Katarzyna: Nie wierzyłam, że dam rade bo ja niestety nie lubiłam modlić się na różańcu

W lipcu zeszłego roku zachorowałam i znalazłam się w szpitalu liczne badania niczego nie wskazywały. Było coraz gorzej nie mogłam wstać z łóżka, zawroty, mdłości, drgawki, duszności uniemożliwiały mi normalne życie, bardzo bałam się, że umrę. Mąż woził mnie do wielu różnych lekarzy, którzy rozkładali ręce i w ciemno zapisywali mi rożne leki. Wcześniej słyszałam o mszach o uzdrowienie i licznych świadectwach, postanowiłam pojechać. Pierwszy raz o nowennie pompejańskiej usłyszałam w Czatochowie słuchając pewnego świadectwa. Po powrocie do domu zaczęłam szukać informacji na temat nowenny.

Nie wierzyłam, że dam rade bo ja niestety nie lubiłam modlić się na różańcu, ale wewnętrznie czułam, że właśnie Matka Najświętsza mnie wysłucha, że da mi szanse. Nie pomyliłam się zostałam obdarzona licznymi łaskami od samego początku. Kiedy modliłam czułam szczęście i spokój jakby Matka Najświętsza była przy mnie w pokoju w który odmawiałam modlitwę. Czasami wydawało mi się, że czuję zapach kadzidła.To było cudowne. Połączyłam nowennę pompejańską z piękną modlitwą do Matki Bożej Pocieszenia z Jodłówki. Podczas odmawiania części błagalnej Matka Najświętsza sprawiła, że zastanowiłam się nad samą sobą, dostrzegłam swoje liczne grzechy, czułam palącą potrzebę spowiedzi generalnej, nawrócenia dostrzegłam, że tylko wydawało mi się, że żyję po chrześcijańsku. Powoli otwierały mi się oczy końcem października skończyłam część dziękczynną. Wierzyłam, że Matka Najświętsza może mnie wysłuchać i stało się. Zostałam uzdrowiona. Długo bałam się, że choroba może wrócić, że to może tylko na chwilę, dlatego ociągałam się ze świadectwem. Rozpoczęłam kolejną nowennę, bo już nie mogłam żyć bez różańca wręcz tęskniłam za obecnością Matki Najświętszej. Dziś jestem zdrową osobą. Jestem wdzięczna Matce Najświętszej, że uprosiła u Pana łaskę dla mnie, że leczy moją duszę. Zostałam obdarzona też pewną łaską, pragnę żyć dla Pana Jezusa, aby zawsze był w moim życiu. Jest mi niekiedy ciężko, ale Pan pokazuje mi ścieżki i stawia w moim życiu ludzi którzy mi pomagają. Obiecałam Matce Przenajświętszej założyć lub zapisać się do Róży Różańcowej. Muszę jeszcze wspomnieć, że tak naprawdę moja choroba była pewnego rodzaju łaską dzięki której dostałam szansę na nowe życie. Wcześniej żyłam w ciężkich grzechach i pogrążałam się nieszczerymi spowiedziami i samousprawiedliwieniami. Dziękuję Matce Przenajświętszej a proszę Was o „Zdrowaś Maryjo” . Bóg zapłać.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

1 myśl na temat “Katarzyna: Nie wierzyłam, że dam rade bo ja niestety nie lubiłam modlić się na różańcu

  1. To niesamowite jaka sila jest w tej modlitwie prosilam Mame o nawrocenie meza potrzebna laske ratowanie udzielila wszystkiego myslalam skoncze zrobie przerwe zaczelam kolejna dzikuje Ci Mamusio z Calego Serca bylo ciezko ale dzikuje Ci ze wytrwalam zmienila i mnie 🙂

A Ty co o tym myślisz? Napisz!