Monika: Zaufajcie Maryi!

Dziś rozpoczęłam swoją drugą Nowennę Pompejańską, pierwszą zakończyłam w Wigilie Bożego Narodzenia. Obawiałam się, że nie uda mi się wytrwać, znaleźć tyle czasu na modlitwę podczas gdy w domu trzeba zaopiekować się kilkorgiem dzieci, mimo trudności wytrwałam! Matka Boża wysłuchała mojej modlitwy, otrzymałam pomoc o którą prosiłam.
Read More

Zdzisław: uratowanie małżeństwa

Szceść Boże. Jestem w trakcie odmawiania mojej pierwszej Nowenny Pompejanskiej za odbudowanie mojego małżeństwa i w nim szczerej milości.
Read More

Sabina: Cud możliwy nawet dla grzesznika

Tydzień temu skończyłam odmawiać swoją pierwszą nowenne pompejanska i czuje wewnętrznie potrzebę podzielenia się z Wami moim świadectwem.  Znalazłam się w beznadziejnej sytuacji życiowej, po ludzku nierozwiazywalnej, moje malzenstwo wisiało na włosku.. na to wszystko sama sobie zapracowalam, byłam złym człowiekiem,  egoistka, nie docenialam mojego męża i jego starań. . bardzo skrzywdzilam mojego męża i wydawałoby się ze jedyne wyjście to rozstanie..
Read More

Ewa: Od pierwszego dnia nowenny

Zastanawiam się jak to możliwe i nie znajduje wytłumaczenia. Nie uwierzyłabym chyba nikomu w to, czego sama doświadczam. Depresja, stany lekowe, kołatanie serca —-> to była moja codzienność od lat. Bywało lepiej i gorzej. Bywało beznadziejnie. Nigdy jednak nie miałam takiego poczucia błogości i spokoju jak OD PIERWSZEGO DNIA NOWENNY. Ani leki brane latami, ani terapie nie były w stanie dać mi tego, co otrzymałam od Maryji!!!!
Read More

Dorota: pomoc i prośba

Nowennę pompejską odmawiam po raz czwarty. Pierwsza nie została wysłuchana w inny sposób niż się modliłam... ale z pewnością dużo lepiej niż sobie wymarzyłam. Prosiłam Najświętszą Panienkę aby wrócił do mnie partner.. wrócił na chwilę i znów odszedł. Bóg wybrał i postawił przed mną innego mężczyznę dużo lepszego, wyrozumiałego. Obecnie...
Read More

Kamila: Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych !

Witam serdecznie. Mam 34 lata jestem mamą 2 wspaniałych dzieciaczków, które są dla mnie wielkim cudem. Jako młoda kobieta usłyszałam wiadomość, że w przyszłości mogę mieć wielkie problemy z zajściem w ciążę i jej utrzymaniem. Zawsze byłam osobą wierzącą, aczkolwiek w moim życiu zdarzały się chwile zwątpienia i słabości. Jako młoda mężatka brałam udział w spotkaniach przy kościele, w których modliliśmy się, pogłębialiśmy wiarę. I tak o to wymodliłam sobie pierwszy Cud- córeczkę, która ma obecnie 7 lat. Myślałam, że kolejna ciąża będzie również bezproblemowa jak poprzednia, jednak okazało się inaczej. Kolejną ciąże straciłam, potem mimo starań i leczenia nie mogłam zajść w kolejną ciążę.

I nagle okazało się, że jestem w ciąży. Był to czas , kiedy w naszym Kościele odprawiano msze o uzdrowienie. Nagle zaczęłam krwawić, czułam, że tracę to, o co tak bardzo walczyłam, że tracę nadzieję. Badania również dawały 10% szans, że ciążą się rozwinie. Bardzo płakałam, szukałam pomocy, a na internecie znalazłam informacje o pasku św. Dominika. Wysłałam prośbę do Sióstr Dominikanek z prośbą o modlitwę. Odpowiedź nadeszła szybko. Na kolejnym badaniu okazało się, że moje dziecko rozwija się a ja nabrałam nadziei. Ciąża przebiegała z komplikacjami, do połowy praktycznie plamiłam, miałam krwiaka, więc każdy dzień był niepewny. Ale gorąco modliłam się do Matki Najświętszej, św. Dominika. Obiecałam Bogu, że jeśli będzie mi dane urodzić to dziecko, to będzie to Dominik, na cześć św. Dominika. Uczestniczyłam w każdej mszy o uzdrowienie, przez 9 miesięcy. I tak narodził się kolejny Cud- Dominik, który skończył obecnie 3 latka. Po roku czasu okazało się, że jestem w ciąży, którą również straciłam. Wtedy jeszcze nie słyszałam o nowennie, a sam różaniec był dla mnie ciężką modlitwą, na której nie mogłam się skupić. Jednak kilka miesięcy temu czytałam świadectwa ludzi odmawiających nowennę pompejańską. Bardzo mnie one poruszyły, sama jednak nie mogłam się zmobilizować. Myślałam, że nie dam rady znaleźć czas w natłoku wszystkich obowiązków. W styczniu tego roku okazało się, że jestem w ciąży. Wiadomość bardzo mnie ucieszyła, jednak bardzo bałam się cieszyć, gdyż czułam, że mogę stracić to, do czego się przywiązałam. Poszłam do lekarza, na pierwszej wizycie okazało się, że jest dobrze. Miałam przyjść za 2 tygodnie, aby sprawdzić czy ciąża się rozwija. Te 2 tygodnie były dla mnie ciężkie, postanowiłam odmawiać nowenną w intencji tego dziecka. Było mi niezwykle ciężko, wciąż płakałam, miałam koszmary, że tracę ciążę. Coś w mojej głowie mówiło: „i tak z tego nic nie będzie”,” i co wtedy, dalej się będziesz modlić?”. Wszystkie objawy wskazywały, że rzeczywiście nic z tego nie będzie. Podczas spowiedzi ksiądz poprosił bym ofiarowała podczas komunii św. swój lęk Bogu. Modlitwy przynosiły ulgę i dzięki temu przetrwałam do kolejnej wizyty lekarskiej. Niestety doktor stwierdził, że mimo, iż był to 8 tydzień ciąży, ciąża się zatrzymała, nie widać dziecka. Załamałam się, dostałam skierowanie na zabieg. Wtedy już przestałam odmawiać nowennę, gdyż pomyślałam sobie, że moja intencja jest nieaktualna, że nie mogę się dalej o to modlić. Odstawiłam leki, płakałam dniami, nocami… Ale wciąż nękały mnie myśli, że przecież dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, Jezus wskrzesił Łazarza, kobieta chwyciła Pana Jezusa za płaszcz, a On powiedział: „Twa wiara cię uzdrowiła”. I miałam wyrzuty, że przestałam się modlić, że zwątpiłam. Ale zdjęcia i wyniki wskazywały na prawidłowość decyzji lekarskiej. Za 5 dni od badania zgłosiłam się do szpitala na zabieg. Chciałam przez to przejść jak najszybciej, żeby zapomnieć i nie cierpieć. Przed zabiegiem miałam badanie usg, które totalnie zaskoczyło lekarzy i mnie. Stał się cud- na zdjęciu pokazało się maleńkie dziecko z bijącym sercem. Lekarze zastanawiali się jak to możliwe , że 5 dni temu nie było nic, a tu pojawiła się zarodek odpowiadający 7-8 tygodniowi ciąży. To był cud, wierzę, że będzie trwał 9 miesięcy. Okazało się, ze gdy ja skończyłam się modlić nowenną, moja teściowa w tym czasie podjęła się modlitwy za mnie i za ciążę. Mój mąż stwierdził, że jak małej wiary musi być człowiek, skoro modli się i nie ufa. A dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych i jest to dla mnie najlepszy przykład. Tego samego dnia zaczęłam odmawiać nowennę o pomyślność tej ciąży. Jest ciężko, mam chwile obawy, ale modlitwa daje mi wiarę i nadzieję, że może to dzieciątko ma misję na tym świecie, że się szczęśliwie narodzi. Matko Najświętsza dziękuję Ci za wszystko, nie ma słów i uczynków, którymi mogę wyrazić swą wdzięczność.

Regularny biuletyn pompejański!

Otrzymuj wiadomości pompejańskie na e-mail

Zapisując się do tego biuletynu, będziesz otrzymywać informacje związane z nowenną pompejańską, Pompejami, sanktuarium w Pompejach, ważnymi wydarzeniami oraz wyjątkowymi promocjami. Zostań z nami w kontakcie!

6
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
6 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
ajmWiolonczelistkaGosia kbarbaraEwa Recent comment authors
  Subscribe  
Powiadom o
Agnieszka
Gość
Agnieszka

Cudowna świadectwo. Bog jest wielki. Ofiaruje swoją modlitwę w intencji dzieciątka

Ewa
Gość
Ewa

Kamilo, wspieram Cię modlitwą o siły i wewnętrzny spokój dla Ciebie. Ponieważ sama przeżywam dramat w moim życiu, czuję, co Ty przeżywasz. …. Ufajmy nadal naszemu Panu i Jego Matce. Przecież sama wiesz, widzisz, jakie cuda dzieją się w Twoim, waszym, życiu…..A przy okazji dodam: masz wspaniałą teściową!

barbara
Gość
barbara

Piekne swiadectwo zycze zdrowego dzieciatka ja za 3 tygodnie bede babcia i pomodle sie za ciebie .Chwala Panu i Maryi.

Gosia k
Gość

Piękne świadectwo,aż się popłakałam. Nasz Bóg jest potężny w mocy swej….. Wierzę, że wszystko będzie dobrze z dzidziusiem. Czekam na świadectwo po narodzinach. Chwała Panu!

Wiolonczelistka
Gość
Wiolonczelistka

Cudowne świadectwo. Chwała Tobie Maryjo i Jezusie !!!

ajm
Gość
ajm

Skoro tak się to wszystko toczy, to widać, że NMP ma Ciebie i maluszka w opiece!
Ufam, razem z Tobą, w Jej matczyną opiekę.