lena: Matka Boża nigdy nas nie opuszcza

Jest to moje drugie świadectwo. W moim życiu zdarzyło się wiele złego. Nigdy nie mogłam zrozumieć co takiego zrobiłam żeby sobie na to zasłużyć. Miałam żal do Boga i do wszystkich, że spotkało mnie to wszystko. W pewnym momencie mojego życia pogrążyłam się w tak silnym bólu że nie miałam siły już nic zrobić. Widziałam tylko smutek i mrok. Nie dawałam sobie radę z niczym. Powinnam jeszcze dodać że w owym czasie chodziłam do Kościoła sporadycznie, mówiłam o sobie że jestem wierząca ale nie praktykująca. Wtedy nie wiedziałam jeszcze jakie to jest głupie. Nadszedł jednak czas w moim życiu że nikt nie umiał mi pomóc.

Ja sama również nie umiałam sobie pomoc. Dzisiaj nie pamiętam dokładnie jak trafiłam na tą cudowną modlitwę, ale najważniejsze jest że trafiłam i to był prawdziwy początek mojego nowego życia. Wtedy jeszcze tego nie wiedziałam. Modlitwę rozpoczynałam wiele razy ale udało mi się ją skończyć zaledwie kilka razy. W czasie odmawiania często byłam zmęczona, zniechęcona, traciłam wiarę w jej moc, wątpiłam że Matka Boża będzie chciała pomóc komuś takiemu jak ja. Jednym słowem zły działał w każdy możliwy sposób. Nawet kiedy udało mi się pokonać moje własne słabości zły i tak znajdował do mnie drogę aby przerwać modlitwę i pokazać mi że i tak nic w moim życiu się nie zmieni. Zły starał mi się pokazać, że człowiek który wyrządził mi ogromną krzywdę jest szczęśliwy i ma wszystko, a ja jak nie miałam nic tak i nic się u mnie nie zmieni. Działało, przez to pogrążałam się w jeszcze większym bólu i przerywałam modlitwę. Długo nie mogłam sobie z tym poradzić, aż w końcu dotarło do mnie, to co jest przecież oczywiste Matka Boża mnie kocha i nie jestem w życiu sama i nigdy nie będę bo Ona zawsze jest przy mnie. Dzięki codziennej modlitwie zrozumiałam jak wiele dobra i łask mnie w życiu spotkało, jak wiele zawdzięczam Matce Boskiej, której to życie przecież wcale nie było łatwe. Zrozumiałam też że moje problemy i mój ból nie są tak wielkie jak mi się na początku wydawało, a człowiek który mnie skrzywdził wcale nie jest szczęśliwy – jak próbował mi to pokazać zły. Pomimo tego że wielokrotnie nie udało mi się ukończyć Nowenny, Matka Boża obdarzyła mnie wieloma łaskami i jestem za to bardzo wdzięczna. Modle się nadal i tak prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie życia bez różańca. Mimo wszystko nadal nie jest łatwo, życie bywa ciężkie, każdego dnia pojawiają się nowe problemy, z którymi należy się zmierzyć. Myślę, że wszyscy o tym wiemy. Dzięki modlitwie zrozumiałam, że nie wszystko może ułożyć się tak jak sobie tego życzymy, ale Matka Boża jest przy nas, słyszy nasze modlitwy i daje nam to co jest w życiu najważniejsze i pozwala nam iść dalej. Daje nam ukojenie, radość, szczęście, spokój oraz wytrwałość. Moje świadectwo – o ile mogę to tak nazwać – jest skierowane do tych, którym ciężko jest wytrwać w modlitwie i do tych którym wydaje się że nie zostali wysłuchani. Kochani, jeżeli przerwiecie modlitwę – zacznijcie jeszcze raz, jeżeli ciężko Wam jest wytrwać w modlitwie i odkładacie ją na ostatnią chwilę – pamiętajcie że Matka Boża na Was czeka i w tych trudnych czasach Wasza modlitwa przynosi jej radość, więc nie każcie jej czekać, niech Wasza modlitwa da jej powód do radości. Jeżeli wydaje Wam się, że Matka Boża Was nie wysłuchała bo nie otrzymaliście upragnionej pracy, zostawiła Was osoba którą kochaliście a kłopoty finansowe Was nadal przytłaczają – usiądzie na chwilę i zastanówcie się nad tym czy na pewno nic się nie zmieniło w Waszym życiu. Jestem przekonana, że na pewno coś się zmieniło. Może nie dostaliście tego o co dokładnie prosiliście, ale na pewno w Waszym życiu zaszły zmiany o których jeszcze możecie sobie nie zdawać sprawy. Z czasem okaże się że Matka Boska zesłała na Was wiele łask, o które jej nie prosiliście bo nie wiedzieliście, że są tak potrzebne w Waszym życiu. Wiele razy zaczynałam Nowennę, wiele razy ją przerywałam, udawało mi się również czasami w niej wytrwać. Nie zawsze intencja w której się modliłam została wysłuchana i wiele czasu zabrało mi zrozumienie, że może to o co prosiłam Matkę Boską, nie było dla mnie dobre (pomimo że tak mi się wówczas wydawało), ale otrzymałam wiele łaski od Matki Boskiej, o których nawet nie pomyślałam. Myślę, że nawet więcej aniżeli na to zasługiwałam i zasługuje. Dzisiaj pomimo tego, że moje życie nadal dalekie jest od ideału, mam wiele problemów i każdego dnia napotykam na wiele przeciwności, czuje się szczęśliwa bo wiem że Matka Boska jest ze mną zawsze. Kochani, może to nie jest najlepsze świadectwo jakie mogłam dać i nie mam daru pisania, ale proszę Was odmawiajcie modlitwę do Matki Bożej, Ona Wam pomoże. Jeżeli przerwiecie modlitwę, zacznijcie ją jeszcze raz, jeżeli wydaje się Wam że nie zostaliście wysłuchani, módlcie się dalej i miejcie wiarę. Jeżeli jest Wam ciężko, czytajcie świadectwa innych osób. Mi zawsze to pomagało i nadal pomaga. W zasadzie często rozpoczynam od tego dzień :). Jeżeli potrzebujecie porozmawiać i podzielić się Waszymi uwagami to na tej stronie jest forum różańca. W najtrudniejszych chwilach znalazłam tam pomoc i ludzi o wielkim sercu. Dziękuje Twórcom strony za ich wkład i pracę oraz wszystkim tym którzy zamieszczają tutaj swoje świadectwa. Dzięki Wam, każdego dnia mam miły poranek :)! Szczęść Boże!

11 myśli na temat „lena: Matka Boża nigdy nas nie opuszcza

  1. Lena super swiadectwo ,super by bylo zeby wielu modlacych sie NP zrozumialo sens tej modlitwy tak jak ty bo to co znami sie dzieje ta przemiana wewn. jest laska nad laskami ,stac sie nowym czlowiekiem ,ktory z mroku wychodzi i idzie do swiatla z czysta karta to cud Zycze ci wielu lask Bozych i dalszego trwania z modlitwa i Pania Pompei

  2. Jesteś cudowna. Pięknie to napisałaś. I w tym co napisałaś zobaczyłam sens moich modlitw, westchnień i błagań do Matki Najświętszej. Matko Nasza, wołamy do Ciebie, zawsze bądź z Nami! Prosimy! AVE MARYJA!AVE MARYJA!AVE MARYJA!

  3. Jak czytam twoje świadectwo to mam wrażenie, że masz podobne doświadczenia związane z modlitwą . Podczas odmawiania pierwszej modlitwy pompejańskiej spotkało mnie największe zło w całym moim życiu. Przy drugiej był trochę lepiej, ale zły szalał nadal. Było ciężko ale nie podałam się. Przy trzeciej przerwałam ponieważ nie byłam w stanie udźwignąć kłopotów jakie mnie spotkały. Przeraziłam się, poddałam, ale na krótko ponieważ postanowiłam zrobic na przekór i zacząć jeszcze raz . Zły nadal szaleje, ale jestem bardziej świadoma jego istnienia. Wiem, że codzienna modlitwa chroni mnie przed złym mimo, ze on próbuje mnie złamać i posługuje się moimi bliskimi.

  4. Dziekuje za swiadectwo, masz racje, ze nie nalezy przestwawac sie modlic…
    a do tych zdan dolanczam sie : „Dziękuje Twórcom strony za ich wkład i pracę oraz wszystkim tym którzy zamieszczają tutaj swoje świadectwa. Dzięki Wam, każdego dnia mam miły poranek :)! Szczęść Boże!” dla mnie piatki sa dniami wyjatkowymi, bo wtedy dostaje swiadectwa i w nagrode za caly tdzien zawsze wygospodaruje sobie czas czas, zeby je przeczytac..nawet jesli jest to kosztem nocy.. Dobranoc 🙂

  5. ja tu jestem kazdego dnia i czerpie sile z waszych swiadectw ,wkrotce takze zbiore wszystko razem i napisze wreszcie swiadectwo .Za wszystko dziekuje ,super ze istnieje ta strona.DZIEKUJE.

  6. Bardzo Mi pomogłas swoimi słowami. Pod koniec lutego zaczęłam po raz I modlić się Nowenna Pompejanska w prywatnej intencji i cały czas nie tracę nadziei, że Matka Boża wysłucha mojej prośby. Sama widzę, że nawróciłam się spowrotem i głosze modlenie się owa Nowenna innym ludziom. Szczęść Boże Maryjo za wszystko co dla mnie robisz. Tobie oddaje w opiekę swoje życie.

  7. Kochani, dziękuję Wam za wasze komentarze. Dla mnie jest to kolejny znak od Matki Boskiej i kolejna siła na nowy dzień :). Cieszę się że mogłam podzielić się z Wami tym co juz przeżyłam i nadal przeżywam. Trwajcie w modlitwie, Matka Boża jest z Wami. Czekam z niecierpliwie na Wasze świadectwa :). Szczęść Boże!

  8. Piękne świadectwo. Też od jakiegoś czasu zaczynam dzień od czytania świadectw. Budząc sie rano czuje, że nie mam po co żyć, ciągle chce mi sie płakać i jestem smutna. Dzięki odmawianiu nowenny czuję sie trochę spokojniejsza i mnie płaczę.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!