Paweł: Uważałem, że trzech różańców w ciągu dnia nie dam rady odmówić.

Witam wszystkich. O Nowennie pompejańskiej dowiedziałem się w październiku ubiegłego roku, kiedy to zacząłem szukać ratunku w mojej trudnej sprawie. Zawierzyłem swoje życie i swoją sprawę Panu Jezusowi wierząc, że mnie wysłucha i mi pomoże. Codziennie odmawiałem Koronkę do Miłosierdzia i prawie codziennie Różaniec, ciągle czekając na pomoc Maryi i Jezusa.

Non stop przewijały mi się gdzieś w internecie świadectwa Nowenny pompejańskiej ale uważałem, że trzech różańców w ciągu dnia nie dam rady odmówić. Ciągle jednak czekałem na jakąś pomoc albo jakiś znak. 1-go Lutego zapisałem się do subskrypcji na odmawiania Nowenny od tego dnia, którą miałbym zakończyć akurat dzisiaj czyli w Wielki Piątek. Jednak tego dnia nie odmówiłem żadnej części. Zacząłem odmawiać dopiero za dwa dni. Po sześciu dniach jednak przerwałem, ponieważ odmawiałem nowennę niewłaściwie. 9-tego lutego zacząłem odmawiać od początku i dziś jestem już w 46-tym dniu modlitw. Jak wielka była moja radość i wielkie poruszenie, kiedy to dwa tygodnie temu wyszło mi, że zakończę swoją Nowennę Pompejańską akurat 2-go kwietnia. W dzień śmierci świętego Jana Pawła II. Człowieka, który szerzył różaniec. Mówił, że „Różaniec to skarb, który trzeba odkryć…” Ja właśnie ten skarb odkryłem i będę także rozszerzał kult różańca świętego. Czyż to nie jest jakiś znak od Pana, że akurat tak zacząłem modlitwę, że zakończę ją w dzień śmierci papieża.
W taj chwili jestem już przy końcu nowenny. Co prawda moja łaska jeszcze nie została wysłuchana ale modlę się ciągle z wiarą i będę to robił nadal wierząc i ufając że Pan Jezus i Matka Najświętsza wysłuchają moich próśb i mnie wysłuchają i pomogą mi w rozwiązaniu mojego problemu i mojej trudnej sprawy.
Szczęść Boże.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!