Kinga: Prawdziwe cuda

Z Nowenną Pompejańską zetknęłam się ok rok temu. Odmawiałam ją w intencji uzdrowienia z raka. Moja choroba zaczęła się od ok. 2009 r., lekarze nie umieli mi pomóc. Dopiero dzięki osobie, która jest bardzo blisko Boga, która poświęciła swój czas na modlitwę za mnie, nauczyła mnie wiele o Bogu, jak się modlić, jak prosić i jak dziękować, że Bóg w naszym życiu ma być na pierwszym miejscu i jeżeli tak jest to wszystko jest na właściwym miejscu. Początkowo lekarz stwierdził u mnie nadwrażliwość jelita i jeszcze pogratulował, że to jest choroba tylko osób na wysokich stanowiskach i powinnam być dumna. Nie byłam.

Ciągłe bóle brzucha, biegunki, itd. tylko utrudniały mi życie. Mój organizm nie przyjmował żadnego jedzenia. W szybkim czasie schudłam 20kg. Okazało się, że to rak. Byłam załamana, bo nie wiedziałam, czy w ogóle będę żyła. Pozostała tylko modlitwa. Modliły się za mnie bliskie osoby, za które jestem wdzięczna Bogu, że postawił je na mojej drodze. Odmawiałam różańce, modlitwę do św. Rity i płakałam i modliłam się. Powierzyłam to wszystko Bogu. 9 kwietnia 2015 odmówiłam z trudem moją pierwszą NP z prośbą o uzdrowienie. Bóle zniknęły, mogłam jeść, wyniki się poprawiły, mogłam normalnie żyć. Zaczęłam biegać. Po zakończonej NP w czerwcu poszłam z moim chłopakiem w góry. Wspaniały czas, jeszcze do niedawna nie mogłam przejść 500m bez zadyszki. 30 czerwca 2015r. zaczęłam następną NP z prośbą o dziecko. Byłam w 15-letnim związku z moim chłopakiem i stwierdziliśmy, że teraz możemy cieszyć się życiem i założyć rodzinę, o której marzyliśmy. Zaplanowaliśmy ślub na sylwestra 2015 r., a ja modliłam się o maluszka. W ciążę zaszłam w ostatni dzień 1 części błagalnej NP(byliśmy wtedy na wyjeździe moim imieninowym). O ciąży dowiedziałam się miesiąc później w imieniny mojego chłopaka. Niewyobrażalne szczęście. Odmawiałam już wtedy część dziękczynną NP. Matka Boża spełniła swoje obietnice. Dziękuję bardzo Bogu za otrzymane łaski, ponieważ to co otrzymałam to są naprawdę cuda. Przy odmawianiu nowenny zmieniłam się na lepsze, wyciszyłam, uspokoiłam. Zmieniły się moje priorytety, całe moje myślenie. Żyje mi się o wiele lepiej. Tego spokoju ducha nie zamieniłabym na żadne skarby. Chwała Panu!!!

2 myśli na temat „Kinga: Prawdziwe cuda

  1. Droga Kingo,niech Maryja,nadal ma w opiece Ciebie i Twoich Bliskich.Dodałaś mi otuchy swoim świadectwem,a nawet zastanowiłam się nad przyczyną mojego samopoczucia,bo mogę mieć podobną diagnozę.życzę błogosławieństwa Bożego.z Panem Bogiem

A Ty co o tym myślisz? Napisz!