Beata: Nigdy nie wolno się poddawać.

Witam 🙂 chciałam się podzielić z Wami moimi łaskami jakie otrzymałam od Najświętszej Panienki.Moje małżeństwo trwało 18 lat i rozwód co nigdy nie dopuszczałam takiej myśli że mnie coś takiego spotka ale jednak i w moim życiu zły namieszał.Zacznę od początku w wieku 18 lat straciłam rodziców ,cios straszny życie przestało dla mnie istnieć .Ale nie poddałam się bo musiałam brata wychować co miał 12 lat.Bo drugi miał 17 lat to już go nie .Tylko prosiłam Boga o siły…dawał mi zawsze i nigdy nie opuszczał.W czasie trwania żałoby zaczął przychodzić chłopak do mnie z którym po 3 miesiącach zdecydowaliśmy się na ślub.

Teraz już wiem że to była nie przemyślana i pochopna decyzja ale nikt mi nie doradził że to za wcześnie i że jestem w żałobie co nie myślałam racjonalnie .Tak potrzebowałam bliskiej osoby oparcia ale nie ślubu.Nie powiem że było źle mamy dwoje wspaniałych dzieci,a po ślubie dopiero poznałam męża tak naprawdę … relacje jego z moimi braćmi były zawsze chłodne i mogę powiedzieć bardzo dużo nocy przepłakałam…i tylko prosiłam Boga żeby coś zrobił.Przez te wszystkie lata żyliśmy razem a jednak osobno.I skończyło się rozwodem bardzo chciałam żeby coś w nas drgnęło żeby coś się rozpaliło jakieś uczucie, walczyłam ale na nic tak widocznie miało być .Teraz w kwietniu mija 2 lata jak jesteśmy po rozwodzie .Ale jeszcze na Boże Narodzenie to teraz co było pomyślałam że może coś się zmieniło że może uda nam się coś zbudować i pokochać tak naprawdę ale na nic mąż odrzucił nie chce być ze mną i pokochać mnie i traktować jak żonę ,Kocha wolność takie słowa usłyszałam .Bardzo to przeżywałam byłam zrozpaczona i dzieci tez były smutne bo widziały mnie tylko zapłakaną.W styczniu szukałam pomocy postanowiłam poszperać w internecie i znalazłam Nowennę Pompejańską zaczęłam się modlić o kogoś żeby Panienka Najświętsza mi dała o kogoś kto bedzię mnie naprawdę kochał i szanował.I zaczęłam się modlić i moje życie to nerwowe ,płaczliwe ,smutne zaczęło się zmieniać i moje wnętrze spokój….Po siedmiu dniach poznałam wspaniałego mężczyznę głęboko wierzącego i innego od wszystkich spotkaliśmy się tylko dwa razy ale było wspaniale bo niestety wyjechał do Anglii do pracy ale ma wrócił do Polski na stałe już na Święta Wielkanocne.Mamy kontakt ale ograniczony po powrocie być może się spotkamy….I teraz zadaje sobie pytanie może Bóg ma inne plany wobec mnie bo widział jak cierpiałam tyle lat….Jeszcze po 10- tym dniu Nowenny odezwałam się do mnie koleżanka co 10 lat nie rozmawiałyśmy to nie są przypadki to cudowna moc Nowenny i moja miłość i wiary jaką mam do Najświętszej Panienki.W niedzielę skończyłam Nowennę …i wierzę ze mnie wysłuchała Matka Boża i Dziękuję jej za te łaski jakimi mnie obdarzyła .Dziś zaczęłam następną i wierze że też mnie wysłucha BO NIGDY NIE WOLNO SIĘ PODDAWAĆ 🙂

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

12 myśli na temat „Beata: Nigdy nie wolno się poddawać.

  1. Beata,
    nie wiem jak Ci to napisać….bo widzę i znam całą tą nadzieję, którą Ty teraz żyjesz, że Bóg Ci zesłał…..
    Czasami tak bywa, że sami sobie coś wmawiamy i staramy się usilnie wcisnąć to w Wolę Bożą, a to tylko nasza wola.
    Nie będę więc pisała i Cię pouczała, tylko dam własny przykład.
    Jestem starsza od Ciebie o 10 lat (według tego co piszesz). pierwsze małżeństwo unieważnione, po 10 lat samotnego życia gdy już odchowąłam dzieci pozwoliłam sobie na nowy związek – powierzyłam go Bogu – odpowiedź tak jak u Ciebie była bardzo szybka. Otóż poznałam wspaniałego czułego, dobrego itp….człowieka – według mnie zesłanego od Boga……w niedługim czasie okazało się że stał się moim utrzymankiem – bo tak to trzeba w prawdzie napisać (musiałam go utrzymywać). Gdy powiedziałam dość, po prostu się wyprowadził…..jak to????…ten zesłany od Boga??????
    Ale na tym nie koniec, dalej tkwiłam w swojej naiwności, swoim zaćmieniu przez złego, kłamcę – rozpaczałam bardzo i pojawił się kolejny „pocieszacz”, ten na pewno jest zesłany od Boga, bo Bóg nie pozwoli abym tak cierpiała. Tak mnie zwodził zły – ten człowiek był najszlachetniejszym człowiekiem, wspaniały, poświęcający się dla swoich córek, …itp…..wprowadził moją duszę, moje ciało w bagno – a wszystko w imię jego „najświętszych intencji”, jego wspaniałego charakteru……..o mało nie straciłam życia. Facet się pobawił….i tyle go widziałam.
    Trafiłam do egzorcysty……….który powiedział …..”to nie Bóg Ci zesłał …Bóg tak nie działa, nigdy Bóg nie zsyła grzechu”……..a Twój Beato związek z tym kimś, to czym by był????? związkiem Sakramentalnym????
    Zrobisz co będziesz uważała, ale obyś nie wzięła na siebie zniewolenia, z którego przyjdzie ogromny ból, i wówczas zadasz sobie pytanie …było warto??? za co??? za kilka miłych słów, gestów, zapewnień, czułości…..??? już to znasz, na początku jest zawsze magicznie……uważaj, pytaj się Boga…pytaj spowiednika ….tylko pamiętaj podszepty w duszy to nie koniecznie Bóg.
    Zły teraz będzie robił wszystko żeby Cię zwieść na manowce. Bądź czujna i proś Maryję o Pomoc, powierz Jej tą znajomość. Ja tak zrobiłam i Matka bardzo szybko zakończyła oba związki, jeden gorszy od drugiego. Gdyby nie Ona to być może ten „cud” wykończyłby mnie już całkowicie i pogrzebał moja duszę w odmętach piekielnych….wszystko do tego prowadziło.
    Niech Matka Boża i Miłosierny Bóg ma Cię w swej opiece.

    • Zgadzam się. Wiola ma rację, to nie byłby sakramentalny związek, bo jeden taki juz masz. Big nie zesłałby grzechu. Pomyśl troche nad tym. Ja tez myślałam, ze mija praca okazała się od Boga oraz „przyjaciel” męża, który miał nas pogodzić, tez o nim myślałam, ze on od Boga. A okazał się d*pkiem niestety, zrobił się dla mnie bardzo nieprzyjemny i w ogóle mówił takie rzeczy o sakramentach, a najpierw mówił, że to świętość itp. No niestety, czasem my sobie sami wmawiamy, że to „palec Boży”. Pozdrawiam.

  2. A ja radziłabym poszukać dobrego kierownika duchowego i poszukać wspólnoty modlitewnej.Tam można uzyskać umocnienie modlitwą,wsparcie i wiedzę.Pan Bóg nie chce związków cudzołożnych.Myślę,że siebie nie doceniasz,a słyszałaś napewno,że ku wolności wyswobodził nasz Chrystus.Zdaj się na niego i powierz mu swoje życie.Pozdrawiam.Pomodlę się za Ciebie.

  3. Zorientuj się czy w Twoim przypadku nie zachodzą przewidziane w kodeksie kanonicznym przyczyny stwierdzenia nieważności małżeństwa. Sytuacja w jakiej zdecydowałaś się na małżeństwo była bowiem nietypowa.

  4. Dziękuję wam wszystkim za komentarze i proszę o modlitwę a zarazem dziękuje .Wybieram się do księdza na rozmowę indywidualną mam nadzieje że mi pomoże .A z Tobą Wiolu się zgadzam że mogę teraz być poddana próbie .Ale modlę się i mam nadzieje że Bóg nie dopuści do mnie ludzi którzy chcą mnie skrzywdzić ..wierzę bo modlitwa ma ogromną moc dzięki niej trzymam się i jestem silna mimo tego co już w życiu przeszłam.pozdrawiam 🙂

    • Tak trzymaj Beato, calkowicie zawierz sie Maryji. Ta Opiekunka Sierot, przygarnie Cie i przytuli jak Najlepsza Matka i poprowadzi Cie w dalszym zyciu tak, ze juz nie bedziesz odczuwala braku milosci.

    • Z mojego doswiadczenia wszyscy zli ludzie nagle znikli wiec niemartw sie niebedzie zadnego na twojej drodze poprostu wsiakli

  5. Syr 15, 11 – 20

    Wolność ludzka

    11 Nie mów: „Pan sprawił, że zgrzeszyłem”,
    czego On nienawidzi, tego On nie będzie czynił.
    12 Nie mów: „On mnie w błąd wprowadził”,
    albowiem On nie potrzebuje grzesznika.
    13 Pan nienawidzi wszystkiego, co wstrętne,
    i nie pozwala, by ci, którzy się Go boją,
    mieli z tym styczność.
    14 On na początku stworzył człowieka
    i zostawił go własnej mocy rozstrzygania.
    15 Jeżeli zechcesz, zachowasz przykazania:
    a dochować wierności jest upodobaniem.
    16 Położył przed tobą ogień i wodę,
    co zechcesz, po to wyciągniesz rękę.
    17 Przed ludźmi życie i śmierć,
    co ci się podoba, to będzie ci dane.
    18 Ponieważ wielka jest mądrość Pana,
    potężny jest władzą i widzi wszystko.
    19 Oczy Jego patrzą na bojących się Go –
    On sam poznaje każdy czyn człowieka.
    20 Nikomu On nie przykazał być bezbożnym
    i nikomu nie zezwolił grzeszyć.

  6. Wyobraz sobie Mario, ze od kiedy zawierzlam siebie Maryji, i z mojego zycia znikli wszyscy zli ludzie. I choc tych dobrych jest tylko tyle, ze wyliczyc moge na palcach jednej reki, calkowicie wystarczaja mi.
    Chwala Panu!

    • Ja juz od roku zwierzam życie Maryi, ale jednak w ostatnim czasie pojawili sie na mej drodze ludzie niezbyt mi przychylni. Może to tez próba. Nie wiem, nie potrafię dalej rozeznać woli Bożej, cały czas się uczę chyba. Nigdy jednoznacznie nie stwierdzimy, co jest dla nas dobre a co złe, zawsze będziemy sie o cos potykać.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!