Paulina: Z każdą Nowenną rośnie moja wiara

Moje pierwsze świadectwo napisałam, gdy byłam już w trakcie odmawiania drugiej Nowenny Pompejańskiej. Teraz , zgodnie z obietnicą daną Matce Bożej chciałabym podzielić się kolejnymi łaski, które spotkały mnie i moich bliskich za sprawą Nowenny Pompejańskiej.
Nowenna nr 2: Zaczęłam ją 13 maja w intencji mojej kuzynki, która dwa razy poroniła. Gdy tylko dowiedziałam się, że kuzynka znów jest w ciąży od razu postanowiłam zawierzyć ją i jej maleństwo opiece Mati Bożej. Wówczas byłam w połowie mojej pierwszej Nowenny i nie wiedziałam, jak dam radę odmawiać codziennie aż 6 różańców! Jednak mimo tej obawy postanowiłam zacząć kolejną Nowennę, choć równocześnie przerażała mnie też myśl, że zaczęła się też wkrótce letnia sesja egzaminacyjna i miałam dużo trudnych egzaminów. W ciągu tych 54 dni modliłam się i uczyłam jednocześnie, licząc na pomoc Maryi. Udało się! Wszystkie egzaminy zdałam w pierwszych terminach, a moja kuzynka kilka miesięcy temu urodziła zdrową córeczkę.

Nowenna nr 3: Zaczęłam ją 26 sierpnia w mojej intencji, prosząc o uzdrowienie z choroby trądzikowej, z którą się zmagam od 10 lat i nigdy na dobre jej nie wyleczyłam. W ciągu tej Nowenny byłam na kilku wizytach u dermatologów i dostałam odpowiednie leki. Jednak na początku w ogóle nie było żadnych efektów, a ja nie mogłam skupić się na modlitwie i nie odczuwałam już takiej radości i spokoju, jak podczas dwóch poprzednich Nowenn. Jednak teraz widzę, że moja skóra jest coraz lepsza – nie mam już ropnych pryszczy oraz przestałam rozdrapywać rany. Nawet zaczęłam zdrowiej się odżywać, bo to głównie przez moją skłonność do słodyczy pojawiały się pryszcze. Oczywiście udało mi się dotrwać do końca Nowenny i także tym razem okazała się skuteczna.
Nowenna nr 4: Tą Nowennę rozpoczęłam 11 października i ofiarowałam w intencji mojej koleżanki, która cierpi na depresję i anoreksję. Nie znam za dobrze tej dziewczyny, jednak piszemy do siebie od czasu do czasu. Naprawdę martwię się o nią i mimo zakończonej Nowenny wciąż pisze, że nie potrafi poukładać sobie życia. Właściwie ona nigdy mi wprost nie powiedziała o tym, że jest chora ( dowiedziałam się od osoby z jej rodziny). Jednak podczas Nowenny koleżanka napisała mi, że rozpoczyna terapię . Cieszę się, że mi o tym powiedziała, bo to znak, że chce mnie sama wtajemniczyć w swoją chorobę, a po drugie to znak, że moje modlitwy zostały wysłuchane. Wierzę, że Matka Boża pomoże mojej koleżance. Dodatkowo wcześniej modliłam się także w intencji tej koleżanki Nowenną do św.Rity. Ja sama zaś podczas tej Nowenny po raz pierwszy popłakałam się podczas spowiedzi, uświadamiając sobie jak wielkie jest Boże miłosierdzie. ( Wcześniej zawsze traktowałam spowiedź raczej obojętnie i nie przeżywałam jej tak bardzo). Również podczas tej Nowenny uaktywnił się zły. Mój różaniec się plątał, miałam koszmary i 3 razy zgubiłam mój medalik z wizerunkiem Matki Bożej Niepokalanej. ( Na szczęście za każdym razem udawało mi się go potem znaleźć, choć za 3 razem już prawie zwątpiłam i bardzo płakałam z tego powodu).
Nowenna nr 5: Nowennę rozpoczęłam 6 stycznia i zakończyłam kilka dni temu. Modliłam się w intencji o znalezienie dobrego męża, aby to wyniknęło z odwzajemnionej miłości. Tą Nowennę rozpoczęłam dokładnie rok po odmówieniu 9-cio dniowej Nowenny w intencji o dobrego męża. Jednak nawet mimo tego, że modlę się też od roku codziennie do św,. Józefa oraz odmawiam litanię „ O ukochanego mej duszy” to nadal nikt się nie pojawił. Jestem już w połowie moich studiów, większość moich koleżanek jest już zaręczona, a ja nawet nigdy nie miałam chłopaka. Owszem podobało mi się kilku kolegów, ale oni nigdy mnie nie zauważali. Dlatego modliłam się o odwzajemnioną miłość, aby ta sama osoba, która zakocha się we mnie, była też moim obiektem westchnień. Również w trakcie tej Nowenny odmawiałam Nowennę do św. Walentego. Niestety, nic się nie stało. Nikogo nie poznałam, nikt do mnie z dawnych znajomych nie napisał. Nic… kompletnie nic. Dodatkowo posłuchałam cały cykl „ Pachnideł” O.Szustaka oraz inne jego konferencje. Tak więc jedyne co mi pozostało to czekać i wierzyć, choć momentami jest mi naprawdę ciężko. Jedyny pozytywny skutek tej Nowenny to zdana sesja egzaminacyjna bez żadnej poprawki.
Podsumowując, z każdą kolejną Nowenną coraz bardziej umacnia się moja wiara. Jestem wdzięczna Matce Bożej za wszystkie łaski! Czuję, że będzie coraz lepiej w moim życiu, a także na pewno jeszcze nie raz sięgnę po tą wspaniałą modlitwę. Wszystkim zaś, którzy to czytają dziękuję za zamieszczone świadectwa, które zawsze dodają mi otuchy! Chwała Panu i Jego Przenajświętszej Matce!!!

A Ty co o tym myślisz? Napisz!