M.: Śniła mi się starsza kobieta, która powiedziała „odmawiaj za niego różaniec”.

Szczęść Boże, chyba i na mnie przyszła pora żeby zlozyc świadectwo, a dokładniej mam wrażenie, ze Maria trochę upomina się o to, bo ostatnio bardzo często w Waszych wpisach pojawia się motyw „zaległości”. W moim przypadku Pan zawsze daje wędkę nie rybę. Ale do rzeczy. Modle się Nowenna prawie nieprzerwanie od 1 sierpnia 2015, choć dowiedziałam się o niej pare miesięcy wcześniej kiedy praktycznie non stop pojawiała mi się w wyszukiwarce. Uznałam wtedy, ze jest dla desperatów, ale jednak chwyciłam za różaniec w postaci Nowenny do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły. Byłam desperatka. Chłopak, który był (i wierze, ze ciagle jest, bo Bóg nigdy nie cofa danego słowa) Boża odpowiedzią na moja modlitwę „zniknął” praktycznie z dnia na dzień, bez powodu, nawet się nie poklocilismy… Zupełnie zamilkł.

Historia trochę jak z Harlequina, ale… jak z rozsypanym sercem uznałam, ze trudno, ze dam sobie spokój, ze nie mam juz siły – wtedy zadziałał Bóg. I to błyskawicznie. Zarzucił wędką 🙂 Na drugi dzień po tej decyzji wybrałam się na zakupy, nawet nie z myślą kupowania tylko żeby zrobić z sobą „cokolwiek”, nie miałam w planie wchodzić do księgarni, ani tym bardziej kupić książki – ale kupiłam, na okładce był identyczny kot jak mój. Przeczytałam ja jednym tchem. Czytałam i lzy leciały mi po policzkach – ta książka była o nim, o tym wszystkim co czul w środku i nigdy nie mial odwagi powiedzieć. Wtedy postanowiłam o nas walczyć, ale nie wiedziałam jak. Pan Bóg wiedział, po kolei dostawałam kolejne wskazówki – znajomy, który pomagał mi coś sobie uświadomić, a potem jakby zniknął z mojego życia. Przypadkowy artykuł w gazecie. Losowa sytuacja, po której koleżanka z pracy odważyła się powiedzieć, ze jest DDA – teraz bardzo się przyjaźnimy. Długo mogłabym wymieniać, ale na pewno Pan Bóg jest z nami w tych „nieprzypadkowych przypadkach” i wybiera najlepsza metodę dotarcia do nas.
Jestem teraz na etapie w którym juz wiem, ze musze się nauczyć bezgranicznie ufać Jemu i Jego Matce. I nie ukrywam, ze aktualna Nowenna idzie mi bardzo ciężko, wszystko mnie rozprasza albo dzień tak się komplikuje, ze trudno znaleźć czas na modlitwę (choć wstaje o 5 żeby odmówić przed wyjściem do pracy jeden różaniec) – może dlatego, ze modle się teraz tylko za niego, za człowieka którego kocham teraz już mądrzej. Śniła mi się kiedyś starsza kobieta, która powiedziała „odmawiaj za niego różaniec”.

Matka pomogła mi się uporać z wieloma moimi wadami, których nie widziałam, z mojego egoizmu i widzę, ze Bóg mial w tym swoj cel, ze nas rozdzielił, ze w ten sposób spełnia się się moja modlitwa, bo nas naprawia.
Z perspektywy czasu widzę, ze cześć moich intencji się spełniła, choć zdarzało mi się zmieniać je w trakcie, bo czułam, ze bieżąca przestaje być aktualna. Modliłam się takim „kawałkiem” Nowenny m. in. prosząc o prace dla niego – i dostał ją. I to po sąsiedzku z moim miejscem pracy! Czułam i czuje znowu wewnętrzny „przymus” do modlitwy za nasze małżeństwo (tez pomyslałam, ze to abstrakcja, dopóki nie okazało się, ze jedna Nowennę kończę 25 listopada w dzień wspomnienia św. małżonków Quattrochi, jedynego świetego małżeństwa.
Zdarzyło mi się tez „przekazać” część modlitwy za obce osoby – znajomych moich kolegów z pracy, które ciężko zachorowały.
Nasza relacja bardzo powoli się ociepla 🙂 uczę się cierpliwości. Do tego bardzo często w moim życiu ostatnio pojawia się motyw nawrócenia św. Pawła, ale jeszcze nie rozumiem co Maria chce mi przez to powiedzieć.
Dziękuje Ci Ukochana Matko za wszystkie niezliczone łaski, wierzę, że chcesz dla nas jak najlepiej, choc Niebiańska logika jest inna niż ludzka. W końcu Bóg mierzy czas wydarzeniami, nie kalendarzem.

7 myśli na temat „M.: Śniła mi się starsza kobieta, która powiedziała „odmawiaj za niego różaniec”.

  1. Pięknie. 🙂 Powodzenia.
    p.s. Quattrochi nie są jedynym świętym, kanonizowanym małżeństwem. Jest nim też Zelia i Ludwik Martin, rodzice św. Tereski z Lisieux.

  2. Do M., autorki świadectwa, Śniła mi się starsza kobieta, która powiedziała „odmawiaj za niego różaniec”.”które nie wiem, czemu przeczytałam. Mam konkretną odpowiedź na postawione przez Ciebie pytanie o św. Pawła – lekko mnie zamurowało. Napisz lub zadzwoń.

    mgabriel1962 małpa wp.pl

    533 459 644

    • Koniecznie się odezwij,jak zaglądniesz, ale nie na forum, bo od jutra do Wielkanocy mam „post ścisły z forum” i nawet nie otwieram tej strony. Tutaj jest „tajna grupa” osób wspólnie się modlących mająca swoje – ciekawe – doświadczenia z nawróceniem e św. Pawła i trudnymi powrotami:-))). To, co piszesz, utwierdza modlących w przekonaniu, że wszystko z nimi w porządku:-).

      • Przypadkiem znalazłam własne świadectwo, a byłam przekonana, że zaginęło gdzieś w czeluściach internetu 🙂

        Dziękuję Gabrysiu za ciepłe słowa, bo czasem się obawiam, że mam coś z głową 😉 (zapisałam Twój adres, bo mnie zaintrygowałaś… ale gdybyś zechciała przybliżyć mi coś więcej tutaj to będzie mi b. miło 🙂 )

        Chyba wiem o co chodzi z tym św. Pawłem (choć interpretacji na pewno jest mnóstwo) i już mnie nie „nachodzi” – był wyształcony, odważny, pewny swoich przekonań i pewnie miał wiele innych zalet, ale jednej rzeczy musiał się nauczyć – kochać.

  3. Dziekuję Ci Najświętsza Matko za to, że spełniasz moją prośbę 🙂 że codziennie potrzebuję się uszczypnąć żeby sprawdzić, że to nie sen 🙂
    Odmawiam teraz kolejną nowennę – dziękczynną – ale to i tak będzie nieporównywanie za mało żeby podziękować Ci Maryjo za wszystkie łaski 🙂

A Ty co o tym myślisz? Napisz!