na modlitwę za kogoś, tylko o tym myślą, to ich własne życie i zbawienie schodzą na drugi plan, a to grzech i diabeł zaczyna w tym mieszać, oddalając nas od rozumienia własnych grzechów i ich wspólnego rdzenia.

      • Gabrielo, jak sie ma do tego co piszesz modlitwa wynagradzajaca za grzechy? Chyba mozna modlic sie w ten sposob za konkretna osobe? Albo ofiarowac swoje cierpienie itp.? Gdzie jest ta granica co mozna a czego nie wolno?

  7. Aniu czasami trzeba zmówić kilka nowenn w jednej intencji i nie poddawaj się diabeł czyha i czeka aż zrezygnujesz ale masz piękna wiarę i nie zaprzepasc tego a Matka Boska na pewno Ci to wynagrodzi o stokroć
    Pozdrawiam

  8. Zmow nowenne o dobrego meza a potem zostaw to Bogu, wiem jak ciezko jest po rozstaniu po kilku latach… poczekaj po nowennie o dobrego meza ale tak czekaj nie czekajac 🙂 z Panem Bogiem

  9. Bardzo lubię czytać poezje ks. Twardowskiego. Jest taki wiersz, który pasuje do Twoich rozterek i który ja często cytuje w myślach:

    Kiedy się modlisz – musisz zaczekać
    wszystko ma czas swój
    widzą prorocy
    trzeba wciąż prosząc przestać się spodziewać
    niewysłuchane w przyszłości dojrzewa
    to niespełnione dopiero się staje
    Pan wie już wszystko nawet pośród nocy
    dokąd się mrówki nadgorliwe śpieszą

    miłość uwierzy przyjaźń zrozumie
    nie módl się skoro czekać nie umiesz

    Trzeba nauczyć się także dostrzegać łaskę Boga w maleńkich rzeczach 😉 czego Tobie i sobie także życzę 🙂

  10. Drogie samotne koleżanki. Mam 27 lat. Rownież byłam samotna jeszcze dwa lata temu. Każdy dzien był wtedy dla mnie panicznym strachem że zostanę sama. Nawróciłam sie wtedy zaczelam modlić odbyłam spowiedź generalna i poznałam człowieka w kościele staną obok mnie. Teraz jedt moim mężem. Jednak dzis wiem że małżeństwo to najtrudniejsza sprawa jaka w życiu mi sie przydarzyła. Maż okazał sie czlowiekem bardzo trudnym. Dopiero teraz czuje sie źle tak naprawdę bo samotność i paniczny strach były niczym w porównaniu z tym co czuje teraz. Gdy wiem że nie ma odwrotu bo jest sakrament. Gdybym mogła cofnąć czas i zastanowić sie kilka raz na spokojnie zapytać Boga czy to ten … A ja zachłysnęlam sie tym że poznaliśmy sie w kościele wiec na pewno wola Boża. Dziewczyny czekajcie cierpliwie. Bóg na pewno chce was ochronić przed złymi kandydatami na mężów. A czasem sobie mysle że jak by któraś z was miała byc nieszczęśliwa w związku i trafić na złego człowieka to dziękujcie Bogu za samotność.

    • Magdo, czasem takie związki z trudnymi ludźmi docierają się z czasem i znam takie pary, które po latach są niezwykle dobrze zintegrowane, czy wręcz idealne – o ile zrezygnowały z pracy nad partnerem na rzecz pracy nad sobą. Początki bywają bardzo trudne, podobnie jak mogą być „WSPANIAŁE” i po paru latach równia pochyła. Módl się np. do św. Rity, św. Jadwigi Śląskiej, bł. Marianny Biernackiej, św. Anny. Proś o pomoc dusze zmarłych w Waszych rodzinach. Z wpisu wynika, że masz głowę na karku – dasz radę. Motto Róż majowych Ci przytaczam – ostatnio za mną chodzą te słowa Syracha:
      Z całego serca Bogu zaufaj,
      nie polegaj na swoim rozsądku,
      myśl o Nim na każdej drodze,
      a On twe ścieżki wyrówna.
      Wytrwałości życzę!

  11. dziękuję każdemu z Was za każdą dobrą, mądrą myśl, którą pozostawiliście pod moim świadectwem za każdą modlitwę … jesteście niesamowici, że oddajecie swój czas, swoje doświadczenia … staram się być silna i cieszyć się każdą dobrą rzeczą i to piękne, że w czasie zwątpienia człowiek dostaje takie wsparcie. Dziękuję za tą modlitwę, za tą stronę Z Panem Bogiem !!! Pozdrawiam Was wszystkich i dziękuję

  12. Razem z jednym z synów ma teraz 35 lat jeżdżę do Czestochowy do katedry,są tam co miesiąc spotkania,uzdrowienia i tak dalej.Staliśmy z synem przed kościołem a on mówi mamo czemu nie umiem nikogo spotkać chciałbym juz miec rodzinę…nie umiem o tym zapomnieć tak mi go było żal.Odmówiłam za niego nowennę potem następną o dobrą dziewczynę dla niego ..i nic ale wiedziałam że znajdzie kogoś bo w to wierzyłam modlę się juz 8 nowennę za moją rodzinę.Niedawno spotkał dziewczynę,biedną skromną taką o jaką prosiłam i jest taki szczęśliwy.Tak sobie pomyślałam ..Panie Boże ale ty jesteś sprytny dostałam dwa w jednym,spełniły się dwie prośby…trzeba wierzyć i nie przestawac się modlić mnie się wszystko pomalutku spełnia Matka Boska wstawia się za mną i moimi prośbami….

  13. Aniu,
    nie wiem czy ta odpowiedź się ukaże ale spróbuje. Dawałam świadectwo, ale się nie ukazało i ile razy próbuje pisać o nim również się nie ukazuje.
    Mam 48 lat, trudne życie za sobą…ale nie to jest tu istotą. Otóż poznałam człowieka, który podobnie jak Twój znajomy zerwał ze mną kontakt (nie ma go do dziś 7 miesięcy).
    Nie chciałam się modlić za jego powrót, ale to co działo się w związku z jego osobą (po zerwaniu znajomości) w moim życiu ledwo mnie nie pozbawiło go.
    Nie chce pisać, aby nikogo nie wystraszyć….powiem tylko, że jestem wierząca z tzw. namaszczeniem …..
    Wierząc Bogu, że taka była Jego wola – zrywając tą znajomość – obiecałam Mu modlitwę za tego człowieka i rozpoczęłam NP w jego intencji, a jaka to intencja, zostawiłam Panu Bogu…….po zakończeniu Nowenny powiedziałam Bogu, że już więcej nie będę się modliła za tego człowieka (mimo, że bardzo go kocham i już nie widzę żadnych szans na jakikolwiek związek), żeby mi wybaczył i zesłał kogoś kto przejmie jego intencje modlitewne. I jeszcze w tym samym tygodniu do naszej Parafii przyjechał egzorcysta ze Wstawienniczką z miejscowości tego człowieka, za którego się modliłam……odczytałam to, za dar Boży i poszłam do tego księdza prosić go, aby teraz modlili się za tego człowieka. Jakież było moje zdziwienie gdy, zarówno egzorcysta jak i wstawienniczka zabronili mi w ogóle mówić o tym człowieku i zajęli się mną. Okazało się, że przez znajomość z tym człowiekiem zrobiłam dostęp do siebie szatanowi,….nie złemu, tylko szatanowi – że trzeba nazywać go po imieniu, żeby mieć świadomość szatana, czego on nie lubi i wszystko robi, żeby człowiek nie wymieniał go z nazwy (taka świadomość powoduje w człowieku większą gorliwość w wyzbyciu się jakiejkolwiek styczności z nim).
    Musiałam wejść do grup modlitewnych, które modliły się za mnie, do grupy Odnowy w Duchu Św., codzienne Komunie Św. i cotygodniowe spowiedzi, Msze Uzdrowieńcze i o uwolnienie ….oraz wiele innych.
    Dzisiaj już czuję się lepiej, wyszłam z rozpaczy, ogromnej rozpaczy….która kończy się tylko w jeden sposób…….moja wiara, moja ufność – wszystko zostało wessane przez znajomość z tym człowiekiem, który wydawało mi się dany od Boga……..i widzisz…….gdyby nie Bóg, może dziś bym cierpiała męki piekielne…..Maryja mnie uratowała – powiem tylko, że nie byłam opętana, a tylko dotknięta przez człowieka opętanego…….ratuj się wszelkimi możliwymi sposobami, dobrze robi spanie z Pismem Św. na piersiach……i wszystko co piszą powyżej. Nie trzymaj się czegoś, co może ci nieść śmierć, poradź się spowiednika, udaj się do egzorcysty (jeżeli jesteś – a symptomy mówią że tak – dotknięta szatanem, on wszystko zrobi, żebyś nie szła do egzorcysty, będzie szalał)….bo za niedługo możesz popaść w rozpacz, bo może być groźnie – to nie straszenie, ale uważaj …….
    Boże dziękuję Ci, że Jesteś przy mnie, Strzeż mnie, Błogosław i Bądź nam Miłosierny. Niech Cię strzeże Matka Boża, Św. Michał Archanioł, a Duch Św. będzie Ci Natchnieniem.
    Przepraszam za chaos ale nie da się opisać wszystkiego – posłuchaj Glassa, Pawlukiewicza, Biskupa Rysia – z Bogiem.

  14. PS WIOLA JA DAJE SWIADECTWA RODZINIE ,ZNAJOMYM I TYM KTORYM POLECAM NP ZROBI PANI LEPIEJ BO W TEN SPOSOB NIEJEDNA OSOBA CHWYCI ZA ROZANIEC

    • tak robię Mario, daję świadectwo. Posłużyło ono i służy nadal (kapłanom też)….trochu jest dla mnie męczące i bolesne, ale modlitwa wsparcia innych umacnia mnie.
      Nie wiemy, ze czasami modlimy się za ludzi opętanych i zaczynają się dramaty w naszych rodzinach i nie wiemy dlaczego …. trzeba sięgać porady spowiedników – daj Boże dobrych spowiedników. Każdy z nas sądzi według siebie i sądzimy, że ludzie są dobrzy – a tak nie jest, bierzemy na siebie krzywdy innych, ich bóle, ich krzyże – a to może tylko Jezus Chrystus……nie bądźmy bardziej Chrystusowi niż On Sam – tak powiedział mi nie jeden kapłan, a egzorcysta – jeszcze raz powtórzę – ledwo usłyszał o człowieku za którego się modliłam, kazał natychmiast mi przestać o nim myśleć, powiedział….”oddaj Go Bogu, i zostaw Go, to jest sprawa Boga, nie twoja, tobie nie wolno o nim myśleć….”.
      przepraszam, już nie mogę pisać – z Bogiem Kochani, módlcie się o Wolę Bożą, bo jak Bóg jest na pierwszym miejscu to wszystko jest na swoim miejscu.
      Uwierzcie mi dziewczyny, kobiety – jestem dojrzałą kobietą i moja miłość do tego człowieka była dojrzała i odpowiedzialna (zawsze jestem odpowiedzialna), rozpacz jaka mnie dopadła była nie do udźwignięcia – uratowali mnie, Matka Boża uratowała mnie….na pierwszym miejscu ma być Bóg, jak do tego dojdziecie (dziewczyny – piszę do tych mniej doświadczonych w wierze) wszystko zacznie się układać.
      Chcę Wam powiedzieć, że modlę się za Was, zwłaszcza tych porzuconych – znam ten ból, płaczę razem z Wami patrząc w gwiazdy, w niebo kiedy tylko się modlę…nie jesteście sami. Z Bogiem.

  15. dziękuję … wierzę, że za jakiś czas będzie mi to dane. Odkąd przeczytałam Wasze komentarze o działaniu złego przeraża mnie myśl czy mnie to nie dotknęło. Sposób w jaki się rozstaliśmy był koszmarny…w niedzielę planowaliśmy jak będzie wyglądał nasz ślub.On zawsze był zamknięty w sobie i to był problem w naszym związku, nawet mu powiedziałam tego dnia, że przez to że tak trudno mu przychodzi rozmawianie o uczuciach czasem mam taki lęk, że on mówi to co ja chce słyszeć i któregoś dnia się po prostu odwróci i zniknie bez żalu z mojego życia. Zdenerwowal sie, że tak myśle i powtarzał, że przecież mnie kocha i za kilka miesięcy będziemy rodziną…a następnego dnia powiedział, że koniec. Koleje dni to trauma, której nigdy nie zapomnę – mój płacz, ale i jego…wręcz zanosił się od płaczu, wymiotował…mówił że kocha ale to koniec.A potem już zero kontaktu-nic. Nie potrafię tego zrozumieć.Zachowywał się jak szaleniec. Może to był mój błąd że modliłam się o jego powrót, opamiętanie a potem uzdrowienie naszych relacji-ale kocham go,nie potrafię go znienawidzić mimo ogromnego żalu. Bardzo boję się, że to zło jakie zapanowało po jego odejściu wygra-że nie odzyskam już wiary w ludzi,miłość w moje poczucie wartości.

  16. Ja także mam za sobą takie doświadczenie, że mając 30 lat dramatycznie chciałam znaleźć sobie męża. I spotkałam mężczyznę, najpierw wmówiłam sobie, że jest postawiony na mojej drodze przez Boga. Później chciałam z nim zerwać, bo czułam się bardzo nieszczęśliwa z nim, nie widziałam dla tej relacji przyszłości. Ale nie udało się zerwać bo okazało się, że jestem w ciąży. Ślubu z nim nie wzięłam, ale i tak ten człowiek zniszczył mi życie, zdrowie, wszystko… A na świecie jest dziecko, którym się trzeba zaopiekować.
    Wolałabym nigdy go nie poznać i być sama całe życie. Ale wtedy byłam zbyt głupia, dopiero teraz to widzę, a czasu się już nie cofnie. I biedne to nasze dziecko, bo ja mam tak zniszczone przez tego człowieka zdrowie, że nie daję rady samotnie wychowywać mojego dziecka…

    • Madziu, nie żałuj, Bóg zawsze, zawsze, nawet z najgorszego zła potrafi wyciągnąć dobro – Twoim dobrem jest Twoje dziecko. Samotność jest zabójcza i anormalna (ks. Dziewiecki, Pawlukiewicz, Glass). Znam wiele kobiet samotnych i wszystkie, wszystkie żałują, że gdy były w związkach – nawet tych najgorszych – nie zdecydowały się na dziecko, przynajmniej miałyby dziecko, nie byłyby samotne.
      Dla kobiety macierzyństwo jest bardzo ważne, jest kwintesencją kobiecości.
      Mam trójkę dzieci, dzisiaj dorosłych, które samotnie wychowywałam i nawet gdy byliśmy sami i było dość trudno (na wynajmowanym mieszkaniu i czasami bez pracy i z nikąd pomocy) to były najpiękniejsze dni w naszym życiu. Cała moja miłość to moje dzieci.
      Dzisiaj, nie potrafię pocieszyć kobiety (w moim wieku i starsze), które nie mają dzieci, nie znajduję argumentu……dzisiaj są już za ….”stare”. My w pewnym wieku, już nie możemy…ciesz się więc tym Darem. Wielkim Darem – Bóg dał Ci dziecko, a ten facet, skoro tak bardzo Cię rani, za chwile będzie Was ranił – nie ma nad Tobą mocy, zawierz się Maryi i oddaj wszystko Jezusowi, niech się tym zajmie.
      Dasz rady, uwierz w to – jestem tego przykładem, bardzo dobrym przykładem. zawierzyłam się Bogu, oddałam mu Swoje życie, a Maryja jest moją Matką odkąd pamiętam. Oczywiście przechodzę różne próby swojej wiary i wołam Boże, Ojcze przestań mnie już sprawdzać, przecież wiesz, że zawsze Byłeś, Jesteś i Będziesz moim Bogiem, oprócz Ciebie nie mam nic, bez Ciebie jestem nikim.
      Madziu przechodziłam różne próby od najstraszniejszych – śmierci, chorób, udręczeń, ciszy Bożej – ale zawsze, zawsze Błagałam Maryi o pomoc, o to aby Była przy mnie. Matka mnie strzeże….gdyby nie Ona…..nawet boję się myśleć……
      Madziu jesteś matką, masz być silna – bo jesteś miłością, a Bóg Cię ma w swej opiece skoro nie masz ślubu z tym człowiekiem. Uwierz w to i żyj, walcz o siebie i dziecko, nie jesteś sama 🙂

  17. Drogie panie i dziewczyny, jestem starszą panią, wiele w życiu widziałam i słyszałam. Teraz tylko w jednej sprawie was pouczam, w odniesieniu do tego wielkiego smutku kiedy mężczyzna porzuca. Jeżeli to następuje mężczyzna czyni to z jakiego ważnego powodu, często niewypowiedzianego. Wyobraźcie sobie, że uczynił to ponieważ podejrzewa, że jest chory np. na AIDS. I co ? Lżej na sercu ? Nie płaczcie …, nie warto !!!!!!!!

    • Aniu, masz rację, ale tu chodzi o Ciebie i Twoje szczęście. Oddaj to Bogu, i módl się o przebaczenie temu facetowi. Naprawdę zyczę CI wszystkiego najlepszego, bo zasługujesz na prawdziwą miłosc i szczeęście i prosze Cię, nie pozwól, aby jakiś niedojrzały facet Ci to odebrał.

  18. Wiesz, Aniu… Najpierw odniosę sie do modlitwy za Twoja chora znajoma, modliłam sie za jej zdrowie, a Ona zmarła w Wielki Piątek, w dzień, w którym Jezus umarł… Dla mnie to wielka łaska.
    Rozumiem Twój bol po stracie ukochanego, wiem, ze my kobiety chcemy wiedziec dlaczego ktos odchodzi. Tez sie modliłam o czyjs powrót. Zostałam wysłuchana, a pozniej porzucona poraz kolejny. Ale tym razem było inaczej, Bog pozwolił mi to rozstanie przeżyć inaczej. Z każda moja łza czułam, jak ze mnie to schodzi, jak schodzą wszystkie uczucia, emocje, żal, bol. Czulam sie wolna, po wielu, wielu miesiacach czulam sie wolna od czekania, od bólu i cierpienia, od totalnie toksycznej relacji, od życia w leku i niespełnieniu. Bo z tym człowiekiem czułam sie niespełniona, czułam sie rozdarta. Ja wybrałam Boga, On jest na pierwszym miejscu i cieżko mi było z osoba niewierząca. Nie widziałam przyszłości, ona mnie przerażała. Przyszedł dzień, gdy w moim sercu pojawiła sie rezygnacja, a moze nie rezygnacja, a zgoda na zycie w pojedynkę, bo cieżko jest spotkać kogoś wierzącego (zwłaszcza tu gdzie ja zyje),a szarpanie sie z osoba niewierząca jest bez sensu… Zaczęłam nawet myślec, ze moze jednak powinnam pod uwagę wziąć zycie konsekrowane, ze moze to jest moja droga, a ja sie uparłam na rodzine i w rzeczywistości uciekam przed Bożym Planem… I wtedy właśnie Bog uczynił cud, postawił na mojej drodze człowieka, który jest wierzący, nie patrzy na mnie, jak na szalona, gdy odwołuje spotkanie, bo Bog jest ważniejszy i jestem z Nim „umówiona”, nie muszę tłumaczyć, ze czystość jest ważna. I powiem Ci, ze warto było to wszystko przejść. Nie wiem, jak sie skończy ta znajomość, ale dziekuje za nia Bogu.
    Tobie mogę powiedzieć, żebyś skupiła sie na Bogu, na Jego miłości i na relacji z Nim. On Ciebie Kocha, jesteś Jego ukochana córka i chce dla Ciebie, jak najlepiej.

  19. Daria, piękne świadectwo – niech Matka Boża ma Cię w swej Opiece i niech Bóg Ci Błogosławi i Chroni ode złego.
    Z Bogiem dzielna kobieto 🙂

  20. MODLITWY, O KTÓRYCH WARTO PAMIĘTAĆ

    Modlitwa szensztacka

    O Pani moja i Matko moja!
    Tobie poświęcam się całkowicie. Ofiarowuję Ci
    dzisiaj mój wzrok, mój słuch, moje usta, moje
    serce, całego siebie bez żadnych zastrzeżeń.
    A jeżeli już do Ciebie należę, o dobra Matko,
    to proszę Cię, strzeż mnie jako Twojej własności
    i Twojego dobra.
    Amen
    Święty Józefie módl się za nami!

    Modlitwa o cud

    Panie Jezu, staję przed Tobą taki jaki jestem.
    Przepraszam za moje grzechy, żałuję za nie,
    proszę przebacz mi.
    W Twoje Imię przebaczam wszystkim
    cokolwiek uczynili przeciwko mnie.
    Wyrzekam się szatana, złych duchów i ich dzieł.
    Oddaję się Tobie Panie Jezu całkowicie teraz i na wieki.
    Zapraszam Cię do mojego życia, przyjmuję Cię
    jako mojego Pana, Boga i Odkupiciela.
    Uzdrów mnie, odmień mnie, wzmocnij
    na ciele, duszy i umyśle.
    Przybądź Panie Jezu,
    osłoń mnie Najdroższą Krwią Twoją
    i napełnij Swoim Duchem Świętym.
    Kocham Ciebie Panie Jezu. Dzięki Ci składam.
    Pragnę podążać za Tobą każdego dnia w moim życiu.

    Maryjo Matko moja, Królowo Pokoju,
    Święty …………. Patronie chorych na ……… /wstawić dowolnego Patrona, w oryginale Peregryn jako patron chorych na raka/
    Wszyscy Aniołowie i Święci, proszę przyjdźcie mi ku pomocy

    Modlitwa zanurzenia we Krwi Chrystusa (poranna)

    Jezu, dziękuję Ci za noc i zanurzam w twojej Krwi cały ten rozpoczynający się dzień, który jest darem Twojej nieskończonej miłości.
    Zanurzam w Twojej Krwi siebie samą. Wszystkie osoby, które dziś spotkam, o których pomyślę, czy w jakikolwiek sposób czegokolwiek o nich się dowiem.
    Zanurzam moich bliskich i osoby powierzające się mojej modlitwie oraz tych, którzy się za mnie modlą. Zanurzam przyjaciół, pomocników i wrogów oraz wszystkie Twoje stworzenia, za które jestem odpowiedzialna /y/.
    Zanurzam w Twojej Krwi Panie, wszystkie sytuacje, które dziś zaistnieją, wszystkie sprawy, które będę załatwiać, rozmowy, które będę prowadzić, prace, które będę wykonywać , mój odpoczynek, wyobraźnię, pamięć i sny.
    Zapraszam Cię Jezu, do tych sytuacji, spraw, rozmów, prac, myśli, odpoczynku, snów, wspomnień i planów.
    Proszę, aby Twoja Krew przenikała wszystko, co z nimi związane, przynosząc według Twojej woli uwolnienie, oczyszczenie, uzdrowienie i uświęcenie. Niech dziś zajaśnieje chwała twojej Krwi i objawi się jej moc.
    Przyjmuję wszystko, co mi dziś ześlesz, ku chwale Twojej Krwi, ku pożytkowi Kościoła św. i jako zadośćuczynienie za moje grzechy, składając to wszystko Bogu Ojcu przez wstawiennictwo Maryi.
    Oddaję siebie samą do pełnej dyspozycji Maryi, zawierzając Jej moją przeszłość, przyszłość i teraźniejszość, bez warunków i bez zastrzeżeń. Amen

    Wieczorna, w utrapieniu:

    Panie Boże w Trójcy jedyny, dziękuję Ci za przeżyty dzień i proszę o noc pokrzepiającą siły. Święty Józefie, który umiałeś wyśnić Wolę Bożą, módl się za mnie w moim utrapieniu. Niech odejdą ode mnie bezsenne noce, a wraz z nimi niech wszystkie troski, lęki, plany i złe wspomnienia utopią się morzu Nieskończonego Miłosierdzia. Amen.

    Do MB. Anielskiej

    Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów. Ty, która otrzymałaś od Boga posłannictwo i władzę, by zetrzeć głowę Szatana, proszę Cię pokornie, rozkaż Hufcom Anielskim, aby ścigały Szatanów, stłumiły ich zuchwałość, a zwalczając ich wszędzie, strąciły do piekła.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!