Jola: Spóźnione świadectwo.

Właśnie ukończyłam piątą Nowennę i jeszcze nie napisałam żadnego świadectwa. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że Nowenna tak bardzo zmieniła życie moje i moich bliskich, że nie bardzo wiedziałam jak to opisać. Zacznę od początku. W połowie czerwca zeszłego roku postanowiłam spróbować odmówić nowennę, o której opowiedziała mi moja znajoma. Na początku nie wierzyłam, że znajdę czas na cały różaniec przez tyle dni – nadmienię, że pracuję zawodowo i wychowuję niepełnosprawne dziecko, które wymaga całodobowej opieki, więc jest kilka tematów do ogarnięcia każdego dnia.

Zbliżały sie jednak wakacje i pomyślałam spróbuję, czasu będzie więcej. Długo myślałam nad intencją, byłam człowiekiem w gruncie rzeczy szczęśliwym i niczego mi nie brakowało, ale pomyślałam o mojej starszej córce, która właśnie kończyła licencjat i postanowiłam sie pomodlić za nią – o odwage w dorosłym życiu, a to dlatego,że wydawała mi się trochę zagubiona.
W połowie Nowenny wydarzyła sie rzecz niespodziewana. Moja mądra, śliczna, zdrowa i szczęśliwa córka, za którą sie modliłam nagle zachorowała na ciężką chorobę i była hospitalizowana ponad 8 tygodni. Świat mi sie zawalił i nigdy nie czułam sie tak nieszczęśliwa jak wtedy – nie mogłam nic z tego zrozumieć, dlaczego teraz, dlaczego znowu moje dziecko, dlaczego już drugie i do tej pory zdrowe dziecko. Byłam w rozpaczy, ale postanowiłam zawierzyć Bogu wszystko co ma być. Bywały momenty kiedy myślałam, że gdybym nie zaczęła tej Nowenny…
Leczenie i rehabilitacja trwają do dzisiaj, diagnozy, badania i ta niepewność, czy jeszcze kiedyś bedzie jak dawniej. Podtrzymywały mnie na duchu słowa mojego ulubionego kaznodziei: wpuść Boga do swojego życia, a rozwali ci wszystko w pył i potem zbuduje na nowo. Chcę wierzyć,że tak właśnie się stało w moim życiu. Dokończyłam Nowennę, potem zmówiłam jeszcze dwie w intencji chorej córki, potem jeszcze jedną w Bogu wiadomej intencji za mojego męża, a potem pomyślałam,że chcę uratować jakąś duszę czyśćcową i zmówiłam Nowennę za duszę mojego wujka, który miał trudne życie i po ludzku patrząc może mieć kłopoty ze zbawienie.
Co sie zmieniło w moim życiu? Oddałam Jezusowi Miłosiernemu przyszłość mojej córki i mocno wierzę, że to co się jej przydarzyło było po coś. Nauczyłam się kochać tą piękna modlitwę, wyciszyłam sie i co najważniejsze, od kiedy odmawiam nowennę wciąż jestem w stanie łaski uświęcającej i wciąż mogę przyjmować Ciało Pana, choć wczesniej zdarzały się bardzo długie przerwy.
Za chwilę zacznę odmawiać kolejną Nowennę, bo intencje same ustawiają mi się w kolejce i co dziwne dotyczą zupełnie obcych mi ludzi – mam po prostu uczucie, że ktoś czeka na moje wstawiennictwo.

Nie przegap ciekawego świadectwa!

Czy wiesz, że zapisując się do biuletynu, co piątek będziesz otrzymywać najświeższe świadectwa nowenny pompejańskiej?

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

2 komentarzy do "Jola: Spóźnione świadectwo."

Powiadom o
avatar
krystyna
Gość
krystyna

Twoje świadectwo jest piękne. O słowach kaznodziei , które przytoczyłaś Jolu ja również postaram się pamiętać.

Bożena
Gość

Dziękuję Ci za to świadectwo. U mnie jest podobnie odmawiam w tej chwili 3 nowennę i tak jak mówisz nasuwają mi się następne intencje. Nie za bardzo rozumiałam, ale w Twoim świadectwie jest zdanie, które do mnie dotarło. „Wpuść Boga do swojego życia, a rozwali ci wszystko w pył i potem zbuduje na nowo”. Wierze, że tak będzie Matko przenajświętsza. Życzę Ci wytrwania w modlitwach. Szczęść Boże

wpDiscuz

Wyjatkowe kompendium o
nowennie pompejańskiej:

Tylko teraz otrzymasz… 
drugi egzemplarz za 1 grosz!

A może tak chcesz otrzymywać co piątek
powiadomienia o nowych świadectwach?

TAKalboNIE
…a więc zapisz się już teraz do powiadomień:
A teraz odbierz pocztę i kliknij łącze potwierdzające

Zamknij