Mirosława: Dziękuję…

O Nowennie Pompejańskiej dowiedziałam się na kursie Alfa, na którym zaczęło się moje zbliżanie do Boga. Nowennę rozpoczęłam zaraz po Nowym Roku, modliłam się w intencji chorego syna, ale przede wszystkim za jego psychiczne uzdrowienie. Lekarze już na samym początku choroby skreślili go… tak… nie pozwolili mi mieć nawet nadziei. Recytowali niezrozumiałe mi zwroty zaczerpnięte z podręczników medycznych, mówili, że wg nich to idzie w złym kierunku.

Nie wierzyłam im, przecież nie można przekreślać człowieka na samym początku choroby, każdy organizm jest inny. Na przekór im nie traciłam nadziei. Mija rok, a wbrew opinii pani ordynator, zdrowie syna nie idzie w złym kierunku, lecz wprost przeciwnie, małymi kroczkami idzie do przodu. Zaczyna stopniowo cieszyć się życiem, odczuwać przyjemność, mieć jakieś plany. I to wszystko dzieje się tak niezauważalnie, z czego nawet on nie zawsze zdaje sobie sprawę. Czasami nawet zapominam, że coś mu było. Syn ma inne poważne choroby z którymi można jakoś żyć, ale błagałam Matkę Boską o to, aby mógł sam odpowiadać za siebie, decydować o sobie i znależć swoje miejsce w życiu. Matko Najświętsza, ja wiem, że nie zostawiłaś mnie samotnej w modlitwie, że wysłuchałaś mnie i otoczysz opieką mojego syna, tak jak robiłaś to przez całe jego nie łatwe życie. Miałam już tego nie jeden znak, ale nie doceniałam tego. Bóg mnie doświadcza, może też przez moje dziecko, ale też coraz mocniej odczuwam Jego obecność. I będę dalej modlić się na różańcu , czuję tego wielką potrzebę. Dziękuję Matko Najświętsza.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

7 myśli na temat „Mirosława: Dziękuję…

  1. Droga Mirko jesteś bardzo dzielna. Matczyna miłość przezwyciezy wszystko. Jestem matką mam syna za którego zdrowie odmawiam nowennę. Odmówie modlitwę o łaskę i zdrowie dla was. Pozdrawiam.

  2. Tak bardzo trzeba ufać:)) jesteś b. silna,bo Matka Boża daje taką siłę.Mój starszy Syn był alergikiem,w czasach komuny leczyło się to antybiotykami,miał 22 razy zapalenie płuc,umierał mi na rękach,siedziałam całymi nocami przy Nim z Różańcem w ręku,często przysypiając.Znajdywali się dobrzy lekarze,którzy pomagali znaleźć mi specjalistów,znajdywali się ludzie,którzy załatwiali mi leki/wtedy wszystko się „załatwiało”i po 12 latach b.intensywnej choroby zaczął wychodzić na prostą.Dziś jest b.już dorosłym człowiekiem,uprawia sporty,włącznie ze wspinaczką wysokogórską/Alpy/ i wiem,że TYLKO Matka Boża mi Go uratowała.Dacie radę:))Pomodlę się za Was z całego serca.M.

    • Maria II mówił Ci kto że jesteś wspaniałą matką ,osobą . Az łezka mi sie zakręciła w oku przeczytawszy Twój komentarz

  3. Tereso A
    mówią mi to moi Chłopcy,ale to ja jestem matką,której Syn odszedł od P.Boga i odmawiam 4 rok N.P. o Jego nawrócenie/w tym czasie były inne intencje też/,ale słowa „Mamuś,ale ja nie wierzę w Boga”-dudnią w uszach i nie wiem jak mnie nie zabiły.Pozdrawiam Cię i życzę dużo dobrego.

    • MARIO 2 niemartw sie moj syn chcial isc do zakonu tez tak slyszalam od niego lub Bog mi jest niepotrzebny wylam jak pies ,cierpie ,ale cos jakby drgnelo bo zdarza mu sie isc do kosciola ,sprawdz czy jego kolega.kolezanka nie sa wrozbitami to ma straszny wplyw jesli tak to wyrwij z tego grona jesli mozesz .Wjerzacemu ,dobremu lekarzowi opow.historje syna odpow. ,ze chodzi o wytrwalos w modlitwje musimy jako matki byc cierpliwe choc boli i modlic modlic modlic i wierzyc nic innego

A Ty co o tym myślisz? Napisz!