Tadeusz: Opieka Matki Przenajświętszej

Pragnę podzielić się swoim przeżyciem związanym z modlitwą dzięki której otrzymałem wiele łask od Boga ,Matki Przenajświętszej i Pana Jezusa. Wszystko zaczęło się ww czerwcu 2015 roku. Nie byłem wtedy bardzo wierzący a religię i wiarę bardziej uważałem za zwyczaj, tradycję. Chodziłem do kościoła, spowiadałem się i uważałem się za dobrego katolika. Jednak wszystkie dobro jakie mnie w życiu spotkało uważałem za swój sukces a sytuację niewytłumaczalne po prostu nazywałem szczęściem. Wiele razy w życiu byłem w sytuacji począwszy od swoich narodzin aż po dziś dzień w których tylko cudem uniknołem śmierci lub poważnego kalectwa lub choroby

. Były to wypadki samochodowe, wypadki w pracy. Także narodziny dwójki moich dzieci gdzie jeden miał nie widzieć, nie słyszeć, nie chodzić a jednak po bardzo ciężkim porodzie po dwóch tygodniach wyszedł do domu tylko z złamanym obojczykiem który musiał być złamany aby dziecko mogło być wyszarpane z żony. Zawsze miałem pracę i nigdy nie zostałem w sytuacji bez wyjścia mimo że firmy upadały ludzie tracili pracę a ją zanim jaszcze bym został zwolniony już miałem ofertę nowej. Właśnie w firmie której pracowałem szykowały się zwolnienia i przyszłość szykowała się nie za ciekawie. Wtedy modlitwa mojej mamy i opaczność Boża znowu dała znać o sobie. Trzy miesiące przed tym jak wszyscy pracownicy mający umowę na czas określony dostali wypowiedzenie ja otrzymałem pracę o którą strałem się od 3-ech lat. Pracę z umową na stałe i dobrą pensją. To dało mi do myślenia i zacząłem pomału się modlić aby podziękować Bogu za tą łaskę. Jednak w nowej pracy zacząła się odzywać choroba na której leczenie nie miałem pieniędzy. Żylaki kończyn dolnych które tak doskwierały że bardzo utrudniały pracę. I w tędy naszła mnie myśl aby poprosić Boga w modlitwie o to aby dał mi możliwość wyleczenia tej choroby bo bardzo doskwiera i przeszkadza w pracy. Po dwóch dniach takich próśb w modlitwie dostałem telefon – szukaj miejsca na operację mam pieniądze dla ciebie. W tedy tak naprawdę uwierzyłem. Byłem tak zaskoczony że Bóg tak szybko wysłuchał mojej prośby, prośby człowieka który wiarę trakował bardziej jako tradycję. W tedy wszystko w moim życiu zacząłem dostrzegać zupełnie inaczej. Zacząłem się zastanawiać jak podziękować za otrzymany dar i równocześnie uświadomiłem sobie ile łask otrzymujemy tylko nie jesteśmy tego świadomi. Szukając po internecie natrafiłem na wiele świadectw łask otrzymanych od Boga.Między innymi na nowennę pompejanską. Nie umiałem jej odmawiać ale już wtedy czułem silną potrzebę zawierzenia się w opiekę Matki Bożej. Dokonałem zakupu broszury gdzie krok po kroku wytłumaczone było jak się modlić. Wewnętrzną przemiana jaką się we mnie dokonała pozwoliła mi z miłością patrzeć na wszystko wokół mnie. Sam zaproponowałem żonie aby zaczęła studia o których bardzo marzyła a zbliżał się ostateczny termin rekrutacji. Dodam że zawsze byłem przeciwny i w dodatku wiązało się to z przejęciem większości obowiązków związanych z wychowaniem dzieci. Żona bardzo się ucieszyła z mojej decyzji i powiedziała że się o to modliła. Wcześniejsza sytuacja finansowa nie dawała żadnej możliwości płatnych studiów. W między czasie zacząłem szukać miejsca na zabieg usunięcia żylaków i w internecie umówiłem wizytę do gabinetu który według opisu na stronie fachowo i w profesjonalnych warunkach wykona zabieg. Pierwszą wizyta miała polegać na dokonaniu badania celem diagnozy i klasyfikacji do zabiegu. W dniu wyjazdu na konsultacje zaczęły się dziać żeczy nie wyjaśnione. Najpierw dostałem silnych boleści brzucha które nie pozwalały mi opuścić ublikacji, gdy bóle ustąpiły byłem trochę spóźniony i zdecydowałem że pojadę autostradą aby zdążyć. Po wjeździe na autostradę i po 5-ciu kilometrach zeszło powietrze z przedniego koła i jazda była nie możliwa. Co gorsza nie miałem klucza do kół. Znowu strata czasu. Po telefonie do znajomego przywiózł mi klucz ale okazało się że w moim zapasie jest mało powietrza a do zjazdu z autostrady jest 30 km.. Z małą ilością powietrza opuściłem autostradę i uzupełniłem powietrze w zapasie. Dotarłem do gabinetu spóźniony mimo to musiałem czekać na płatną konsultację. A sam gabinet okazał się wielkim nieporozumieniem. Mimo wszystko wykonałem badanie które polegało na opisie moich dolegliwości i ustaliłem datę zabiegu. Dnia 24-tego października postanowiłem rozpocząć moją nowennę nie do odparcia. Przeglądając broszurę z instrukcją modlitwy zobaczyłem że można tak zaplanować modlitwę aby ją skończyć w jakimś konkretnym dniu np. Święto. Ja jednak zacząłem 24 października a data 16 grudzień dzień zakończenia modlitwy wydawała mi się zwykłym dniem. Byłem już przygotowany zakupiłem figurkę Matki Boskiej i zacząłem się modlić. W między czasie nie dawało mi spokoju to że mój zabieg ma być wykonany w takich warunkach i zacząłem się zastanawiać jak znaleść odpowiednie miejsce . Podczas modlitwy nie wiem dlaczego przypomniałem sobie o Szpitalu Zakonu Bonifratów . Sprawdziłem na internecie i umówiłem się na wizytę. Jakie było moje zaskoczenie gdy weszłem do budynku gdzie na ścianach wisiały obrazy święte a na korytażach stały święte figury. Już przed rozmową z lekarzem wydawało mi się że to jest odpowiednie miejsce. Sam lekarz mnie w tym utwierdził i dodał że takie zabiegi wykonuje od 20- stu lat i ustalił mi zabieg na dzień 17 grudnia. Wracając do domu samochodem uświadomiłem sobie że dzień w którym będę miał zabieg wypada właśnie jako następny po zakończeniu nowenny. To jeszcze bardziej utwierdziło mnie w odnawianiu tej modlitwy. I przekonało że Matka Przenajświętsza czuwa na demną i to dzięki jej opiece trafiłem na zabieg właśnie tutaj. Jeszcze w między czasie łaska i opieka Matki Bożej dała znać o sobie kilkakrotnie. Moja chrześnica miała bardzo poważny wypadek samochodowy, z auta zostało tylko koło zapasowe a mimo to dziewczynie nic się nie stało. Wyszła z tego wypadku zupełnie bez najmniejszego zadrapania. Zbliżał się dzień zabiegu a ją z synem chodziłem na roraty. W dniu 15 grudnia syn nie miał ochoty iść na roraty a ja także byłem zmęczony i chciałem zostać w domu. Jednak przypomniałem sobie słowa Pana Jezusa „przyjćcie do mnie zmęczeni i utrapieni a ją was pokrzepię”. Wraz z tą myślą pomyślałem że dobrze by było aby syn wylosował figurkę Matki Bożej bo jutro jest ostatni dzień mojej nowenny i chciałem ją odmówić przy wizerunku MatkiBożej. Dodam że moją figurkę sprezentowałem chrześnicy po tym jak dowiedziałem się o jej wypadku. Na mszy poprosiłem Pana Jezusa o to aby dodał mi siły bo czułem się zupełnie pozbawiony energii i dobrego, pozytywnego samopoczucia. W momęcie klękania do przyjęcia Komunikacji Świętej ksiądź który szedł z Panem Jezusem zahaczył nogą o długi woal z więca przed ołtarzem i ciągną go za sobą zupełnie nie świadomy co się stało. Sytuacja wyglądała bardzo komicznie a mnie wtedy już wróciły siły i niesamowite zasób pozytywnej energii. Przyjąłem Najświętszy Sakrament a Pan Jezus spełnił moją prośbę. Na końcu mszy świętej moje dziecko wylosowało figurkę Matki Bożej co sprawiło mu wielką radość. Pan Jezus dał radość też mojemu synowi. W domu nabrałem przekonania że Matka Przenajświętszej przyszła sama do mnie na ostatni dzień mojej nowenny. Że być może moja modlitwa była dla Niej miła i abym się nie obawiał zabiegu który właśnie przypada na dzień po skończeniu całej nowwenny. Różaniec odmawiany przez 54 dni , data zakończenia modlitwy która przypadła na dzień przed zabiegiem, figurka z wizerunkiem Matki Przenajświętszej w ostatnim dniu modlitwy w moim domu, wszystkie wcześniejsze sytuację utwierdzają mnie w przekonaniu że należy wszystko zawierać Bogu, Panu Jezusowi i Matce Przenajświętszej a wtedy nawet z największych tarapatów i problemów zostaniemy ocaleni. Modlitwa o wyleczenie z żylaków utrudniających pracę z sierpnia 2015 roku wypełniła się 17 grudnia. Zabieg przebiegł bez komplikacji a ją wdzięczny Matce Przenajświętszej składam to świadectwo.

4 myśli na temat „Tadeusz: Opieka Matki Przenajświętszej

  1. Pięknie Tadeuszu! Wspaniałe świadectwo. To twoje „szczęście” to zasługa modlitw żony i chyba mamy, aż doszło i do Ciebie.
    Z Bogiem!

A Ty co o tym myślisz? Napisz!