Sylwia: Półtora roku z nowenną

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, jest to moje trzecie świadectwo gdyż drugie gdzieś zaginęło. Pewnie jak większość z Nas zaczęłam odmawiać nowennę w bardzo trudnym okresie życia. Od października 2014 roku odmówiłam 9 nowenn a 3 kwietnia kończę 10 nowennę. Nie wiem czy to co tu napiszę będzie pokrzepiające dla kogokolwiek ale może mimo wszystko pomoże komuś zacząć tą piękną i wymagającą nowennę.

W czerwcu 2014 posypało się w moim życiu wszystko co było dla mnie najważniejsze i może to banalne ale straciłam miłość swojego życia, szukałam pomocy wszędzie tylko nie tam gdzie powinnam. Tak trafiłam na tą nowennę i pomyślałam że jest to moja jedyna i ostatnia szansa. Od tego czasu odmówiłam w intencji swojej oraz tej osoby 9 nowenn. Owoce drugiej i trzeciej nowenny zobaczyłam równo po roku ich odmawiania co dało mi nadzieje na to że i każda następna z nich potrzebuje mojej cierpliwości i czasu . Moje życie od czasu straty tej osoby jest bardzo smutne i mimo że odnowiliśmy kontakt co jest owocem jednej z nowenn nadal czuje się bardzo smutna.Wiem ktoś tu zaraz napisze dziękuj za to co masz ale mnie chyba brak już sił i cierpliwości. Bardzo kocham tą osobę i nie potrafię być tylko koleżanką i czasem boję się że stracę nawet to co jest teraz. Wiem że Bóg ma dla Nas swój plan ale przez moje cierpienie nie potrafię zaufać mimo, że bardzo chcę. Serce mi pęka ale walczę.Zgodnie z obietnicą daną Matce Boskiej składam tu swoje świadectwo i dziękuję jej za opiekę bo mimo nie wysłuchania tej jednej najważniejszej prośby wiem że się mną opiekuje.Wiem że bez Niej nie byłoby mnie ani tego świadectwa tutaj. Może nie potrafię cieszyć się z drobnych łask ale moje serce bardzo cierpi i mam nadzieje że Matka Boska mi pomoże i je również kiedyś uleczy…w każdej nowennie miałam trudności , szczególnie w tych odmawianych za tą osobę, wtedy szatan atakował ze zdwojoną siłą co dowodzi tylko o sile tej nowenny.Nie poddałam się bo intencje były dla mnie bardzo ważne i jeśli Ty teraz czytasz to świadectwo i zastanawiasz się czy warto …to tak warto bo może nie od razu ale przyjdzie taki moment że Bóg wszystko poukłada…może i wątpię w to czasem i próbuje zaufać z lepszym lub gorszym skutkiem,ale czekam na te lepsze chwile bo Bóg kocha każdego bez wyjątku ….

5 myśli na temat „Sylwia: Półtora roku z nowenną

  1. Mimo wszelkich przeciwieństw losu warto dziękować Panu Bogu i Matce Najświętszej za każdą sytuację w której znajdujemy się w życiu ponieważ wyrażamy tym swoją miłość o Boga i Matki a Bóg jest jak ojciec i nie zamierza nam zrobić krzywdy, wszystko robi dla naszego dobra, wszystko czemuś służy. On nas kocha takimi jakimi jesteśmy, nawet jak jesteśmy grzesznikami. Polecam ci lekturę Moc Uwielbienia. Naprawdę warto przeczytać.

  2. Sylwia wiem jak cierpisz, ja dałam świadectwo, które może coś by wniosło dla takich przypadków jak Twoje, ale się nie ukazało – już tydzień….pewno szatan wszystko robi aby ono się nie pojawiło. Sądzę, że coś Cię dopadło podobnie jak mnie o czym w ogóle nie zdawałam sobie sprawy i Bóg, Maryja pokierowali w taki sposób mną, że nagle zaczęłam „widzieć na oczy”, słyszeć to co Bóg do mnie mówi – to nie ten człowiek, to nie jest anioł, Ty jesteś aniołem…..to zły, chce żebyś człowieka za którego i pewno o którego się modlisz uważała za anioła…….
    Bóg mnie wręcz wepchnął w ręce egzorcysty ….i to nie poszłam za sobą, ale właśnie za osobą, o którą się modliłam. Ksiądz nawet o nim nie chciał słyszeć i skupił się na mnie…….i to było sedno sprawy, bo okazało się, że ten człowiek to samo zło, przez niego dopadał mnie zły, który powodował, że byłam w notorycznej rozpaczy, podobnej do Twojej. Płakałam i gorzko przepraszałam Maryję, że nie mogę Jej zaufać i nie wiem dlaczego…..a to było wszystko od szatana…..tak trzeba pisać, nazywać go.
    Pokierowałam inne osoby będące w depresji do księży egzorcystów o modlitwę wstawienniczą….i jest dobrze….pomału wszystko mija.
    Powiem tylko, że nim trafiłam do egzorcysty byłam na Mszach o uzdrowienie, uwolnienie, błogosławieństwa indywidualne, co tygodniowe spowiedzi, codzienne Komunie Św. i pomoc grup modlitewnych….mój dramat mimo to trwał…dzisiaj jest dużo lepiej, chociaż szatan nie popuszcza…ale już nie myślę o tym człowieku a jeżeli już, to z niechęcią i nawet obrzydzeniem, ale wiedząc, że to dziecko Boże nie potępiam go, nie oceniam tylko Błogosławię za to co mi zrobił, uwielbiam Boga bo tylko w ten sposób Bóg jest w stanie pomóc mi zapomnieć krzywdy wyrządzone przez tego człowieka …..
    Sylwia – Bóg płacze z Tobą, Maryja załamuje ręce i płacze krwawymi łzami, szukają drogi do Ciebie, ale sądzę, że jesteś jak „ząbi”, bez życia, ze strachem na ramieniu, że stracisz tego kogoś…..to Ty jesteś ta najważniejsza, powalcz o siebie – daj Bogu szansę….wiem, że to nie łatwe, ale zrób jeszcze jeden wysiłek….Z A U F A J
    modlę się za Ciebie i wszystkich którzy są w podobnej sytuacji bez wyjścia….właśnie za was, które byłyście, jesteście w związkach niesakramentalnych i teraz wszystko się rozpadło….Bóg Was Kocha, Jezus nie odrzuca, to właśnie takimi ludźmi się otaczał im pomagał, więc jak ma nie pomóż Wam???????
    Ja się modlę za Was codziennie jedną 10 – tką, i aktami strzelistymi. Z Bogiem Kochani.

  3. Wiola bardzo Ci dziękuję za te słowa i dziękuję za Twoją modlitwę…nie opisalam tu wszystkiego dokładnie bo tu nie o to chodzi ale sytuacja jest bardziej skomplikowana….

  4. Słuchaj ja tez tak miałam jak ty i cierpiałam, no nie wiem nie powiem dokładnie ile , dużo się modliłam, ale przyszedł taki moment to było w połowie nowenny w intencji poukładania spraw sercowych, że po prostu mi przeszło ….. czeka to też ciebie, na pewno, głowa do góry od tamtej pory serce moje twardsze i szczęsliwsze

A Ty co o tym myślisz? Napisz!